Serbia pod mentalną okupacją Rosji

Adwokat i walczący z rosyjskimi wpływami w Serbii aktywista – Czedomir Stojković – wskazał w wywiadzie da polskich mediów, że Serbia znajduje się obecnie pod hybrydową okupacją Rosji. „Agenci Władimira Putina działają m.in. w polityce czy mediach. Ich celem jest otworzenie w Europie kolejnego konfliktu mającego odwrócić uwagę Zachodu od Ukrainy” – wskazał Stojković.

Adwokat i walczący z rosyjskimi wpływami w Serbii aktywista – Czedomir Stojković – wskazał w wywiadzie da polskich mediów, że Serbia znajduje się obecnie pod hybrydową okupacją Rosji. „Agenci Władimira Putina działają m.in. w polityce czy mediach. Ich celem jest otworzenie w Europie kolejnego konfliktu mającego odwrócić uwagę Zachodu od Ukrainy” – wskazał Stojković.

.Czedomir Stojković wraz z organizacją „Grupa Oktobar” – której jest współzałożycielem – publikuje regularnie listy osób, które oskarża o bycie „agentami Władimira Putina w Serbii”. Na stworzonych przez organizację listach znajdują się politycy, właściciele spółek medialnych oraz inne osoby publiczne. „Wszyscy oni realizują w Serbii cele Władimira Putina. Rosja finansuje wielu posłów i niektóre partie polityczne, prowadzi w Serbii strategiczną korupcję na najwyższych szczeblach władzy” – wskazał Stojković.

„Od 2008 roku, kiedy to rosyjski Gazprom korupcją zapewnił sobie władze nad przemysłem energetycznym Serbii, trwa finansowanie mediów, partii politycznych czy organizacji pozarządowych. Moskwa wyprała w tym czasie mózgi serbskiemu społeczeństwu” – podkreślił Stojković.

„Od lat w Serbii prowadzi się propagandę przeciwko NATO, wpaja ludziom, że to Putin jest dobry i sprawiedliwy, a Europa zła. I ludzie zaczęli w to w końcu wierzyć” – powiedział aktywista. Zaznaczył jednocześnie, że ze względu na najnowszą historię kraju, serbskie społeczeństwo jest nadal podatnym gruntem dla rosyjskiej propagandy.

„Podczas wojen lat 90. znaleźliśmy się po złej stronie historii, ale to przez Putina Serbia nadal nie zdołała rozliczyć się z przeszłością” – wyjaśnił Stojković. „To tak, jakby w 1945 roku Putin pojawił się w Niemczech i wmawiał Niemcom, że to Polacy byli winni napaści na ich kraj i że to Żydzi doprowadzili do tych wszystkich zbrodni” – dodał.

Zapytany o cele rosyjskiej propagandy w Serbii Stojković wskazał, że „Putin chce doprowadzić do walk w Kosowie, by w ten sposób odciągnąć i rozproszyć uwagę Zachodu”. „W interesie Putina leży otworzenie w Europie kolejnego konfliktu, dlatego chce on popchnąć Serbię –swojego wasala – do walk z Kosowem” – ocenił Stojković.

„Rosja otworzyła front wojenny na Ukrainie i front polityczny w Serbii i na Bałkanach; oba są wymierzone w Europę. Priorytetem pozostaje Ukraina, której musimy zapewnić wszelkie możliwe środki do wygrania wojny, ale nawet po wygranej Kijowa nie nastanie w Europie pokój i bezpieczeństwo, dopóki nie pokonamy Putina i Rosji w każdej części Europy, w tym w Serbii” – zaznaczył Stojković.

To w rosyjskich wpływach dopatruje się on „destabilizującej roli” Belgradu w regionie. „To przez Moskwę jesteśmy w stałym konflikcie z Kosowem, Bośnią i Hercegowiną, Chorwacją czy Czarnogórą” – wyjaśnił.

Kolejnym z narzędzi Putina w Serbii – jak podkreślił Stojković – jest aktywna w kraju Grupa Wagnera. W styczniu adwokat razem z antywojennymi organizacjami rosyjskimi i ukraińskimi przedstawił prokuraturze w Belgradzie zarzuty karne przeciwko m.in. ambasadorowi Rosji w Serbii oraz szefowi serbskiego wywiadu w związku z ich domniemanym zaangażowaniem w rekrutację ochotników na wojnę przeciwko Ukrainie. Skarga została odrzucona bez przeprowadzenia śledztwa po czterech dniach – poinformowała na swojej stronie „Grupa Oktobar”.

„Aktywności Grupy Wagnera są naprawdę w Serbii wszechobecne i skoordynowane z działaniami innych agentów wpływu Putina” – podkreślił Stojković. „Działają poprzez grupy prawicowe i niektóre partie polityczne. Serbia nie uznała ich jednak za formację paramilitarną – to robią na północy Kosowa – ale parawywiadowczą, która zbiera w kraju dane i dostarcza je Kremlowi” – wyjaśnił.

„Wagnerowcy mobilizują też Serbów do walki z Ukrainą. Ich liczba nie jest w żadnym sensie decydująca, ale poprzez rekrutacje Serbów Putin chce szantażować Zachód. Chce pokazać, że posiada w Serbii moc sprawczą, że ma tu ogromne wpływy” – dodał.

Na początku stycznia na prowadzonym w języku serbskim portalu telewizji Russia Today opublikowano ogłoszenie Grupy Wagnera o rekrutacji i warunkach uczestnictwa w wojnie na Ukrainie. Komentujący wiadomość prezydent Serbii Aleksandar Vuczić przypomniał, że „rekrutowanie (do uczestnictwa w zagranicznych konfliktach zbrojnych) jest niezgodne z zapisami, które Serbia posiada w swoim ustawodawstwie”. Jego reakcję pochwaliły znajdujące się w Belgradzie ambasady Ukrainy i USA.

Czedomir Stojković przyznał, że „do walki z rosyjską hybrydową okupacją niezbędna jest nam pomoc Zachodu”. „Każdy proeuropejski głos w Serbii jest uciszany, pozbawiany finansów” – wskazał. „Przez korupcję i wpływy rosyjskie ogrom środków europejskich przeznaczonych dla Serbii trafia do prorosyjskich grup, co jest totalnym absurdem” – dodał adwokat.

O rosyjskich wpływach w Serbii Stojković mówił m.in. w Parlamencie Europejskim, gdzie „rozmawiał przede wszystkim z Polakami i Litwinami”. „Te narody doskonale rozumieją naszą sytuację, sami znajdowali się pod rosyjską i sowiecką okupacją” – powiedział.

„Oczekuję dostrzeżenia przez UE konieczności utworzenia na Bałkanach centrum zajmującego się walką z działaniami hybrydowymi Rosji. To centrum powinno zgromadzić ludzi oddanych walce z wpływami Putina. Musi współpracować z NATO i państwami UE. Tylko w ten sposób możemy pozbyć się Rosji z Bałkanów. Musimy działać razem, bo nawet jeśli pokonamy Rosję w Serbii, Putin przeniesie się na przykład na Węgry, stamtąd do Chorwacji i tak dalej” – ostrzegł Stojković.

Rosja i jej obecność na Bałkanach

.Zdaniem Ryszard CZARNECKIEGO – wypowiedzianym jeszcze przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę – Moskwa posiada decydujące wpływy w sektorze energetycznym Serbii i w dużej mierze Bułgarii (państwie członkowskim UE!). „Rosja nasiliła swoją obecność na Bałkanach. Obecni są wszyscy” – pisał Ryszard Czarnecki, polski eurodeputowany.

W swoim tekście zatytułowanym „Gra o Bałkany” podkreślał, że obecność Rosji na Bałkanach jest zauważalna nie tylko w sektorze energetycznym. „Rosja nasiliła swoją obecność: polityczną, dyplomatyczną, gospodarczą, ale też agenturalną. Skarżyli się na to w rozmowie ze mną najważniejsi politycy Albanii i to z różnych stron sceny politycznej. Nawet jeśli bałkański mecz Moskwa na razie przegrywa z Waszyngtonem, to nic nie wskazuje na to, aby chciała oddać go walkowerem” – przekazał Czarnecki.

PAP/Jakub Bawołek/Wszystko co Najważniejsze

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 marca 2023
Fot.: Ivan Radic / Flickr