Prof. John RINK: Notatki jurora po XIX Konkursie Chopinowskim

Notatki jurora po XIX Konkursie Chopinowskim

Photo of Prof. John RINK

Prof. John RINK

Profesor emerytowany Uniwersytetu w Cambridge. Ekspert w zakresie chopinowskich rękopisów i historii praktyki wykonawczej dzieł Chopina. Juror Konkursu Chopinowskiego w 2015, 2021 i 2025 r.

Na jakiej podstawie jurorzy podejmują indywidualne decyzje i jak dochodzą do wspólnego werdyktu w sprawie przyznania nagród? – pisze prof. John RINK

.Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina – odbywający się co pięć lat w Warszawie – należy do najbardziej prestiżowych wydarzeń tego rodzaju. Cieszy się światową renomą i jest śledzony z ogromnym zainteresowaniem przez muzyków oraz melomanów.

Miałem zaszczyt zasiadać w jury trzech ostatnich edycji Konkursu – XVII w 2015, XVIII w 2021 i XIX w 2025 roku. Od samego początku zachwyciły mnie wybitne umiejętności młodych pianistów, których miałem okazję słuchać, a pracujący ze mną jurorzy wywarli na mnie niezwykłe wrażenie. W każdej z tych edycji jury liczyło siedemnastu członków – wywodzących się z różnych krajów wybitnych pianistów, pedagogów oraz innych specjalistów o rozległym doświadczeniu i kompetencjach w zakresie muzyki Chopina.

Jedną z cech wyróżniających Konkurs Chopinowski jest koncentracja na twórczości jednego kompozytora. Podczas gdy większość konkursów wymaga od uczestników wykonywania utworów różnych autorów, Konkurs Chopinowski ma charakter „monotechniczny”. Między innymi z tego powodu członkowie jury muszą doskonale znać muzykę Chopina. Mimo różnic wynikających z naszych indywidualnych doświadczeń zawodowych i artystycznych nasza wiedza oraz miłość do chopinowskiego dzieła przekładają się na silne, zbiorowe rozumienie tego, czym jest dobre wykonanie utworów kompozytora. Stąd bierze się często dostrzegalna spójność ocen przyznawanych przez jury poszczególnym uczestnikom. Oczywiście pojawiają się także rozbieżności opinii, co przy tak licznej komisji jest całkowicie naturalne. Dlatego regulamin przewiduje z jednej strony procedury głosowania, z drugiej zaś mechanizmy rozstrzygania ewentualnych sporów.

Dogłębna znajomość repertuaru jest w istocie kluczowym warunkiem oceny „sztuki interpretacyjnej każdego z uczestników Konkursu”, co – zgodnie z regulaminem – należy do podstawowych zadań jury. Regulamin stanowi również, że „juror jest zobowiązany oceniać uczestników Konkursu w sposób bezstronny, zgodnie ze światowymi standardami oceny wykonań pianistycznych, a w szczególności unikatowymi cechami stylistycznymi dzieł Fryderyka Chopina”. Ogólnikowość tych kryteriów nie powinna dziwić. Decyzje artystyczne wymagają bowiem nie tylko wiedzy i fachowego doświadczenia każdego z jurorów, lecz także pewnego ogólnego wyczucia, intuicji pozwalającej uchwycić, dlaczego jedno wykonanie okazuje się artystycznie bardziej przekonujące od innych.

.Osobiście poszukuję znakomitego warsztatu pianistycznego, głębokiego zrozumienia muzyki oraz wyraźnie osobistej koncepcji artystycznej – ale nawet te fundamentalne cechy stanowią jedynie część tego, czego oczekuję. Pierwszą rzeczą, na którą zwracam uwagę, jest jakość brzmienia pianisty i to, co owo brzmienie komunikuje mi jako słuchaczowi. Sam Chopin domagał się „najpiękniejszego dźwięku”, choć to nie wystarcza, by dobrze grać jego muzykę – jest to ważna lekcja, z której wielu uczestników mogłoby wyciągnąć wnioski. Równie istotne jest to, by nie delektować się pojedynczą chwilą kosztem prowadzenia poszczególnych głosów i większych fraz, które nadają muzyce impet i kierunek. Trzeba także wydobyć napięcia tkwiące w harmonii, rytmie, dynamice i innych elementach utworu. Chcę słyszeć muzykę „odkrywaną”, niejako rodzącą się na nowo w improwizacji, a nie jedynie odtwarzaną z pamięci. Gra powinna oddychać, a technika służyć ekspresji, nie zaś być celem samym w sobie. Choć każdy z jurorów ma własne spojrzenie na te kwestie, sądzę, że właśnie one tworzą wspólną podstawę naszego rozumienia muzyki Chopina oraz oceny pianistów biorących udział w Konkursie.

Wielu obserwatorów konkursu nie do końca wie, na jakiej podstawie jurorzy podejmują indywidualne decyzje i jak dochodzą do wspólnego werdyktu w sprawie przyznania nagród. W rzeczywistości proces ten jest znacznie bardziej złożony niż proste wystawianie ocen w zależności od tego, na ile występ artysty przypadł jurorowi do gustu. Moim celem jest tu rzucić światło na pracę jury po kolejnych rundach Konkursu, a także na końcu długiego procesu, w który zaangażowani są zarówno jurorzy, jak i uczestnicy.

Konkurs Chopinowski trwa kilka tygodni i dzieli się na trzy etapy, po których następuje finał. Etap I trwa pięć dni, II etap – cztery dni, natomiast III etap oraz finały – po trzy dni każdy. Między kolejnymi etapami przewidziany jest dzień przerwy, pozwalający uczestnikom zaczerpnąć oddechu. Na długo przed rozpoczęciem właściwego konkursu odbywa się jednak wstępna selekcja – najpierw w ramach etapu kwalifikacyjnego, a następnie w trakcie eliminacji przeprowadzanych kolejno w ciągu kilku miesięcy. Spośród 642 zgłoszeń nadesłanych w 2025 roku – co stanowi rekord w historii konkursu – niewielkie jury zakwalifikowało 171 pianistów do etapu eliminacyjnego. Podczas dwunastu dni przesłuchań w Warszawie wiosną 2025 roku inne jury wyłoniło uczestników konkursu głównego, który odbył się w październiku. Ostatecznie do I etapu dopuszczono 84 pianistów; do II etapu przeszło 40, do III – 20, a do finałów – 11. W I etapie odbywało się każdego dnia do siedemnastu recitali, w II etapie – dziesięć dziennie, a w III etapie – do siedmiu dziennie. Finały w tegorocznej edycji zaplanowano w blokach po trzy lub cztery koncerty odbywające się w kolejnych dniach.

Regulamin opracowany przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina określa repertuar wykonywany w każdej rundzie Konkursu, w tym także podczas kwalifikacji i eliminacji. W XIX edycji pojawiło się pod tym względem kilka interesujących nowości. W I etapie pianiści mieli obowiązek wykonać jedną z pięciu wskazanych etiud – a nie dwie, jak w latach poprzednich – a także jeden z trzech walców, które wcześniej były wymagane dopiero w II etapie. Pozostałą część programu I etapu stanowiły nokturn lub inny, pokrewny utwór (wybrany spośród dwunastu wymienionych w regulaminie) oraz większa forma: jedna z czterech ballad, Barkarola op. 60 albo Fantazja op. 49. Recitale II etapu były w tej edycji dłuższe – trwały do 50 minut – i musiały obejmować co najmniej sześć preludiów z op. 28 (nr 7–12, 13–18 lub 19–24), poloneza oraz inne utwory, tak aby całość programu mieściła się w przedziale 40–50 minut. Wielu uczestników zdecydowało się wykonać Opus 28 w całości, co byłoby niemożliwe w poprzednich edycjach, gdy recitale II etapu miały krótszy czas trwania. Szczególnie wymagający okazał się III etap, w którym pianiści musieli zaprezentować jedną z sonat – Sonatę b-moll lub Sonatę h-moll– a także cykl mazurków (wybrany spośród ośmiu opusów) oraz inne utwory, tak by łączny czas programu wynosił od 45 do 55 minut. Zgodnie z tradycją jedenastu pianistów zakwalifikowanych do finałów wykonało jeden z koncertów fortepianowych Chopina z orkiestrą, a ponadto Poloneza-fantazję op. 61 – jest to nowy element programu finałowego, który stał się ważnym punktem odniesienia przy porównywaniu interpretacji zaproponowanych przez poszczególnych uczestników.

Jurorzy przyznają pianistom w każdej rundzie indywidualne oceny w skali od 1 do 25 punktów. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina przygotował opisy słowne dla poszczególnych wartości tej skali. Ze względu na bardzo wysoki poziom uczestników rzadko zdarzało się, by którykolwiek z nich otrzymywał oceny poniżej poziomu „średniego” (czyli 12–15 punktów), choć sporadycznie takie przypadki miały miejsce. Karty ocen były zbierane po zakończeniu I etapu, a w kolejnych etapach odbywało się to bezpośrednio po każdej porannej i popołudniowej sesji przesłuchań. Po zakończeniu II i III etapu jurorzy mieli możliwość wprowadzenia niewielkich korekt, by ostatecznie ukształtować skład uczestników kolejnej rundy. Następnie sekretarz jury obliczał średnie oceny dla każdego uczestnika, a skrajne noty przyznane przez poszczególnych jurorów były – zgodnie z procedurą określoną w regulaminie – korygowane w górę lub w dół, tak aby uzyskać ostateczną średnią dla każdego pianisty. W sytuacjach, gdy uczestnik był w rozumieniu regulaminu uczniem jednego lub kilku członków jury, jurorzy ci nie przyznawali mu ocen; w rezultacie średnia punktów dla takiego pianisty była obliczana na podstawie odpowiednio zawężonego zestawu not.

.Po zakończeniu każdej z trzech pierwszych rund jurorzy otrzymywali skorygowane średnie punktowe wszystkich uczestników, zestawione od najwyższej do najniższej. Nie ujawniano nazwisk, a jurorzy nie mieli możliwości ustalenia, jakie oceny przyznali ich koledzy. (Ten stopień anonimowości pomaga unikać wzajemnego wpływu na osądy i zachować otwartość wobec pianistów występujących w kolejnych etapach). Następnie omawiano średnie, po czym podejmowano decyzję o liczbie uczestników awansujących do kolejnego etapu. Po finałach procedura była podobna, z tą różnicą, że jury dysponowało już zarówno nazwiskami finalistów, jak i ich średnimi ocenami. Pozwoliło to rozstrzygnąć, komu przyznać nagrody główne oraz nagrody specjalne. W dwóch pierwszych edycjach, w których brałem udział, wyniki każdej rundy rozpatrywano niezależnie, bez odnoszenia się do rezultatów z innych etapów. Oznaczało to, że o awansie do III etapu decydowały tylko oceny z II etapu, a finalistów wyłaniano wyłącznie na podstawie wyników III etapu. W 2025 roku po raz pierwszy zastosowano system punktacji łącznej dla każdego uczestnika. Przy obliczaniu wyniku skumulowanego po II etapie ocena z I etapu miała wagę 30 proc., a z II etapu – 70 proc. łącznej sumy. Przy ustalaniu, kto po III etapie zakwalifikuje się do finałów, oceny z I etapu liczono z wagą 10 proc., z II etapu – 20 proc., a z III etapu – 70 proc. Natomiast przy obliczaniu ostatecznych wyników skumulowanych I etap miał wagę 10 proc., II etap – 20 proc., III etap – 35 proc. i występ finałowy – również 35 proc. W rezultacie wykonania uczestników na wszystkich etapach konkursu wpływały na ich ostateczne miejsce w klasyfikacji. Rzeczywiście zdarzało się, że niektórzy pianiści, którzy wypadli bardzo dobrze we wcześniejszych rundach, spadali w rankingu, ponieważ znacznie silniej punktowane występy w III etapie i w finałach miały decydujący wpływ na ostateczny wynik.

Po ogłoszeniu wyników XIX edycji we wczesnych godzinach porannych 21 października w prasie oraz w mediach społecznościowych pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, dlaczego jury potrzebowało „tak dużo czasu”, by podjąć ostateczne decyzje. W rzeczywistości końcowe posiedzenie jury trwało zaledwie kilka godzin – z pewnością nie cztery czy pięć, jak twierdzili niektórzy komentatorzy. Po zakończeniu ostatniego koncertu, 20 października, ok. godziny 21.30 , potrzebne było mniej więcej 90 minut na zebranie kart ocen i nominacji do nagród specjalnych przez sekretarza jury oraz na przeprowadzenie niezbędnych obliczeń. W rezultacie posiedzenie jury rozpoczęło się dopiero po godzinie 23.00 i zakończyło się ok. 2.00 w nocy, a więc po mniej więcej trzech godzinach. Nie jest to czas nadzwyczajny, biorąc pod uwagę znaczenie rozstrzyganych kwestii i odpowiedzialność związaną z decyzjami o przyznaniu nagród.

Podczas posiedzenia regulamin Konkursu był przestrzegany co do litery. Po otrzymaniu wyników obliczeń jury poddało je szczegółowej dyskusji, po czym ostatecznie wskazało pierwotną klasyfikację i na tej podstawie przyznało nagrody. W toku rozmów poszczególni jurorzy zgłaszali – zgodnie z regulaminowym zapisem dopuszczającym korekty o jedno lub dwa miejsca w końcowym układzie – propozycje alternatywnych rankingów, jednak nie uzyskały one poparcia większości (w rozumieniu regulaminu). W konsekwencji zapadła wspólna decyzja o pozostaniu przy pierwotnych wynikach. Fakt, że rezultaty te zostały tak gruntownie przeanalizowane, świadczy o determinacji jury, by doprowadzić do możliwie najbardziej solidnych i dających się obronić rozstrzygnięć, a zarazem o ich pełnej zasadności w świetle wszystkich istotnych kryteriów.

Czy oznacza to, że preferencje poszczególnych jurorów były zawsze w pełni realizowane? Oczywiście nie. Nie mogło być inaczej w przypadku siedemnastoosobowego jury, które podejmuje decyzje w drodze konsensusu; proces ten z konieczności zakłada kompromis. Gdy 29 października Narodowy Instytut Fryderyka Chopina opublikował w internecie punktacje przyznane przez każdego z jurorów, obserwatorzy z całego świata mogli zobaczyć, jak poszczególni członkowie jury oceniali kolejnych uczestników oraz jakie końcowe klasyfikacje wyłoniłyby się na podstawie ich indywidualnych preferencji. Od tego czasu nasze oceny były szeroko analizowane w tym kontekście przez licznych komentatorów, a wokół poszczególnych punktacji narosło wiele rozmaitych „teorii”. Można powiedzieć, że taki poziom analizy pokazuje nie tylko, jak ważne są wyniki Konkursu Chopinowskiego dla wielu jego sympatyków, ale też jak bardzo jury i organizatorzy Konkursu dbali o uczciwość, przejrzystość i rygor na każdym etapie XIX edycji (tak jak zresztą w edycjach poprzednich).

Z pewnością znajdą się słuchacze, dla których wyniki okazały się rozczarowujące. Właśnie do nich chciałbym skierować kilka uwag. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że to, czego jury słuchało w Filharmonii Narodowej w Warszawie, nie jest tym samym, co docierało do odbiorców transmisji radiowych, telewizyjnych czy internetowych. Nawet wśród samych jurorów doświadczenia odsłuchowe były zróżnicowane w zależności od miejsca zajmowanego w sali: po jednej lub drugiej jej stronie, w pierwszym bądź dalszym rzędzie stanowisk jurorskich. (Co istotne, w każdym z czterech etapów jurorzy zajmowali inne miejsca, co pozwalało słuchać każdego uczestnika z różnych „perspektyw”). Podobnie reakcje publiczności były w dużej mierze uwarunkowane miejscem na widowni. Jeszcze większe rozbieżności pojawiały się wśród osób, które śledziły Konkurs wyłącznie za pośrednictwem nagrań wideo lub audio realizowanych z użyciem mikrofonów i bliskich ujęć kamer w porównaniu z jurorami zasiadającymi na balkonie, w pewnym oddaleniu od estrady. Co więcej, reakcje każdej osoby śledzącej Konkurs – zarówno jurorów, publiczności, jak i milionów słuchaczy poza filharmonią – były kształtowane przez ich własne oczekiwania i preferencje. W tym kontekście warto pamiętać, że w sztuce nigdy nie istnieje proste rozróżnienie na „dobrze” i „źle”.

Często słyszę pytanie, czy jestem usatysfakcjonowany wynikami XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Nie oznacza to bynajmniej, że moja indywidualna punktacja w czterech etapach pokrywała się z hierarchią zatwierdzoną przez jury wieczorem 20 października. Przeciwnie, na podstawie wyłącznie moich ocen kilku uczestników wypadłoby lepiej, inni zaś gorzej. Liczyłem również na powodzenie niektórych pianistów, którzy pożegnali się z Konkursem na wcześniejszych etapach, w tym kilku, którym przyznałem najwyższe noty, tj. po 25 punktów. Rozumiem jednak – podobnie jak każdy członek jury – że proces, w którym uczestniczymy, ma charakter demokratyczny, a sens istnienia licznego jury polega na tym, by podejmowane były decyzje zbiorowe, uwzględniające pełne spektrum kryteriów, jakie można do tego procesu zastosować, a nie wyłącznie punkt widzenia jednej osoby czy jednej grupy.

.Jeśli dodać do tego fakt, że muzyka Chopina należy do najbardziej oryginalnych, subtelnych, a niekiedy wręcz nieprzeniknionych w całym zachodnim kanonie, potrzeba pracy jury o takiej liczebności, w jakich miałem okazję zasiadać, staje się tym bardziej oczywista. Bez wątpienia prawdą jest, że decyzje jury nigdy nie będą w pełni zgodne z ocenami każdego pojedynczego słuchacza, czego zresztą należy oczekiwać w przypadku tego kompozytora i tego konkursu.

John Rink

Tekst ukazał się w nr 74 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 kwietnia 2026