Prezydent Bułgarii Rosen PLEWNELIEW: "Minęło ćwierćwiecze, a Bułgarzy nie powiedzieli sobie prawdy o komunizmie. Czym to grozi?"

TSF Jazz Radio

Minęło ćwierćwiecze, a Bułgarzy nie powiedzieli sobie prawdy o komunizmie. Czym to grozi?

Rosen PLEWNELIEW

W styczniu 2012 roku został zaprzysiężony na urząd Prezydenta Bułgarii. Jeden z liderów partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB), z ramienia której w latach 2009-2011 pełnił funkcję ministra rozwoju regionalnego i robót publicznych Bułgarii.

.Celem inicjatywy „25 lat Wolnej Bułgarii” jest szczera rozmowa o komunizmie i transformacji ustrojowej, tak abyśmy mogli – na wspólnym i trwałym gruncie prawdy – budować naszą przyszłość. Zjednoczyliśmy się w imię obiektywnego odczytu naszej historii. Ponieważ wierzymy, że tylko mówiąc otwarcie o naszej przeszłości, będziemy w stanie spojrzeć w przyszłość, wyzbywając się uprzedzeń i oswobadzając się z kłamstw i manipulacji. Ostatnie badania socjologiczne wskazują, że tylko 6 proc. młodych ludzi w wieku od 16 do 30 lat posiada wiedzę o rozwoju Bułgarii w latach 1944-1989.

.Obecnie żadna instytucja kultury ani placówka naukowa nie prowadzi systematycznych badań nad funkcjonowaniem i ideologią komunizmu. Media, szkoły, uniwersytety, muzea ignorują tę tematykę, pozostawiając młode pokolenie, aby w poszukiwaniu wiedzy ograniczało się do rozmów w kręgu rodzinnym, często czerpiąc informacje tylko ze wspomnień starszych, które z biegiem lat zyskały inne znaczenie, były definiowane na nowo, zapominane i wypaczane.

To najwyższy czas, aby odkryć przed naszymi dziećmi fakty, takimi jakie są i wyciągnąć wnioski. To najwyższy czas, aby lata komunizmu zostały właściwie opisane w podręcznikach do historii.

Główny cel tej inicjatywy jest jasny – chcemy opowiedzieć się po stronie prawdy. Chcemy powiedzieć, gdzie jesteśmy teraz, ale i skąd się rozpoczęła i jak przebiegała nasza droga, jaki będzie jej kres. Opowiadamy się po stronie prawdziwych wartości, które skłaniają wszystkich do patriotyzmu, do miłości do ojczyzny.

Demokracja zerwała z komunizmem Naszym zamiarem było, aby to wydarzenie i towarzyszące mu inicjatywy stały się kolejnym krokiem w stronę odbudowy zaufania w bułgarskim społeczeństwie, które jest podzielone jak nigdy dotąd, i w którym debata polityczna jest całkowicie pozbawiona perspektywy strategicznej oraz podstawy do budowania narodowego porozumienia. Rozgraniczenie między demokratycznymi wartościami i zasadami, a nieludzkim reżimem komunistycznym ma fundamentalne znaczenie dla Bułgarii – niezależnie, czy patrzymy w przeszłość, czy spoglądamy ku przyszłości, gdzie znajdujemy się w politycznym spektrum i jaki jest nasz status społeczny.

.Kiedy 25 lat temu komunistyczne reżimy w Europie Środkowej i Wschodniej upadały jeden po drugim, zakończył się również sztuczny podział Europy na wolne i otwarte społeczeństwa, na zniewolonych i ciemiężonych. Ludzie spojrzeli z nadzieją i entuzjazmem na jednoczącą się Europę, której zawsze byli częścią – zarówno kulturowo, jak i historycznie. Dlatego dzisiaj dla nas, Bułgarów, nadszedł czas rozliczenia. Nadszedł czas zadania sobie pytania: co nam się udało, ale i w czym popełniliśmy błędy podczas przejścia od systemu totalitarnego do pluralizmu i demokracji, i szczerej na nie odpowiedzi.

Wszyscy Bułgarzy są rozczarowani

.Pojawiają się liczne głosy, że zmiana ustroju mogła być inna, że mogła być lepsza. I bez odwołań do socjologii możemy powiedzieć, że dziś i lewicowi, i prawicowi Bułgarzy czują się rozczarowani. Gdzie zatem popełniliśmy błąd? Odpowiedzią jest fakt, że przez 25 lat nie opowiedzieliśmy całej prawdy, że w ciągu 25 lat nie udało się ujawnić teczek Urzędu Bezpieczeństwa, że przez 25 lat nie zdołaliśmy zamknąć tego rozdziału w naszej historii, potępiając jednoznacznie zbrodnie totalitarnego reżimu. Nie powinniśmy szukać „prawej” czy „lewej” interpretacji historii, a zjednoczenia wokół prawdy o przeszłości, której błędów nie możemy powtórzyć.

Zdaję sobie sprawę, że 25 lat to i mało, i dużo czasu. W tych latach urodziło się i dorosło całe pokolenie. Pokolenie, któremu niektórzy obecnie starają się wmówić fałszywą nostalgię za przeszłością, świadomie i umiejętnie pomijając brzydotę i banalność, skrywając je pod zasłoną zapomnienia.

Częściowa prawda jest największym błędem bułgarskiego przełomu demokratycznego. Częściowo ujawnione teczki Urzędu Bezpieczeństwa, częściowo wypowiedziane prawdy, częściowo przedstawione fakty o nieludzkiej istocie komunistycznego reżimu.

Niestety, w procesach planowania i realizacji bułgarskiego przełomu demokratycznego duży udział przypadł byłym dygnitarzom partii komunistycznej i wysokim funkcjonariuszom tajnych służb. Ci ludzie zrobili wszystko, żeby zniekształcić fakty, pozbawiając je właściwego kontekstu, tak żeby prawda została zapomniana.

W latach przełomu, ludzie związani ze strukturami byłych służb bezpieczeństwa zajmowali wysokie stanowiska w państwie: byli politykami, przedsiębiorcami, oligarchami, bankierami lub reprezentowali Bułgarię jako dyplomaci, podkopującym tym samym zaufanie demokratycznego świata do naszego kraju. Stanowiska i przywileje były rozdawane ludziom ze sfałszowanymi biografiami i skorumpowanymi koneksjami. Proszę zauważyć, że już w pierwszych trzech miesiącach sprawowania władzy rząd Oreszarskiego1 zmienił około 90% stanowisk dyrektorskich w MSZ-cie, przy czym wszystkie nowe powołania na stanowiska uzyskały osoby powiązanie z aparatem byłych służb bezpieczeństwa. O czym świadczy ten fakt? Zaledwie kilka miesięcy temu, w euroatlantyckiej Bułgarii dyplomaci-donosiciele i agenci wywiadu powszechnie byli wybierani na kluczowe stanowiska, zajmując miejsca młodym, inteligentnym bułgarskim dyplomatom.

Politolodzy i socjolodzy – byli agenci służb bezpieczeństwa, dziennikarze i wydawcy – codziennie zalewają nas informacjami w mediach, mówiąc, że nic się nie zmieniło, że transformacja się nie powiodła, a najgorsze komentarze o Todorze Żiwkowie2 to stwierdzenie, że był „człowiekiem z ludu”.

Nie ma ani słowa o zdradzie stanu, o idei oddania Bułgarii komunistom jako 16-tej republiki Związku Radzieckiego. Ani słowa o okropnej zdradzie narodowej, której dokonali komuniści w kwestii macedońskiej – według wytycznych Stalina, Tito i Georgi Dimitrowa3.

Ani słowa o ofiarach

.Wszyscy często słyszymy, że w odróżnieniu od wydarzeń na Węgrzech w 1956 r. czy Praskiej Wiosny z 1968 r., Bułgaria była pasywnym i najwierniejszym z satelitów Związku Radzieckiego. Rzeczywiście, bułgarski sprzeciw wobec władzy komunistycznej nie jest tak rozpoznawalny jak polska „Solidarność”. Mit bułgarskiej „pasywności” wobec reżimu jest podtrzymywany i dzisiaj, współczesne „autorytety” twierdzą, że sprzeciwu po prostu nie było…

Czy zapomnieliśmy o Ruchu Gorjańskim4, który liczył ponad 160 oddziałów zbrojnych – najbardziej masowym ruchu oporu wobec wprowadzania modelu sowieckiego w całej Europie Środowej i Wschodniej? Czy zapomnieliśmy o młodych studentach Uniwersytetu Sofijskiego, którzy roznosili ulotki przeciw sowieckiej okupacji w Czechosłowacji w 1968 r. i resztę życia spędzili w więzieniach?

Czy zapomnieliśmy o Niezależnym Stowarzyszeniu na rzecz obrony praw człowieka, które po okrucieństwach tak zwanego „procesu odrodzenia”, w duchu najlepszych tradycji europejskich, walczyło o odzyskanie praw i godności obywateli bułgarskich, niezależnie od imienia, wyznawanej religii i przynależności etnicznej, jak również o polityczny i religijny pluralizm i tolerancję. Albo o kobietach ze Społecznego Komitetu Ekologicznej Obrony Miasta Ruse, które nieustraszenie walczyły o własne marzenie – czystą przyrodę i lepszą przyszłość dla swoich dzieci w Bułgarii5.

Kiedy zostałem wybrany na prezydenta przez naród bułgarski, podjąłem zobowiązanie, że nie będę dopuszczał do mianowania na ambasadorów byłych agentów służb bezpieczeństwa i konsekwentnie spełniam moją obietnicę.

To najwyższy czas umieścić Urząd Bezpieczeństwa w archiwum, w muzeum, tam gdzie jest jego miejsce i musimy to zrobić w godny sposób. Najwyższy czas ujawnić wszystkie skrywane dotąd tajemnice i wprowadzić je do muzeów i książek do historii.

.Dzień 10 listopada 1989 r. był jednocześnie zakończeniem i początkiem – końcem „niewoli” i początkiem „wolności”. Wtedy nastąpił formalny kres politycznie, ekonomicznie, społecznie i moralnie wyczerpanego reżimu. Nieludzkiego – w swojej istocie – reżimu, który pogwałcił podstawowe prawa człowieka i swobody obywatelskie. Wtedy rozpoczął się proces transformacji i przejście do stanowienia nowoczesnego, europejskiego ustroju demokratycznego, opartego na zasadzie przestrzegania praw człowieka, w którym równość przed prawem i poszanowanie zasad konstytucyjnych są normami fundamentalnymi.

W bardzo krótkim okresie po 10 listopada 1989 r., demokracja w Bułgarii została formalnie zinstytucjonalizowana poprzez przyjęcie nowej Konstytucji i stworzenie podstaw dla partyjnego i politycznego pluralizmu. „Drodzy Rodacy, bracia i siostry, jesteśmy głęboko przekonani, że dla Bułgarii nie ma innej alternatywy oprócz ustroju demokratycznego i wszyscy my, Jej córki i synowie, będziemy iść ramię w ramię dopóki nie odnajdziemy naszej drogi ku politycznej stabilności, gospodarczemu rozwojowi, sprawiedliwości społecznej i kulturowemu postępowi”. Takie słowa skierowali do Bułgarów przedstawiciele partii SDS6 10 listopada 1989 r. podczas demonstracji na placu Aleksandra Newskiego w Sofii.

Od tego czasu władze wykonały wiele kroków w stronę wykształcenia instytucji państwa demokratycznego. Już czas, żeby te instytucje działały na rzecz obywateli, były dla nich przyjazne i otwarte na ich potrzeby, a nie stanowiły tylko narzędzia do obsługiwania czyiś interesów. Reformy muszą być kontynuowane, a prymat prawa jest wyższą koniecznością i kluczowym celem dla społeczeństwa. Wszyscy wierzymy w testament Wasiła Lewskiego7 i jego walkę o świętą i czystą republikę. To oznacza demokrację typu europejskiego i rządy prawa dla wszystkich obywateli.

.Możemy uczynić więcej na rzecz wprowadzenia elementów demokracji bezpośredniej, aby dostosować i polepszyć mechanizm reprezentacji i uczestnictwa obywateli w sprawowaniu władzy.

W wieku zaawansowanych technologii musimy wprowadzić administrację elektroniczną i system elektronicznego głosowania jako wyraz szacunku dla naszych rodaków, którzy są wolni i mobilni – tak aby głos każdego bułgarskiego obywatela był słyszalny, niezależnie od miejsca jego zamieszkania.

Jesteśmy to winni wszystkim Bułgarom, którzy upojeni wolnością i możliwością wyjazdu, wybrali na swoje domy inne kraje i tym, którzy rozczarowani błędami rządzących „głosowali nogami” i opuścili Bułgarię. Demokracja jest wspólnym wysiłkiem, jest wypracowywana i wywalczana każdego dnia, każdym naszym działaniem.

.Nawet obecnie, w XXI wieku, są ludzie, którzy utrzymują, że w czasach komunistycznych nie było aż tak źle. Widzimy to w wynikach badań socjologicznych. I dlaczego miałoby być źle, przecież wszyscy byliśmy równi! Równi, ale nie wolni.

Wielu wybrało wygodne milczenie o dziesiątkach zabitych jeszcze w pierwszych latach ustanowienia tzw. „władzy narodu”, o więźniach politycznych, o obozach pracy przymusowej. Co wiemy o tych ludziach? Że władze partii komunistycznej uznały ich za „błąd”! Czy można sobie wyobrazić jaką bezczelnością było stworzenie instytucji, w których ludzi traktowano gorzej niż zwierzęta, zmuszając do pracy w nieludzkich warunkach – wygłodzonych, półnagich, poniżanych i wyśmiewanych?

W taki sposób zostały wybite i wygnane elity kraju.

.Czy możemy nazwać to „błędem”? Czy to jest właściwe słowo, czy to jest obiektywna ocena? Dzisiaj każdy publicznie może wyrazić własną opinię, może oceniać polityków – począwszy od burmistrza, a kończąc na prezydencie. Dzisiaj każdy ma prawo do własnego zdania, może je wygłaszać i bronić. Ale w czasach komunizmu nawet za jeden żart można było pójść do łagru, a anonimowy donosiciel decydował o losie innych ludzi. Czy to też jest „pomyłką”? Dlaczego mielibyśmy zapomnieć o tych zbrodniach, dlaczego mamy słuchać tych kłamliwych mantr. „Już wystarczy. Ten temat został wyczerpany. Naród już się tym nie interesuje”. Nie zgadzam się z tymi twierdzeniami.

Nie możemy zapominać zbrodni komunistycznych, nie przez wzgląd na chęć zemsty, nie dlatego, że 25 lat czekamy, aby ktoś poniósł odpowiedzialność – nie, musimy o tym pamiętać, żeby móc docenić to, co teraz mamy i bronić naszych osiągnięć. Nazwaliśmy tę inicjatywę „25 lat Wolnej Bułgarii” właśnie dlatego, żeby zwrócić uwagę na najwyższą wartość, jaką jest wolność. Oczywiście, od razu znalazły się osoby krytykujące nasze przedsięwzięcie, stawiając tezę, że jeszcze nie jesteśmy wolni, że to dopiero początek transformacji. To jest częścią przerażającego planu pozbawienia sensu wszystkiego, co dobre, co pozytywne, wyśmiania prawdziwych wartości, stworzenia nierealnej, romantycznej wizji tego najbardziej złowieszczego okresu naszej historii.

Dzisiaj możemy podróżować, kształcić się, pracować na całym świecie. W niedalekiej przeszłości czekaliśmy w kolejkach po wizy. A w czasach komunistycznych były wizy wyjazdowe. Czy możemy sobie wciąż to wyobrazić? Państwo wyrażało zgodę, czy, kiedy i gdzie możemy wyjechać. Brzmi nieprawdopodobnie? Ale to fakt. A co się działo z tymi, którzy mimo wszystko usiłowali przekroczyć granice – więzienia pełne były obywateli, którzy nie dostali zgody na opuszczenie kraju, ale ich złapano na próbie ucieczki. Byli napiętnowani później jako „uciekinierzy”, emigranci bez prawa powrotu, wyśmiewani publicznie, więzieni – czy to brzmi romantycznie? Być skazanym i nie móc się spotkać, a czasami nawet porozmawiać z matką, ojcem?

Opuścić wszystkich i wszystko, ponieważ tylko tak można było być wolnym. Musimy cenić i pielęgnować to co osiągnęliśmy, co dzisiaj traktujemy jako rzecz oczywistą, a za co tysiące przypłaciło własnym życiem – za nasze prawo do bycia wolnymi. To są lekcje historii, które zmuszają nas do ostrożności dziś, w czasach, w których niektórzy marzą o „rządach silnej ręki”, które „uporządkują nasze państwo”.

Nigdy nie przestanę powtarzać, że bogate i sprawiedliwe są te państwa, które mają silne instytucje i zasady, a nie – niezastąpionych polityków i proroków.

W pierwszych latach transformacji reformy gospodarcze pozostawały jakby na drugim planie, do momentu, w którym kryzys roku 1997 przyniósł konieczne otrzeźwienie. Wtedy Bułgaria była na skraju bankructwa, tylko 7 lat po poprzednim bankructwie ogłoszonym przez rząd Łukanowa w ostatnich dniach komunistycznego reżimu, w celu ustanowienia niewypłacalności państwa i ostatecznym ukryciu wszystkich śladów gospodarczej grabieży kraju przez elity komunistyczne. Jedna trzecia instytucji finansowych zbankrutowała, a ludzie wyszli na ulice. Dług publiczny osiągnął wartość 105 proc. PKB! Inflacja wzrosła do 3000 procent.

.Czas przyznać, że Bułgaria, podobnie jak takie państwa jak Serbia, Ukraina i Rosja, przeprowadziła najgorszy proces prywatyzacji w całej Europie – oligarchiczny i nietransparentny. Aktywa o wartość blisko 30 mld euro zostały sprzedane za bezcen. W latach 1990-1996 bułgarskie fabryki i przedsiębiorstwa zostały „podarowane” nowym „kapitalistom” – osobom wybranym przez komunistyczne elity, a w drugiej fazie prywatyzacji, po 1997 r., popełniono zbyt dużo błędów.

Za mało partnerów strategicznych, a zbyt dużo przypadkowych inwestorów kupiło bułgarskie przedsiębiorstwa. Pozbawione międzynarodowych rynków zbytu i współpracy zagranicznej, przedsiębiorstwa nie mogły efektywnie funkcjonować. A jednak, w latach po prywatyzacji, tzn. po 1990 r., bułgarska gospodarka, której większa część znajduje się w rękach prywatnych przedsiębiorców, zaczęła się rozwijać.

To obywatele są bohaterami przemian

.W Bułgarii społeczeństwo obywatelskie wykształciło się szybko i zajęło właściwą pozycję na scenie politycznej i społecznej. Najbardziej jaskrawym jego przejawem stały się protesty, rozpoczęte latem 2013 r. i trwające ponad rok. Burzliwe czasy, które nastąpiły w naszym kraju, ujawniły siłę społeczeństwa obywatelskiego w Bułgarii i jego kategoryczne przywiązanie do wzorców i wartości demokratycznych oraz modelu państw europejskich.

Powinniśmy z dumą zaznaczyć, że w odróżnieniu od niektórych państw naszego regionu – zmiana ustroju w Bułgarii odbyła się w pokojowy sposób, bez przelewu krwi. To niewątpliwy sukces.

Tak zwany „proces odrodzenia” i bezprecedensowy akt zmuszenia wielu tysięcy naszych rodaków pochodzenia tureckiego oraz Bułgarów wyznania muzułmańskiego do opuszczenia kraju pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia, wzbudził słuszny sprzeciw demokratycznego świata. To straszliwe pogwałcenie praw człowieka i podstawowych swobód obywatelskim przez reżim komunistyczny pozostanie jednym z najgorszych okresów w naszej historii.

Nasz kraj zawsze znajdował się na skrzyżowaniu dróg, między Wschodem a Zachodem. Na terytorium państwa nakładają się różnorodne warstwy kulturowe – zbiegały się granice wielu imperiów i cywilizacji, koegzystowały różne wyznania. W swojej wielowiekowej historii Bułgaria zawsze umiejętnie wykorzystywała tę kulturową, etniczną i religijną różnorodność, wykuwając własną przewagę i budując głęboko zakorzenioną tradycję tolerancji i zrozumienia. W dzisiejszych czasach postawy te znajdują swój oddźwięk w dewizie Zjednoczonej Europy – „jedność w różnorodności”.

Upadek muru berlińskiego okazał się największym symbolem kresu ideologii komunistycznej, który natchnął do działania miliony ludzi w byłych państwach socjalistycznych do walki o nowy początek, o zmiany. To było wydarzenie, które otworzyło drogę ku zjednoczeniu Europy. Do narodzin nowej, zjednoczonej w swej różnorodności Europy, która z biegiem lat została filarem demokratycznych wartości i stała na straży praw człowieka i obywatela.

.Po wydarzeniach z 10 listopada 1989 r. Bułgaria rozpoczęła proces integracji z UE i NATO. Te procesy nie były łatwe, ani pozbawione trudności i wyzwań. Straciliśmy dużo cennego czasu, co zaważyło na tempie przemian i w ostateczności wpłynęło na całościowy rozwój naszego kraju. Dopiero po 1997 r., Bułgaria zdecydowanie wkroczyła na drogę reform i integracji z Europą – był to wyraz mądrych decyzji politycznych oraz realizacja celów strategicznych państwa.

Dzisiaj Bułgaria jest członkiem NATO i UE. To wymagało dużo odwagi i podejmowania trudnych decyzji. Konieczna była wola do działania i ponoszenie odpowiedzialności za losy państwa, chociaż mechanizm integracji europejskiej skłaniał również do pozytywnych zmian. I te zmiany dotyczą nie tylko Bułgarii, ale całej Południo-Wschodniej Europy. Region, który w przeszłości uznawany był za synonim destabilizacji i konfliktów etnicznych, obecnie stał się grupą państw postrzeganych jako partnerzy, podzielających te same wartości i wizje na przyszłość.

Prawda ma siłę łączenia

.Wierzę, że dzięki tej inicjatywie w sposób godny udało nam się upamiętnić 25-lecie przemian demokratycznych w Bułgarii, ale także rozpocząć ważną dyskusję społeczną o transformacji. Cieszę się, że poza 120 wydarzeniami w ramach naszej inicjatywy media, uniwersytety i ośrodki naukowe, jak również organizacje pozarządowe włączyły się w tegoroczne obchody. Protesty, które trwały ponad półtora roku, utwierdzają tylko w przekonaniu, że nie ma innej drogi dla rozwoju Bułgarii poza ustrojem demokratycznym, że wybór Bułgarów w tym dalekim 1989 r. był jedynym właściwym i wciąż jest popierany przez bułgarskie społeczeństwo. Ale ani przez chwilę nie możemy uznawać demokracji za rzecz oczywistą, stan zastany. Ona przez cały wymaga poświęceń i walki o podstawowe wartości.

Ważnym pytaniem obecnie jest czy pokolenie, które 25 lat temu zburzyło mur berliński, zacznie ustanawiać nowe podziały: Wschód-Zachód, centrum-peryferia, Romowie i emigranci. Problemem dzisiejszej Europy nie są Romowie i emigranci, ale ci, którzy ich się boją.

Reżim komunistyczny mógł odebrać człowiekowi prawie wszystko poza jednym – wolnością decydowania o wyborze własnej drogi, o posiadaniu własnego stanowiska i podtrzymywania go. Dlatego nazwaliśmy tę inicjatywę „25 lat Wolnej Bułgarii”, aby podkreślić wagę wolności jako kluczowej wartości. Pozwolę sobie zacytować utalentowanego bułgarskiego pisarza, dysydenta i patrioty Georgiego Markowa8, który stał się symbolem trudnych wyborów między wolnością a konformizmem w latach, w których państwo totalitarne niszczyło godność jednostek:

„Jedynym kryterium wolności, który historia utrwaliła do dnia dzisiejszego są prawa, które cieszą każdego człowieka. Wolne społeczeństwa i wolne państwa są wolne tylko do takiego stopnia, do jakiego stoją na straży wolności tych zwykłych obywateli”.

.Wierzę wokl 219 front zasady „wolnego społeczeństwa”, w którym każdy jest odpowiedzialny za swoje życie. Wierzę, że pracowitość, indywidualne umiejętności i jednostkowa inicjatywa są podstawą sukcesu, nie zaś – pieniądze, status społeczny i koneksje. Prawdziwie sprawiedliwym społeczeństwem jest to, które zapewnia wszystkim możliwość rozwoju.

Dzisiaj w Bułgarii dorosło już nowe pokolenie wolności. To pokolenie nie ma pamięci historycznej o reżimie komunistycznym, ale musi wiedzieć o jego zbrodniach. Dotychczas nie było realnego dialogu międzypokoleniowego, nie było między pokoleniami porozumienia, nawzajem odrzucały swoje racje, nawet w gronie rodzinnym. Młodzi przeciwko starszym, BSP9 przeciwko SDS, lewicowi przeciwko prawicowym, komuniści przeciwko demokratom.

Już czas, żeby te pokolenia „zaprzeczenia” ustąpiły miejsca kolejnym. Młodzi Bułgarzy mogą opowiedzieć się po stronie prawdy i obiektywnego opisu przeszłości. Oni są wolni, są przekonani o sile demokracji i wiedzą jak zagospodarować i bronić własną, wolną, europejską i demokratyczną Bułgarię. 

Rosen Plewneliew
Przełożyła Teodora Konach

Tekst ukazał się w wyd. 1/2015 Res Publica Nowa [LINK]

PRZYPISY:

1. Płamen Oreszarski, bułgarski ekonomista, polityk, premier w latach 2013-2014.

2. Todor Żiwkow, polityk komunistyczny skazany w 1992 r. za defraudacje, podejrzewany o wspieranie działalności różnorodnych organizacji terrorystycznych.

3. Bułgaria jako 16. republika ZSRR – ustalenia jałtańskie przypisały Bułgarię do radzieckiej strefy wpływów i żadne działania dyplomatyczne ostatnich rządów bułgarskich w latach 1943-1944 nie mogły zmienić tej sytuacji. Armia Czerwona weszła na terytorium Bułgarii 5 września 1944 r. i zaledwie cztery dni później, w wyniku zamachu stanu, całkowitą władzę w państwie zaczął sprawować Front Ojczyźniany, który ustanowił tzw. „władzę ludową” (9 września 1944 r.). Bułgaria była wówczas monarchią konstytucyjną, tak więc w imieniu nieletniego następcy tronu, cara Symeona II, rządziła rada regencyjna. W wyniku przeprowadzonego w warunkach radzieckiej okupacji referendum rodzina carska została wypędzona, a Bułgaria stała się „republiką ludową”. Do roku 1948 wszystkie partie opozycyjne zostały zdelegalizowane, ich przywódcy zabici, wypędzeni lub zesłani do obozów pracy].

4. Ruch Gorjański – w latach 1945-1956 ruch oporu w Bułgarii, skierowany przeciw władzy komunistycznej, którego celem była walka zbrojna z reżimem komunistycznym, zwalczanie sowietyzacji państwa, sprzeciw wobec bezprawnego zniesienia swobód demokratycznych i obywatelskich oraz zakazu tworzenia partii politycznych, pomoc represjonowanym, zwłaszcza w przypadkach przymusowego wywłaszczania ziemi. Zorganizowane oddziały zbrojne podejmowały działania przede wszystkim na terenach górskich (stąd nazwa „Gorjanie”: „gora” – las). Według nieoficjalnych statystyk tych oddziałów było ponad 440, źródła państwowe odnotowały natomiast 160 działań zbrojnych z udziałem Gorjanów. Według danych Urzędu Bezpieczeństwa w tym okresie istniało 736 nielegalnych grup, tzw. „wrogi kontyngent”, które skupiały w sumie ponad 400 000 tys. ludzi. Apogeum działalności Ruchu Gorjańskiego to lata 1948-1952. W większości jego członkami byli przedstawiciele Bułgarskiego Narodowego Związku Chłopskiego oraz dawnych, nielegalnych już, „burżuazyjnych” partii politycznych, jak również żołnierze dawnej armii carskiej. Podczas akcji zbrojnej wymierzonej w Ruch Gorjański na obszarze Starej Płaniny (w okolicach miasta Sliwen), władze komunistyczne zaangażowały ponad 13 000 tys. funkcjonariuszy milicji oraz 6000 tys. żołnierzy. Podczas tego starcia został zabity główny ideolog Ruchu – Gerasim Stoyanov. Stacja radiowa Ruchu Gorjańskiego nadawała do roku 1962 z Grecji. W tym samym okresie w Bułgarii działał także nielegalny związek byłych oficerów armii carskiej „Car Krum”.

5 „Pierwsze nieliczne organizacje opozycyjne zaczęły powstawać w 1988 r. W styczniu założono Niezależne Stowarzyszenie Ochrony Praw Człowieka, w marcu Niezależny Komitet Ochrony Ekologicznej Ruse, zaś w listopadzie Klub Poparcia Jawności i Przebudowy, który obok opozycjonistów skupiał także liberalnie nastawionych członków partii komunistycznej. W lutym 1989 r. powołano Niezależną Federację Pracy „Podkrepa”, bułgarscy intelektualiści wystosowali pierwszy od lat list protestacyjny, solidaryzując się z więzionym w Czechosłowacji Vaclavem Havlem. W kolejnych miesiącach aktywizowały się kolejne ugrupowania opozycyjne, wśród nich ekologiczna „Ekoglasnost”, walczący o wolność sumienia prawosławny Komitet Obrony Praw Religijnych, czy dokumentujące naruszanie praw człowieka Komitet 273 i bułgarska sekcja Komitetu Helsińskiego” www.rok1989.pl, portal Instytutu Pamięci Narodowej.

6 Związek Sił Demokratycznych (ZSD lub SDS) – bułgarska partia polityczna utworzona w 1989 r. ze środowisk opozycji demokratycznej; należy do Europejskiej Partii Ludowej.

7 Bułgarski bohater narodowy, przywódca powstania narodowowyzwoleńczego przeciwko Imperium Osmańskiemu.

8 Dramaturg, pisarz, dziennikarz Radia Wolna Europa, zamordowany przez bułgarski wywiad na uchodźstwie w Wielkiej Brytanii.9 Bułgarska partia post-komunistyczna.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam