Polscy uczniowie w europejskiej czołówce i z najniższym wsparciem nauczycieli. Alarm z badania PISA 2025

Polscy piętnastolatkowie uzyskali w badaniu PISA 2025 wyniki wyższe od średniej OECD w naukach przyrodniczych, czytaniu i matematyce, ale za tą dobrą wiadomością kryje się ostrzeżenie znacznie poważniejsze niż kilka punktów straty. Wskaźnik deklarowanego wsparcia ze strony nauczycieli przedmiotów przyrodniczych wyniósł w Polsce -0,56 i był najniższy spośród wszystkich uczestników badania, 55,1 proc. uczniów korzysta z AI do nauki co najmniej raz w tygodniu, a tylko 25,6 proc. twierdzi, że urządzenia cyfrowe ich nie rozpraszają. PISA pokazuje więc kraj, którego uczniowie nadal potrafią rozwiązywać trudne zadania, lecz coraz rzadziej odnajdują w szkole uwagę, wytrwałość i przekonanie, że nauka ma sens.
Polska obroniła miejsce ponad średnią OECD
W naukach przyrodniczych, głównej dziedzinie obecnej edycji, Polska zdobyła 495 punktów wobec 482 punktów w OECD, w czytaniu było to 482 wobec 461, a w matematyce 484 wobec 463 punktów. Również w komputacyjnym rozwiązywaniu problemów polscy uczniowie osiągnęli 507 punktów, o siedem więcej niż wyniosła średnia międzynarodowa. Zestaw tych rezultatów nie uzasadnia opowieści o upadku polskiej edukacji, ale nie pozwala też ogłosić powrotu do poziomu sprzed pandemii i reformy strukturalnej.
W porównaniu z 2022 r. wyniki obniżyły się nominalnie o 4 punkty w naukach przyrodniczych, o 7 w czytaniu i o 5 w matematyce, przy czym polski raport mówi o utrzymaniu rezultatów na podobnym poziomie, ponieważ różnice nie tworzą statystycznie przekonującego trendu. Ważniejsze jest to, że spadki średnich OECD były większe w czytaniu, gdzie sięgnęły 14 punktów, oraz w matematyce, gdzie wyniosły 9 punktów. Polska okazała się zatem odporniejsza od wielu systemów, choć odporność na pogorszenie nie jest jeszcze odbudową jakości.
O sile polskiego wyniku świadczy także struktura grup skrajnych: 14,4 proc. badanych znalazło się wśród najlepszych w co najmniej jednej z trzech podstawowych dziedzin, podczas gdy w OECD odsetek ten wyniósł 11,9 proc. Jednocześnie 14,0 proc. polskich piętnastolatków nie osiągnęło poziomu drugiego we wszystkich trzech domenach, wobec 19,7 proc. w krajach OECD. Te proporcje uzupełniają wcześniejszy obraz zdolności młodych Polaków, opisany na „Wszystko co Najważniejsze” po ogłoszeniu wyników badania kreatywności PISA 2022.
Najmocniejszy alarm dotyczy nauczyciela
Najbardziej przejmująca liczba nie pochodzi z testu wiedzy, lecz z ankiety o codziennym doświadczeniu lekcji: polski indeks wsparcia ze strony nauczycieli przedmiotów przyrodniczych wyniósł -0,56 i okazał się najniższy wśród wszystkich krajów uczestniczących w PISA 2025. W 2015 r. wskaźnik był wyższy o 0,39 punktu, co oznacza największe pogorszenie w tej dekadzie odnotowane w całym zestawieniu. Podobny sygnał pojawił się w matematyce w 2022 r., gdy Polska z wynikiem -0,68 również zajęła ostatnie miejsce, dlatego problemu nie można sprowadzić do jednego przedmiotu lub jednego rocznika.
Nie chodzi o prostą ocenę pracy nauczycieli, ponieważ PISA rejestruje deklaracje uczniów i nie rozstrzyga o przyczynach, a na poczucie wsparcia wpływają liczebność klas, przeciążenie programu, braki kadrowe, rytm przechodzenia do nowej szkoły oraz wzajemne oczekiwania obu stron. Dane pokazują jednak doświadczenie, którego polityka edukacyjna nie może zignorować: część uczniów nie widzi nauczyciela jako osoby gotowej tłumaczyć do skutku, interesować się ich postępami i oferować dodatkową pomoc. W tym kontekście warto przeczytać rozważania Jacques’a Attaliego o roli mistrza i przekazywaniu wiedzy w eseju „Najważniejsza jest edukacja”.
Uczniowie mają technologię, szkoła traci ich uwagę
Polska nie jest cyfrową pustynią, skoro 55,1 proc. uczniów używa narzędzi AI do nauki przynajmniej raz w tygodniu, podczas gdy w OECD robi to 45,5 proc. badanych. Zarazem 62,4 proc. polskich piętnastolatków deklaruje, że szkoła uczy ich oceniać treści generowane przez sztuczną inteligencję, niemal dokładnie tyle co średnio w OECD, która wynosi 62,6 proc. Oznacza to szybkie upowszechnienie narzędzia bez równie szybkiego zbudowania kultury skupienia i odpowiedzialnego wysiłku.
Tylko 25,6 proc. uczniów w Polsce mówi o braku rozpraszania przez urządzenia cyfrowe, przy średniej OECD na poziomie 39,2 proc., a zatem niemal trzy czwarte polskich piętnastolatków doświadcza na lekcjach problemu z uwagą. Jedynie 18,2 proc. badanych uczy się w placówkach, które zakazują telefonów na całym terenie szkoły, podczas gdy dla OECD jest to 49,5 proc.; przedmiotowe zasady korzystania z urządzeń obejmują 49,9 proc. uczniów w Polsce i 71,2 proc. w OECD. Wyniki współbrzmią z publikacją „Wszystko co Najważniejsze” Smartfony ograniczają zainteresowanie uczniów, lecz nowy raport dodaje do tej debaty porównanie międzynarodowe.
Odpowiedzią nie powinno być ani bezrefleksyjne wpuszczenie technologii do każdej lekcji, ani rytualna wojna ze smartfonem, ponieważ oba odruchy omijają pytanie o jakość uczenia. Prof. Michał Kleiber wskazywał we „Wszystko co Najważniejsze”, że AI w edukacji niesie zarazem korzyści i zagrożenia, natomiast Karolina Rzeźnik przekonywała, by nie demonizować rozmów z ChatGPT, lecz uczyć odpowiedzialnego korzystania. PISA 2025 przesuwa ten spór z poziomu intuicji na poziom liczb: polska szkoła musi jednocześnie uczyć obsługi narzędzi i chronić warunki, w których uczeń rzeczywiście myśli samodzielnie.
Nierówności nie znikają, lecz zmieniają kształt
Status ekonomiczny, społeczny i kulturowy wyjaśnia w Polsce 11,3 proc. zróżnicowania wyników z nauk przyrodniczych, prawie tyle samo co średnia OECD wynosząca 11,6 proc., a luka między górnym i dolnym kwartylem statusu ma 82 punkty wobec 85 punktów w OECD. Wśród uczniów defaworyzowanych 12,1 proc. osiąga krajowy górny kwartyl, czyli odsetek „akademicko odpornych” jest nieznacznie wyższy niż międzynarodowe 11,9 proc. To ważne osiągnięcie, które nie powinno jednak przesłaniać faktu, że zmniejszenie luki nastąpiło głównie dlatego, iż wynik grupy uprzywilejowanej spadł o 8 punktów, a rezultat uczniów z mniej zasobnych środowisk wzrósł o 4 punkty.
Różnice płci również wymagają bardziej precyzyjnej polityki niż jednolita diagnoza całego rocznika: w naukach przyrodniczych dziewczęta osiągają 496 punktów, a chłopcy 494, lecz w czytaniu przewaga dziewcząt rośnie do 37 punktów, podczas gdy w matematyce chłopcy są lepsi o 13 punktów. Jeżeli szkoła nie potrafi rozpoznać tych odmiennych słabości, średnia krajowa może wyglądać stabilnie, choć pod nią rozwijają się dwa różne kryzysy kompetencji. PISA przypomina tym samym, że polityka edukacyjna powinna widzieć ucznia konkretnie, a nie wyłącznie jako element narodowego rankingu.
Polska szkoła potrzebuje odbudowy sensu
Wskaźniki postaw są słabsze od rezultatów poznawczych: indeks wytrwałości wynosi -0,34, ciekawości -0,12, wyznaczania celów -0,17, a poszukiwania pomocy -0,33 przy punkcie odniesienia OECD równym zero. Tylko 49,0 proc. uczniów spełnia kryterium braku wagarów, wobec 66,1 proc. średnio w OECD, natomiast zaledwie 36,9 proc. nie zgadza się z opinią, że szkoła zrobiła niewiele, aby przygotować ich do dorosłego życia. Jednocześnie 71,6 proc. wierzy w możliwość awansu społecznego, co tworzy paradoks młodzieży nadal ufającej przyszłości, ale znacznie mniej ufającej instytucji, która ma do niej prowadzić.
Najważniejszym zadaniem nie jest więc poprawienie kilku miejsc w tabeli, lecz połączenie trzech rzeczy, które polska debata zwykle rozdziela: wysokich wymagań, osobistego wsparcia nauczyciela oraz dyscypliny cyfrowej. Uczeń może osiągać wynik powyżej średniej i zarazem nie doświadczać szkoły jako wspólnoty, w której ktoś zauważa jego wysiłek, pomaga w trudnościach i nadaje nauce kierunek. PISA 2025 nie mówi, jak przeprowadzić reformę, ale bardzo wyraźnie wskazuje, od jakiego pytania trzeba ją zacząć: dlaczego system wciąż potrafi wytwarzać dobre rezultaty, a coraz słabiej potrafi budować relację, która uczyni je trwałymi.
Sebastian Nizio





