Rekonstrukcja rządu po skandalu „greckich KPO”

Premier Grecji Kyriakos Micotakis dokonał rekonstrukcji rządu w następstwie skandalu związanego z oszustwami, które dotyczyły nieprawidłowego wykorzystania unijnych dotacji rolnych – poinformował jego rzecznik Pawlos Marinakis.
Premier Grecji zmuszony do zmian w rządzie
.Rzecznik powiadomił, że były komisarz europejski Margaritis Schinas zastąpił Kostasa Ciarasa na stanowisku ministra ds. rozwoju obszarów wiejskich i żywności. Z kolei Ewangelos Turnas został mianowany ministrem ds. kryzysu klimatycznego i ochrony ludności na miejsce Joannisa Kefalogiannisa.
Marinakis dodał, że wiceminister rozwoju obszarów wiejskich i żywności również został odwołany, a wiceminister zdrowia, Dimitrios Warcopulos, złożył rezygnację.
Do rekonstrukcji doszło w momencie, gdy zaledwie dwa dni wcześniej, w środę, Prokuratura Europejska (EPPO) wnioskowała o uchylenie immunitetu 11 urzędującym posłom konserwatywnej partii Nowa Demokracja (ND) premiera Micotakisa, w tym trzem ustępującym członkom rządu. Dodano, że prowadzone jest również dochodzenie w sprawie kilku innych byłych i obecnych deputowanych.
EPPO ogłosiła wiosną 2025 r., że prowadzi śledztwo w sprawie „masowych i systematycznych” oszustw oraz „prania pieniędzy”, związanych z przyznawaniem greckim rolnikom europejskich dopłat rolnych. Śledztwo doprowadziło w czerwcu 2025 r. do dymisji jednego ministra.
Dziennik „Katimerini” informował w 2025 r., że z danych dostarczanych instytucjom UE wynikało, że na Krecie hodowano blisko połowę wszystkich greckich owiec. Jednocześnie na wyspie – oficjalnie – produkowano poniżej 10 proc. mleka owczego. Zauważono również, że kiedy ministerstwo rolnictwa zapowiedziało, że wypłaty będą dokonywane dopiero po przeprowadzeniu kontroli, wielu rolników z nich zrezygnowało.
Skandal ten doprowadził do rozwiązania greckiej agencji OPEKEPE, odpowiedzialnej za dystrybucję europejskich dopłat rolnych.
W połowie czerwca 2025 r. Unia Europejska nałożyła na Grecję grzywnę w wysokości 392,2 mln euro i obniżyła kwoty dotacji rolnych.
Platformersi kontra niemieccy chadecy
.Nowy fundusz Unii Europejskiej miałby w głównej mierze opłacać koszty przerywania ciąży Polkom wyjeżdżającym w tym celu za granicę, choć – rzecz jasna – mógłby on czynić wypłaty także na rzecz Maltanek, Włoszek, Słowaczek, czy Austriaczek, gdzie ograniczenia swobody aborcyjnej również obowiązują – pisze Jan ROKITA
Parlament Europejski zainicjował powołanie specjalnego unijnego funduszu, z którego miałoby być finansowane przeprowadzanie aborcji. Wynik głosowania, które odbyło się w środę, 17 grudnia 2025 roku, wskazuje na wyraźną większość popierającą koncept takiego ekstraordynaryjnego funduszu: 358 głosów za, wobec 202 przeciw.
Nikogo nie trzeba przekonywać, że ta inicjatywa ma charakter swoistej ideologicznej prowokacji wobec tych państw członkowskich Unii, których konstytucja i ustawodawstwo nie uznają pełnej swobody aborcyjnej, w imię godności, albo jak niektórzy nawet sądzą, świętości życia ludzkiego. Wszyscy w Europie wiedzą, że pierwszym celem ataku jest tu od dawna Polska, którą w swoim rocznym raporcie proaborcyjnym skrajnie lewicowa fundacja Federa określa mianem „brunatnej plamy na mapie Europy”. Nowy fundusz Unii Europejskiej miałby zatem w głównej mierze opłacać koszty przerywania ciąży Polkom wyjeżdżającym w tym celu za granicę, choć – rzecz jasna – mógłby on czynić wypłaty także na rzecz Maltanek, Włoszek, Słowaczek, czy Austriaczek, gdzie ograniczenia swobody aborcyjnej również obowiązują.
Oczywiście rzecz nie w tym, by wracać do znanych każdemu argumentów w sporze o to, czy przerywanie ciąży jest wielkim dobrem, czy też straszliwym złem. Co jest bowiem naprawdę ciekawe – to czysta polityka dziejąca się w Strasbourgu przy okazji tej uchwały.
Otóż, jak jasno wynika z najrozmaitszych oświadczeń europosłów – to, iż skrajna postać uchwały nie tylko przejdzie przez Parlament Europejski, ale nawet uzyska tak wyraźną większość, było sporym zaskoczeniem dla wnioskodawców. (Notabene, amatorzy teorii spiskowych mają pożywkę z faktu, iż referentem uchwały była iracka postępowa muzułmanka ze Szwecji – poseł Abir Al-Sahlani). Spodziewali się oni raczej, iż tekst skrajny zostanie odrzucony przez wspólny front europosłów prawicy i chadeckiej międzynarodówki EPP, do której – jak wiadomo – należą dwie partie polskiej koalicji rządowej: Platforma (teraz KO) i PSL. I że po odrzuceniu trzeba będzie negocjować jakiś projekt kompromisowy, znacznie mniej ekstremistyczny.
Niespodzianie jednak w EPP wybuchł konflikt, tak że głosy teoretycznie „chadeckiego” centrum podzieliły się niemal równo po połowie: 71 za, wobec 68 przeciw. A to sprawiło, że decyzja, która miała nie mieć szans, zapadła dużą większością. Przy czym niemiecko-francusko-hiszpańskie jądro EPP (czyli chadecja Friedricha Merza, gaulliści Brunona Retailleau oraz ludowcy Núñeza Feijóo) opowiedzieli się za odrzuceniem projektu, lecz nieoczekiwanie, chyba także dla samych siebie, tym razem znaleźli się w przegranej mniejszości. Idea stworzenia funduszu finansowania aborcji zyskała natomiast aplauz posłów z partii ze Skandynawii i Europy Środkowo-Wschodniej, w tym także z Polski. Przeglądając imienną listę z wynikami głosowania, wśród głosujących przeciw uchwale znalazłem tylko dwa nazwiska europosłów z obecnego obozu rządowego: Hanny Gronkiewicz-Waltz oraz Adama Jarubasa. Tylko ta dwójka głosowała zgodnie z linią niemieckiego szefa frakcji EPP, Manfreda Webera, który sam też opowiedział się za odrzuceniem uchwały.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-platformersi-kontra-niemieccy-chadecy/
PAP/MB




