Ograniczenie poparcia dla AfD wymaga zaostrzenia polityki migracyjnej i deportacji [Markus SOEDER]

Premier Bawarii i lider CSU Markus Soeder ocenił, że jednym ze sposobów ograniczenia poparcia dla prowadzącej w sondażach prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) jest prowadzenie restrykcyjnej polityki migracyjnej i zwiększenie liczby deportacji.
Ograniczenie poparcia dla AfD wymaga zaostrzenia polityki migracyjnej i deportacji
W letnim wywiadzie dla stacji ARD Markus Soeder powiedział, że postrzega swoją rolę w polityce jako rolę „stabilizatora demokracji”. – Nie możemy po prostu sprawić, by AfD zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – stwierdził. Jednym ze sposobów utrzymania poparcia dla tego ugrupowania na stosunkowo niskim poziomie jest w ocenie premiera Bawarii prowadzenie restrykcyjnej polityki migracyjnej.
Markus Soeder powiedział, że choć liczba przybywających do Niemiec wyraźnie spadła, to jednak „wciąż przebywa tu bardzo wiele osób, które właściwie nie mają prawa pobytu”. – Osoby te muszą zostać odesłane do swoich krajów – zaapelował.
Kanclerz Friedrich Merz dramatycznie traci autorytet
Lider bawarskiej CSU, siostrzanej partii CDU, przyznał, że ostatnie zmiany personalne w rządzie były trudnym czasem dla federalnej koalicji chadeków z SPD, ale uznał że jest to „przejściowy etap”. Ocenił, że pozycja kanclerza RFN Friedricha Merza jest „bardzo stabilna i silna” i należy za wszelką cenę zapobiec przedterminowym wyborom.
W „Der Spiegel” napisał, że w najwyższych kręgach chadecji mało kto jest przekonany, że Friedrich Merz będzie kanclerzem jeszcze w najbliższe Boże Narodzenie. Szef rządu ma tracić autorytet w partii, a jego zdolność do sprawowania władzy jest coraz częściej kwestionowana.
AfD przewodzi w ogólnokrajowych sondażach, dystansując CDU/CSU. To dla partii dobry prognostyk przed zaplanowanymi na wrzesień wyborami w Saksonii-Anhalt, Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie. Izolowane przez pozostałe ugrupowanie AfD liczy, że w rezultacie tych wyborów pierwszy raz w swojej historii wejdzie do rządu na poziomie kraju związkowego, a być może rządzić będzie nawet samodzielnie.
PAP/Mateusz Obremski/MJ




