Nauczanie domowe i islamistyczny terroryzm idą w parze

Nauczanie domowe, prowadzone w niektórych środowiskach, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Finlandii związane z wychowaniem radykalnych islamistów lub prawicowych ekstremistów – wynika z corocznego raportu służby bezpiecznego wewnętrznego i kontrwywiadu (Supo).
Fabryka ekstremistów. Nauczanie domowe zmniejsza bezpieczeństwo
.Według opublikowanego przeglądu sytuacji bezpieczeństwa, edukacja domowa, która w kraju staje się coraz bardziej popularna, sprzyja też formowaniu się zmarginalizowanych i radykalizujących się społeczności. Lokalnym organom trudno jest nadzorować tę formę nauczania, a szczególny niepokój wzbudzają niektóre szkoły domowe powiązane z wyznaniami religijnymi.
Szef Supo Juha Martaelius przyznał, że nowym niebezpiecznym zjawiskiem jest to, że na przeprowadzkę do Finlandii, ze względu na możliwość legalnej edukacji domowej, decydują się też Szwedzi związani ze środowiskami skrajnej prawicy. – Obowiązkowa stacjonarna nauka w szkołach jest potrzebna, ponieważ wtedy wiadomo jakich rzeczy uczy się dzieci i młodzież – stwierdził w wieczornym programie telewizji Yle. Z drugiej strony – podkreślił – radykalizacja rodzi się też w internecie i mediach społecznościowych.
Obecnie w 5,5 mln Finlandii z nauczania domowego korzysta około tysiąca dzieci, w tym ze względu na stan zdrowia, czy inne uzasadnione powody. Jednocześnie od 2018 r. w samym regionie Helsinek, liczba uczniów korzystających z tej formy nauczania wzrosła nawet czterokrotnie.
Supo utrzymuje poziom zagrożenia terrorystycznego, w tym ideologią ekstremistyczną w Finlandii na 3. („podwyższonym”) poziomie, w 5-stopniowej skali. Ocena ta obowiązuje od marca ub. roku. W tym roku służby szczególną uwagę zwróciły na udział dzieci i młodzieży w aktach i działaniach ekstremistycznych. Według nich w radykalny islamistyczny terroryzm i plany ataków coraz częściej zaangażowani są nieletni urodzeni w Europie, co uznano za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa w krajach zachodnich.
Dżihadyzm w Europie podbija internet
.Pierwszy raz we współczesnej historii władze państwowe na najwyższym szczeblu uświadomiły sobie wagę wyzwań, jakie w wymiarze kulturowym przyniósł społeczeństwu francuskiemu islamizm, i przedstawiły stosowną ripostę, w sytuacji zagrożenia stawiając bezpieczeństwo ponad wolnością słowa – pisze Gilles KEPEL
Wmarcu 2019 roku w Baghouz we wschodniej Syrii, przy granicy z Irakiem, bombardowania koalicji zachodniej oraz działania lądowe Kurdów położyły kres ostatniemu bastionowi bojowników Państwa Islamskiego, wśród których znajdowało się wielu Francuzów. „Kalifat” przestał istnieć, a wraz z nim zdolność rozpowszechniania terroru w Europie z wykorzystaniem ponadnarodowych sieci rozszerzających się poprzez media społecznościowe. Drony zlikwidowały tam braci Clain, sprawców zamachów z 13 listopada 2015 roku. Tak zakończyły się nizam, system sieci pomyślany przez Abu Musaba al-Suriego, oraz daula, państwo islamskie wyobrażone przez Abu Musaba az-Zarkawiego, których połączenie skutkowało krwawym kataklizmem na początku XXI wieku.
Tak doszliśmy do kresu wielkiego cyklu heglowskiej dialektyki dżihadu, zapoczątkowanego w 1980 roku w Afganistanie poprzez trzy następujące po sobie momenty: afirmację, aż do 1997 roku, i koncentrację walki na „bliskim wrogu”; negację – Al-Kaidę, która skierowała walkę ku „dalekiemu wrogowi”; oraz przekroczenie – Państwo Islamskie kierujące agresję w stronę Shâm (nazwa nadawana Syrii przez islamistów – przyp. tłum.) i „przedmieść islamu”. Cztery ostatnie dekady – kiedy w mojej pracy uniwersyteckiej poświęcałem się analizie tego procesu polityczno-religijnego, zarówno w wymiarze międzynarodowym, jak i francuskim – dobiegły końca.
Teraz nadchodzi nowy cykl – obserwujemy jego początki. W każdym razie wciąż widoczna jest transformacja dynamiki dżihadystycznej. Rozwojowi tego zjawiska towarzyszy analiza, podczas gdy w przeszłości była ona zawsze mocno spóźniona (pokazało to bardzo dobrze określenie „samotne wilki”, którego zarówno ignoranci kontrolujący europejskie budżety na badania, jak i francuski wywiad używali w 2012 roku, aby zinterpretować krwawe zamachy Mohameda Meraha).
Sajjid Kutb, główny inspirator współczesnego dżihadyzmu, medytował nad losem proroka Mahometa, naprzemiennie odnosząc sukcesy i ponosząc porażki w swojej strategii politycznej, zgodnie z ideą podziału na fazy siły (tamkin) i słabości (istid’af). Odpowiadało to „herbowi” islamu: mieczowi i Księdze (al-saïf wa-l mush-haf). Miecz to symbol przemocy, pozycji siły, mający sprzyjać rozszerzaniu się zasięgu islamu (dar al-islam), a Księga to symbol nauczania z pozycji słabości, aby nie ryzykować wyniszczenia przez silniejszego i bardziej zdeterminowanego wroga. W tej perspektywie, poprzez którą islamiści w ogólności, a dżihadyści w szczególności patrzą na świat, sytuacja, która nastała po unicestwieniu Państwa Islamskiego w Baghouz wiosną 2019 roku, jest charakterystyczna dla „fazy słabości”. Tym bardziej że „muzułmańskie masy”, zostały zdestabilizowane przez eskalację coraz większej przemocy, której skutków ubocznych często same doznają.
W tych ramach taktyka stosowana przez propagatorów kulturowych islamizmu, działających pod wpływem doznanych porażek w dość dużym rozproszeniu, skupiła się na przyjęciu postawy ofiary. Ma ona służyć, po pierwsze, przykryciu pamięci o prawdziwych ofiarach zamachów dżihadystycznych, zwłaszcza gdy trwające procesy zamachowców z pierwszych lat XXI w. są śledzone z dużą uwagą, a po drugie, zewrzeć szeregi wokół walki z islamofobią, co ma pozwolić uzasadnić użycie przemocy jako formy obrony.
Dziś głównym polem tego wycofanego dżihadu jest internet, gdzie mnożą się strony prowadzone przez aktywistów salafickich, którzy w oczekiwaniu na przejście do aktywnych działań szerzą dyskurs o kulturowo-religijnym zerwaniu z wartościami, na których opiera się społeczeństwo francuskie. W ich logice to, co oddziela muzułmanów, których chcą indoktrynować, od pozostałych obywateli Francji, stoi ponad wszystkim, co jest wspólne. W ich języku imperatywem kategorycznym – w znaczeniu nadanym przez Kanta – każdego muzułmanina we Francji są „lojalność i odrzucenie” – co jest tłumaczeniem arabskiego wyrażenia al wala’wa-l bara’a. Chodzi o podwójny i równoczesny proces islamskiego „uświadomienia”.
PAP/MB





