Moje credo pisarskie to prostota [Wiesław MYŚLIWSKI]

Zawsze mam wrażenie, że każda moja książka jest niedopisana, że gdybym posiedział jeszcze nad nią rok, dwa, trzy, to napisałbym lepszą - mówił Wiesław Myśliwski. Ceniony pisarz, laureat Nagrody Nike za „Widnokrąg” i „Traktat o łuskaniu fasoli”, 25 marca 2026 roku kończy 94 lata.

Zawsze mam wrażenie, że każda moja książka jest niedopisana, że gdybym posiedział jeszcze nad nią rok, dwa, trzy, to napisałbym lepszą – mówił Wiesław Myśliwski. Ceniony pisarz, laureat Nagrody Nike za „Widnokrąg” i „Traktat o łuskaniu fasoli”, 25 marca 2026 roku kończy 94 lata.

Każda moja książka jest książką niedopisaną – Wiesław Myśliwski

.Wiesław Myśliwski obecny jest w polskiej literaturze od niemal półwiecza. Kolejne książki publikował rzadko, za to premiera każdej z nich była dużym wydarzeniem. Bohaterowie utworów Myśliwskiego to najczęściej polscy chłopi, a akcja rozgrywa się na prowincji. Przez krytyków Myśliwski określany jest często jako twórca tzw. literatury chłopskiej – podejmującej problematykę tożsamości wsi i jej mieszkańców w czasach historycznych przemian. Pisarz w jednym z wywiadów powiedział, że kultura wiejska zawiera w sobie wieczne wartości ludzkiej egzystencji i najbardziej uniwersalne siły pozwalające na kształtowanie własnego losu – uprawianie ziemi, budowanie domu, przekazywanie tradycji rodzinnej.

Jednocześnie Myśliwski ma świadomość, i wielokrotnie to powtarzał, że polskiej kultury chłopskiej właściwie już nie ma, a on sam opisuje świat, który niemal na naszych oczach, w ciągu ostatniego półwiecza, przeminął.

„Z tytułu mojego wieku mogłem jeszcze w okresie dzieciństwa w kulturze chłopskiej uczestniczyć. Jej śmierć nie była przecież aktem jednorazowym. (…) Kultura chłopska umierała wraz z wkraczaniem pisma. To, co było ambicją kulturalną młodych pokoleń chłopskich, wyznaczało jednocześnie jej kres. Bowiem kultura chłopska była kulturą mowy. Definitywnie skończyła się, gdy na wieś wkroczyła cywilizacja w postaci telewizora, pralki, telefonu. Do tej pory chłopska izba była najważniejszą instytucją kulturalną, ponieważ tam się zbierali ludzie na sąsiedzkie pogwarki, a teraz zamiast pogwarek i spotkań każdy miał w domu ekran, który do niego gadał” – mówił pisarz w 2007 roku na spotkaniu z czytelnikami w Warszawie.

Wiesław Myśliwski jest literackim samotnikiem, nie należy i nie należał do żadnych grup literackich, jego proza tworzy w polskiej literaturze zupełnie oddzielny świat. Sam próbuje wyjaśnić to faktem, że jego pisanie nawiązuje do pozaliterackich tradycji posługiwania się mową. „Moje doświadczenie pisarskie zawdzięczam najbardziej mojemu kontaktowi z językiem w kulturze chłopskiej, której już nie ma, a która uformowała jeszcze mój pierwszy świat (…). To była kultura mowy, nie pisma (…). Wychowani jesteśmy w piśmie i coraz bardziej mówimy pismem. W kulturze chłopskiej słowo służyło nie tylko do porozumiewania się, słowo miało moc sprawczą, zaklinało nieszczęścia, przez sny i wyobraźnię ustanawiało rzeczywistość, obłaskawiało śmierć. Człowiek był wolny od wszelkich kanonów i konwencji, które są znamionem pisma” – mówił pisarz w 2009 roku, odbierając doktorat honoris causa Uniwersytetu Opolskiego.

Życiorys

.Wiesław Myśliwski urodził się 25 marca 1932 r. w Dwikozach koło Sandomierza w Świętokrzyskiem. Po ukończeniu studiów polonistycznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracował w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej. W latach 1975-1990 kierował redakcją kwartalnika „Regiony”, redagował także dwutygodnik „Sycyna”. Debiutował w 1967 r. powieścią „Nagi sad”, w której opowiedział o swoim ojcu. Konflikt między tożsamością odziedziczoną i pożądaną ukazał w powieści „Pałac” (1970) oraz dramacie „Klucznik” (1978). Najobszerniejszą epopeją chłopskiego losu w twórczości pisarza okazała się powieść „Kamień na kamieniu” (1984). Kolejna książka – „Widnokrąg” (1996) uhonorowana została w 1998 roku Nagrodą Nike, podobnie jak wydany w 2006 roku „Traktat o łuskaniu fasoli”.

Myśliwski stroni od mediów, nieczęsto daje się namówić na wywiad, już częściej opowiada sobie podczas spotkań z czytelnikami. „Nie używam maszyny do pisania, bo nie zniósłbym braku pośrednictwa między moją ręką a kartką papieru, która podczas pisania staje się częścią mnie. Dlatego piszę ołówkiem. Już w latach 90. powiedziałem znajomemu poecie Aleksandrowi Rosenfeldowi, który strasznie zachwalał mi wynalazek komputera, że przekona się, jak drogie będą rękopisy. Tworzę jedynie w domu przy dębowym stoliku, pierwszym, jaki nabyliśmy z żoną w Cepelii za 250 zł i mamy do dzisiaj. Nie mógłbym tworzyć przy biurku, przy którym jeszcze bym się rozsiadł i poczuł wielkim pisarzem” – opowiadał Myśliwski w 2007 roku o swoim warsztacie podczas spotkania autorskiego w Płocku.

Słynie z tego, że pracuje bardzo powoli. Kolejne powieści publikował średnio co 10 lat. Pomysł na „Traktat o łuskaniu fasoli” pisarz nosił w sobie przez 40 lat, jak wyznał po opublikowaniu powieści. „Na dobrą sprawę o żadnej książce nie mógłbym powiedzieć, że ją ostatecznie skończyłem. Książkę można pisać bez końca. I może tak powinno się robić” – wyznał pisarz w jednym z wywiadów.

„Moje credo pisarskie to prostota, prostota i jeszcze raz prostota. Kiedy siadam do pisania, chciałbym zapomnieć o wszystkich książkach, jakie przeczytałem, całej tej literaturze” – mówił Myśliwski na spotkaniu z czytelnikami w Warszawie po ukazaniu się „Ucha igielnego” w 2019 roku. Przyznał, że najbardziej pracuje nad językiem swoich powieści. „Uważam, że literatura jest niczym więcej, jak sztuką języka. To język ustanawia literacki świat książki, jaki język – taki świat. Pracuję nad prostotą języka. To jest najtrudniejszy wymóg, jaki stawia literatura – prosty język, żeby sensy, które łatwo by się powiedziało, łatwo podało w języku zintelektualizowanym, wyrazić w sposób najprostszy. A to jest możliwe, bo język polski, według mojego wieloletniego doświadczenia, jest językiem wielkich możliwości. Tylko że mówiąc prawdę, my nie znamy już języka polskiego, mówimy coraz gorszym językiem, coraz bardziej skąpym, ograniczonym” – narzekał pisarz.

Wiesław Myśliwski przypomniał, że jego rozumienie języka wywodzi się z tradycji chłopskiej. „Nigdy tego nie ukrywałem, jestem chłopom polskim wdzięczny za to, że mnie nauczyli mowy – nie pisma. Pisma nauczył mnie uniwersytet, mowy nauczyli mnie chłopi. Proszę pamiętać, że chłopi, w swojej wielkiej masie, byli przez wielki analfabetami. Ich kultura była kulturą słowa. To sobie trudno wyobrazić dzisiaj, jak może istnieć człowiek, tak ogromna społeczność, jaką stanowili chłopi, jak może istnieć taka kultura wyłącznie w mowie. Czym wtedy staje się słowo, jaką ma wagę, kiedy niczego nie potwierdza się na piśmie, nie podpisuje się niczego, bo się umie tylko te parę krzyżyków postawić. Wszystko wyrażane było w słowie, a ono miało wielkie znaczenie, wielką wagę. Kiedy chłop sprzedawał konie, niczego nie podpisywał, wystarczała ustna umowa. Może jeszcze uczestnicy transakcji pluli sobie w dłonie i klepali w nie. To wystarczało” – wspominał pisarz.

„Chłopi w moim przekonaniu mówili zawsze metaforami. Ich język zawsze zawierał w sobie jakąś sugestię dodatkową, poza informacją. Nasłuchałem się w dzieciństwie starych chłopów. Każda opowieść była epicka – to legło u podstaw mojego pisania. Ono jest nie z pisma, a z mowy. Ja piszę literaturę z mowy, o piśmie staram się zapomnieć. Staram się słyszeć, to, co mam napisać. Stąd bierze się rytm mojej prozy – poprzez słuchanie przelewam rytm swojego serca w słowa, zdania” – mówił Myśliwski.

Wspominał, że sam proces pisania jest dla niego bardzo ciężki, to dlatego przez całe życie wydał tylko siedem powieści.

„Chciałbym pisać częściej, ale nie udaje mi się. Zazdroszczę tym, którzy piszą książkę co roku. Dla mnie jest to niewyobrażalne. Książka u mnie powstaje zawsze parę lat i mógłbym ją pisać dalej. Nie uważam, że jeżeli oddaję książkę do wydawnictwa, to jest ona skończona. Zawsze mam wrażenie, że jest niedopisana, że gdybym posiedział jeszcze nad nią rok, dwa, trzy, to napisałbym lepszą książkę” – mówił Myśliwski, dodając, że przy „Uchu igielnym” dyktował poprawki przez telefon, gdy książka szła już do druku, i dopiero wydawca położył temu kres. „Każda moja książka jest książką niedopisaną” – przyznał Myśliwski.

Pogranicze, humanizm a polska racja stanu

.To, jakie zagadnienia jednostka czy większe społeczności, jak narody, uznają za naczelne, decyduje o ich losach. Może więc pochylenie się nad tą kwestią nie będzie stratą czasu? – pisze prof. Piotr BIŁOS, wykładowca teorii literatury, szef polskiej sekcji i współodpowiedzialny za katedrę studiów translatologicznych w INALCO w Paryżu, autor książek promujących uniwersalizm polskiej literatury, które ukazały się w prestiżowej serii „Classiques Garnier”: Exil et modernité: vers une littérature conçue à l’échelle du monde, Les jeux du „je”, construction et déconstruction du récit romanesque chez Wiesław MyśliwskiPowieściowe Światy Wiesława Myśliwskiego.

Częściowa zagłada i przesiedlenia dotykające polską inteligencję i ziemiaństwo w XIX i XX wieku, a po 1989 roku aspiracje europejsko-natowskie odciągnęły Polskę i polską kulturę od obszarów leżących na wschód (a także na północ i południe) od jej granicy, co doprowadziło do zerwania wielowiekowych z nimi więzów. Dziś odradza się coraz groźniej wyglądający imperializm rosyjski.

Równolegle do niego daje się we znaki nawiązująca do europejskiej tradycji ksenofobii, oparta na nierównym podziale Zachód-Wschód, postkolonialna arogancja okazywana przez państwa tworzące jądro Unii Europejskiej. Skutkuje to polityką podwójnych standardów oraz nastrojami wrogości w tamtejszych społeczeństwach, które podżega odpowiednio spreparowany przekaz medialny (to zjawisko niewystarczająco zbadane i rozpoznane). Tymczasem rozszerzenie Unii na wschód i południe, które zostawiło na boku kraje takie jak Ukraina, Białoruś czy Gruzja, nieuchronnie stało się zachętą dla Moskwy do odbudowy imperium (przed taką „Jałtą bis” przestrzegał w 2003 roku Bohdan Cywiński).

Zjawiska te każą przemyśleć na nowo fundamenty polskiej racji stanu. W obliczu tych zagrożeń i w perspektywie przewrotu kopernikańskiego, jakim było obalenie sowietyzmu, dzięki czemu doszło do emancypacji państw zza żelaznej kurtyny, przed Polską i polską kulturą stoi wyzwanie odnalezienia się w kontekście Europy Środkowo-Wschodniej i (względnego) przemodelowania ideowej tożsamości na tej podstawie. Dopiero wykonanie tego zadania zaowocować może oderwaniem się od zaklętych kręgów peryferyjności, solipsystycznego niekiedy nacjonalizmu, a nawet patriotyzmu oraz klientelizmu części elit politycznych.

Cały tekst dostępny na łamach „Wszystko co Najważniejsze” [LINK]

Znaczenie literatury

.Na temat znaczenia literatury na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze Michel HOUELLEBECQ w tekście „Literatura jest najważniejsza„.

„Proszę nie oczekiwać, że w lectio magistralis wyjaśnię, w jaki sposób autor przenosi czytelnika w wykreowany przez siebie świat. Każdy pisarz ma bowiem inną metodę, inne postrzeganie rzeczywistości. Trudno wymagać od pisarzy, żeby na kartach swoich książek oddawali się czemuś na kształt zajęć praktycznych. Świadoma refleksja nie odgrywa tutaj żadnej roli. W momencie zapisywania strony wiemy, co jest ważne. Ale zapominamy o tym równie szybko, jak zapisujemy kolejną stronę. Czasami odkrywamy to przy ponownym czytaniu, po latach, i mówimy sobie: „Tak, ten czy inny szczegół jest naprawdę dobry”. Ale mamy to odczucie, że książka została napisana jakby przez kogoś innego”.

„Nie trzeba się więc zastanawiać, czy ta, czy inna strona to dobra literatura. Nie ma też sensu prosić autora o wyjaśnienie: on tego nie wie. Dużo lepiej zaufać badaczowi, że ten pomoże dostrzec istotne szczegóły, idiosynkrazje i metody stosowane przez autora. To jego zawód. Zewnętrzna pozycja badacza jest lepsza. Jestem autorem, to prawda, ale jestem jednak przede wszystkim czytelnikiem. Zdecydowanie więcej czasu spędziłem w życiu na czytaniu niż na pisaniu. A moje życie jako czytelnika, w przeciwieństwie do życia jako autora, doprowadziło mnie do pewnego ostatecznego wniosku, który jest zarazem wnioskiem mojego krótkiego wystąpienia”.

„Fundamentalną racją bytu literatury powieściowej jest to, że człowiek na ogół ma umysł zbyt skomplikowany, zbyt bogaty, jak na egzystencję, którą musi prowadzić. Fikcja nie jest dla niego tylko przyjemnością – jest potrzebą. Potrzebuje innych egzystencji, innych niż jego własna, po prostu dlatego, że jego własna mu nie wystarcza. Te inne egzystencje nie muszą koniecznie być ciekawe, mogą być równie dobrze posępne. Mogą zawierać wiele doniosłych wydarzeń lub prawie żadnych. Nie muszą być egzotyczne: mogą rozgrywać się pięćset lat temu na innym kontynencie, a mogą być osadzone w domu obok. Ważne jest tylko to, że są inne” – pisze Michel HOUELLEBECQ.

PAP/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 marca 2026