Największa baza NATO w Europie powstaje w Rumunii

Ile krajów jest w NATO?

Władze Rumunii rozbudowuje bazę lotniczą Mihail Kogalniceanu pod Konstancą nad Morzem Czarnym – informują rumuńskie media. Szacowany koszt kompleksu, który ma stać się „stolicą NATO” w Europie i największą bazą Sojuszu na kontynencie, to 2,5 mld euro. Docelowo pomieści 10 tys. żołnierzy oraz ich rodziny.

Baza ma osiągnąć rozmiary małego miasta

.„Rząd przeznaczył 2,5 mld euro na ten projekt, który ma przekształcić bazę w okręgu Konstanca w największy obiekt NATO w Europie” – powiadomiła telewizja Euronews Romania.

Docelowo baza ma mieć rozmiary małego miasta i oprócz obiektów wojskowych będzie zawierać również infrastrukturę cywilną – tak by żołnierze mogli tam przebywać razem z rodzinami.

Infrastruktura wojskowa zostanie rozbudowana: powstanie nowy pas startowy i inne obiekty. Baza będzie zajmować powierzchnię 2800 ha i liczyć 30 km w obwodzie. Euronews zaznacza, że będzie to kompleks większy niż w niemieckim Ramstein.

Obecnie w bazie lotniczej Mihail Kogalniceanu stacjonuje m.in. ok. 4 tys. żołnierzy USA.

Błędy i iluzje Zachodu

.Od początku wojny na Ukrainie wielu komentatorów stawia diagnozę, że obecna sytuacja międzynarodowa mogłaby wyglądać inaczej, gdyby Zachód od początku traktował zagrożenie płynące ze strony Rosji poważnie. O tych zawiedzionych iluzjach pisze we „Wszystko co Najważniejsze” prof. Antoine Arjakovsky.

„Przez długi czas wśród zachodnich elit rządzących dominowały tak zwane »realistyczne« lub »pragmatyczne« diagnozy sytuacji geopolitycznej w Europie Wschodniej” – komentuje. – „Do tego stopnia, że w przededniu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę francuskie służby wywiadowcze były przekonane, że nie może do niej dojść. Dyrektor wywiadu wojskowego, generał Eric Vidaud, musiał opuścić swoje stanowisko w marcu 2022 r. za niewystarczające ostrzeżenie rządu o ryzyku na Ukrainie.”

Rusofilia Europy Zachodniej

.„Nastroje rusofilskie od dawna istnieją w części tradycyjnej, a nawet tradycjonalistycznej Francji, z której wywodzą się niektórzy oficerowie: taka »Święta Rosja«, serce wyimaginowanego słowiańskiego świata, byłaby rodzajem cywilizacyjnego sojusznika przeciwko wojowniczemu islamskiemu Południu; w niektórych umysłach zapanowało pomieszanie zalet władzy, pojęcia logicznie kultywowanego w wojskowym establishmencie, z rodzajem fascynacji autorytaryzmem rosyjskiej demokracji; poprzez źle pojęty patriotyzm niektórzy hołdują ideałowi »suwerenizmu« Francji, której różni polityczni promotorzy żywią organiczną niechęć do projektu silnej, zjednoczonej Europy i silnej więzi transatlantyckiej. Te dwa punkty, ponieważ razem stanowią środek ciężkości bezpieczeństwa zachodnich demokracji, są priorytetowym celem Władimira Putina; inni – niekiedy ci sami – wykształcili antyatlantyckie nastroje, często podsycane brakiem wiedzy o NATO, a czasem frustracją związaną z tym, że przyszło im pracować w środowisku tej organizacji, nie zawsze opanowując jej subtelności, kody, a czasem nawet język roboczy, co jest warunkiem wstępnym, aby móc się w niej realizować.”

„Dramatyczne konsekwencje krótkowzrocznego »realizmu«, którego główną cechą jest oderwanie od wszelkiej metafizyki, a zatem i etyki, nie dały na siebie długo czekać. Kilka dni przed 24 lutego 2022 r. prezydent Francji i kanclerz Niemiec udali się do Moskwy w przekonaniu, że prezydent Rosji nie zaatakuje Ukrainy. Samozwańczy eksperci od Rosji, byli ministrowie i akademicy odpowiedzialni za doradzanie europejskim przywódcom, wszem wobec głosili, że inwazja na Ukrainę nie jest racjonalna i dlatego do niej nie dojdzie. Jednak w następnym miesiącu Josep Borrell, szef europejskiej dyplomacji, przyznał, że europejskie elity nie chciały uwierzyć w to, co amerykańskie służby wywiadowcze mówiły im o rychłej napaści na Ukrainę. Wielu tak zwanych ekspertów realistów jest teraz zmuszonych przyznać się do swojej ślepoty, ale niewielu jest takich, którzy próbują zrozumieć, jak i dlaczego mogli przez kilka dziesięcioleci mylnie oceniać osobowość Putina. To dlatego ani Angela Merkel, ani Nicolas Sarkozy, mimo że w 2008 r. byli odpowiedzialni za odmowę Gruzji i Ukrainie rzeczywistego przystąpienia do NATO, a tym samym za wydanie ich na pastwę jawnym imperialistom Kremla, nie przyznali się do swoich błędów” – uważa profesor.

PAP/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 marca 2024