
Muzyka Chopina i wyższe sfery
Na mocnym gruncie rozkwitł w Polsce po 1918 roku kult Fryderyka Chopina – pisze prof. Magdalena DZIADEK
.W nekrologu Chopina opublikowanym w „Signale für die musikalische Welt” zaznaczono wyraźnie, że Chopin odszedł „w objęciach ulubionych uczennic i przybyłej z Warszawy siostry”. Doceniano bowiem rolę otaczających go dames patronnes, uważających za szczytny obowiązek wspierać go materialnie i moralnie. Protektorki Chopina stawiły się też tłumnie na pogrzebie. „Niektóre przyjechały z Londynu, Wiednia i Berlina” – zdumiewał się krytyk paryskiej „Gazette et Revue musicale” Henri Blanchard.
Dla nas największe znaczenie mają polskie patronki, które kontynuowały swoją rolę po przyjeździe do kraju. Na pierwszym miejscu należy wymienić siostrę Ludwikę (1807–1855), dyskretnie czuwającą w imieniu rodziny nad tym, co o Chopinie pisano w gazetach. Szło tu o m.in. o rozwianie plotek o trwaniu Chopina w agnostycyzmie; w tym celu zaangażowano autorytet słynnego spowiednika paryskiej Polonii księdza Aleksandra Jełowickiego (1804–1877). Ogłosił on na łamach francuskiego pisma „La Semaine religieuse”, cztery dni po śmierci Chopina, list otwarty do znanej polskiej działaczki patriotycznej Xawery Grocholskiej, w którym opisał swą posługę przy łożu umierającego artysty. Mówi ona o nawróceniu się Chopina na łożu śmierci, jego spowiedzi i przyjęciu wiatyku. List ten przedrukowało w przekładzie kilka pism polskich.
.Ksiądz Jełowicki spogląda na nas z lewego rogu znanego obrazu Teofila Kwiatkowskiego Ostatnie chwile Chopina. Na pierwszym planie tego obrazu widzimy księżnę Marcelinę z Radziwiłłów Czartoryską (1817–1894), która była w środkowych dekadach XIX wieku czynna jako propagatorka muzyki Chopina i kolekcjonerka pamiątek po nim. W jej zbiorach były m.in. fortepian Chopina, jego maska pośmiertna, odlew ręki, pukiel włosów, zeschły bukiecik kwiatów wyjęty z trumny Chopina przez córkę George Sand Solange, kilka kopii bądź szkiców portretów kompozytora oraz rozmaite podarunki, które otrzymał od możnych osób. Niektóre elementy swej cennej kolekcji, jak np. notatnik, zwany „dzienniczkiem stuttgarckim”, właścicielka przekazała później swym krewnym, inne weszły w skład otwartego w 1888 roku Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
Księżna Marcelina Czartoryska cieszyła się wielkim zainteresowaniem jako osoba należąca do najbliższego otoczenia Chopina. Znany jest rysunek Norwida, przedstawiający Chopina muzykującego w paryskim salonie księżny. Przede wszystkim jednak znana była jako uczennica mistrza, posiadająca tajemnicę autentycznego stylu jego gry. Grywała publicznie jego preludia, mazurki, Poloneza A-dur, Poloneza-fantazję czy Marsz żałobny z Sonaty b-moll i w Paryżu, i w Krakowie, gdzie osiadła na stałe w 1870 roku.
Jednym ze spektakularnych pomysłów księżny było zorganizowanie tam wykładu o Chopinie ilustrowanego własnymi wykonaniami utworów artysty. O jego wygłoszenie poprosiła hrabiego Stanisława Tarnowskiego (1837–1917), znanego sobie jeszcze z okresu paryskiego, gdy był współpracownikiem Biura Polskiego powołanego przez Hôtel Lambert. Od tej pory Tarnowski zdołał rozwinąć błyskotliwą karierę jako polityk, redaktor pism i filolog – od 1870 roku związany z Uniwersytetem Jagiellońskim. Korzystając z autorytetu świeżo upieczonego doktora uczelni, przedstawił w swoim wykładzie, drukowanym później kilkakrotnie pod skromnym tytułem Kilka słów o Chopinie, śmiałą propozycję rozważania znaczenia Chopina w perspektywie patriotycznej, jako reprezentanta zdrowego ducha polskiego, zdolnego narzucić reguły nie tylko artystyczne, ale i moralne dekadenckiemu Zachodowi. Z tego tropu korzystali kolejni apologeci chopinowskiej muzy, idealizujący wizerunek kompozytora w imię wyższych celów politycznych.
Tego rodzaju poczynania budziły największy rezonans w Galicji, gdzie w rezultacie uzyskanych swobód politycznych Polacy mogli jawnie manifestować swój patriotyzm. W zaborze rosyjskim sprawa była utrudniona z powodu cenzury, zakazującej tego rodzaju manifestacji. Znaleziono jednak sposób, by i tam szerokiej publiczności uzmysławiać znaczenie muzyki Chopina jako siły uzdrawiającej dla narodu i świata. W latach 1879 i 1883 w Warszawie wykładał o Chopinie Jan Kleczyński (1837–1895) – pianista i krytyk muzyczny wykształcony w Paryżu, reklamujący się jako muzyczny wnuk Chopina z tej racji, że konsultował swoje interpretacje jego muzyki z Marceliną Czartoryską. Wykłady Kleczyńskiego miały na celu zapoznanie publiczności z chopinowskim stylem pianistyki (stąd ich tytuł: O wykonywaniu dzieł Chopina), jednak między wierszami przemycały treści analogiczne do tych, które wyszły z krakowskiego kółka reprezentowanego przez Tarnowskiego i Czartoryską. Dzięki wykształconej w Warszawie i w Niemczech (m.in. przez Clarę Schumann) pianistce Natalii Janocie wykłady Kleczyńskiego dotarły do publiczności zachodniej w przekładzie na angielski i niemiecki. Ona sama wiele uczyniła dla propagowania dziedzictwa chopinowskiego: grała jego utwory i wydała z posiadanego przez siebie rękopisu młodzieńczą Fugę a-moll. Notabene to Janothówna ustaliła obowiązującą do niedawna datę urodzin Chopina na 22 lutego 1810 (odczytała ją z metryki chrztu).
W okresie powstania pierwszej serii wykładów Kleczyński był dyrektorem utworzonego w 1871 roku Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego – instytucji, która miała wpisany w statut przywilej i obowiązek szerzenia kultu Chopina (utworzono w nim w tym celu Sekcję im. Chopina). W gronie członków założycieli Towarzystwa była hrabianka Maria Kalergis (1822–1874) – wychowana w Petersburgu pół Rosjanka, pół Polka, znakomicie grająca na fortepianie. W okresie pobytu w Paryżu pobierała lekcje u Chopina, a mistrz publicznie chwalił jej grę. Od 1857 roku mieszkała w Warszawie, gdzie prowadziła salon uczęszczany głównie przez Rosjan. Sezony letnie spędzała w Baden-Baden. Jej tamtejsze mieszkanie, Villa Kalergis, było miejscem spotkań europejskiej elity; bywali tam m.in. sławni muzycy: Liszt, młody Wagner, któremu opłaciła koszty wystawienia Tannhäusera w Paryżu, czy pianista Hans von Bülow. Temu ostatniemu zawdzięczamy opinię o Marii jako najlepszym wykonawcy dzieł Chopinowskich, jakiego kiedykolwiek słyszał.
Rolę mecenasa odegrała Maria Kalergis także w Warszawie, m.in. w stosunku do Stanisława Moniuszki: ułatwiła mu wstęp na scenę teatru warszawskiego i wyjazd do Paryża. W ramach dobroczynnych koncertów monstre, które urządziła z myślą o zebraniu funduszy na ten wyjazd, sama grała utwory Chopina, m.in. Rondo à la Mazur.
O Chopinie głośno było także w warszawskich salonach literackich oraz w kręgach kobiet parających się działalnością wydawniczą i publicystyczną. Wśród nich były przedstawicielki pokolenia emancypantek: Eleonora Ziemięcka i Aleksandra z Chomętowskich Borkowska, jak również słynna poetka improwizatorka Jadwiga Łuszczewska (Deotyma) (1834–1908), autorka kilku wierszy o Chopinie.
U schyłku XIX stulecia dzieło szerzenia kultu Chopina kontynuowali w Warszawie kolejni działacze Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, należący zarówno do środowiska muzycznego, jak i do wielonarodowego patrycjatu Warszawy. Instytucja ta już w pierwszych latach działalności zaczęła organizować publiczne obchody rocznic urodzin i śmierci Chopina. Pierwszy taki obchód miał miejsce w 1873 roku; inicjatywą WTM-u było także wmurowanie urny z sercem Chopina w filar kościoła Świętego Krzyża, co nastąpiło w 1880 roku. Aktywistami działającej w Sekcji im. Chopina przy WTM-ie stali się nieco później wybitny filolog i etnolog Jan Karłowicz oraz jego syn Mieczysław, znany kompozytor, który w 1904 roku opublikował zbiór Niewydane dotychczas pamiątki po Chopinie. Znalazł się w nim duży korpus pierwodruków nieznanej poprzednio korespondencji: listy pani Sand i jej córki, listy Wodzińskich oraz listy uczennic i znajomych Chopina.
.Parę ważnych rzeczy należy powiedzieć o kulcie Chopina w XIX-wiecznej Wielkopolsce. Działali tam dwaj pierwsi biografowie Chopina: Antoni Woykowski i Marceli Antoni Szulc; byli należycie zorientowani w stosunkach, jakie łączyły młodego Chopina z rodziną księcia Antoniego Radziwiłła i drobiazgowo omówili pobyty Chopina w pałacach Radziwiłłów w Poznaniu i Antoninie. W cieniu poznańskich dysput na tematy biograficzne pozostała wartościowa praca chopinologiczna dziedziczki kórnickiej Cecylii Działyńskiej (1836–1899) – siostrzenicy Marceliny Czartoryskiej. Muzyka nie stanowiła głównego obszaru zainteresowań tej wybitnej osoby – działaczki patriotycznej, filantropki, należącej do III zakonu dominikanek – jednak warto wspomnieć, że 1892 roku opublikowała w „Kurierze Warszawskim” artykuł Jak grać Chopina?, będący streszczeniem poglądów jej sławnej ciotki.
Wracając do Galicji, kierujemy kroki do Lwowa, gdzie u schyłku XIX wieku zawiązało się obszerniejsze kółko wielbicieli Chopina, którego inicjatorem był pianista, kompozytor i pedagog Karol Mikuli (1819–1897), kolejny uczeń Chopina (lekcje pobierał u niego w tym samym czasie co Marcelina Czartoryska). Mikuli zapisał się w historii muzyki polskiej przygotowaniem pełnego, 17-tomowego wydania dzieł Chopina (ukazało się pod koniec lat 70. XIX w. w lipskiej firmie Kistner), a przede wszystkim wykształceniem grupy pianistów, którzy stali się znanymi w świecie chopinistami (m.in. Moritz Rosenthal, Raoul Koczalski, Aleksander Michałowski). Prezesując przez wiele lat Galicyjskiemu Towarzystwu Muzycznemu, działał również na gruncie towarzyskim, skupiając wokół siebie grono zainteresowanych muzyką Chopina amatorów. Byli wśród nich księgarz Karol Wild, jego żona Leonia, której zakochany w niej poeta Kornel Ujejski poświęcił swoje słynne Tłomaczenia Chopina (wiersze interpretujące treścią i formą wybrane utwory Chopina), czy należąca do sfery patrycjuszowskiej Kornelia Parnasowa – pianistka wykształcona przez Mikulego, właścicielka pałacu przy ulicy Piekarskiej, w którym urządziła prywatne muzeum chopinowskie, otwarte dla publiczności. Odbywały się w nim koncerty i odczyty, a wśród zbiorów był m.in. album Marii Wodzińskiej (który wydała Parnasowa swoim sumptem po polsku i francusku w Lipsku) i autograf młodzieńczego Larga c-moll.
Zarówno warunki polityczne, jak i wysoki poziom zaawansowania kultu Chopina we Lwowie sprawiły, że to w tym mieście urządzono uroczyste ogólnopolskie obchody setnej rocznicy urodzin kompozytora (1910). Powołano komitet, którego skład był doskonałym przykładem panujących w monarchii austro-węgierskiej nastrojów pojednawczych. Na jego czele stanęli ziemianin Aleksander Tchorznicki, sędzia i urzędnik piastujący tytuł szambelana dworu (prywatnie meloman, grywający mnóstwo muzyki Chopina, późniejszy założyciel lwowskiego Towarzystwa im. Chopina), Aleksander Krechowiecki – pisarz, redaktor urzędowego dziennika „Gazeta Lwowska”, sprawujący równolegle funkcję cenzora krajowego, i Mieczysław Sołtys, kompozytor, ówczesny prezes Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego. Na zaproszenie tego zacnego grona na uroczystości lwowskie przyjechał Ignacy Jan Paderewski, od chwili drezdeńskiej premiery swojej opery Manru (1902), otwarcie uprawiający działalność polityczną, wymierzoną przeciw polityce pruskiej.
Latem 1910 roku (w 500. rocznicę polskiego zwycięstwa pod Grunwaldem) Paderewski odsłaniał w Krakowie ufundowany przez siebie pomnik Władysława Jagiełły. Uroczystość poprzedziły kilkumiesięczne spory, gdyż część polityków, popierana przez pokaźny odłam dziennikarzy warszawskich, zarzucała organizatorom uległość wobec nakazu władz, by nie nagłaśniać jej antyniemieckiego wydźwięku. Upamiętnienie Chopina nie dawało powodu do waśni politycznych, tym bardziej więc liczono na jego efekt integrujący naród i wzmacniający nastroje patriotyczne. Przybyłego na obchód Paderewskiego witano zgodnie z XIX-wiecznym zwyczajem: w wiozący go powóz wprzęgli się studenci, a przed powozem kroczyła procesja biało ubranych dziewczynek sypiących kwiaty. Obecni na uroczystości notable pełniący rolę ideowych przywódców manifestowali publicznie patriotyzm, np. hrabia Stanisław Tarnowski pojawił się ubrany w strój szlachecki. Lwowski obchód stał się świętem elit, chociaż nie brakło w nim tradycyjnych galicyjskich akcentów „ludowych”, m.in. sformowano olbrzymi chór wieśniaków, który wykonał pieśni narodowe.
Do wybuchu I wojny światowej nazwisko Paderewskiego firmowało wiele inicjatyw mających na celu pielęgnowanie i upowszechnianie dziedzictwa chopinowskiego. Rolę ambasadora muzyki Chopina sprawował Paderewski w tym okresie głównie za granicą (w Polsce grywał bowiem bardzo rzadko – ostatni raz przed wojną pokazał się w marcu 1913 roku w Warszawie), wplatając w swoje recitale, odbywające się w Paryżu, Londynie, obu Amerykach, Australii i Nowej Zelandii, kilka utworów Chopina na czele z Polonezem A-dur, który stał się jego „znakiem firmowym”, obok sławnego Menueta własnej kompozycji.
Osobna grupa miłośników Chopina wyłoniła się z bardzo aktywnego od schyłku XIX wieku środowiska kobiecego. Powstały wówczas konkurujące ze sobą organizacje: konserwatywne Stowarzyszenie Ziemianek Polskich i liberalne, działające nielegalnie Koło Kobiet Korony i Litwy. Dla spraw muzycznych większe znaczenie miało powstałe w 1905 roku Koło Pań przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym. Jego aktywistkami były „lwice” warszawskich salonów: księżna Maria Lubomirska, Józefina z Reszków Kronenbergowa i Hortensja Lewentalowa. W luksusowych wnętrzach ich kosmopolitycznych siedzib odbył się niejeden koncert chopinowski.
Zasadnicza rola w propagowaniu dziedzictwa chopinowskiego w szerokim wymiarze społecznym przypadła w ostatnich dekadach przedwojennych środowiskom inteligenckim, zwłaszcza tym, które zaktywizowały się politycznie, podlegając wpływom narodowej demokracji. W miastach prowincjonalnych, takich jak Poznań, Kraków czy Łódź, powstały towarzystwa chopinowskie, pilnowali też spraw chopinowskich zawodowi muzycy. Zgodnie ze specyfiką XIX-wiecznej kultury muzycznej, która była w dużej mierze kulturą litery, rozwinęło się też na szeroką skalę piśmiennictwo chopinowskie. Mnożyły się różne odczyty i pogadanki, wydano trochę książek o Chopinie, a prasa wręcz zakwitła wierszami o kompozytorze i jego muzyce. Wiele z nich napisały kobiety, zarówno te pochodzące „z towarzystwa”, np. Amalia Pruszakowa z d. Christiani (ta szlachetnie urodzona panna bywała na warszawskich koncertach młodego Chopina) czy Janina Górska z domu Mniszek-Tchorznicka, jak i przedstawicielki klasy średniej, zaczynając od „bojowniczek”: Marii Konopnickiej, Natalii Dzierżkówny czy Walerii Szalay-Groele, a kończąc na przedstawicielkach młodopolskiego „impresjonizmu”: Marii Fedorowiczowej, Annie Neumann, Marii Kazeckiej.
.Wszystkie te bardziej lub mniej poważne inicjatywy stworzyły mocny grunt, na którym rozkwitł w Polsce kult Chopina po 1918 roku. Znana jest dość dobrze jego strona profesjonalna; w odmianie reprezentującej ekskluzywne amatorstwo pozostaje jednak wiele rzeczy do odkrycia i usystematyzowania.
Tekst ukazał się w nr 72 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].




