Wyspy Salomona coraz bliżej Australii

Premierzy Australii i Wysp Salomona zapowiedzieli w Honiarze pogłębienie relacji dwustronnych oraz przyspieszenie prac nad nowym traktatem. Skrytykowali również test chińskiego pocisku balistycznego, uznając go za działanie destabilizujące w regionie Pacyfiku.
Rozmowy premierów Australii i Wysp Salomona wpisują się w szerszą strategię Canberry
.Niewątpliwie jest to prowokacyjny akt ze strony Chin, który destabilizuje region – oświadczył australijski premier Anthony Albanese w stolicy Wysp Salomona. Szef rządu przyznał, że Pekin ostrzegł państwa o teście. Jak jednak zaznaczył, nie zachowano przy tym standardowego 48-godzinnego okresu wyprzedzenia.
Z kolei premier ponad 800-tysięcznego państwa wyspiarskiego, Matthew Wale, który objął urząd w maju, przyznał, że Chiny są „dobrym przyjacielem Wysp Salomona, ale przyjaciel tak nie postępuje”.
– Nie chcemy, aby jakiekolwiek inne kraje – Chiny, Stany Zjednoczone, czy ktokolwiek – przeprowadzały testy międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM) w regionie wysp Pacyfiku. To jest sedno sprawy. Bądźcie naszymi przyjaciółmi, ale nie zagrażajcie nam – zaapelował Wale.
Jak zwróciła uwagę agencja Reutera, słowa te oznaczają wyraźną zmianę tonu władz wyspy, które jeszcze w 2022 r. podpisały z Pekinem kontrowersyjny pakt dotyczący bezpieczeństwa.
Rozmowy premierów Australii i Wysp Salomona wpisują się w szerszą strategię Canberry, która intensywnie konsoliduje sojusze, by powstrzymać militarną ekspansję Chin na Oceanie Spokojnym. Dzień wcześniej Australia podpisała pakt obronny z Fidżi, a w ubiegłym miesiącu sfinalizowała podobne porozumienie z Vanuatu.
Zaniepokojenie przywódców w regionie wywołały manewry, w ramach których chińska armia wystrzeliła z okrętu podwodnego o napędzie nuklearnym pocisk balistyczny przenoszący makietę głowicy. Według analityków cytowanych w rządowym dzienniku „Global Times”, był to najprawdopodobniej rakietowy pocisk balistyczny trzeciej generacji JL-3. Brytyjski dziennik „Financial Times” przytoczył opinie ekspertów, według których krok ten bezsprzecznie dowodzi, że Pekin dąży do zbudowania skutecznego morskiego systemu odstraszania.
Stanowczy sprzeciw wobec chińskiego pokazu siły wyraziła również dyplomacja Nowej Zelandii. Szef MSZ tego kraju Winston Peters nazwał test „niepożądanym i niepokojącym”. Zwrócił uwagę, że pocisk spadł w granicach akwenu chronionego Traktatem z Rarotonga z 1985 r. Choć umowa o strefie wolnej od broni jądrowej wprost nie zabrania takich prób, Wellington kategorycznie oceniło, że wystrzelenie rakiety jest jawnym pogwałceniem ducha paktu i niebezpiecznym krokiem ku zbrojnej rywalizacji. Peters podkreślił, że państwa południowego Pacyfiku nie chcą takich napięć w swoim regionie.
PAP/MB



