Rolnicy dojechali pod Parlament Europejski. Co dalej?

W Brukseli przed Parlamentem Europejskim trwa duży protest rolników. Do miasta wjechało ponad 1000 ciągników belgijskich, które zablokowały Plac Luksemburski przed europarlamentem i drogi dojazdowe. O godz. 10:00 w pobliskim budynku Rady Europejskiej rozpoczął się unijny szczyt.

Protest rolników przeciwko importowi oraz nowym regulacjom UE

.Ciągniki rolnicze pojawiły się przed PE w środę 31 stycznia wieczorem. Wcześniej teren wokół europarlamentu został ogrodzony zasiekami, na miejscu jest sporo policji.

Do Brukseli przyjechali głównie rolnicy belgijscy, ale są też francuscy, włoscy, hiszpańscy i irlandzcy. Protestują m.in. przeciwko polityce i regulacjom UE dotyczącym rolnictwa oraz importowi produktów rolniczych z innych krajów.

„Powstrzymajmy to szaleństwo”, „Wasz import, nasza klęska”, „To nie jest Europa, której chcemy” – takie hasła można przeczytać na maszynach rolniczych stojących na brukselskich ulicach.

Bezpośrednim powodem protestów Europejski Zielony Ład

.Agencja Belga wskazuje, że kulminacją niezadowolenia wśród rolników był Europejski Zielony Ład, którego celem jest uczynienie Europy neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 roku oraz ustawa o przywracaniu przyrody, która ma na celu poprawę różnorodności biologicznej w ekosystemach rolniczych. Te regulacje nałożyła na europejskie rolnictwo nowe wymagania i obciążenia.

„Jednocześnie zmiany klimatyczne stanowią coraz większe wyzwanie dla rolników. W Belgii i Holandii wymogi dotyczące emisji azotu i jakości wody wprawiają rolników w rozpacz. Hiszpańscy rolnicy zmagają się z przedłużającą się suszą, która poważnie ogranicza zużycie wody na ich polach. W Niemczech rolnicy blokują autostrady od początku stycznia, częściowo w ramach protestu przeciwko zniesieniu dopłat do oleju napędowego” – przypomina Belga.

Bezpieczeństwo żywnościowe w Europie

.O tym, jak kluczową kwestią jest bezpieczeństwo żywnościowe, przekonuje we „Wszystko co Najważniejsze” Janusz Wojciechowski. „Rosyjska agresja na Ukrainę otworzyła wiele oczu w Europie i bezpieczeństwo żywnościowe staje dziś na równi z bezpieczeństwem obronnym i energetycznym” – uważa.

„W kryzysie pandemii blokada granic spowodowała problemy w transporcie żywności. Nie produkcja żywności się załamała, ale związany z nią transport. System żywnościowy Europy jest silnie uzależniony od długich i dalekich dostaw oraz równie dalekich rynków. Trzeba było pilnie udrażniać granice, organizować zielone korytarze dla transportów towarów rolnych i żywych zwierząt, tworzyć preferencje dla pracowników sezonowych spoza Unii, bez których niektóre sektory rolne nie są w stanie sobie poradzić; to m.in. znany casus niemieckich szparagów.”

„Rosyjska agresja na Ukrainę z kolei uświadomiła nam, że walczący dziś bohatersko kraj jest ważnym dostawcą niektórych produktów rolnych do Unii. Stąd pochodzi ponad połowa unijnego importu kukurydzy, prawie jedna czwarta importu nasion oleistych i prawie jedna piąta importu pszenicy. Są to wielkości znaczące, choć nie kluczowe dla systemu żywnościowego Europy.”

„W rozpowszechnionej opinii Unia Europejska przeznacza na rolnictwo – i w ślad za tym na swoje bezpieczeństwo żywnościowe – wór pieniędzy. Owszem przeznacza. Budżet rolny UE to prawie 400 miliardów euro na 7 lat, budżet rolny Polski to 150 miliardów złotych na 7 lat, ponad 10 tysięcy złotych na statystyczny hektar ziemi i około 120 tysięcy złotych średnio na każde gospodarstwo. Ale ten „wór” w zestawieniu z całym unijnym produktem krajowym to zaledwie 0,3 proc. Na wspieranie rolnictwa i zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego statystyczny Europejczyk wydaje dziennie równowartość mniej więcej jednego złotego i dwudziestu groszy.”

„Dzięki za to europejskim podatnikom, ale w dzisiejszym świecie, gdy bezpieczeństwo żywnościowe staje na równi z obronnym i energetycznym, gdy rolnictwem coraz częściej wstrząsają katastrofy klimatyczne, choroby i pomory roślin i zwierząt, kryzysy ekonomiczne, polityczne i inne plagi – wsparcie na tak niewielkim poziomie może okazać się dla bezpieczeństwa żywnościowego niewystarczające. Bo dziś rolnicy nie tylko nas żywią, ale i bronią” – podkreśla autor.

PAP/Artur Ciechanowicz, Łukasz Osiński/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 lutego 2024