Wystawa zdjęć o Polakach walczących w bitwie o Anglię na najważniejszym polskim lotnisku – w Jasionce

bitwa o Anglię

Na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce prezentowana jest wystawa zdjęć o Polakach walczących w bitwie o Anglię. Przedstawia najważniejsze informacje o polskim wkładzie w pierwsze strategiczne zwycięstwo alianckie w II wojnie światowej.

Wystawa „Polacy w bitwie o Wielką Brytanię”

.Wystawę „Polacy w bitwie o Wielką Brytanię” można oglądać w terminalu lotniska w Jasionce, na pierwszym piętrze, przed wejściem do strefy kontroli bezpieczeństwa. Ekspozycję przygotowało Biuro Edukacji Narodowej Instytutu Pamięci Narodowej.

„Wystawa obrazuje wkład, wysiłek, ofiarę i kunszt polskich pilotów i załóg polskich dywizjonów biorących udział w bitwie o Anglię” – powiedział dr hab. Dariusz Iwaneczko, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie.

Oryginalne fotografie pochodzą ze zbiorów m.in. Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, Ośrodka Karta, Centralnej Biblioteki Wojskowej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz kolekcji prywatnych. Historyczne zdjęcia zostały ożywiono kolorami.

Lotnisko Rzeszów-Jasionka

.„Przez nasze lotnisko przewijają się obecnie tłumy pasażerów. Jestem przekonany, że ta wystawa będzie dla nich doskonałą lekcją historii, pokazującą niezwykłą rolę polskich pilotów w pierwszym strategicznym zwycięstwie aliantów podczas II wojny światowej”– dodał Adam Hamryszczak, prezes zarządu portu lotniczego Rzeszów-Jasionka.

„Rewelacyjny pomysł i dobrze, że Instytut Pamięci Narodowej wspólnie z lotniskiem Rzeszów-Jasionka zrealizował je właśnie w tym miejscu. To – jakbyśmy na to nie patrzyli – najważniejsze dziś polskie lotnisko i świetne miejsce do prezentowania najważniejszych polskich opowieści dla świata” – ocenia Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów (wydającego „Wszystko co Najważniejsze”).

Władze lotniska zapowiadają, że niedługo pojawią się kolejne wystawy.

Jak Armia Krajowa Londyn uratowała

.Dyrektor Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, Marek LASOTA, przypomina jak Armia Krajowa przyczyniła się do uratowania Londynu. „Wielu na świecie słyszało o niemieckich rakietach V1 czy V2. Mało kto jednak wie, że kluczowy udział w rozpracowaniu poligonu na wyspie Uznam oraz przekazaniu na Zachód dokumentacji, a także podzespołów rakiety V2 mieli Polacy, żołnierze Armii Krajowej” – pisze historyk.

Pomimo rozmaitych sygnałów, które trafiały do Londynu od początku wojny, aż do 1942 roku, o tym że Niemcy przeprowadzają próby z bronią dotychczas nieznaną, nie było żadnych reakcji Anglików i ich sojuszników. Dopiero gdy jesienią w 1942 roku, do oddziału 2. Komendy Głównej Armii Krajowej, czyli wywiadu, zaczęły trafiać pochodzące od robotników przymusowych z okolic Szczecina i Świnoujścia informacje o tym, że gdzieś na wyspie Uznam prowadzone są próby z nową bronią, obudziło to czujność Londynu. Brytyjczycy domagali się bardziej precyzyjnych danych. Pierwszy raport wywiadu Armii Krajowej z lutego 1943 roku mówił o nowej broni, „wunderwaffe”. W połowie 1942. roku Anglicy wykonali kilka lotów zwiadowczych nad wyspą Uznam, sporządzając fotografie lotnicze. Na jednej z nich było lotnisko, którego przeznaczenia Anglicy nie potrafili wyjaśnić.

„To, co zmieniło ten stan rzeczy, to informacje, które gromadził wywiad Armii Krajowej. W konsekwencji utworzono w jej strukturach specjalną komórkę do rozpracowania problemu rzekomej nowej broni. W oddziale drugim powołano referat, który stanowił techniczny wywiad lotnictwa. Na jego czele stanął inżynier Antoni Kocjan, który stał się postacią kluczową w tej operacji” – przypomina Marek LASOTA.

„My, współcześni, często i chętnie mówimy o heroizmie, ale dla ówczesnych Polaków była to po prostu moralna powinność wobec własnego państwa. Państwa na Uchodźstwie, Państwa Podziemnego, ale dla nich było to ich państwo, Państwo Polskie, którego czuli się obywatelami i wobec którego pragnęli wywiązać się jak najlepiej z obywatelskich powinności“.

„Armia Krajowa nie była jednym z ugrupowań partyzanckich, była częścią zbrojnego ramienia państwa polskiego, działającą konspiracyjnie w okupowanym przez Niemców i Sowietów kraju, podporządkowaną Naczelnemu Wodzowi Polskich Sił Zbrojnych walczących u boku aliantów zachodnich. Świadomość tego dla milionów Polaków zmagających się z okupacyjną rzeczywistością dodawała otuchy i niosła nadzieję na wolność. Polska na swym terytorium została rozdarta pomiędzy wrogie potęgi na niemal sześć lat, ale Państwo Polskie, jego konstytucyjne władze i struktury, jego armia i służby cywilne, istniały i nieprzerwanie działały w skrajnie trudnych warunkach. I warto wykorzystać każdą okazję, by mówić o tym światu” – pisze Marek LASOTA.

PAP/Agnieszka Lipska/WszystkoCoNajważniejsze/PP

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 lipca 2023
Fot. autor nieznany / 1940 Piloci Dywizjonu 303 / Wikimedia Commons (domena publiczna)