Wybory w Niemczech wzmacniają AfD i osłabiają Friedricha Merza

wybory w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat

Wybory do parlamentów krajów związkowych w 2026 r. przynoszą niemieckim partiom coraz bardziej rozbieżne rezultaty. W marcu CDU odebrała SPD pierwsze miejsce w Nadrenii-Palatynacie, a AfD ustanowiła tam swój rekord w zachodniej części kraju, sześć miesięcy później Saksonia-Anhalt przyniosła jednak chadekom historyczną klęskę oraz bezprecedensową przewagę Alternatywy dla Niemiec. Następujące po sobie głosowania pokazują, że Friedrich Merz nie zdołał ustabilizować poparcia dla CDU, podczas gdy AfD zwiększa zdolność mobilizowania wyborców zarówno na zachodzie, jak i na wschodzie Republiki Federalnej.

AKTUALIZACJA: 7 września 2026 r.

.Landowe głosowania nie pozwalają jeszcze bezpośrednio przewidzieć wyniku przyszłych wyborów federalnych, ujawniają jednak kierunek zmian zachodzących w niemieckim elektoracie. CDU potrafi przejmować wyborców słabnącej SPD w zachodnich landach, lecz na wschodzie coraz częściej traci pozycję głównej siły prawicy na rzecz AfD. Aktualne notowania ogólnoniemieckie, możliwe układy koalicyjne i konsekwencje dalszego wzrostu Alternatywy dla Niemiec omawiamy w kompendium „Wybory w Niemczech. Kto wygra? 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”.To aktualizowany przewodnik po niemieckiej scenie politycznej, programach najważniejszych partii oraz znaczeniu zmian w Niemczech dla Polski i Europy.

Nadrenia-Palatynat przyniosła historyczną porażkę SPD

.Zgodnie z prognozami w parlamencie Nadrenii-Palatynatu w Moguncji znajdą się także Zieloni (7,5 proc.). Na mandaty nie może liczyć natomiast Lewica (4,5 proc.) oraz liberalne FDP (2,1 proc.), które nie przekroczyły progu.

27 proc. dla SPD w Nadrenii-Palatynacie to najgorszy wynik tej partii w tym landzie w historii. Poprzedni najniższy rezultat miał miejsce w 1955 roku, gdy ugrupowanie to uzyskało 31,7 proc. głosów. Po niezadawalającym wyniku socjaldemokratów w wyborach w Badenii-Wirtembergii na początku marca (5,5 proc.) to już drugi poważny cios dla SPD w tym roku. SPD rządzi w Nadrenii-Palatynacie od 1991 roku.

Pokonanie socjaldemokratów to dla CDU natomiast spory sukces po rozczarowującej dla chadeków porażce w wyborach w Badenii-Wirtembergii z Zielonymi na początku marca. Dzięki wygranej nowym premierem landu zostanie prawdopodobnie 50-letni główny kandydat CDU Gordon Schnieder.

Co udowodniły wybory w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat?

.W porównaniu z poprzednimi wyborami w Nadrenii-Palatynacie w 2021 roku największe zyski uzyskała AfD. Cztery lata temu partia ta otrzymała tu 8,3 proc. głosów, teraz zgodnie z prognozą 20 proc. Byłby to najlepszy rezultat tego ugrupowania w wyborach do parlamentu krajowego na zachodzie kraju.

AfD nie ma jednak szans na wejście do koalicji rządzącej w Nadrenii-Palatynacie. Współpracę przed wyborami wykluczyły pozostałe ugrupowania.

W liczącej nieco ponad 4 mln mieszkańców Nadrenii-Palatynacie kampania dotyczyła głównie problemów gospodarczych oraz edukacji. Były to drugie z pięciu wyborów regionalnych zaplanowanych w Niemczech na 2026 r. Następne głosowanie odbyło się 6 września w Saksonii-Anhalt, natomiast 20 września wyborcy pójdą do urn w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

Saksonia-Anhalt odwraca polityczny bilans Friedricha Merza

Wrześniowe głosowanie przyniosło wynik zasadniczo odmienny od marcowego sukcesu CDU w Nadrenii-Palatynacie. AfD przypadło 43,8 proc. ważnych drugich głosów, natomiast chadecy otrzymali zaledwie 17,2 proc., tracąc ponad połowę poparcia osiągniętego w tym landzie w 2021 r. SPD zakończyła wybory z rezultatem 9,3 proc., Zieloni uzyskali 8,9 proc., Die Linke 8,6 proc., BSW 5,3 proc., a FDP nie przekroczyła progu z wynikiem 2,6 proc.

Różnicę między zwycięzcą a CDU jeszcze wyraźniej pokazują rezultaty w okręgach jednomandatowych. Spośród 41 mandatów bezpośrednich aż 38 przejęli przedstawiciele AfD, trzy zdobyła Die Linke, chadecy zaś po raz pierwszy nie wygrali nigdzie. Dla porównania pięć lat wcześniej CDU triumfowała w 40 okręgach, co oznacza, że w ciągu jednej kadencji doszło do niemal całkowitego odwrócenia politycznej geografii landu.

AfD będzie dysponowała 39 miejscami w parlamencie liczącym 83 deputowanych, podczas gdy większość wymaga 42 głosów. CDU otrzymała 15 mandatów, SPD, Zieloni oraz Die Linke po osiem, a BSW pięć. Żadna oczywista konfiguracja nie zapewnia stabilnego gabinetu, ponieważ chadecy wykluczają współpracę z AfD i Die Linke, a bez udziału przynajmniej jednego z tych ugrupowań albo BSW nie są w stanie zebrać wystarczającego zaplecza.

Dodatkową niepewność wprowadziła zapowiedź Thomasa Schulzego z BSW, że jego klub może nie poprzeć żadnego z głównych kandydatów w trzeciej turze wyboru premiera. Na tym etapie wygrywa osoba posiadająca więcej głosów oddanych, podczas gdy wstrzymujących się pomija się w rachunku, dlatego zachowanie pięciu parlamentarzystów BSW może mieć znaczenie nawet bez zawierania przez nich formalnego porozumienia. Ugrupowanie zapowiada równocześnie zgłoszenie osoby niezwiązanej bezpośrednio z którymś z dwóch największych obozów.

Polityczne następstwa wyborów natychmiast dotarły do Berlina. Prezydium CDU zebrało się jeszcze w niedzielę, choć powyborcze posiedzenia kierownictwa partii odbywają się zazwyczaj dopiero następnego dnia, a minister Nina Warken określiła rezultat mianem cezury dla chadecji. Lars Klingbeil z SPD uznał go za komunikat skierowany do władz federalnych i przyznał, że niezadowolenie wyborców wymaga ponownego namysłu nad kierunkiem reform.

Dla Friedricha Merza szczególnie niekorzystne jest zestawienie dwóch wyborczych obrazów z 2026 r. W Nadrenii-Palatynacie CDU mogła przedstawiać się jako partia odzyskująca teren kosztem socjaldemokratów, w Saksonii-Anhalt została natomiast zredukowana do siły ponad dwukrotnie słabszej od AfD. Oznacza to, że sukces z marca nie rozpoczął trwałego pochodu chadeków, lecz okazał się wydarzeniem silnie związanym z regionalnym układem kandydatów i wieloletnim zużyciem rządzącej tam SPD.

AfD otrzymała natomiast drugi argument na rzecz tezy, że jej wzrost nie ogranicza się do jednej części kraju. Wynik 20 proc. w Nadrenii-Palatynacie potwierdził zwiększanie wpływów na zachodzie, zaś rezultat z Saksonii-Anhalt udowodnił, że na wschodzie ugrupowanie może zająć pozycję dominującą i zbliżyć się do samodzielnej większości. Kierownictwo partii wykorzystuje oba przypadki do przedstawiania Alice Weidel jako kandydatki zdolnej w przyszłości walczyć o urząd kanclerza.

Nie wynika z tego, że landowe poparcie automatycznie przełoży się na identyczny rezultat w wyborach do Bundestagu. Różne regiony mają odmienne tradycje polityczne, kandydatów i strukturę społeczną, a federalne utworzenie rządu wymaga znacznie szerszego zaplecza niż zwycięstwo w jednym kraju związkowym. Zmienił się jednak punkt wyjścia do następnej kampanii: Merz musi bronić przywództwa CDU zarówno przed partiami centrowymi, jak i przed AfD, która coraz skuteczniej przedstawia się jako główny przeciwnik całego gabinetu federalnego.

Pełne dane z Saksonii-Anhalt oraz procedurę wyboru nowego premiera przedstawiamy w analizie „Wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt 2026. AfD zdecydowanie wygrywa”.

Niebezpieczne flirty z Chinami

.Niemcy i Francuzi pielgrzymują do Chin. Czy chcą tylko zrobić na złość Ameryce i podbić stawkę, czy jest to poważna opcja? – pisze Jan ŚLIWA

Europa się rozczarowała Ameryką. Dokładnie mówiąc – stare jądro Unii Europejskiej. Głęboką przyczyną jest stara trauma – Niemcy zostały przez Amerykę dwukrotnie pokonane, co pokrzyżowało ich globalne plany. Francja została przez Amerykę dwukrotnie obroniona/wyzwolona, co dla „grande nation” było poniżające. Oba kraje mają za sobą wielkie ambicje, przy czym Francja je zrealizowała w postaci światowego imperium, a Niemcom się to nigdy nie udało, chyba żeby poczytać za sukces zniszczenie sporej części Europy w zaledwie 6 lat.

Kraje te mają też problem z asertywną Ameryką, która zachowuje się jak kowboj. Tak było za rządów George’a W. Busha i interwencji w Iraku, gdy jądro Unii dumnie powiedziało „nie”. Tak jest o wiele mocniej za prezydentury Donalda Trumpa, za pierwszej, która miała minąć jak zły sen, a zwłaszcza za drugiej, gdy ten koszmar jednak nastąpił.

Faktem jest, że Donald Trump ma specyficzną osobowość i styl, który wielu zraża. Ale oczekiwanie, że do władzy nad światowym hegemonem dojdą ludzie łagodni i pokornego serca, jest iluzoryczne. Owszem, tak bywa: Unia Europejska ma wielki talent w wysuwaniu na czoło osób zupełnie bezbarwnych, którzy latami wygłaszają szumne deklaracje i nic nie robią. Jak w operze – śpiewają „Uciekajmy!” i przez kwadrans stoją w miejscu. Ale czy to dobrze? Jak przechodzą do czynu (Mercosur, SAFE), zachowują się jak stado słoni w składzie porcelany. Podobnie iluzoryczne jest oczekiwanie, że stworzymy armię, która nas obroni przed brutalnym wrogiem, ale walczyć będą osoby żołnierskie 56+ płci, poszukujące strefy komfortu i przesycone ojkofobią. Ameryka i jej konserwatywni sojusznicy są tego przeciwieństwem, mają prawdziwą armię. Nie daje to gwarancji, ale jest o czym rozmawiać.

Jest niemiecką tradycją szukanie partnerów na wschodzie. Dawało to niegdyś wzmocnienie siły w konkurencji z mocarstwami zachodnimi: Anglią, Francją, a teraz Ameryką. Tak długo, jak w Moskwie rządzi Putin, otwarta współpraca z Rosją nie wchodzi w grę. Otwarta nie, dyskretna jak najbardziej. Rośnie również zmęczenie wojną na Ukrainie. Wielu uważa Zełenskiego za przeszkodę w zawarciu pokoju, tak jak Polska w XIX wieku zakłócała pokój w Europie. Karta rosyjska jest w rezerwie, może wejść do gry.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-niebezpieczne-flirty-z-chinami/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 marca 2026