
Powrót do Edenu, czyli o wolnej woli. John Milton, Raj utracony
Co by było, gdyby biblijni Adam i Ewa nie zgrzeszyli, gdyby Bóg stworzył człowieka, pozbawiając go wolnej woli i pozwalając mu wybierać wyłącznie dobro? Czy dzięki temu bylibyśmy lepszymi ludźmi? A może wręcz przeciwnie – stalibyśmy się bezmyślnymi istotami? Czy historia z biblijnego raju mogłaby się potoczyć inaczej? Takie pytania stawiał sobie siedemnastowieczny brytyjski poeta John Milton, pisząc Raj utracony – jedno z najbardziej oryginalnych dzieł w historii literatury traktujące o początkach istnienia świata – piszą Ryszard KOZIOŁEK, Roman BIELECKI OP
.Wizjonerskie spojrzenie na czas prehistoryczny opowiada o buncie i upadku aniołów, życiu pierwszych rodziców, Bogu i Szatanie. Do dziś, mimo upływu czasu, jest dziełem inspirującym teologicznie. To, co znamy i co się zamyka w trzech pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju, w poemacie zostało powiększone niemal stukrotnie, tworząc dwanaście ksiąg fascynujących swoimi obrazami. W tle rozgrywa się wielka opowieść o miłości Adama i Ewy. I choć ostatecznie w wyniku nieposłuszeństwa muszą oni opuścić raj, jednocześnie odkrywają bliskość, której nie znają nawet aniołowie.
„Lepiej być władcą w piekle niż sługą w niebiosach” – mówi Szatan, jeden z bohaterów tego poematu. Pokazany wielowymiarowo i w sposób niezwykle wyrazisty, do tego stopnia, że autor dzieła był po publikacji oskarżany o ukryty satanizm.
I gdyby tak potraktować tę historię, to dramatycznie byśmy ją zawęzili. Bo Raj utracony Johna Miltona, o którym mamy rozmawiać, to coś więcej niż poemat o diable. Dostajemy wizjonerski obraz wielkiej wojny w niebie między dobrymi i złymi aniołami, ponadto opis stworzenia, a także zarysowaną perspektywę przyszłości, którą archanioł Michał przekazuje Adamowi, zanim wraz z Ewą opuszczą Eden.
Nie bez znaczenia jest to, że ów tekst powstał w Anglii w siedemnastym wieku w kontekście burzliwych przemian politycznych nazywanych rewolucją angielską, w trakcie której definiował się kształt tamtejszej demokracji i Kościoła.
To swoją drogą ciekawe, że walka króla z parlamentem przez wiele lat była dla Miltona impulsem do aktywnego zaangażowania się w politykę. Traktujemy go dziś jako genialnego autora, ale nie zapominajmy, że przez wiele lat funkcjonował nie tyle jako poeta, ile jako publicysta i „pierwsze pióro” rewolucji, tworząc traktaty o tematyce religijnej, które zawierały purytańską krytykę katolicyzmu. Z pełnym przekonaniem stał po stronie lorda protektora Olivera Cromwella, a po jego śmierci w czasie tak zwanej restauracji Stuartów podobnie jak pozostali uczestnicy wojny domowej poniósł tego polityczne konsekwencje.
Dodajmy, że antykatolickość Miltona wynikała z jego poglądów. Był protestantem, stąd zgodnie z postulatami reformatorów zależało mu na uproszczeniu liturgii, ograniczeniu wpływów papieskich w Kościele angielskim, kładł nacisk na studiowanie Pisma i dążył do zreformowania rozbudowanej hierarchii kościelnej. Upadek dyktatury skłonił go do zajęcia się na nowo poezją, czego owocem jest Raj utracony, który ukazał się w 1667 roku i uczynił go nieśmiertelnym.
Niestety Milton wciąż nie może sobie znaleźć należytego miejsca w polskiej kulturze literackiej, choć jest tłumaczony od osiemnastego wieku. Są świetne fragmenty w przekładach Stanisława Barańczaka czy Czesława Miłosza. A jednak przez lata jedyne pełne polskie tłumaczenie zawdzięczaliśmy Maciejowi Słomczyńskiemu, czyli słynnemu Joe Alexowi, bo pod takim pseudonimem wydawał popularne w PRL-u powieści kryminalne. Szczęśliwie w ubiegłym roku nakładem Wydawnictwa Biblioteki Śląskiej ukazał się pierwszy od półwiecza nowy, współczesny przekład Raju utraconego w wersji polskiej i ukraińskiej ze znakomitymi ilustracjami Poli Dwurnik.
Ilustracje są rzeczywiście niesamowite, co warte jest podkreślenia, bo już samo zmierzenie się z rozmachem i plastycznością frazy Miltona jest dla każdego artysty ogromnym wyzwaniem. Jego światy metafizyczne są zachwycające i wielobarwne.
Dzieje się tak dlatego, że Milton nie waha się wyprowadzać daleko idących wniosków z opisu biblijnego. Dwanaście ksiąg poematu to nie jest jedynie rozbudowana adaptacja fragmentów Biblii, ale teologiczny traktat o rzeczach fundamentalnych.
Weźmy na przykład samą konstrukcję raju i relacje panujące między jego mieszkańcami. Pamiętamy z Księgi Rodzaju, że każdy dzień stworzenia kończy się tą samą frazą: „I widział Bóg, że było dobre”. I rzeczywiście, kiedy patrzymy na miltonowski opis Edenu, widzimy, że wszystkim jest w nim dobrze. Nie tylko Adamowi i Ewie, ale także zwierzętom. Co prawda Milton nic nie mówi na temat tego, co w raju jedzą drapieżniki, ale wygląda na to, że nie zjadają się nawzajem.
Dopiero grzech sprowadza na wszystkie stworzenia konsekwencje w postaci zła i cierpienia. Od tego momentu zarówno ludzie, jak i zwierzęta muszą walczyć o przeżycie.
Kłania się nam w tym miejscu Karol Darwin, który ostatecznie pozbawił nas złudzeń co do tego, czy natura, którą znamy, może być jakąś alternatywą dla raju, jak chcieli oświeceniowi deiści. Dla przypomnienia dodajmy, że w swoją wielką pięcioletnią podróż dookoła świata na statku „Beagle”, która zaowocowała powstaniem teorii ewolucji, Darwin zabrał poemat Miltona. Z tej podróży zachował się list napisany przez niego do jednego z przyjaciół. Pisze w nim, że nie wierzy, aby dobry Bóg mógł stworzyć naturę, w której stworzenia zadają sobie tyle cierpienia i śmierć. Dla Darwina natura nie była ani dobra, ani zła, tylko sprowadzała się do amoralnych praw przetrwania i reprodukcji, czego skutkiem była konieczność uśmiercenia jednego lub drugiego osobnika, a nawet całych gatunków. Milton swoim tekstem wyprzedza refleksję Darwina o jakieś sto pięćdziesiąt lat, ale rozumuje podobnie, podporządkowując historię stworzenia konieczności walki o przetrwanie. To jest przekonujące, gdyż my nie wyobrażamy sobie, jak świat mógłby wyglądać inaczej, nie przestając być tym światem. Milton opisuje przejście i zapowiada życie człowieka w czasie „po niewinności”.
Będąc konsekwentnym, należałoby również w tym miejscu widzieć w dziele Miltona echo teologicznego myślenia Świętego Pawła, który w Liście do Rzymian napisał, że całe stworzenie oczekuje odkupienia, jęcząc i wzdychając w bólach rodzenia, i dał w ten sposób do zrozumienia, że zmartwychwstanie nie ma dotyczyć tylko ludzi, ale również całego świata.
Ta myśl ma też swoje współczesne analogie. Obserwujemy dziś coś w rodzaju kolejnej idealizacji natury, gdzie więcej praw i cnót przyznajemy kotu czy psu niż naszemu sąsiadowi. Przy całym szacunku do zwierząt ich prawa są jednak w istotny sposób odmienne od tych, które nami kierują albo przynajmniej chcielibyśmy, żeby nami kierowały. To nie są niewinne stworzenia, ale istoty nierzadko obdarzone śmiertelnymi instynktami i niewiele trzeba, by zwróciły się przeciwko nam. Oczywiście żadne zwierzę nie prześcignie człowieka w okrucieństwie.
Wątek agresji zwraca naszą uwagę na upadłe anioły, które choć wyszły spod ręki Boga, to w wyniku buntu stają się Jego zaciekłymi wrogami.
Miltonowski diabeł jest bardzo ludzki w swoich namiętnościach, choć człowiekiem na przemian gardzi i ulega jego pięknu. Widzimy go w scenach otwierających pierwszą księgę tuż po strąceniu na dno otchłani, która stanie się jego królestwem, czyli piekłem. Obserwujemy go w pełnym paradoksalnego przepychu upadku wraz z niezliczonymi legionami najbliższych współpracowników, którzy są oszołomieni tym, co się właśnie wydarzyło. Śledzimy krok po kroku rodzące się w nich wściekłość, gniew i chęć odwetu.
To swoją drogą ciekawy zabieg łamiący naturalnie narzucającą się linearną narrację całości. Zaczynamy lekturę poematu nie tyle od początku, czyli od powołania świata do istnienia, ile od środka. Już wcześniej coś się wydarzyło, to „coś”, co będziemy poznawać w retrospekcjach archanioła Rafała.
Milton, fantazjując o czasie sprzed upadku, rysuje przed nami perspektywę Boga, który chce powierzyć świat swojemu umiłowanemu Synowi, co przedstawionemu jako ubóstwiający siebie duch rozumu Lucyferowi nie mieści się w głowie. Jest on narcystycznie zakochany w swoim intelekcie. To interesująca intuicja, która zwraca uwagę na to, że nie gdzie indziej, ale w geniuszu rozumu tkwi potencjał budowania szalonej namiętności, jaka ostatecznie stanie się motorem wywoływania chaosu.
To przekonanie o własnej niezwykłości napędza go do działania.
Szatan jest u Miltona pomysłowy i twórczy, ale jednak reaktywny. Nie tworzy, ale niszczy. Widzi dobro i to doprowadza go do pasji, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jest wściekłym tyranem, który został pozbawiony władzy. Milton, opisując piekło, wyraźnie podkreśla panujące tam relacje poddaństwa i bezwzględnej hierarchii, w której ten, kto jest silniejszy, jest w niej wyżej, a ten, kto jest mocniejszy, ma w rękach więcej władzy. Stanowi to kontrast w stosunku do relacji Adama i Ewy, którzy obdarzają siebie zaufaniem, wsparciem i miłością. Ich relacja jest niedostępna dla demonów.
Adam i Ewa stają się również obiektem szatańskiej agresji – uderzenie w nich to jego sposób na odegranie się na Bogu.

.Nie chodzi tylko o prosty odwet. Szatan nienawidzi atrakcyjności człowieka, który, choć kruchy, zostaje obdarzony niezwykłymi atrybutami wyróżniającymi go na tle pozostałych stworzeń. Tego opisu nie ma w Księdze Rodzaju i Milton po raz kolejny używa w tym miejscu poetyckiej wyobraźni. O wyglądzie Adama pisze, że nie pochyla się on ku ziemi jak zwierzęta, nie jest bezrozumny, potrafi dokonać wewnętrznej refleksji, chodzi wyprostowany z uniesioną głową, co wyraża jego zdolność do przekra-czania horyzontu własnego istnienia. W końcu jest też obdarzony świadomością tego, kim jest. To wszystko rodzi szatańską zazdrość.
Ryszard Koziołek
Roman Bielecki
Fragment książki „Wierz i czytaj. Rozmowy o literaturze i wierze”, Wydawnictwo W Drodze, 2026 r. [LINK]





