Prof. Michał KLEIBER: Szybkie rozpoczęcie debaty o patologiach w mediach społecznościowych wydaje się absolutnie konieczne Prof. Michał KLEIBER: Szybkie rozpoczęcie debaty o patologiach w mediach społecznościowych wydaje się absolutnie konieczne

Szybkie rozpoczęcie debaty o patologiach w mediach społecznościowych wydaje się absolutnie konieczne

Photo of Prof. Michał KLEIBER

Prof. Michał KLEIBER

Redaktor naczelny "Wszystko Co Najważniejsze". Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN 2007-20015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005, w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Kawaler Orderu Orła Białego.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

O tym jak technologie komunikacyjne zmieniają naszą świadomość pisze prof. Michał KLEIBER

Statystyki od lat odnotowują na świecie u ludzi wzrost depresji i, szczególnie wśród młodzieży, wyraźny przyrost liczby samobójstw. Dzieje się z nami coś niedobrego – mimo niezaprzeczalnego faktu, że zdecydowana i stale rosnąca większość populacji świata poprawia swoje warunki życia i wydaje się mieć realne powody do optymistycznego patrzenia na świat, powyższe dane świadczą o czymś przeciwnym. Wobec powszechności i znaczenia nowych technologii komunikacyjnych zasadne wydaje się w tej sytuacji pytanie, czy to może one mają istotny wpływ na szerzenie się w społeczeństwie tych złych emocji?

Cofnijmy się o parę wieków, do czasów, kiedy słowo mówione zaczęło być wypierane przez wynalazek druku. Kultura komunikacji mówionej kładła nacisk na wymianę codziennych doświadczeń z wykorzystaniem w narracji popularnych powiedzeń, przypowieści czy mitów. Druk narzucił inną konwencję porozumiewania się, wymuszając na piszących większą powściągliwość i dyscyplinę wypowiedzi.

Dzisiaj jesteśmy w obliczu kolejnej transformacji sposobu komunikowania się, tym razem z wersji papierowej na elektroniczną. Główną zmianą wydaje się tu odchodzenie od prywatności wypowiedzi na rzecz informacji o charakterze publicznym.

Do niedawna nasze wypowiedzi przyciągały uwagę głównie rodziny, kręgu przyjaciół oraz bliskich współpracowników, a to – ze względu na pozytywną emocjonalność i powtarzalność tych kontaktów – ułatwiało spokojną wymianę i uzgadnianie wyznawanych poglądów. Dzisiaj komunikujemy się głównie z nieznanym nam, oddalonym światem, reagującym na nasze słowa w często zupełnie nieprzewidywalny dla nas sposób. Światem tworzącym bardziej wrażenie zamiaru przyciągnięcia uwagi jak najliczniejszych odbiorców i demonstracji wyolbrzymionej odmienności myślenia niż zamiaru dojścia do choćby namiastki porozumienia.

Wielu z nas jest zdumionych reakcjami na nasze upowszechniane w sieci wypowiedzi – najczęściej przesadną, jak nam się wydaje, ich krytyką bądź, niekiedy, zaskakującą pochwałą. Zaczynamy żyć w niepokoju – czy jesteśmy należycie doceniani przez innych, czy nasz przekaz dociera do dostatecznie dużej grupy odbiorców, dlaczego tak krytyczne są dla nas reakcje niektórych naszych medialnych partnerów? Wpadamy w błędne koło – tak jak przesadna żądza pieniędzy skutkuje wiecznym niespełnieniem wygórowanych marzeń o ich posiadaniu, tak przesadna potrzeba szerokiej akceptacji i zwrócenia na siebie uwagi skutkuje wiecznym niedosytem i poczuciem zmarginalizowania.

Jednym z efektów takich emocji jest zjawisko trollingu, czyli antyspołecznego zachowywania się w sieci poprzez skupianie na sobie uwagi internautów na drodze przekazywania im maksymalnie kontrowersyjnych i często wywołujących oburzenie komentarzy.

Trolle wiedzą, jak wprawiać ludzi w zakłopotanie i wręcz sprawiać im ból. Robią to w dodatku bez żadnych skrupułów, często za pieniądze walczących o uznanie i popularność zorganizowanych grup obywateli, w tym także partii politycznych bądź organizacji pozarządowych promujących niekiedy bardzo skrajne poglądy.

Innym przykładem opisywanych tu emocji i zachowań sieciowych jest tzw. płaczliwe nękanie (ang. cry-bullying), czyli wykorzystywanie własnych, często tylko pozorowanych niepowodzeń do natarczywego wywoływania zainteresowania własną osobą i prób poprawy poprzez sieciową natrętność swego niesatysfakcjonującego w realu wizerunku. Te i inne podobne działania mające na celu wywołanie zainteresowania własnymi sprawami nie są najczęściej szczere, a u osób włączonych w tę grę i dowiadujących się z kłamliwego przekazu o niedostatkach swego intelektu bądź braku współczucia powodują z reguły uczucie niepewności, przeradzające się często, szczególnie u ludzi młodych, w silną i trwałą depresję. Wystarczy wyobrazić sobie młodą, niedoświadczoną życiowo osobę, dowiadującą się od licznych, nieznanych sobie bliżej komentatorów o swoim rzekomym umysłowym ograniczeniu, o brzydocie złośliwie odczytanej z dostępnych w sieci zdjęć bądź o celowo zmyślonym braku współczucia dla cierpiących – przy współczesnej sile oddziaływania internetu naprawdę trudno zaatakowanej osobie uchronić się przed poważną egzystencjalną niepewnością. I może właśnie to jest ważnym powodem szerzących się szczególnie wśród młodzieży problemów mających wspomniane na wstępie tak dramatyczne konsekwencje.

Nie wspominamy tu już nawet szerzej o innych, niestety wcale nierzadkich i jeszcze bardziej dramatycznych konsekwencjach bezkrytycznego śledzenia sieciowego przekazu. Przykładem takich sytuacji może być niedawna śmierć we Włoszech 15-letniej dziewczynki, która udusiła się, biorąc udział w promowanej przez aplikację TikTok „zabawie” polegającej na zaciskaniu sobie paska wokół szyi w celu chwilowej utraty przytomności. Prokuratura wszczęła wprawdzie dochodzenie w sprawie podżegania przez portal do samobójstwa, ale niezależnie od ewentualnego wyroku nie rozwiązuje to oczywiście ogólnego problemu publikowania w sieci skrajnie szkodliwych treści.

Mówiąc o wielkim wpływie internetowej komunikacji na nasze zachowania, nie sposób nie wspomnieć także o upowszechnianej ostatnio nie tylko u nas dezinformacji polegającej na szerzeniu poglądów o fikcyjności obecnej pandemii i nawoływaniu do niestosowania się do zalecanych środków zapobiegawczych, a noszenia maseczek w szczególności. Jest to kolejny przykład poważnych zagrożeń społecznych niesionych przez niczym nieuregulowany obieg informacji.

.Powyższą diagnozę powagi problemu wypadałoby oczywiście uzupełnić propozycjami terapii, które ze względu na złożoność sprawy wymagałyby jednak bardzo szerokiej dyskusji wielu specjalistów – psychologów, prawników, medioznawców, nauczycieli, rodziców dzieci dotkniętych hejtem, oczywiście także przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za regulacje internetowe oraz polityków zaangażowanych w sprawy cyfryzacji. Waga omawianego problemu jest tak duża, że szybkie rozpoczęcie debaty na ten temat wydaje się absolutnie konieczne.

Michał Kleiber

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 stycznia 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam