Nowi wyborcy Marine LE PEN mogą rozstrzygnąć wybory we Francji

Marine Le Pen zdobywa wyborców, którzy jeszcze niedawno stanowili społeczną barierę dla Zjednoczenia Narodowego. Ekspertyza Pascala Perrineau dla Fondapol pokazuje, że wśród nowych wyborców RN jest 57 proc. absolwentów szkół wyższych, 56 proc. pracowników umysłowych średniego i wyższego szczebla, a 71 proc. osób identyfikuje się z prawicą. To właśnie oni mogą przesądzić, czy liderka RN wygra wybory prezydenckie we Francji w 2027 r.
Kto głosuje na Marine Le Pen?
.Marine Le Pen nie opiera już swoich szans wyłącznie na tradycyjnym elektoracie Frontu Narodowego i Zjednoczenia Narodowego. Najnowsza ekspertyza Pascala Perrineau pokazuje, że do RN przychodzą wyborcy starsi, lepiej wykształceni, należący do klas średnich i przez lata związani z klasyczną prawicą. To właśnie ta grupa może zdecydować, czy liderka RN pozostanie kandydatką pierwszej tury, czy po raz pierwszy zdobędzie większość pozwalającą jej objąć urząd Prezydenta Republiki Francuskiej.
Francuski dziennik „Le Figaro” zwrócił uwagę na analizę Pascala Perrineau zatytułowaną „Od partii protestu do partii dominującej”, opublikowaną przez Fondation pour l’innovation politique (Pascal Perrineau „D’un parti de protestation à un parti dominant”, Fondapol, lipiec 2026 r.). Perrineau, politolog, profesor emeritus Sciences Po, badacz CEVIPOF i członek rady naukowej Fondapol, nie opisuje kolejnego chwilowego wzrostu notowań, lecz zmianę struktury społecznej elektoratu RN. Jego wniosek jest istotny dla odpowiedzi na pytanie, czy Marine Le Pen może wygrać wybory prezydenckie we Francji w 2027 r., ponieważ pokazuje, skąd może pochodzić brakująca część większości.
Biografię liderki RN, jej program, stosunek do Unii Europejskiej, NATO i Rosji, konsekwencje procesów sądowych oraz scenariusze kampanii przedstawiamy w materiale „Marine LE PEN. 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”. Nowa analiza wymaga jednak węższego spojrzenia, skoncentrowanego nie na samej kandydatce, lecz na ludziach, którzy wcześniej odrzucali jej partię, a dziś zaczynają na nią głosować. To w ich decyzjach może kryć się najważniejsza zmiana przed wyborami w 2027 r.
Wzrost RN nie jest już tylko wahnięciem sondaży
Droga od partii protestu do pierwszej siły wyborczej Francji jest widoczna przede wszystkim w liczbach. Jean-Marie Le Pen uzyskał 14,4 proc. głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 1988 r., 16,9 proc. w 2002 r., po czym w 2007 r. poparcie spadło do 10,4 proc. Od chwili przejęcia przywództwa przez Marine Le Pen trajektoria stała się bardziej regularna: 17,9 proc. w 2012 r., 21,3 proc. w 2017 r. i 23,2 proc. w 2022 r.
Prawdziwe przyspieszenie nastąpiło w 2024 r., gdy lista RN zdobyła 31,4 proc. w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a kandydaci RN i sprzymierzonej z nim UDR uzyskali łącznie 33,2 proc. w pierwszej turze przedterminowych wyborów parlamentarnych. Oznaczało to wzrost o 15,3 punktu procentowego w porównaniu z pierwszą kandydaturą Marine Le Pen w 2012 r. i o 11,9 punktu w stosunku do wyborów prezydenckich z 2017 r. W liczbach bezwzględnych elektorat wzrósł z 6 421 426 głosujących w 2012 r. do 10 647 914 w 2024 r., a więc o ponad 4,2 mln osób.
Ważnym potwierdzeniem ekspansji okazały się także wybory samorządowe z marca 2026 r., tradycyjnie trudne dla ugrupowania słabo zakorzenionego w lokalnych strukturach. RN i jego sojusznicy przejęli 74 gminy, o 52 więcej niż w 2020 r., a liczba ich radnych wzrosła z 827 do 3121. Kapitał głosów partii w wyborach lokalnych zwiększył się z 1,07 mln w 2014 r. do 1,63 mln w 2026 r., czyli o ponad 50 proc., choć RN nadal nie zdobył największych miast i pozostaje wyraźnie silniejszy w polityce ogólnokrajowej niż samorządowej.
Cztery grupy pokazują prawdziwą siłę Marine Le Pen
Największą wartością ekspertyzy Pascala Perrineau jest sposób badania przepływów elektoratu. Autor wykorzystał panel 2444 osób, których preferencje śledzono w trzech falach Francuskiego Badania Wyborczego CEVIPOF: w kwietniu 2017 r., kwietniu 2022 r. i czerwcu 2024 r. Dzięki temu analiza nie zestawia jedynie wyników odrębnych sondaży, lecz obserwuje, jak ci sami ludzie zmieniali decyzje w ciągu siedmiu lat.
Perrineau wyróżnił cztery grupy. „Przeciwnicy”, którzy ani razu nie poparli RN, stanowili 67,3 proc. panelu, wyborcy „okazjonalni” 13 proc., „wierni”, głosujący na ugrupowanie w każdym z trzech badanych momentów, 9,2 proc., a „nowo pozyskani”, którzy po raz pierwszy wybrali RN lub UDR w 2024 r., 10,5 proc. Ta ostatnia grupa liczyła w panelu 256 osób i właśnie ona pozwoliła RN przejść z przedziału 21–23 proc. poparcia do poziomu 31–33 proc.
Jeszcze bardziej wymowna jest wewnętrzna struktura elektoratu RN z 2024 r. Wierni stanowili jedynie 28 proc. wszystkich jego wyborców, głosujący okazjonalnie 40 proc., a nowo pozyskani aż 32 proc. Oznacza to, że niemal trzy czwarte ówczesnego zaplecza partii nie tworzyło niezmiennego, bezwarunkowego rdzenia, lecz składało się z ludzi, których trzeba było ponownie zmobilizować albo przekonać po raz pierwszy.
Ta struktura jest zarazem siłą i słabością Marine Le Pen. Siłą, ponieważ RN przestał być zamknięty w granicach jednego środowiska politycznego i może pozyskiwać kolejne grupy, słabością, ponieważ wyborcy okazjonalni i nowo pozyskani nie muszą zachować się tak samo w 2027 r. Wynik pierwszej tury będzie zależał nie tylko od lojalności twardego rdzenia, lecz także od tego, czy poparcie z 2024 r. okaże się początkiem trwałego przesunięcia.
Wyborca RN nie musi już odpowiadać dawnemu stereotypowi
Profil nowo pozyskanych różni się zasadniczo od profilu wiernych wyborców partii. Wyższe wykształcenie miało 57 proc. nowych wyborców RN, wobec 36 proc. wśród wiernych i 42 proc. wśród okazjonalnych, natomiast 56 proc. należało do wyższych i średnich kategorii pracowników umysłowych, wobec 38 proc. w twardym rdzeniu. Wśród nowo pozyskanych 56 proc. miało co najmniej 65 lat, gdy w dwóch pozostałych grupach popierających RN odsetek ten wynosił 47 proc.
Nie oznacza to, że Zjednoczenie Narodowe utraciło oparcie wśród pracowników i wyborców o niższych dochodach. Przeciwnie, wśród głosujących okazjonalnie 45 proc. stanowili pracownicy niższego szczebla i robotnicy, 58 proc. nie miało wyższego wykształcenia, a 59 proc. przyznawało, że trudno jest im utrzymać się z dochodów gospodarstwa domowego. Nowość polega na tym, że do dawnego zaplecza dołączyli ludzie, którzy jeszcze niedawno stanowili społeczną barierę dla ekspansji RN.
Perrineau przekonuje, że głównym spoiwem poszerzonego elektoratu nie jest identyczne położenie materialne, lecz doświadczenie pogorszenia warunków życia i utraty należnego miejsca w społeczeństwie. Aż 89 proc. nowo pozyskanych uważało, że żyje coraz gorzej, wobec 71 proc. w całym panelu, natomiast 74 proc. deklarowało, że nie otrzymuje szacunku, na jaki zasługuje, przy średniej wynoszącej 56 proc. Wśród wiernych poczucie pogorszenia warunków życia sięgało 87 proc., a braku szacunku 81 proc., co pokazuje silny wspólny mianownik grup różniących się poziomem wykształcenia i pozycją zawodową.
To jeden z najważniejszych wniosków dla kampanii 2027 r. RN może łączyć wyborców, którzy obawiają się bezpośredniego zubożenia, z tymi, którzy nadal mają stabilną sytuację, ale spodziewają się społecznej degradacji albo uważają, że tracą wpływ na kierunek państwa. Polityczne znaczenie ma nie tylko dochód zapisany w badaniu, lecz także subiektywne poczucie, że przyszłość będzie gorsza od przeszłości.
Marine Le Pen zdobywa przede wszystkim klasyczną prawicę
Pochodzenie polityczne nowych wyborców RN podważa tezę, że partia rośnie głównie dzięki osobom zdepolityzowanym. W wyborach prezydenckich w 2017 r. 40 proc. późniejszych wyborców pozyskanych przez RN poparło François Fillona, 18 proc. kandydata lewicy, 14 proc. Emmanuela Macrona, 18 proc. jednego z mniejszych kandydatów, a 10 proc. nie uczestniczyło w pierwszej turze. Spośród stu wyborców Fillona 22 przeszło do RN do 2024 r., podczas gdy podobną drogę przebyło dziewięciu na stu wyborców Jean-Luca Mélenchona i sześciu na stu wyborców Macrona.
Nowi wyborcy pozostają w zdecydowanej większości zakorzenieni na prawicy. Tak określało się 71 proc. z nich, przy czym 55 proc. sytuowało się na prawicy klasycznej, a 16 proc. na skrajnej prawicy. Dla porównania wśród wiernych wyborców RN 40 proc. umieszczało się „bardzo daleko na prawo”, co potwierdza, że rozszerzenie elektoratu nie jest prostym powiększeniem dawnego środowiska, lecz przepływem pomiędzy dwiema rodzinami francuskiej prawicy.
Nie jest to również elektorat obojętny wobec polityki. Duże zainteresowanie sprawami publicznymi deklarowało 84 proc. nowo pozyskanych, wobec 72 proc. wśród wiernych i 80 proc. w całym panelu. RN nie staje się zatem klasyczną partią „łapiącą wszystkich” przez rozmycie tożsamości, lecz przyciąga osoby politycznie zaangażowane, które chcą zmiany układu władzy i coraz częściej uznają ugrupowanie Marine Le Pen za skuteczniejsze narzędzie tej zmiany niż Republikanów.
Temu przesunięciu sprzyja kryzys tradycyjnej centroprawicy, ale również konsekwentnie budowany wizerunek instytucjonalnej powagi RN. Obecność w Zgromadzeniu Narodowym, dyscyplina wystąpień i określana we Francji mianem „strategii krawata” próba uspokojenia stylu parlamentarnego mają przekonać wyborców, że partia jest zdolna nie tylko protestować, lecz również sprawować władzę. Nie przesądza to o jakości jej programu ani kadr, zmniejsza jednak psychologiczną barierę, która przez lata powstrzymywała część klasycznej prawicy przed oddaniem głosu na Marine Le Pen.
Dlaczego nowe poparcie nie gwarantuje zwycięstwa w 2027 roku
Ekspertyza Fondapol opisuje głęboką zmianę, ale nie daje podstaw do uznania wyniku wyborów za przesądzony. W badanym panelu 67,3 proc. osób nigdy nie poparło RN, a wśród tej grupy byli nie tylko wyborcy lewicy, stanowiący 41 proc., lecz także wyborcy prawicy, których było 34 proc. Marine Le Pen zdołała więc osłabić dawną zaporę po prawej stronie, lecz nie zlikwidowała silnego elektoratu negatywnego.
Również nowo pozyskani nie udzielają partii bezwarunkowego kredytu zaufania. Wprawdzie 72 proc. uważało, że RN rządziłby lepiej niż obecna władza, jednak 26 proc. oceniało, że nie radziłby sobie ani lepiej, ani gorzej, a 2 proc. spodziewało się gorszych rządów. Łącznie 28 proc. tej kluczowej grupy nie było więc przekonanych o wyższości RN, podczas gdy wśród wiernych odsetek pozytywnych ocen sięgał 88 proc.
Ograniczenia widać także w wyborach samorządowych. W miastach, w których RN wystawił listy, zdobył średnio 24,1 proc. głosów, lecz po uwzględnieniu wielkości populacji wynik spadał do 17,1 proc., wyraźnie poniżej ponad 30 proc. osiąganych w wyborach ogólnokrajowych. Partia zdobyła dziesiątki małych i średnich gmin, ale nie przejęła Marsylii, Tulonu ani Nîmes, co pokazuje, że pozycja dominująca w skali kraju nie oznacza jeszcze równomiernego zakorzenienia terytorialnego.
Wybory prezydenckie mają ponadto logikę dwóch tur. Zdolność do zgromadzenia około jednej trzeciej wyborców może zapewnić pierwsze miejsce 18 kwietnia 2027 r., lecz zwycięstwo 2 maja będzie wymagało zdobycia części głosów konkurentów oraz ograniczenia mobilizacji przeciwników. Terminy, reguły głosowania, możliwi kandydaci i najważniejsze scenariusze wyjaśniamy w opracowaniu „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”.
Wybory 2027 rozstrzygną się poza twardym elektoratem RN
Najważniejsza lekcja z analizy Pascala Perrineau brzmi inaczej, niż sugerowałby prosty opis „normalizacji” Zjednoczenia Narodowego. Do RN nie przychodzą wyłącznie wyborcy mniej zainteresowani polityką, którzy zapomnieli o ideowych podziałach, lecz osoby często mocno upolitycznione, rozczarowane dotychczasowym układem i przekonane o pogarszaniu się własnej sytuacji. Rozszerzenie poparcia oznacza więc przeniesienie gniewu oraz poczucia degradacji do środowisk, które wcześniej były na ten przekaz bardziej odporne.
Dla Marine Le Pen ma to znaczenie strategiczne. Jeżeli utrzyma 28 proc. wiernych, ponownie zmobilizuje 40 proc. wyborców okazjonalnych i zatrzyma 32 proc. nowo pozyskanych w strukturze elektoratu RN, może wejść do pierwszej tury z zapleczem znacznie szerszym niż podczas poprzednich kampanii. Jeśli dodatkowo pozyska kolejną część wyborców klasycznej prawicy, granica pomiędzy awansem do drugiej tury a zwycięstwem stanie się znacznie cieńsza niż w 2017 i 2022 r.
Nie oznacza to, że RN stał się partią większości wszystkich Francuzów. Oznacza jednak, że coraz trudniej analizować Marine Le Pen wyłącznie jako reprezentantkę trwałego, odizolowanego elektoratu protestu, ponieważ poparcie dla niej przekroczyło granice wieku, wykształcenia i pozycji zawodowej, które jeszcze niedawno wydawały się stabilne. Jej przeciwnicy będą musieli nie tylko mobilizować elektorat przeciw RN, lecz także odpowiedzieć na pytanie, dlaczego 89 proc. nowych wyborców tej partii uważa, że ich warunki życia się pogarszają, a 74 proc. czuje się pozbawionych należnego szacunku.
Właśnie ten spór może zdecydować o wyniku wyborów prezydenckich we Francji w 2027 r. Pełną mapę kandydatów, sondaży, tematów kampanii i możliwych rozstrzygnięć przedstawiamy w centralnym kompendium „Wszystko co Najważniejsze”: „Wybory prezydenckie Francja 2027”. Ekspertyza Perrineau dodaje do tej mapy element kluczowy: Marine Le Pen może być dziś silniejsza nie dlatego, że jej dawny elektorat stał się bardziej radykalny, lecz dlatego, że część Francuzów, która wcześniej nigdy na RN nie głosowała, przestała uważać ten wybór za niemożliwy.
Arkadiusz Jordan
Paryż
Pytania najważniejsze:
Kto dziś głosuje na Marine Le Pen?
Elektorat Marine Le Pen nadal obejmuje pracowników i wyborców o niższych dochodach, ale coraz częściej dołączają do niego seniorzy, absolwenci szkół wyższych, pracownicy umysłowi oraz zwolennicy klasycznej prawicy. Według analizy Pascala Perrineau 57 proc. nowych wyborców RN ma wyższe wykształcenie, a 56 proc. należy do średnich i wyższych kategorii pracowników umysłowych. Oznacza to wyraźne poszerzenie społecznego zaplecza partii.
Ilu nowych wyborców pozyskało Zjednoczenie Narodowe?
W panelu 2444 osób badanych w latach 2017–2024 wyborcy, którzy po raz pierwszy poparli RN lub UDR w 2024 r., stanowili 10,5 proc. całej próby. W obrębie elektoratu RN z 2024 r. nowo pozyskani stanowili aż 32 proc. Byli więc jednym z głównych źródeł wzrostu partii do poziomu przekraczającego 30 proc. głosów.
Czy Marine Le Pen przejmuje wyborców klasycznej prawicy?
Tak, przepływ z klasycznej prawicy jest najważniejszym źródłem nowego poparcia. W 2017 r. 40 proc. późniejszych nowych wyborców RN głosowało na François Fillona, a 71 proc. całej tej grupy określało się w 2024 r. jako prawicowa. Jednocześnie 55 proc. sytuowało się na prawicy klasycznej, a tylko 16 proc. na skrajnej prawicy.
Czy Marine Le Pen może wygrać wybory w 2027 roku?
Poszerzenie elektoratu zwiększa jej szanse na zajęcie pierwszego miejsca w pierwszej turze, ale nie gwarantuje ostatecznego zwycięstwa. Marine Le Pen będzie musiała utrzymać wyborców okazjonalnych i nowo pozyskanych, a następnie przekroczyć w drugiej turze silny elektorat negatywny. W badanym panelu 67,3 proc. respondentów ani razu w latach 2017–2024 nie zagłosowało na RN.
Kiedy odbędą się wybory prezydenckie we Francji?
Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się 18 kwietnia 2027 r. Jeżeli żaden kandydat nie uzyska bezwzględnej większości, druga tura zostanie przeprowadzona 2 maja 2027 r. Weźmie w niej udział dwoje kandydatów z najwyższym wynikiem pierwszej tury.





