Pobłażanie sprawcy jest karykaturą miłosierdzia [Ks. dr Przemysław Marek SZEWCZYK]

Przemysław Marek SZEWCZYK

Przebaczenie jest momentem, kiedy doświadczenie miłosierdzia przebija się przez nasze doświadczenie krzywdy. Zawsze jest ono jakąś tajemnicą relacji między człowiekiem a Bogiem, bo tylko On kocha bezwarunkowo – stwierdził ks. dr Przemysław Marek SZEWCZYK

Miłosierdzie i sprawiedliwość

.Magdalena Gronek: Jak połączyć sprawiedliwość z miłosierdziem?

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: Te dwie rzeczywistości nie są ze sobą sprzeczne, ale jedna z drugiej wypływa.

Miłosierdzie to staropolskie słowo oznaczające współczucie i litość, które ukształtowało się z prasłowiańskich rdzeni – miły, życzliwy, kochany oraz serce. Etymologicznie oznacza ono więc „miłe serce” lub „serce okazujące łaskę”.

Człowiek kocha drugą osobę warunkowo, bo miłuje w drugim to, co dobre i piękne. Jednak Bóg kocha w nas także to, co małe, biedne, trudne. I właśnie z tej Jego miłości wynika wymóg przywrócenia sprawiedliwości. Wymierzenie kary sprawcy jest wyrazem miłości, bo daje mu szansę poprawy i odpokutowania.

Jak można być miłosiernym wobec prześladowanego człowieka, jeżeli nie stawia się tamy prześladowaniu? Jak można okazywać miłosierdzie ofiarom wojny, jeżeli nie sprzeciwia się wojnie?

Pobłażanie sprawcy, pozwalanie na krzywdzenie niewinnych jest karykaturą miłosierdzia. Prawdziwe miłosierdzie Boga jest walką o naszą sprawiedliwość i o nasze dobre, a więc sprawiedliwe życie.

Przebaczenie wyraża tajemnice relacji między człowiekiem a Bogiem

.Czy przebaczenie jest wyrazem miłosierdzia, sprawiedliwości czy powinnością, która nie liczy się z doświadczeniem krzywdy?

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: Przebaczenie jest momentem, kiedy doświadczenie miłosierdzia przebija się przez nasze doświadczenie krzywdy. Zawsze jest ono jakąś tajemnicą relacji między człowiekiem a Bogiem, bo tylko On kocha bezwarunkowo.

Kiedy słyszymy słowa Chrystusa z krzyża: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”, można mieć wrażenie, że On zrzuca tę odpowiedzialność na Boga. Warto jednak uzmysłowić sobie, że Jezus mówi nam, że jest tylko Synem Boga, że tym, który wybacza, jest Stwórca. Pokazuje nam, że przebaczenie jest zawsze łaską Boga, na którą możemy się jedynie otwierać. Dlatego nie możemy na nikogo nakładać presji przebaczenia.

Nie zmienia to faktu, że w ludzkim sercu istnieje pewne napięcie, bo źle mu żyć z nieprzebaczeniem. Źle się funkcjonuje, kiedy ktoś zgasił w nas miłość.

Jak zatem przebaczyć człowiekowi, który okaleczył nas czy zamordował nam dziecko, współmałżonka, rodziców? Z tym mierzą się często ludzie, którzy doświadczyli wojny, rewolucji.

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: W momencie krzywdy, śmierci, zniszczenia i niewyobrażalnych tragedii widzimy moc człowieka, żeby zgasić ludzką miłość. Rany, które zadał innym, często pozostają w ludziach na lata, a nawet pokolenia, rodząc wrogość w relacjach między osobami, ale także całymi społecznościami, a nawet narodami.

Droga do przebaczania bywa różna, podobnie jak odmienne są historie ludzkiego życia. Zawsze jest to jednak jakaś ingerencja Boga, bo tylko On kocha bezwarunkowo, także grzesznika. Człowiek o swoich siłach nie jest w stanie miłować nieprzyjaciela.

Pamiętam wyznanie jednego maronickiego kapłana, któremu w wiosce zabito ojca. Sprawa nigdy nie została wyjaśniona, choć wszyscy wiedzieli, jak doszło do tragedii. Śledztwo nie wykazało, kto dopuścił się zbrodni, ponieważ w miejscowości panowała zmowa milczenia. Kapłan ten wspominał, że długo nosił w sercu ból i brak przebaczenia, mimo że Ewangelia uczy przebaczać. Bóg jednak stopniowo zmieniał jego serce, pomagając mu pogodzić się ze stratą i wybaczyć sprawcy. W konsekwencji po kilku latach mógł powrócić do wioski i ponownie posługiwać w niej duszpastersko.

Takie sytuacje pokazują nam prawdziwą moc Boga w człowieku. W jednej z modlitw podczas Wielkiego Postu mówimy, że Bóg najpełniej ukazuje swoją wszechmoc właśnie w łasce przebaczenia.

Czy modląc się i nie przebaczając jesteśmy hipokrytami?

.Czy nie ma w nas hipokryzji, kiedy odmawiamy modlitwę „Ojcze nasz”, mówimy: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, podczas gdy w sercu nosimy urazy czy brak przebaczenia?

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: Modlitwa jest spotkaniem z Bogiem, więc zakłada jakąś szczerość. W związku z tym, nosząc w sercu poczucie krzywdy, mamy prawo modlić się psalmami, w których wybrzmiewają złorzeczenia nieprzyjaciołom, mamy prawo wybierać modlitwy, które jakoś korespondują z sytuacją panującą w naszym sercu.

Oczywiście w czasie mszy świętej powtarzamy za Chrystusem słowa Modlitwy Pańskiej. Musimy mieć jednak świadomość, że „Ojcze nasz” jest modlitwą Jezusa. My w nią jedynie wchodzimy. Czasami bywa to trudne, niepełne. Niektóre słowa mogą uwięznąć nam w gardle, ale powtarzamy je za Chrystusem tylko dlatego, że On o to prosił. Dotyczy to również choćby prośby „Bądź wola Twoja”. Wypowiadając ją, nie zawsze idzie za tym nasze serce. Dochodzenie do pełnej spójności to proces rozłożony na całe nasze życie.

Czy w takim razie możemy prosić Boga o przebaczenie w sakramencie pokuty i pojednania, żywiąc w sercu wrogość wobec kogoś, kto nas skrzywdził?

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: Do sakramentu pojednania przystępujemy, aby pojednać się z Bogiem. Tym, co zrywa więź z Nim, jest grzech ciężki, który zakłada, że popełniono czyn świadomie, dobrowolnie i ważnej materii. Nikt nie oczekuje od penitenta doskonałości. Podobnie jak od osób przystępujących w czasie mszy do komunii. To, że ktoś spożywa Ciało i Krew Chrystusa, jeszcze nie oznacza, że na Sądzie Ostatecznym bramy nieba są przed nim otwarte i wejdzie bez potknięcia się o żaden próg.

Komunia sakramentalna nie jest jeszcze komunią z Bogiem, dlatego od przystępujących do niej nie wymaga się doskonałości, lecz jedynie zachowania największych przykazań. Jesteśmy ludźmi w drodze i tak długo, jak żyjemy na ziemi, jesteśmy pielgrzymami. Wystarczy, że w naszym sercu jest wola przebaczenia winowajcy czy tęsknota za przebaczeniem mu.

Miłosierdzie wobec drugiego człowieka

.W czym wyraża się miłosierdzie wobec drugiego człowieka?

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: Jan Paweł II mówił o wyobraźni miłosierdzia. Najważniejsza jest jakaś fundamentalna otwartość na drugiego człowieka. Jeśli staram się go kochać, to staram się wyjść naprzeciw jego prawdziwym potrzebom.

Jeśli chcę pomóc przyjacielowi, to zastanawiam się, czego on w konkretnej sytuacji potrzebuje, co może go wesprzeć, dać mu siły, nadzieję, radość. To samo dotyczy osób spotykanych na ulicy. Nie ma jednej odpowiedzi. Jest tyle rozwiązań, ile osób.

Nie zawsze chodzi o dobra materialne. Żaden człowiek nie ma tylko potrzeb fizycznych. Obok dachu nad głową, jedzenia, ubrania każdy nosi w sercu pragnienie bliskości, zainteresowania i wysłuchania. To są potrzeby, które nie krzyczą, ale niekiedy są dużo większe, niż możemy przypuszczać.

Są sytuacje, kiedy nie możemy dać drugiemu niczego innego poza wrażliwością, zainteresowaniem i solidarnością.

Czym jest ordo caritatis?

.Na czym w praktyce polega ordo caritatis – porządek miłości?

Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk: Każda pomoc musi być uporządkowana. Na pojęcie ordo caritatis nakładają się dwie powinności. Z jednej strony jest troska o osoby będące blisko: w pierwszej kolejności jest mąż i żona, potem są dzieci, dopiero w następnej kolejności krewni, kuzyni, aż po ludzi, z którymi nie mamy osobistych więzi. Z drugiej strony są dobra podstawowe, konieczne drugiej osobie do przeżycia, i tzw. luksusowe, z których można zrezygnować.

Jeżeli moja żona potrzebuje pójść do kosmetyczki, a syn opłacić studia, to w rodzinie od razu czujemy, że w pierwszej kolejności trzeba zrezygnować z kosmetyczki, aby pomóc osobie, która jest w następnej kolejności.

Dużo trudniej zdecydować, kiedy chcemy iść z żoną do kina, co może być wyrazem luksusu, ale także przestrzenią budowania relacji w małżeństwie, i spotykamy bezdomnego, który prosi o jedzenie. W Polsce mamy w każdym mieście Caritas, więc nie ma problemu, żebyśmy musieli osobiście karmić głodnych, bo są inne rozwiązania. Są jednak kraje, gdzie nie ma systemowych rozwiązań pomocowych i wsparcie materialne jest kwestią przeżycia człowieka. Wówczas wybór jest oczywisty.

Rozmawiała Magdalena Gronek/PAP

„Jesteśmy uczniami Chrystusa”

.Niech pokój będzie z wami wszystkimi. Najdrożsi bracia i siostry. Takie było pierwsze pozdrowienie Chrystusa zmartwychwstałego, Dobrego Pasterza, który oddał życie za Bożą owczarnię. Ja także chciałbym, by to pozdrowienie pokoju dotarło do naszych serc, dotarło do waszych rodzin, do wszystkich ludzi, gdziekolwiek się znajdują, do wszystkich ludów, do całej ziemi. Pokój wam!”

„Taki jest pokój Chrystusa zmartwychwstałego. Pokój rozbrojony i pokój rozbrajający, pokorny i wytrwały. Pochodzi od Boga, od Boga, który kocha nas wszystkich, bezwarunkowo. Rozbrzmiewa jeszcze w naszych uszach ten słaby, ale zawsze odważny głos Papieża Franciszka, który błogosławił Rzym. Papież, który błogosławił Rzym, udzielał swego błogosławieństwa światu, całemu światu, w ów wielkanocny poranek. Pozwólcie, że będę kontynuował to samo błogosławieństwo. Bóg nas miłuje, Bóg kocha nas wszystkich, a zło nie przemoże. Wszyscy jesteśmy w ręku Boga. Dlatego bez lęku, zjednoczeni, ręka w rękę z Bogiem i ze sobą nawzajem idźmy naprzód”.”.

„Jesteśmy uczniami Chrystusa. Chrystus idzie przed nami. Świat potrzebuje Jego światła. Ludzkość potrzebuje Go jako pomostu, by mógł do niej dotrzeć Bóg i Jego miłość. Pomóżcie nam również wy, i sobie nawzajem, w budowaniu mostu poprzez dialog, spotkanie, jednocząc się wszyscy, aby być jednym ludem, zawsze w pokoju”

.„Dzięki niech będą papieżowi Franciszkowi. Chcę też podziękować wszystkim braciom kardynałom, którzy wybrali mnie, bym był Następcą Piotra i szedł razem z wami jako Kościół zjednoczony, szukając zawsze pokoju, sprawiedliwości. Starając się zawsze pracować jako ludzie wierni Jezusowi Chrystusowi bez lęku, aby głosić Ewangelię, aby być misjonarzami. Jestem synem św. Augustyna, augustianinem, który powiedział: z wami jestem chrześcijaninem, a dla was biskupem. W tym sensie wszyscy możemy iść razem do tej ojczyzny, którą Bóg nam przygotował” – pisze papież Leon XIV na łamach „Wszystko co Najważniejsze„.

PAP/Magdalena Gronek/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 kwietnia 2026