„Pomoc publiczna w UE? Dla Niemiec i Francji, nie dla polskich firm” [Piotr ARAK]

pomoc publiczna

„Pomoc publiczna w UE? Dla Niemiec i Francji, nie dla polskich firm” – alarmuje Piotr Arak, niegdyś szef Polskiego Instytutu Ekonomicznego, dziś główny ekonomista Velo Banku.

.Piotr Arak cytuje najnowsze dane Polski Instytut Ekonomiczny, które pokazują, jak bardzo nierównomiernie w Unii Europejskiej rozkłada się pomoc publiczna, dokąd trafia pomoc publiczna dla firm.

Okazuje się, że Niemcy i Francja odpowiadają za blisko połowę całkowitych wydatków na wsparcie – i to nie dlatego, że mają połowę unijnego PKB. W 2023 r. Niemcy zainkasowały niemal 30% całej pomocy publicznej w UE!

Komentuje Piotr Arak:
* Dla wielkich korporacji na Zachodzie – miliardy.
* Dla mniejszych firm w innych krajach – symboliczne sumy.
* Polska? Zaledwie kilka procent udziału w pomocy, mimo że jesteśmy szóstą gospodarką UE.

I trzeba to powiedzieć wprost: pomoc publiczna w obecnym kształcie wzmacnia nierówności zamiast je niwelować. Mniejsze kraje i MŚP zostają w tyle, podczas gdy najwięksi jeszcze bardziej konsolidują swoją przewagę.

Piotr Arak dodaje: jeśli mówimy o uczciwej konkurencji i wspólnym rynku – to zacznijmy od uczciwego podziału wsparcia.

.W ciekawym tekście „Polski ład. Wyjdźmy z pułapki mitów” [LINK] opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze”, Piotr Arak pisał m.in.:

„Podważane jest dążenie do celu, którym jest podniesienie poziomu PKB per capitawedług parytetu siły nabywczej do poziomu średniej UE do 2030 r. Cel ten jest niezwykle trudny do osiągnięcia, bo wymaga tego, by Polska rozwijała się w średniorocznym tempie około 4 proc. rocznie, czyli szybciej niż w okresie transformacji, lub by kraje unijne tkwiły w stagnacji.

Hipoteza sekularnej stagnacji głosi, że źródła wzrostu w gospodarce uległy wyczerpaniu i kraje wysoko rozwinięte są skazane na sekularną (wieczną) stagnację. Zgodnie z nią Europa Zachodnia będzie rozwijać się niezwykle wolno w kolejnych latach, tak jak po kryzysie strefy euro z 2011 r. To może oznaczać, że relatywnie wyższy poziom wzrostu gospodarczego w Polsce pozwoli osiągnąć wspomniany cel. Dzisiaj jesteśmy na poziomie 75–77 proc. średniej unijnej. Krytycy stawiania celów polityce gospodarczej zapominają, że kluczowe jest jednak gonienie króliczka, a nie jego złapanie. I nawet jeżeli cel nie zostanie osiągnięty w pełni w wyznaczonym terminie, to doścignięcie odległego peletonu kilka lat później będzie korzystne dla całego polskiego społeczeństwa”.

AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 lipca 2025