Ukraina z brytyjskimi rakietami Storm Shadow

Rząd Wielkiej Brytanii uzupełnił ukraińskie zapasy pocisków manewrujących Storm Shadow, umożliwiających ataki w głębi Rosji. Londyn obawia się, że Kreml nasili zimą ataki na ukraińską ludność cywilną – przekazała agencja Bloomberg.

Perspektywy Ukrainy poprawiają się po nałożeniu przez Trumpa sankcji na rosyjską ropę

.Decyzja Wielkiej Brytanii zapadła po tym, jak prezydent USA Donald Trump ponownie wykluczył przekazanie Ukrainie pocisków Tomahawk – podkreśliła agencja.

Storm Shadow to precyzyjnie naprowadzane, odpalane z powietrza pociski o zasięgu przekraczającym 250 kilometrów i o niskiej wykrywalności, służące do niszczenia punktowych celów. Produkowane są przez europejskie konsorcjum MBDA.

W październiku ukraińskie wojsko poinformowało o ataku na rosyjską fabrykę chemiczną przy użyciu brytyjskiej broni dalekiego zasięgu. Sztab generalny w Kijowie podał w mediach społecznościowych, że pociski Storm Shadow skutecznie sforsowały rosyjski system obrony powietrznej. Było to pierwsze potwierdzone użycie pocisków Storm Shadow w Rosji od czasu powrotu prezydenta Donalda Trumpa do Białego Domu. Ukraińskie siły po raz pierwszy wykorzystały brytyjską broń dalekiego zasięgu w listopadzie ubiegłego roku, w czasie kadencji poprzedniego prezydenta USA Joe Bidena.

Rząd Wielkiej Brytanii nie podał, ile pocisków Storm Shadow przekazał Ukrainie podczas wojny, i nie ogłasza regularnie transferów.

W zeszłym tygodniu premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział, że perspektywy Ukrainy poprawiają się po nałożeniu przez Trumpa sankcji na rosyjską ropę. Było to sygnałem, że sojusznicy Kijowa wierzą, że zaostrzenie stanowiska USA może zaszkodzić zdolności Kremla do kontynuowania wojny – przekazała agencja. 

Domek z kart. Jak Ukraina zaatakowała Rosję

Najbardziej zuchwały atak od rozpoczęcia konfliktu całkowicie zmienił reguły gry – pisze Edward LUCAS.

Ten atak nie odwrócił przebiegu wojny. Ale może przyspieszyć jej koniec. Już w tej chwili oszałamiające uderzenie Ukrainy na rosyjskie bazy lotnicze zmieniło nasze myślenie o putinowskiej inwazji i w rzeczy samej o wszystkich przyszłych konfliktach zbrojnych. Sponiewierani, osaczeni, zmęczeni i mniej liczni Ukraińcy minimalnymi kosztami, w całkowitej tajemnicy i pokonując ogromne odległości, zniszczyli lub uszkodzili co najmniej kilkadziesiąt bombowców strategicznych przeciwnika.

Te ogromne, warte 100 milionów dolarów samoloty i przenoszone przez nie pociski manewrujące stanowiły trzon nocnych ataków Rosji na Ukraińskie miasta. Posowieckich bombowców nie da się szybko zastąpić. „Celuj w łucznika, nie w strzałę” to naczelna idea obrony powietrznej. Ukraińcy właśnie wcielili ją w życie.

Niektórzy porównują te działania do niespodziewanego ataku na bazę amerykańskiej marynarki wojennej przeprowadzonego przez Japonię w grudniu 1941 roku. Ale tym razem korzyści są znacznie większe. Przed atakiem na Pearl Harbor Stany Zjednoczone nie były zaangażowane w działania wojenne. Rosja zaś trwa w stanie najwyższej gotowości. Warte 600 dolarów drony zostały ponoć ukryte w małych drewnianych skrzyniach i przewiezione ciężarówkami przez niczego nieświadomych kierowców. Baza logistyczna znajdowała się w magazynie przy granicy z Kazachstanem, w bliskim sąsiedztwie siedziby Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Ukraina mogła więc przeprowadzić skomplikowaną akcję sabotażową w głębi doskonale chronionego obszaru na terytorium wroga.

Wedle doniesień operacja była planowana od osiemnastu miesięcy (możliwe, że w planach jest więcej niespodzianek). Rosjanie będą naprędce szukać wzmacnianych bunkrów, w których mogliby ukryć pozostałe samoloty bojowe. Warto jednak pamiętać, że spora część współczesnego życia toczy się w przestrzeni powietrznej. Co zatem z cywilnymi samolotami stojącymi na lotniskach? Co z infrastrukturą krytyczną? Albo z kremlowskimi willami (i bandytami, którzy w nich mieszkają)? Żołnierze walczący na linii frontu przyzwyczaili się do świstu śmiercionośnych dronów. Teraz przyzwyczają się pozostali. Nawet FSB nie zdoła sprawdzić każdej ciężarówki i każdej przesyłki.

Rosyjscy stratedzy z całą pewnością wyciągną z tej sytuacji wnioski i spróbują odpowiedzieć podobnymi atakami – przeciwko Ukrainie albo później przeciwko NATO. Zachodni decydenci powinni mieć to na względzie. Na razie jednak rosyjscy mistrzowie propagandy wiją się i plączą, usiłując jakoś wyjaśnić tę zuchwałą i skuteczną operację. Jej sukces zapewne zaimponuje też szefowi Białego Domu. Donald Trump zdecydowanie lubi zwycięzców. Tymczasem Putin jawi się jako przegrany, poniżony przez mniejszy, słabszy kraj.

Różnica jest uderzająca. Kiedy Rosja ignoruje nawoływania do zawieszenia broni i wzmaga ofensywę, zabija cywilów. Gdy Ukraina kontratakuje, niszczy część rosyjskiej triady nuklearnej, której ostatecznym celem są Stany Zjednoczone i ich sojusznicy.

Zamiast prowadzić nieustające dyskusje o przystąpieniu Ukrainy do NATO, zachodni przywódcy powinni czym prędzej zwrócić się z prośbą do przyjaciół z Kijowa o ochronę przed Rosją. W międzyczasie powinni słać im pieniądze. Ukraińcy dowiedli, że potrafią w kilka miesięcy tanio i skutecznie wytworzyć zasoby, których kraje Zachodu, mimo ogromnych inwestycji, nie są w stanie zapewnić sobie od dziesięcioleci. Skoro Ukraina może zrobić to samodzielnie, o ile więcej zdołałaby osiągnąć z pomocą Zachodu?

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 listopada 2025