Nowa mapa wojen na świecie [19-26 września]

Iran przedstawił propozycję zakończenia walk i odblokowania cieśniny Ormuz, podczas gdy jemeńscy Huti kontynuowali ofensywę oraz ataki na Arabię Saudyjską. Rosyjskie naloty przyniosły kolejne ofiary w Ukrainie, a sudańska armia ogłosiła odzyskanie ważnego miasta w Kordofanie. Co zmieniło się na światowych frontach? Mapa najnowszych konfliktów przedstawia wydarzenia z 21–26 września 2026 roku.
Iran. W ostatnich dniach pojawiła się kolejna propozycja zakończenia wojny. Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi poinformował 24 września, że Teheran przekazał Stanom Zjednoczonym warunki porozumienia zakładającego zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, w ciągu siedmiu dni.
Zgodnie z przedstawionym przez Iran planem USA miałyby znieść blokadę irańskich portów, uwolnić zamrożone środki i zawiesić sankcje naftowe. Otwarcie cieśniny Ormuz nastąpiłoby ostatniego dnia. Dopiero później rozpoczęłyby się rozmowy o pozostałych kwestiach, w tym programie jądrowym. Była to propozycja Teheranu; samo jej przedstawienie nie oznaczało zawarcia porozumienia.
Jemen i Arabia Saudyjska. Huti próbowali rozszerzyć kontrolę nad górzystymi terenami południowo-zachodniego Jemenu. Ich natarcie w kierunku masywu Kahboub zagrażało połączeniom sił wspieranych przez Arabię Saudyjską z wybrzeżem Morza Czerwonego. Zdobycie tych pozycji mogłoby utrudnić przeciwnikom dostarczanie zaopatrzenia i prowadzenie dalszych operacji.
Równocześnie trwał ostrzał Arabii Saudyjskiej. Władze królestwa poinformowały o przechwyceniu sześciu pocisków balistycznych 24 września. Następnego dnia zapowiedziano pilne konsultacje Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu dotyczące wsparcia Rijadu. Alarmy obejmowały między innymi Mekkę, Dżuddę i Janbu, gdzie znajduje się ważny port naftowy.
Walki zwiększały liczbę przesiedlonych. Według danych UNHCR przedstawionych 22 września od początku miesiąca domy opuściło ponad 130 tysięcy osób. Organizacja ostrzegała, że w ciągu kolejnych trzech miesięcy ich liczba może wzrosnąć o następne 100 tysięcy. Część mieszkańców uciekała przez Morze Czerwone do Dżibuti i Somalii.
Ukraina, Mołdawia i Rumunia. Rosja kontynuowała ataki rakietowe i dronowe na ukraińskie miasta. Według miejscowych władz uderzenia z 24 września zabiły osiem osób. Dwie zginęły w Kijowie, a sześć podczas ataku na magazyn warzyw w gospodarstwie w obwodzie charkowskim.
W stolicy uszkodzony został również szpital położniczy. Władze poinformowały, że pacjenci i personel nie ucierpieli, choć jedna z ofiar ataku znajdowała się na szpitalnym parkingu. Zniszczenia objęły ponadto domy, magazyny i samochody.
Skutki nalotów ponownie sięgnęły poza Ukrainę. Prezydent Mołdawii Maia Sandu poinformowała o wtargnięciu czterech rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną kraju i eksplozji co najmniej jednego z nich. Rumunia również zgłosiła upadek drona na swoim terytorium. Polska dwukrotnie poderwała lotnictwo w związku z rosyjskimi atakami.
W tym samym tygodniu trwały rozmowy o ograniczeniu uderzeń na energetykę. Emmanuel Macron poinformował po spotkaniu z Donaldem Trumpem, że omawiali możliwość wprowadzenia moratorium na takie ataki. Francuski prezydent wskazywał także na potrzebę wzmocnienia ukraińskiej obrony powietrznej.
Strefa Gazy. Kolejne izraelskie naloty przyniosły ofiary mimo obowiązującego zawieszenia broni. Według miejscowych służb medycznych 23 września zginęło co najmniej czterech Palestyńczyków. Jeden z ataków trafił w samochód w zachodniej części Chan Junus.
Izrael oświadczył, że zabił przedstawiciela Hamasu odpowiedzialnego za finanse. Informację o jego funkcji i celu operacji podawała strona izraelska. Kolejne uderzenia pokazywały, jak kruche pozostają warunki bezpieczeństwa w enklawie.
Liban. Premier Nawaf Salam wystąpił 25 września na forum ONZ z apelem o przygotowanie rozwiązania, które zastąpi misję pokojową UNIFIL. Ostrzegał przed luką w systemie bezpieczeństwa po wycofaniu żołnierzy ONZ, jeśli wcześniej nie zostanie uzgodniona obecność nowych sił międzynarodowych.
Salam domagał się również pełnego wycofania wojsk izraelskich i objęcia całego terytorium Libanu kontrolą władz państwowych. Podkreślał, że broń powinna pozostawać wyłącznie w rękach państwa. Hezbollah nadal sprzeciwiał się rozbrojeniu, a realizacja czerwcowego porozumienia przewidującego stopniowe wycofanie Izraela i rozbrojenie ugrupowania pozostawała zablokowana.
Sudan. Armia i sprzymierzone z nią formacje poinformowały 25 września o odzyskaniu Sodari w Kordofanie Północnym. Doniesienia potwierdzały źródła terenowe cytowane przez „Sudan Tribune”. Miasto służyło paramilitarnym Siłom Szybkiego Wsparcia, czyli RSF, jako ważna baza operacyjna. Jego utrata ograniczałaby obecność tej formacji w regionie i wzmacniała pozycję armii posuwającej się w kierunku Darfuru.
Walkom towarzyszyły kolejne ucieczki ludności. Mieszkańcy i lokalni działacze informowali o ostrzale, zatrzymaniach oraz blokowaniu dróg przez RSF. W części Kordofanu Zachodniego ograniczenia transportu pogłębiały braki żywności i podnosiły ceny.
W Darfurze pojawiła się natomiast szansa na usprawnienie dostaw pomocy. Regionalne władze ogłosiły 25 września ponowne otwarcie przejścia Tina na granicy z Czadem. Według miejscowych koordynatorów humanitarnych trasa ma skrócić transport żywności, leków i materiałów potrzebnych przesiedlonym mieszkańcom.
Mjanma. Lotnictwo wojskowego reżimu uderzyło 24 września w dowództwo sił związanych z opozycyjnym Rządem Jedności Narodowej na pograniczu stanu Mon i regionu Bago. Według relacji „The Irrawaddy” opartej na źródłach związanych z ruchem oporu zginęło sześć osób, a kolejne zostały ranne. W chwili publikacji ani opozycyjny rząd, ani władze wojskowe nie wydały oficjalnego komunikatu dotyczącego nalotu.
Napięcie wzrosło również przy granicy z Chinami. Mieszkańcy Laizy i rzecznik Armii Niepodległości Kaczinu informowali, że chińskie siły oddały strzały ostrzegawcze, gdy w pobliżu granicy krążyły samoloty reżimu. Według tych relacji maszyny nie zaatakowały samej Laizy. Doniesienia o incydencie na pograniczu nie zawierały oficjalnego potwierdzenia ze strony Pekinu.
Maciej Bzura


