Największy kryzys humanitarny świata poza agendą

Jak wskazuje Jan Egeland, były wiceszef ONZ ds. pomocy humanitarnej, Sudan praktycznie zniknął z międzynarodowej debaty. Mimo dziesiątek milionów ludzi wymagających wsparcia, uwaga świata skupia się na innych konfliktach, w tym w Ukrainie i Strefie Gazy.
Katastrofa większa niż Darfur, ale bez reakcji świata
.Pomocy potrzebuje nawet 30 mln ludzi, od których świat się odwrócił. Jak to możliwe, że ten kryzys nie jest na szczycie politycznej i medialnej agendy – podkreśla.
Egeland porównuje obecną sytuację do konfliktu w Darfurze z lat 2004–2006. Wówczas Rada Bezpieczeństwa ONZ regularnie debatowała nad kryzysem, a w jego rozwiązanie angażowali się najważniejsi światowi przywódcy, w tym ówczesny prezydent USA George W. Bush oraz premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.
Dziś – jak zaznacza – katastrofa jest trzykrotnie większa, lecz nie towarzyszy jej podobna mobilizacja międzynarodowa.
Głód i oblężenie. Najtrudniejsza sytuacja w Kordofanie Południowym
.Najbardziej dramatyczne warunki panują obecnie w prowincji Kordofan Południowy. Po wielomiesięcznym oblężeniu w stolicy regionu, Kadukli, panuje powszechny głód, a obecność organizacji pomocowych jest ograniczona.
To jedno z najgorszych miejsc na świecie – ocenia Egeland.
Pomoc mimo wszystko. Rola lokalnych społeczności
.Mimo skrajnie trudnych warunków pomoc nadal dociera do części potrzebujących dzięki zaangażowaniu lokalnych społeczności.
To miejscowi wolontariusze organizują znaczną część operacji ratunkowych. Oceniają potrzeby, budują szkoły, rozdzielają żywność i utrzymują punkty żywienia tam, gdzie duże organizacje nie są w stanie działać samodzielnie.
Dzięki takiemu modelowi możliwe jest osiągnięcie bardzo wysokiej efektywności pomocy. Nakarmienie 500 osób kosztuje niespełna 30 centów dziennie, a niemal 95 proc. środków trafia bezpośrednio na zakup żywności.
Kryzys finansowania i milczenie najbogatszych
.Największym problemem dla organizacji pomocowych pozostaje malejące finansowanie z zagranicy.
– Gdzie są państwa G20 – pyta Egeland. – Świat znajduje środki na igrzyska olimpijskie, programy kosmiczne i inne prestiżowe projekty, ale nie potrafi skutecznie reagować, gdy w kryzysach humanitarnych giną dzieci.
Wojna która pochłania tysiące ofiar
.W Sudanie od kwietnia 2023 roku trwa wojna domowa. Konflikt wybuchł w wyniku rozłamu między regularną armią a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia, które dwa lata wcześniej wspólnie przejęły władzę w wyniku wojskowego przewrotu.
Według danych ONZ w wojnie zginęło dotąd ponad 40 tys. ludzi, choć organizacje pomocowe wskazują, że rzeczywista liczba ofiar może być znacznie wyższa.
Świat który wybiera, gdzie patrzeć
.Obraz Sudanu pokazuje mechanizm selektywnej uwagi świata. Skala kryzysu nie przekłada się automatycznie na skalę reakcji.
W efekcie największa katastrofa humanitarna współczesności pozostaje niemal niewidoczna.
PAP/WM




