Prof. Chantal DELSOL: Przerywanie ciąży wpisane do konstytucji, czyli triumf pozy moralnej

Przerywanie ciąży wpisane do konstytucji, czyli triumf pozy moralnej

Photo of Prof. Chantal DELSOL

Prof. Chantal DELSOL

Historyk idei, filozof polityki. Założycielka Instytutu Badań im.Hannah Arendt. Szefowa Ośrodka Studiów Europejskich na Uniwersytecie Marne-la-Vallée. Publicystka "Le Figaro". Określa się jako liberalna neokonserwatystka. Najnowsza jej książka to "La haine du monde: Totalitarismes et postmodernité".

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autorki

Zamiast zajmować się szkolnictwem i służbą zdrowia – dwoma filarami naszego wspólnotowego życia – będącymi w stanie agonalnym i wymagającymi pilnych i radykalnych reform, prezydent Macron dąży usilnie do wpisania przerywania ciąży do konstytucji – pisze prof. Chantal DELSOL

Reformy światopoglądowe nic nie kosztują, przyklaskują im mieszkańcy miast, ściągają one blask pozornej chwały na ich pomysłodawców, przekonanych, że ujarzmiają kolejne smoki reakcji. Słychać rozedrgane mowy o historycznym triumfie i mniejsza o to, że wśród nastolatków panoszy się analfabetyzm, a w szpitalach coraz bardziej brakuje łóżek. Ważne, że zmazaliśmy plamę na honorze społeczeństwa. Jakie to na wskroś francuskie…

Można uznać, że ta decyzja w pełni wpisuje się w nieustanną wojnę, jaką nowoczesność wytoczyła dawnej moralności chrześcijańskiej. Na decyzję prezydenta wpłynęły pewne wydarzenia z ostatnich miesięcy, gdy w USA niektóre stany, korzystając z panującej tam decentralizacji ustawodawczej, zmieniły prawo aborcyjne. Ze zdumieniem, a w szeregach postępowców z przerażeniem uświadomiono sobie, że koło Historii nie zawsze toczy się w jedną stronę. Zdarza się bowiem, że narody chcą powrotu do przeszłości. A przecież prawo do przerywania ciąży jest uznawane za zasadniczą zdobycz postnowoczesności! Aby więc uniknąć zagrożenia podobnym rozwojem wypadków jak w USA, jedynym wyjściem jest wpisanie tego prawa do konstytucji. I nawet jeśli akurat Francji nic podobnego nie grozi – po pierwsze dlatego, że Francja jest krajem scentralizowanym i jej regiony nie mogą tworzyć odrębnego prawa, a po drugie dlatego, że przeciwnicy aborcji są, w przeciwieństwie do swoich amerykańskich odpowiedników, w mniejszości, i to jest naprawdę bardzo mały odsetek populacji.

W głębi zachodni postmoderniści panicznie boją się powrotu do przeszłości, boją się koszmaru triumfującej reakcji. Stąd blisko już do klimatu, który hasłowo określa się jako „nie ma wolności dla wrogów wolności”. Zresztą warto zauważyć, że ustawodawstwo nie zawsze idzie w kierunku większej wolności. Tu zaś chodzi o co innego: decydowanie o tym, co jest wolnością, ma być wyłącznie w gestii postnowoczesnych postępowców (vide pobłażliwość wobec pedofilii w latach 70. XX wieku i jej kryminalizacja dzisiaj).

Co oznacza, nie bacząc już na okoliczności, owa chęć wpisania tego prawa do konstytucji? Zasadniczo to, że debata nad przerywaniem ciąży jest zamknięta, że nie ma już najmniejszej możliwości dyskusji nad zmianą prawa, że próba podjęcia tego tematu nie będzie tolerowana. Jest to zatem decyzja o charakterze nietolerancyjnym.

Oczywiście problem wykracza poza ramy francuskie. Wszędzie w Europie widzimy, jak źle przyjmowana jest wolność myśli. Różnorodność opinii jest większa między amerykańskimi stanami, niż ma w ogóle prawo zaistnieć między państwami europejskimi. Węgry Orbána są znienawidzone i nieustannie stawiane pod pręgierzem za swoje konserwatywne ustawodawstwo, w tym to dotyczące ochrony rodziny. Podobnie Polska atakowana jest za to, że zakazuje przerywania ciąży. W Ameryce nie ma przymusu jednomyślności, ale w Europie trzeba myśleć dokładnie tak, jak myśli się w Brukseli, inaczej dostaje się łatkę brzydkiego kaczątka, stawianego ciągle przed widmem utraty przysługujących mu praw. Innymi słowy zinstytucjonalizowana Europa z punktu widzenia głoszonych w niej opinii jest bardziej scentralizowana niż państwo federalne.

W jaki więc sposób Europa stała się (trzeba to powiedzieć: pod sporym wpływem Francji) bastionem nietolerancji? Dlaczego odbiera się prawo podważania niektórych zapisów czy warunków prawa aborcyjnego? Dlaczego pozbawia się ludzi prawa myśleć i mówić o zabiegu przerywania ciąży (do 9. miesiąca życia płodu) jako o dzieciobójstwie? Czy jest coś zbrodniczego w twierdzeniu, że godność już uformowanego płodu jest ważniejsza od indywidualnej woli jego matki? Że godność człowieka nie jest jakąś sprawą zewnętrzną, która zależy jedynie od uwagi, którą chcemy jej poświęcić, ale jakością wewnętrzną, niezależną od okoliczności? Czy nie jest to kwestia podlegająca dyskusji, o której można rozmawiać, nawet jeśli dominująca opinia jest diametralnie różna?

Konflikt wokół reform światopoglądowych jest tak gwałtowny, a wyzwania tak ważne, że nikt nie jest w stanie zaproponować polityki równowagi i ostrożności. W Polsce na przykład, gdzie do władzy doszło ugrupowanie przeciwne przerywaniu ciąży, radykalność przyjętych rozwiązań czyni je w moim odczuciu nie do obrony. Oscylujemy między jedną skrajnością a drugą. To klasyczna wojna cywilizacyjna. A na ołtarzu tej wojny poświęcona została wolność myśli.

Tolerancja – taka, jak ją opisywał Locke i wielu innych – miała za podstawę nie tylko niepewność wobec prawdy. Była w niej także – a może przede wszystkim – gloryfikacja „osoby”, która miała prawo do swojego sumienia i swoich racji. Tej wielkości tolerancji nie znajdujemy w innych kulturach. A jednak gdy piszę te słowa, jest ona zagrożona. Zachodnia filozofia powinna przemyśleć jej status. Czy powinniśmy uważać, jak twierdzą spadkobiercy inkwizycji, „że tolerancję się leczy”? Twórcy oświecenia, którzy stali się następnie jego fanatykami, odeszli od tolerancji w imię hasła „nie ma wolności dla wrogów wolności”, stając się tym samym wrogami owej wolności.

Jedynie Ameryka jest dzisiaj zdolna zapewnić pluralizm w debacie publicznej i dawać nadzieję wszystkim poglądom, że gdy staną się większościowe, będą mogły tworzyć prawa. Jeśli chodzi o Francję, kraj Robespierre’a, zachowujący wiele z tego ducha do dzisiaj, popada ona w pewną pozę moralną (humbug): rozpływając się od dziesięcioleci nad wolnością i tolerancją, a jednocześnie pozbawiając adwersarzy prawa do tejże wolności.

Chantal Delsol

Tekst ukazał się w nr 61 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 marca 2024
Fot. Raphael Lafargue/ABACAPRESS.COM