Wystawa „Romantyczny Chopin” Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Poznaniu

Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich można oglądać wystawę „Romantyczny Chopin”. Łączy ona nowoczesne technologie z muzyką i malarstwem, przenosząc widza do świata wybitnego kompozytora.
Ekspozycja ma przybliżyć postać Chopina melomanom i osobom dopiero odkrywającym jego twórczość
.Twórcy wystawy podkreślili, że „Romantyczny Chopin” to pierwsze w Polsce tak zaawansowane multimedialne przedsięwzięcie poświęcone Fryderykowi Chopinowi. Stworzyło je Art Box Experience we współpracy z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina. Wystawę na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich można oglądać od soboty do końca kwietnia.
Ekspozycja ma przybliżyć postać Chopina melomanom i osobom dopiero odkrywającym jego twórczość. Łączy nowoczesne technologie z muzyką, malarstwem i narracją biograficzną. Dzięki interaktywnym rozwiązaniom i narracji wizualnej ma angażować odbiorców w różnym wieku, zachęcając ich do odkrywania muzyki klasycznej w nowoczesnej i przystępnej formie.
„Zwiedzający przechodzą przez kilka tematycznych przestrzeni opowiadających o życiu i twórczości kompozytora od jego polskich korzeni przez Paryż aż po uniwersalny, emocjonalny wymiar muzyki. Ekspozycja wykorzystuje projekcje wielkoformatowe, animacje, interakcje dotykowe oraz technologię VR. Centralnym punktem jest sala, w której widzowie zanurzają się w dźwiękach muzyki Chopina otoczeni metaforycznymi, malarskimi obrazami inspirowanymi jego twórczością i krajobrazami ojczyzny” – podkreślili twórcy.
„Romantyczny Chopin” to także wirtualna rzeczywistość
.Ekspozycję rozpoczyna portret kompozytora zmieniający się i ukazujący różne etapy życia Chopina. Zwiedzający mają szansę dotknąć także odlewu dłoni Chopina i uruchomić wybrane fragmenty jego dzieł, odkrywając w ten sposób 16 najpiękniejszych kompozycji w nowej formie.
Przemierzając kolejne sale, odwiedzający przenoszą się do świata Chopina, od dworu w Żelazowej Woli przez Warszawę, Wiedeń do Paryża. Towarzyszy im kilkadziesiąt utworów Chopina w wykonaniu wybitnych pianistów, jak Kate Liu, Szymon Nehring, Tatiana Szebanowa i Aimi Kobayashi.
„Warstwa wizualna opiera się na starannie wyselekcjonowanych materiałach: obrazach Canaletta, ilustracjach epoki, a także ponad 50 oryginalnych akwarelach autorstwa Beaty Musiał-Tomaszewskiej, które – malowane ręcznie – zostały ożywione w formie animacji poklatkowej” – podkreślili twórcy wystawy.
W sali VR przygotowanej przez studio Platige Image goście odbywają podróż od Paryża przez romantyczne krajobrazy nad Wisłą aż po symboliczny kosmos, gdzie muzyka Chopina nabiera zupełnie innego wymiaru.
Prace nad wystawą trwały blisko dwa lata. Wzięli w nich udział artyści, programiści, scenarzyści, specjaliści od interakcji i nowych technologii. Za koncepcję i realizację odpowiadał Piotr Sikora, dyrektor artystyczny wystawy „Romantyczny Chopin”, założyciel Art Box Experience oraz współzałożyciel Platige Image. Za stronę merytoryczną – zespół ekspertów z Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina i Jakub Puchalski, krytyk i publicysta muzyczny, autor m.in. małej monografii „Chopin” (PWM) i tekstów do wystawy.
Wcześniej ekspozycja była pokazywana w Warszawie. Zobaczyło ją tam ponad 20 tys. widzów.
Fryderyk Chopin i światło, które nie gaśnie
.W rocznicę śmierci Fryderyka Chopina przypominamy sobie nie tyle postać kompozytora, ile obecność światła, które wciąż przez niego drży. Nie chodzi o upamiętnienie. Chodzi o uświadomienie, że są dźwięki, które nie przemijają, bo są częścią trwania – nie historii. W epoce algorytmu i archiwum, Chopin nie trwa jako zapis – ale jako zjawisko. Dlatego w tej ciszy, która nie zgasła od 1849 roku, trzeba nie tyle mówić o nim, co wsłuchać się w to, co mówi do nas – pisze Maciej ŚWIRSKI w projekcie Chopin Transcendens.
Chopin Transcendens to wielotomowy projekt literacko-muzyczny – 255 esejów o wszystkich utworach Fryderyka Chopina, pisanych w idiomie łączącym głębię filozoficzną z mistyką ciszy i światła. Każdy tekst to próba uchwycenia nie tylko dźwięku, ale jego obecności – jako zjawiska trwania poza czasem. Projekt nie służy upamiętnieniu, lecz uistotnieniu: usłyszeniu Chopina jako świadka tego, co w człowieku przekracza język, narodowość i formę. W czasach dominacji danych – to projekt słuchania. Ostateczny jego kształt ujrzymy w 2030 roku.
Świt nie zaczyna się w niebie, lecz w powietrzu pomiędzy dźwiękami. Preludium Fis-dur nie otwiera dnia – ono go tworzy. Dźwięk po dźwięku, jakby ktoś rozsuwał zasłony z tkanki istnienia, odsłaniając wewnętrzny blask. Nie ma tu deklaracji ani dramatyzmu. To nie hymn ani modlitwa. To czyste, ciepłe drżenie – światło, które rozpoznaje samo siebie. Lewa ręka, z jej spokojnym falowaniem, przypomina oddech Ziemi po długiej nocy, a prawa – delikatną smużkę promienia, który bada przestrzeń, zanim stanie się dniem. W tym preludium wszystko jest ruchem ku świadomości – ale bez pośpiechu, bez przemocy. Jakby każda nuta wiedziała, że ma swoje miejsce w rytmie istnienia.
To jednak nie jest jedynie obraz poranka. To początek świata w miniaturze – akt stwarzania, który nie wymaga ani słowa, ani woli, bo dzieje się sam, z wewnętrznej potrzeby bycia. Dźwięki nie są pochodną emocji Chopina – są emanacją samego bytu, który drży. W ich strukturze zapisany jest pierwotny rezonans, to samo, co w cząstkach światła i w pulsie krwi. Gdy pianista kładzie ręce na klawiaturze, odtwarza nie tylko muzykę, ale uczestniczy w odwiecznym procesie budzenia materii. Światło dźwięku i światło poranka są jednym: to samo źródło, tylko różne formy. I dlatego to preludium, choć tak krótkie, brzmi jak wieczność w miniaturze – bo każda jego chwila jest odblaskiem początku, w którym drżenie istnienia po raz pierwszy wypowiedziało się w dźwięku.
Chopin nie opisuje tu wschodu słońca – on go ucieleśnia. Jego dźwięki nie naśladują światła, lecz nim są. Fis-dur, tonacja jasna, lecz nie oślepiająca, jest jak przezroczystość, przez którą przenika drganie świata. Słuchając, ma się wrażenie, że przestrzeń oddycha – że powietrze staje się muzyką, a muzyka powietrzem. To nie metafora: tu naprawdę materia i światło wchodzą ze sobą w rezonans. Tak jak fale na wodzie przenoszą światło słońca, tak arpeggia lewej ręki niosą wibrację obecności. To drżenie nie jest emocją – jest stanem. Nie mówi o radości ani o smutku. Jest po prostu świadectwem tego, że świat jeszcze trwa, i że człowiek może współbrzmieć z jego trwaniem.
Ale Chopin idzie dalej – jego muzyka nie tylko odtwarza świat, ale stwarza nowy porządek drgania, w którym człowiek staje się współtwórcą światła. Dźwięki te są jak punkty interferencji pomiędzy ciałem a niebem, pomiędzy molekułami a duszą. Kiedy w Nohant klawiatura drżała pod jego palcami, to drżenie nie kończyło się na dźwięku – przenikało powietrze, drewno, kurz, światło, a potem czas. Wibracja ta, utrwalona w przestrzeni, trwa do dziś, choć jej medium się zmieniło: kiedy dziś słuchamy tego preludium w cyfrowej chmurze, nie słyszymy kopii, lecz ten sam rezonans, który przeszedł przez palce Chopina. To nie zapis – to zjawisko ciągłości istnienia. Molekuły dźwięku, które raz wprowadzono w ruch, drżą wciąż – ich pamięć jest nieśmiertelna.
Prawa ręka w tym preludium jest jak głos, który nie mówi, lecz przypomina. Jej melodia wypływa z ciszy nie jak temat, ale jak wspomnienie – coś, co zawsze było, ale dopiero teraz zostało usłyszane. Chopin prowadzi ją z niezwykłą czułością: żadna nuta nie jest celem, wszystkie są etapami oddychania. To nie fraza – to proces przeistaczania ciszy w światło. Melodia nie dominuje nad akordami, nie stoi przed nimi. Jest w nich. Współistnieje. Tak jak człowiek w świecie – nie jako władca, ale jako świadek. I może właśnie dlatego to preludium, choć krótkie, wydaje się nieskończone: bo nie kończy się na dźwięku, lecz na stanie świadomości, który ten dźwięk wywołuje.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maciej-swirski-17-pazdziernika-chopin-transcendens/
PAP/MB








