Sędziowie polujący na Bolsonaro decyzją Donalda Trumpa pozbawieni wiz do USA

Cofnięcie wizy wjazdowej USA sędziemu brazylijskiego Trybunału Federalnego Alexandre de Moraesowi stało się kolejnym wydarzeniem w eskalacji napięcia w stosunkach między USA a Brazylią. Przyczyną jest reakcja rządu Donalda Trumpa na proces przed brazylijskim Sądem Najwyższym eksprezydenta Jaira Bolsonaro. Sędziowie oskarżają go o inspirowanie próby zamachu stanu.
Sankcje wobec Brazylii mają być karą za „polowanie na czarownice”
.Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio, ogłaszając decyzję dotyczącą anulowania wizy wjazdowej sędziemu Moraesowi, podał jako przyczynę „polowanie na czarownice”. Tak określił toczący się przed brzylijskim trybunałem proces Bolsonaro.
Według brazylijskiego dziennika „Folha de Sao Paulo”, zwolennicy Bolsonaro zostali poinformowani przez Departament Stanu USA, że cofnięcie amerykańskiej wizy wjazdowej sędziemu Moraesowi oraz innym członkom brazylijskiego sądu „to dopiero początek”.
Inne sankcje wobec Brazylii przygotowywane przez administrację Donalda Trumpa mają przewidywać zwiększenie zapowiedzianej już wcześniej podwyżki ceł na importowane przez USA brazylijskie towary do 100 procent i zablokowanie możliwości korzystania przez Brazylię z łączności satelitarnej GPS.
Czy sędziowie skarzą byłego prezydenta?
.Cytowany przez „Folha de Sao Paulo” specjalista od łączności satelitarnej miał powiedzieć, że rzeczywiście istnieją sposoby aby ją zakłócać, ale „nie wierzy aby rząd Trumpa istotnie zamierzał je użyć”.
Dziennik „Correo Braziliense” przypomina precedens dotyczący tego rodzaju działań. W maju 2024 roku Rosja spowodowała przerwy w nawigacji satelitarnej, które wywołały zakłócenia w nawigacji setek cywilnych samolotów podczas działań wojennych w Ukrainie.
Taktyka polegająca na blokowaniu sygnału GPS służy do „oślepiania” pocisków kierowanych i dronów, utrudniając orientację nieprzyjacielskim wojskom.
Polonia w Brazylii. Strategiczny most, który czeka na większą uwagę Polski
.W Brazylii mieszka – według różnych szacunków – od 1,5 do nawet 5 milionów osób polskiego pochodzenia. To jeden z najbardziej niedocenionych zasobów polskiej polityki zagranicznej – pisze Bogna JANKE.
Wcześniej tu był cmentarz – mówi Adam Kusiak, obwożąc mnie swoją „kamionetą” (z port. camioneta – ciężarówka) po miasteczku Ijuí. – Tu był pochowany dziadek, który przyjechał z Polski. Jak postanowili zrobić plac zabaw, to zabraliśmy gnaty dziadka i przenieśliśmy je na nowy cmentarz. Na „gnaty dziadka” zareagowałam śmiechem – nie dało się inaczej. Adam mówi językiem dziadków i ma tego świadomość, więc śmiejemy się razem. Opowiada o rodzinie, ciężkich początkach, o głodzie, o tym, jak dziadek z babcią budowali życie w obcym kraju. I o tym, jak żyje dzisiaj. Odwiedzamy kilka rodzin – również potomków polskich imigrantów, którzy dziś prowadzą imponujące biznesy. Tak jak Adam są dumni z tego, kim są – kim się stali. Ciężką pracą kilku pokoleń.
Polonia jest jednym z wielu kamieni tworzących współczesne społeczeństwo Brazylii. Kluczem do zrozumienia jego natury jest różnorodność – populację tworzą potomkowie Indian, afrykańskich niewolników, europejskich kolonizatorów i imigrantów z całego świata. Polacy są ważną częścią jego tożsamości,
Za początek polskiej imigracji uznaje się rok 1869, gdy do stanu Paraná przybyło 16 rodzin z Górnego Śląska. Trwała ona nieprzerwanie do lat 30. XX wieku. Dla Polaków żyjących pod zaborami perspektywa posiadania ziemi, niezależności ekonomicznej i wyrwania się z biedy stanowiła obietnicę nie tylko poprawy losu, ale i wolności.
Proces ten stał tak intensywny, że zyskał miano „brazylijskiej gorączki”. Polskie osadnictwo było skoncentrowane w stanach południowych – Paraná, Santa Catarina, Rio Grande do Sul. Mimo skrajnie trudnych warunków – tropikalnego klimatu, braku infrastruktury, nieurodzajnej gleby – potrafili przekształcić dzikie tereny w dobrze zorganizowane osady.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości emigracja do Brazylii trwała, a dzięki porozumieniom międzyrządowym, jak układ z władzami stanu São Paulo z 1927 r., zyskała ramy instytucjonalne i była logistycznie wspierana przez Linie Żeglugowe Gdynia-Ameryka (GAL).
Proces emigracji do Brazylii zatrzymał się w latach 30. XX w. za prezydenta Getúlio Vargasa, który wprowadził politykę nacjonalizacji i asymilacji grup imigranckich. Zakazano publicznego używania języków obcych, zamknięto szkoły prowadzone w językach imigrantów, zdelegalizowano zagraniczne organizacje społeczne oraz cenzurowano prasę mniejszości narodowych. W konsekwencji, pod koniec lat 30., imigracja z Europy praktycznie się zatrzymała. – Dziadkowie sprzedali wszystko, co mieli, w tym dom, żeby wyjechać do Brazylii, ale spotkali się z odmową – opowiadała mi wnuczka niedoszłych emigrantów.
Według szacunków MSZ do wybuchu II wojny światowej do Brazylii przybyło ok. 200 tysięcy polskich imigrantów.
W czasie wojny Brazylia udzieliła schronienia tysiącom polskich uchodźców – intelektualistom, politykom, artystom, w tym wielu Żydom. Gdy po wojnie Polska znalazła się w radzieckiej strefie wpływów, trafiła tam nowa fala, ok. 10 tysięcy osób, w większości inteligencja – lekarze, inżynierowie, prawnicy, wojskowi. Osiedlali się w Rio de Janeiro i São Paulo.
Polska emigracja do Brazylii to też ta, o której mówi się niewiele: młodych kobiet, które jechały tam w czasie „brazylijskiej gorączki”. Oszukane co do celu wyjazdu, na miejscu były zmuszane do prostytucji. Było to zjawisko tak masowe, że w brazylijskiej wersji języka portugalskiego neutralne w Portugalii słowo polaca (z port. – Polka, polska) stało się synonimem prostytutki. Zastąpiono je nowym – polonesa. Język bywa bezlitosnym świadectwem historii.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/bogna-janke-polonia-w-brazylii-strategiczny-most-ktory-czeka-na-wieksza-uwage-polski/
PAP/MB