Poparcie dla Zjednoczenia Narodowego rośnie we wszystkich warstwach społecznych – Jérôme Fourquet

Fourquet

Jérôme Fourquet jest francuskim politologiem, dyrektorem działu opinii publicznej i strategii korporacyjnej w Institut français d’opinion publique (Ifop) oraz autorem książek. 

Co doprowadziło do zwycięstwa Zjednoczenia Narodowego

.W wywiadzie dla “Le Figaro”, Jérôme Fourquet analizuje zmiany we francuskim społeczeństwie, które doprowadziły do zwycięstwa skrajnie prawicowej partii Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement National) w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Partia, z Jordanem Bardellą na pierwszym miejscu na liście kandydatów, uzyskała w niedzielę 31,36 proc. głosów. Partia Renaissance, będąca na drugim miejscu, uzyskała 14,6 proc. głosów.

Jak przypomina politolog, przed tegorocznymi wyborami, żadnej partii, poza listą wyborczą Simone Veil w 1984 r., nie udało się osiągnąć granicy 30 proc., zatem zwycięstwo Zjednoczenia Narodowego jest zwycięstwem historycznym. Front Narodowy, a następnie Zjednoczenie Narodowe, wygrało już w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. (24,9 proc.) i w 2019 r. (23,6 proc.), jednak jego przewaga nad innymi partiami była wówczas wyraźnie mniejsza. 

“Jordan Bardella zbudował swoje zwycięstwo na podstawach już zdobytego filaru (88 proc. wyborców Marine Le Pen z wyborów prezydenckich w 2022 r., którzy głosowali w tę niedzielę, zagłosowało na Zjednoczenie Narodowe), przyciągając, na logice “użytecznego głosu”, ponad jedną trzecią elektoratu Érica Zemmoura (Reconquête), ale również dziesięć-piętnaście procent elektoratu Jeana-Luca Mélenchona (La France Insoumise), Valérie Pécresse (Les Républicains) i Emmanuela Macrona z ostatnich wyborów prezydenckich. Ten liczny udział ilustruje siłę atrakcyjności tej partii, która grała zwłaszcza na antymakronizmie, aby przyciągnąć wszystkich wyborców, którzy chcieli zagłosować przeciw prezydentowi (w ostatnim barometrze Ifop-JDD, 41 proc. Francuzów określało się jako “bardzo niezadowoleni” z Emmanuela Macrona, a w maju 2019 r., przed poprzednimi wyborami europejskimi, było to 34 proc.” – tłumaczy Jérôme Fourquet.

„Popularność Zjednoczenia Narodowego wzrosła we wszystkich grupach wiekowych” – analizuje Jérôme Fourquet

.Jak zaznacza politolog, wzrost popularności Zjednoczenia Narodowego jest ogólną tendencją – liczba osób, głosujących na tę partię, wzrosła w ostatnich latach we wszystkich grupach wiekowych, w różnych częściach Francji i we wszystkich warstwach społecznych. Wśród niższych klas społecznych partia osiągnęła niemal 50 proc. poparcia. Wśród klasy średniej i emerytów na Zjednoczenie Narodowe głosowało niemal 30 proc. osób, a w wyższych klasach społecznych niemal 20 proc. 

Zdaniem Jérôme’a Fourqueta, ważną rolę w zwycięstwie Zjednoczenia Narodowego odegrał Jordan Bardella, zajmujący pierwsze miejsce na liście wyborczej partii. “Ze względu na swoje imię i nazwisko, wskazujące jednocześnie na pochodzenie z imigracji i niższych warstw społecznych, Jordan Bardella stał się symbolem jednocześnie udanej asymilacji i awansu społecznego, zatem uosobieniem tego, co historycznie francuski model republikański mógł stworzyć” – twierdzi politolog.

“Dokładnie 40 lat temu, w 1984 r., Jean-Marie Le Pen uzyskał 11 proc. w wyborach europejskich. Widzimy zatem skalę drogi, jaką przez lata pokonała ta partia. Niedzielne zwycięstwo wyborcze jest wynikiem jednocześnie strategii i kontekstu, naznaczonego napięciami wokół siły nabywczej i problemów z imigracją i bezpieczeństwem” – ocenia. 

„Zjednoczenie Narodowe wygrało walkę o wizerunek” – twierdzi Jérôme Fourquet

.Zdaniem politologa, na wynik wyborów wpływ miała również poprawa wizerunku partii w ostatniej dekadzie, po tym, jak na stanowisku prezesa partii Jean-Marie Le Pen został zastąpiony przez Marine Le Pen. 
“Mówiło się o strategii krawatów w kontekście zachowania posłów Zjednoczenia Narodowego, grających kartą stabilizacji i szacunku republikańskiego, podczas gdy, przeciwnie, posłowie lewicowego La France Insoumise wprowadzali zamieszanie w parlamencie. Niedawny obraz posłów La France Insoumise i ekologów, którzy przywdziali kolory flagi palestyńskiej, naprzeciw posłów Zjednoczenia Narodowego, wznoszących szalik w barwach Francji, oddał uderzający kontrast i ta walka na wizerunek obróciła się na korzyść Zjednoczenia Narodowego. Dramatyczny powrót konfliktu izraelsko-palestyńskiego dał zresztą Zjednoczeniu Narodowemu kilka miesięcy wcześniej okazję do przekroczenia decyzyjnego etapu w swoim długim marszu do szacunku. Marine Le Pen i politycy partii wzięli udział w wielkiej manifestacji przeciwko antysemityzmowi, manifestacji w której udziału nie wzięli Jean-Luc Mélenchon i jego politycy. 14 maja 1990 r., podczas wielkiej manifestacji przeciw antysemityzmowi, zorganizowanej po profanacji żydowskiego cmentarza w Carpentras, Jean-Marie Le Pen i Front Narodowy byli wytykani palcami i wykluczeni z kręgu republikańskiego. 33 lata później, jego córka mogła wziąć udział w marszu i tym razem to Jean-Luc Mélenchon jest zepchnięty poza margines. (…) Ta długotrwała strategia szacunku pozwoliła na usunięcie barier, które uniemożliwiały Zjednoczeniu Narodowemu dostęp do niektórych kategorii społecznych. Tak było w przypadku emerytów i w niektórych kręgach przedsiębiorców, ale również u istotnej części ludności – u kobiet. Podczas gdy w 2019 r. lista Jordana Bardelli osiągała 28 proc. u mężczyzn i jedynie 19 proc. u kobiet, wynik jest dziś równy u obu płci, z dużym wzrostem popularności partii wśród kobiet” – stwierdza Jérôme Fourquet.

Co Emmanuel Macron powinien zrobić z tą porażką

.Jak twierdzi na łamach “Wszystko co Najważniejsze” Nicolas Beytout, założyciel francuskiego dziennika “L’Opinion”, “Pytanie, jakie ciśnie się na usta, nie dotyczy tego, co Zjednoczenie Narodowe może zrobić z tym zwycięstwem, ale raczej co Emmanuel Macron powinien zrobić z tą porażką”. 

“​​Nieubłagana rzeczywistość arytmetyczna jest odbiciem rzeczywistości politycznej: gdziekolwiek się spojrzy, wieści dla głowy państwa są złe. Lista Bardelli (Zjednoczenie Narodowe) zdobyła ponad drugie tyle mandatów (!) co lista prezydenta, na czele której stała Valérie Hayer” – zaznacza Nicolas Beytout.

“Czy trzeba było dotkliwej porażki, by prezydent wyciągnął z niej w końcu wnioski jeszcze tego samego wieczora, podejmując ryzyko rozwiązania parlamentu i ponownego wezwania Francuzów do urn? Taka reakcja na gorąco jest absolutnie bezprecedensowa w historii V Republiki, tym bardziej po wyborach do Parlamentu Europejskiego, których wymiar nienarodowy Macron osobiście podkreślał. Nie można było jednak udawać, że nic się nie stało. Nie można było zadowolić się biernością wobec tego nowego stosunku sił, który wytworzył się po niedzielnym głosowaniu. Co pozostaje Macronowi? Trzy lata z drugiej pięcioletniej kadencji, 36 miesięcy władzy z myślą, że to ostatnie lata jego rządów, gdyż nie może ubiegać się o trzecią kadencję. Te siedem lat prezydentury uczy nas, że polityka spod znaku „równocześnie” (en même temps) nie daje gwarancji przetrwania wielkiemu blokowi centrystycznemu. Nie wystarczy również stawianie sobie wielkich wyzwań, o czym świadczą spora zapaść finansów publicznych, postępujący spadek poczucia bezpieczeństwa i generalnie narastanie poczucia gniewu u wielu Francuzów” – stwierdza w tekście „Macron igra z ogniem. Czy rozwiązując parlament, podkłada ogień pod swoją własną twierdzę?„.

Oprac. Julia Mistewicz-Delanne

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 czerwca 2024