Transformacja czy iluzja? Analiza najnowszych danych energetycznych [Prof. Samuel FURFARI]

Najnowsze wydanie Statistical Review of World Energy, przygotowane przez Energy Institute, po raz kolejny dostarcza jednego z najbardziej kompleksowych obrazów światowej energetyki. Raport obejmujący dane za 2025 r. pokazuje rekordowe światowe zużycie energii, zmieniającą się strukturę jej produkcji oraz tempo rozwoju poszczególnych źródeł. Analizę tych danych przedstawił na łamach naukowego serwisu European Scientist prof. Samuel Furfari – były wysoki urzędnik Dyrekcji Generalnej ds. Energii Komisji Europejskiej, profesor geopolityki energetycznej oraz autor publikujący również na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. W swojej analizie stawia tezę, że światowa energetyka rozwija się w zupełnie innym kierunku, niż sugeruje dominująca narracja o transformacji energetycznej.
Kim jest Samuel Furfari
Prof. Samuel Furfari przez ponad trzy dekady pracował w Komisji Europejskiej, gdzie zajmował się polityką energetyczną i bezpieczeństwem dostaw surowców. Jest profesorem geopolityki energetycznej, autorem licznych książek i publikacji poświęconych światowym rynkom energii oraz regularnym komentatorem europejskiej polityki energetycznej. Od lat publikuje także na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, gdzie przedstawia analizy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego, polityki klimatycznej oraz geopolityki surowców. Jego najnowszy tekst w serwisie naukowym European Scientist spotkał się z wielkim zainteresowaniem.
Świat zużywa coraz więcej energii
Punktem wyjścia analizy profesora Furfariego są dane Energy Institute. W 2025 r. światowe zużycie energii osiągnęło 600,3 eksadżula, przekraczając po raz pierwszy w historii poziom 600 EJ. Oznacza to wzrost o 1,7 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.
Jeszcze bardziej wymowne są dane obejmujące ostatnią dekadę. Od podpisania Porozumienia paryskiego w 2015 r. globalne zapotrzebowanie na energię wzrosło o 14,6 proc., przy czym niemal cały wzrost przypadł na państwa rozwijające się, przede wszystkim Azję. W tym samym czasie Unia Europejska ograniczała własne zużycie energii średnio o około 1 proc. rocznie. Profesor Samuel Furfari zwraca uwagę, że światowa gospodarka nie zwalnia, lecz nadal potrzebuje coraz większych ilości energii do utrzymania wzrostu gospodarczego oraz poprawy poziomu życia miliardów ludzi.
Nie transformacja, lecz „dodawanie energii”
Najważniejszą tezą całego opracowania jest rozróżnienie pomiędzy transformacją energetyczną a zjawiskiem, które autor określa jako „energy addition”, czyli dodawanie nowych źródeł energii do już istniejącego systemu.
„Świat nie przechodzi transformacji energetycznej, lecz doświadcza zjawiska dodawania energii. Nowe odnawialne źródła energii uzupełniają tradycyjne źródła, zamiast je zastępować” – twierdzi prof. Furfari.
Jego zdaniem rozwój energetyki słonecznej i wiatrowej jest faktem, jednak nie prowadzi on do wypierania paliw kopalnych. Rosnące zapotrzebowanie na energię sprawia, że nowe źródła są przede wszystkim dokładane do już istniejącego systemu energetycznego.
Liczby, które stoją za argumentacją
Centralnym elementem analizy są dane dotyczące struktury światowego bilansu energetycznego. Według Statistical Review of World Energy w 2025 r. 85,9 proc. światowej energii pierwotnej nadal pochodziło z paliw kopalnych. Ropa naftowa odpowiadała za 33,5 proc., węgiel za 27,6 proc., a gaz ziemny za 25,1 proc.
Dla porównania energia jądrowa stanowiła 5,2 proc., hydroenergetyka 2,7 proc., natomiast energia słoneczna i wiatrowa odpowiadały łącznie jedynie za 3,3 proc. światowego zużycia energii pierwotnej.
To właśnie te proporcje prowadzą autora do jednoznacznego wniosku: „Paliwa kopalne pozostają fundamentem światowego systemu energetycznego.”
Profesor zwraca przy tym uwagę na jeszcze jedną liczbę. Mimo rekordowego rozwoju odnawialnych źródeł energii 60 proc. całego wzrostu światowego zapotrzebowania na energię w 2025 r. zostało pokryte właśnie przez paliwa kopalne. W Stanach Zjednoczonych udział ten wyniósł nawet 88 proc.
Europa na tle reszty świata
Znaczna część artykułu poświęcona została porównaniu polityki energetycznej Unii Europejskiej z kierunkiem rozwoju pozostałych regionów świata.
Profesor Furfari zauważa, że Unia Europejska stała się światowym liderem integracji odnawialnych źródeł energii w systemie elektroenergetycznym. Jednocześnie jednak poza Europą tempo wzrostu wykorzystania paliw kopalnych pozostaje znacznie wyższe niż tempo rozwoju nowoczesnych źródeł odnawialnych.
Dlatego autor formułuje jedną z najbardziej zapamiętywanych refleksji całego opracowania: „Gdy przywódca odwraca się i widzi, że nikt za nim nie podąża, powinien zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście prowadzi.”
Profesor wskazuje również, że od podpisania Porozumienia paryskiego świat zwiększył zużycie energii o około 77 eksadżuli, podczas gdy Europa zmniejszała własną konsumpcję. W jego ocenie pokazuje to rosnącą rozbieżność pomiędzy polityką energetyczną Unii Europejskiej a kierunkiem rozwoju światowej gospodarki.
Chiny pozostają centrum światowej energetyki
Istotną część analizy zajmują Chiny. Profesor Furfari przypomina, że kraj ten jest jednocześnie największym inwestorem w energetykę słoneczną i wiatrową oraz największym konsumentem węgla.
Według danych Energy Institute roczne zużycie węgla w Chinach przekracza obecnie 92 eksadżule, czyli niemal 1,8 raza więcej niż całkowite zużycie energii pierwotnej wszystkich państw Unii Europejskiej razem.
Zdaniem autora nie jest to przypadek. Władze w Pekinie uznały trwały wzrost gospodarczy za podstawowy warunek stabilności państwa, a jego utrzymanie nadal wymaga dostępu do dużych ilości taniej energii.
Emisje CO₂ nadal rosną
Profesor Furfarari analizuje również dane dotyczące emisji gazów cieplarnianych. W 2025 r. światowe emisje związane z wykorzystaniem energii osiągnęły 41 miliardów ton ekwiwalentu CO₂, rosnąc o 1,1 proc.
Jeszcze bardziej wymowna jest perspektywa historyczna. Od przyjęcia Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu w 1992 r. światowe emisje wzrosły o 67 proc. W opinii autora pokazuje to skalę rozbieżności pomiędzy celami międzynarodowej polityki klimatycznej a rzeczywistym rozwojem światowej gospodarki.
Energia elektryczna to nie cały system energetyczny
Profesor zwraca uwagę na jeszcze jedno zjawisko często pomijane w debacie publicznej. Produkcja energii elektrycznej stanowi jedynie część całego światowego systemu energetycznego. Tymczasem dyskusja o transformacji bardzo często koncentruje się właśnie na miksie elektroenergetycznym, pomijając transport, przemysł czy ogrzewnictwo.
Autor przypomina również, że energetyka słoneczna i wiatrowa pozostają źródłami zależnymi od warunków pogodowych, dlatego – mimo bardzo szybkiego rozwoju – nadal wymagają wsparcia ze strony źródeł zapewniających stabilną produkcję energii.
Wnioski profesora Samuela Furfariego
Analiza opublikowana w European Scientist nie kwestionuje dynamicznego rozwoju odnawialnych źródeł energii. Profesor Samuel Furfari stawia jednak tezę, że obecne dane statystyczne nie potwierdzają tezy o globalnym odchodzeniu od paliw kopalnych. W jego ocenie światowy system energetyczny rozwija się poprzez dodawanie kolejnych źródeł energii, a nie zastępowanie jednych drugimi.
Ostatni cytat dobrze podsumowuje cały wywód autora: „Źródła energii są dodawane do już istniejących. Nie są przez nie zastępowane”.
Niezależnie od oceny przedstawionych wniosków, analiza Samuela Furfariego stanowi głos oparty na danych statystycznych zawartych w najnowszym Statistical Review of World Energy. Pokazuje ona, że dyskusja o przyszłości światowej energetyki wymaga równoczesnego uwzględnienia celów klimatycznych, bezpieczeństwa dostaw energii oraz rzeczywistych trendów gospodarczych obserwowanych poza Europą.
Sebastian Nizio





