O wpływie matematyki lwowskiej na matematykę wrocławską

Prof. Roman DUDA

Matematyk. Senator I kadencji, wiceminister edukacji narodowej w latach 1991–1993, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego w kadencji 1995–1999. Autor kilkudziesięciu publikacji z zakresu topologii i historii matematyki. W latach 70. i 80. działacz opozycji demokratycznej, współtwórca Towarzystwa Kursów Naukowych, współpracownik KSS KOR, ekspert I Zjazdu „Solidarności” w Gdańsku, internowany w stanie wojennym. Uczestnik obrad Okrągłego Stołu i członek KO „Solidarność”.

Czterej ludzie w wieku 58 lat – Steinhaus, 52 lat – Knaster, 38 lat – Marczewski i 61 lat –Ślebodziński, cztery różne i powikłane drogi, różne zainteresowania matematyczne, ale od jesieni 1945 roku to samo miejsce na ziemi, ten sam pionierski zapał – o wrocławskiej szkole matematycznej pisze prof. Roman DUDA

.Matematyka w niemieckim Breslau skończyła się z chwilą ewakuacji resztek personelu niemieckiego uniwersytetu i niemieckiej wyższej szkoły technicznej w styczniu 1945 roku, na krótko przed zamknięciem pierścienia wojsk sowieckich. Potem nastąpiło wielomiesięczne oblężenie i w czasie walk miasto uległo niemal całkowitemu zniszczeniu, a wśród ruin był niemiecki instytut matematyczny przy Alberta Platz (obecnie pl. Polski). Z niemieckiej matematyki nie pozostało więc nic, ani człowiek, ani tablica czy książka, i na powojenną matematyką we Wrocławiu nie wywarła ona najmniejszego wpływu.

Ta powojenna matematyka wrocławska wyrastała zatem od zera, a tworzyli ją ludzie w dużym stopniu związani za Lwowem. Grupa Kulturalno-Naukowa pod przewodnictwem prof. Stanisława Kulczyńskiego, w latach 1936–1938 rektora Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, przybyła do Wrocławia już 10 maja 1945, ale miasto było jeszcze łupione przez zwycięzców z Czerwonej Armii i płonęło, a jego polityczne losy były niepewne. Gdyby za zachodnią granicę Polski alianci uznali Odrę i Nysę Kłodzką (a taka koncepcja była rozważana), to miasto byłoby zapewne podzielone, jak Cieszyn czy Zgorzelec. Stało się jednak inaczej: decyzją konferencji w Poczdamie (sierpień 1945) granica pobiegła wzdłuż Nysy Łużyckiej i Wrocław został przyznany Polsce. Stało się to dopiero w sierpniu 1945 roku. A w latach 1945–1947 nastąpiła całkowita wymiana ludności i zaczął się długotrwały proces zrastania miasta z Polską.

Słyszy się czasem pogląd, że ludność powojennego Wrocławia składała się głównie z lwowiaków. Tak nie było, ze Lwowa przybyły jednak do Wrocławia w 1945 roku dwie ważne grupy, które dały pewne podstawy do tego poglądu, a mianowicie tramwajarze i profesorowie Uniwersytetu Jana Kazimierza (UJK). Ci pierwsi uruchamiali tramwaje, a że tramwajami jeździł każdy i każdy słyszał tam lwowski zaśpiew, to powstało wrażenie powszechnej obecności lwowiaków. A ci drudzy zakładali polskie uczelnie akademickie, w tym uniwersytet i politechnikę, które nadawały ton miejskim ambicjom.

Trzech z czterech pionierów wrocławskiej matematyki miało związek ze Lwowem.

Do profesorów należał były rektor UJK, prof. Stanisław Kulczyński (1895–1975), który został pełnomocnikiem Ministra Oświaty w sprawach akademickich Wrocławia i pierwszym rektorem polskiej uczelni we Wrocławiu, powołanej dekretem z 24 sierpnia 1945 roku, a także kilku matematyków. W istocie trzech z czterech pionierów wrocławskiej matematyki miało związek ze Lwowem.

Z pionierów wrocławskiej matematyki najdłużej z Lwowem był związany Hugo Steinhaus (1887–1972). Po maturze w rodzinnym Jaśle przyjechał on do Lwowa już w roku 1905, by tam studiować filozofię i matematykę, ale po rocznym pobycie w tym mieście przeniósł się do Getyngi, ówczesnej Mekki matematyków, na samą już tylko matematykę. W czasie tych studiów (lata 1906–1911) wielokrotnie przejeżdżał przez Wrocław, ale miasto to nie zapadło mu wtedy szczególnie w pamięci. Studia w Getyndze zwieńczył doktoratem summa cum laude. Mimo świetnego doktoratu długo pozostawał jednak, jak sam o sobie mawiał, „prywatnym uczonym”, to jest – sprecyzujmy – pracującym naukowo i publikującym, ale nie mającym posady akademickiej.

Po paru latach kursowania miedzy Jasłem a Krakowem wybuchła I wojna światowa i Steinhaus wstąpił na ochotnika do legionów, biorąc udział w walkach na Wołyniu. A w roku 1917 habilitował się na odbitym od Rosjan uniwersytecie lwowskim i rozpoczął tam wykłady. Lata 1917–1920 były jednak we Lwowie bardzo niespokojne: po kapitulacji cesarstwa austriacko-węgierskiego wybuchła najpierw polsko-ukraińska wojna o Lwów, a następnie polsko-bolszewicka wojna o niepodległość.

Ten czas wojen Steinhaus spędził w rodzinnym Jaśle, skąd wrócił w 1920 roku na stanowisko profesora nadzwyczajnego UJK (zwyczajnym został 1923) i następne dwie dekady były okresem wspaniałego rozkwitu jego talentu. Na początku tego okresu sprowadził do Lwowa Stefana Banacha, pomógł mu doktoryzować się (Banach nie ukończył studiów) i ustabilizować na UJK (po doktoracie w 1920 roku i habilitacji w 1922 roku Banach został tam profesorem nadzwyczajnym w 1923 roku i zwyczajnym w 1927 roku), a wkrótce wokół obu rozwinęła się znakomita lwowska szkoła matematyczna, znana nie tyko ze świetnych wyników, ale i bujnego życia towarzyskiego, którego słynnymi wyróżnikami była Kawiarnia Szkocka, gdzie matematycy lwowscy się zbierali, oraz założony tam zeszyt problemów, szeroko później znany jako Księga Szkocka.

W latach okupacji niemieckiej Steinhaus ukrywał się (pod nazwiskiem Grzegorz Krochmalny) w Berdechowie pod Stróżami, a po jej zakończeniu Lwów okazał się oddzielony granicą. W tej sytuacji przyjął zaproszenie swego lwowskiego rektora, którego znał i szanował, i przyjechał do Wrocławia. Miasto wywarło na nim ponure wrażenie: „Wrocław ma śródmieście wygładzone na lotnisko; stare miasto zburzone i spalone, przedmieścia są. To inne miasto niż za czasów mojej młodości”. Mimo to zdecydował się w nim zostać i odrzucił zaproszenia rektorów uniwersytetów w Łodzi i Lublinie o objęcie katedry w tamtych miastach. Był przekonany, że Wrocław pozostanie polski (co wówczas wcale nie było powszechne), a zatem miało to być teraz jego miasto, a w nim dobra matematyka, do powstania i rozwoju której miał się w następnych latach wydatnie przyczynić.

Kolejnym pionierem był Bronisław Knaster (1893–1980), przed wojną docent Uniwersytetu Warszawskiego. Był on w latach międzywojennych częstym gościem we Lwowie, a po wybuchu II wojny światowej uciekł z Warszawy do Lwowa i przebywał w tym mieście do kwietnia 1945 roku, kiedy je opuścił na zawsze. Za czasów okupacji sowieckiej (1939–1941) był profesorem ukraińskiego uniwersytetu im. Iwana Franki, a za czasów okupacji niemieckiej (1941–1944) karmił wszy w instytucie prof. Rudolfa Weigla, produkującym szczepionki przeciwtyfusowe na potrzeby Wehrmachtu (i polskiego podziemia). Po opuszczeniu miasta trafił do Krakowa, a po przyjęciu zaproszenia prof. Kulczyńskiego przyjechał do Wrocławia.

Trzecim pionierem matematyki wrocławskiej, który otarł się o Lwów, był najmłodszy z nich Edward Szpilrajn (Marczewski) (1907–1972), doktor UW. Także i on bywał przed wojną we Lwowie i w tym mieście spędził okres okupacji sowieckiej (1939–1941), zaliczywszy w tym czasie sowieckie więzienie (po aresztowaniu w Karpatach przy próbie przejścia na Węgry). Po agresji Niemiec na Związek Sowiecki w 1941 roku, wrócił do Warszawy, gdzie ukrywał się pod nazwiskiem Marczewski, które odtąd przyjął na stałe. Po upadku powstania warszawskiego został z żoną wywieziony w październiku 1944 roku do obozu pracy przymusowej w niemieckim jeszcze wówczas Breslau, tu przeżył oblężenie, a po kapitulacji miasta został w polskim już Wrocławiu, wszedł w skład Grupy Kulturalno-Naukowej prof. Stanisława Kulczyńskiego i zabrał się do organizowania polskiego życia matematycznego.

Czwartym pionierem był Władysław Ślebodziński (1884–1972), który z Lwowem nie miał nic wspólnego. Studia odbył przed I wojną światową na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a w latach międzywojennych mieszkał i pracował w Poznaniu. W 1939 roku wypędzony przez Niemców z Poznania, osiadł w Bochni, gdzie zaangażował się w tajne nauczanie. Zadenuncjowany, niemal całą okupację przeżył jako więzień obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Wszystko Co Najwazniejsze

Karykatury profesorów Hugona Steinhausa, Edwarda Marczewskiego, Władysława Ślebodzińskiego i Bronisława Knastera pióra toruńskiego matematyka profesora Leona Jeśmanowicza

.Czterej ludzie w wieku 58 lat – Steinhaus, 52 lat – Knaster, 38 lat – Marczewski i 61 lat –Ślebodziński, cztery różne i powikłane drogi, różne zainteresowania matematyczne, ale od jesieni 1945 roku to samo miejsce na ziemi, ten sam pionierski zapał i ta sama pewność, że Wrocław musi pozostać polski. Wszyscy czterej legitymowali się poważnym i znanym na świecie dorobkiem, mieli więc duży i naturalny autorytet naukowy, a nadto znali się i wzajemnie cenili. Wszyscy też zamieszkali na ocalałym z pożogi wrocławskim Biskupinie (Knaster i Steinhaus dzielili nawet wspólną willę przy ul. Orłowskiego 15), co sprzyjało utrzymywaniu bliskich i przyjacielskich stosunków.

Dekret o powołaniu we Wrocławiu polskiej uczelni akademickiej został wydany 24 sierpnia 1945 roku (dopiero po konferencji poczdamskiej) i prof. Stanisław Kulczyński, który do tego czasu jedynie zabezpieczał mienie po niemieckich uczelniach, został mianowany rektorem „Uniwersytetu i Politechniki”, jak ta nowa uczelnia została wtedy nazwana. A 31 października 1945 roku czterej pionierzy przyjęli jego zaproszenia do objęcia na niej czterech pierwszych katedr matematycznych.

Matematycy nie czekali jednak na formalne nominacje i już 20 października 1945 roku zwołali posiedzenie naukowe (było to pierwsze polskie posiedzenie naukowe w polskim Wrocławiu) z udziałem czterech osób (Marczewski, Ślebodziński, Stanisław Hartman (1914–1992) – przedwojenny magister UW, który okupację sowiecką spędził we Lwowie, oraz Stanisław Roman Ingarden (1920–2011) – absolwent podziemnego UJK, a potem profesor fizyki we Wrocławiu i w Toruniu. Posiedzenie zakończyło się wnioskiem o powołanie we Wrocławiu oddziału Polskiego Towarzystwa Matematycznego (PTM). Po akceptacji tego wniosku przez Zarząd Główny PTM, na czwartym posiedzeniu Oddziału w dniu 18 stycznia 1946 roku dokonano już wyboru jego władz: prezesem został Hugo Steinhaus, a wiceprezesem Wacław Ślebodziński. Tak powstał Oddział Wrocławski PTM (OW PTM).

Cztery pierwsze katedry matematyczne stworzyły zalążek Seminarium Matematycznego, którego lokalem długo były 3 pokoiki w gmachu głównym politechniki: jeden był pokojem profesorów, drugi mieścił bibliotekę, a trzeci był czytelnią. Nieformalnym zrazu, ale powszechnie uznawanym jego kierownikiem był Marczewski, natomiast Steinhaus objął obowiązki dziekana organizującego się Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii i 19 listopada rozpoczął wykłady dla „półtora studenta” (jeden z nich nie miał wszystkich dokumentów), a Knaster wziął na siebie organizację zaplecza edytorskiego i został pierwszym kierownikiem Działu Wydawnictw PTM.

Warto przypomnieć początki nowej biblioteki matematycznej. Niemiecka biblioteka została całkowicie zniszczona i polska powstawała od zera. Grupa Kulturalno-Naukowa zajęła budynek dzisiejszego II Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Parkowej i tam Marczewski, przy pomocy dwóch swoich byłych nadzorców z obozu pracy, zwoził książki dla zamierzonej biblioteki. „Różnymi sposobami – niekiedy po drabinie przez okno lub balkon – dostawaliśmy się do częściowo zburzonych domów, by wydobywać stamtąd skarby, które miały zastąpić spaloną bibliotekę seminarium matematycznego. Kiedy rozstawaliśmy się – było to bodaj w lipcu – zebrany księgozbiór był dobrym zaczątkiem nowej biblioteki matematycznej”. Biblioteka ta, obecnie Biblioteka Instytutu Matematycznego Uniwersytetu Wrocławskiego, dziś uchodzi za jedną z najlepszych w kraju.

Różne zainteresowania pionierów sprawiły, że zainicjowali badania na różnych polach. Marczewski, który szybko nadrobił zaległości wojenne (habilitował się w 1946 roku na UW i wkrótce potem został profesorem, a po powołaniu Polskiej Akademii Nauk w 1952 roku – także jej członkiem, obok Steinhausa), najbardziej interesował się wtedy teorią miary i pierwszy rozpoczął (już 7 stycznia 1946 roku) wykłady monograficzne, a wkrótce potem uruchomił pierwsze matematyczne seminarium naukowe i w następnych latach miał największy udział w kształceniu następców (łącznie wypromował 13 doktorów). Steinhausa bardziej pociągała teoria prawdopodobieństwa, ale ponieważ opierała się ona na teorii miary, więc przez kilka pierwszych lat pracowali razem. Potem jednak Steinhaus skupił się na zastosowaniach matematyki i jego słynne seminarium z tej dziedziny przez lata przyciągało wielu chętnych (przyrodników, lekarzy, techników itp.), stając się kuźnią wyników i kadr znakomitej wrocławskiej szkoły zastosowań matematyki (we Wrocławiu Steinhaus wypromował ośmiu doktorów). Uzupełnieniem tych dwóch bardzo aktywnych seminariów stały się dwa dalsze, uruchomione nieco później: seminarium topologiczne Knastera (wypromował ośmiu doktorów) i seminarium z geometrii różniczkowej Ślebodzińskiego (wypromował jedenastu doktorów). Łącznie pionierzy wypromowali 40 doktorów, co było imponującym dorobkiem dobrze rokującym rosnącemu wrocławskiemu środowisku matematycznemu.

Kilka słów o tej niezwykłej (na ówczesne czasy) fali promocji. Było w tym odrabianie zaległości, pierwszymi doktorami byli bowiem przedwojenni absolwenci uniwersyteckich studiów matematycznych: Stanisław Hartman (magister UW, doktorat w 1947 roku, promotor Edward Marczewski), Stefan Drobot (lata życia 1913–1998, magister UJ, doktorat w 1947 roku, promotor Władysław Ślebodziński), Julian Perkal (lata życia 1913–1965, magister UW, doktorat w 1950 roku, promotor Hugo Steinhaus). Następnie byli tacy, którym wojna opóźniła kształcenie i którzy studia matematyczne kończyli we Wrocławiu, jak Stanisław Gładysz (lata życia 1920–2001, doktorat w 1956 roku, promotor Edward Marczewski), Józef Łukaszewicz (lata życia 1927–2013, doktorat w 1957 roku, promotor Hugo Steinhaus), Maria Nosarzewska (lata życia 1918-2002, rodem ze Lwowa, doktorat 1947, promotor Edward Marczewski), Marian Reichbach (lata życia 1923–2000, doktorat 1956, promotor Bronisław Knaster), Andrzej Zięba (lata życia 1929–1965, podziemna szkoła średnia, doktorat w 1953 roku, promotor Steinhaus), Stefan Zubrzycki (lata życia 1927-1968, podziemna szkoła średnia, doktorat w 1954 roku , promotor Hugo Steinhaus) i kilku innych. I wreszcie zaczęli napływać utalentowani absolwenci szkół powojennych, jak Andrzej Hulanicki (lata życia 1933–2008, doktorat w 1960 roku, promotor Edward Marczewski), Jan Mycielski (doktorat w 1957 roku, promotor Edward Marczewski), Andrzej Lelek (doktorat w 1959 roku, promotor Bronisław Knaster), Kazimierz Urbanik (lata życia 1930–2005, doktorat w 1956 roku, promotor Edward Marczewski), Stanisław Trybuła (lata życia 1932–2008, doktorat w 1960 roku, promotor Hugo Steinhaus).

Marczewski nie tylko prowadził badania naukowe i rozpoczął promowanie doktorów, ale miał także różne inne pomysły, które – popierane przez pionierów i młodszych kolegów – sprzyjały rozwojowi ośrodka. Wzorując się na historycznej Księdze Szkockiej ze Lwowa założył identycznie pomyślaną Nową Księgę Szkocką, do której pierwsze zagadnienie wpisał 1 lipca 1946 roku Steinhaus. Z braku życia kawiarnianego w siermiężnych powojennych latach Nową Księgą opiekowała się biblioteka, a wpisywano się do niej najczęściej po posiedzeniach Ośrodka Wrocławskiego PTM. Bardzo ważna była jego myśl powołania we Wrocławiu własnego czasopisma matematycznego, którego pierwszy tom pod nazwą Colloquium Mathematicum i pod redakcją czterech pionierów ukazał się już w 1947 roku. Wzorem były założone przed wojną Fundamenta MathematicaeActa Arithmetica w Warszawie oraz Studia Mathematica we Lwowie, które okazały się niesłychanie ważne dla wybicia się ówczesnej matematyki polskiej „na niepodległość”, ale były i różnice. Jak tamte, nowe czasopismo miało publikować tylko w językach kongresowych i mieć charakter międzynarodowy, ale – w przeciwieństwie do tamtych, z zamysłu ograniczonych do niektórych tylko gałęzi matematyki – wrocławskie miało być ogólne i posiadać dodatkowe działy. Dział sprawozdań (Comptes Rendus) był zapisem posiedzeń OW PTM, a później i innych oddziałów, czasem nawet ze streszczeniami referatów. Dział kronikarski (Chroniques) relacjonował niektóre ważne dla środowiska wydarzenia. Dział problemów (Problèmes) publikował ciekawsze zagadnienia wyłuskiwane z Nowej Księgi Szkockiej i z nadsyłanych prac oraz ich rozwiązania. Dziś żaden z tych dodatkowych działów już nie istnieje (czasopismo drukuje teraz wyłącznie prace, ale utrzymuje wysoką rangę – jest na liście filadelfijskiej), ale są one kopalnią wiadomości z okresu pierwszych kilkunastu lat istnienia środowiska matematycznego we Wrocławiu. Cennym wsparciem było czasopismo dla nauczycieli Matematyka, założone we Wrocławiu w 1948 roku przez Bolesława Iwaszkiewicza i długo przez niego redagowane, oraz czasopismo Aplicationes Mathematicae, założone w 1953 roku przez Steinhausa pod polskim tytułem Zastosowania Matematyki.

Ciekawym elementem wrocławskiego życia matematycznego były cotygodniowe „przeglądy publikacji”. Było to seminarium dla wszystkich, założone i kierowane przez Marczewskiego, na którym referowano niektóre ciekawsze kierunki badań, opowiadano o wrażeniach z wyjazdów na konferencje krajowe i za granicę, mówiono o nowych wydawnictwach itp. Było to seminarium bardzo żywe, konsolidujące środowisko i zachęcające do podejmowania nowych tematów. Różnorodność tematyczna była nie tylko tolerowana, ale wręcz faworyzowana i na długie lata stała się cechą charakterystyczną matematyki wrocławskiej.

Wrocławska szkoła matematyczna historia

Wrocławski Zjazd PTM pióra toruńskiego matematyka profesora Leona Jeśmanowicza

.Wigoru wrocławskiemu życiu matematycznemu dodał IV Zjazd Matematyków Polskich, który odbył się już w grudniu 1946 roku (pierwszy odbył się w 1927 roku we Lwowie, a pierwszy powojenny we Wrocławiu, co też jakoś łączy oba miasta).

Nasuwa się pytanie: skoro zainteresowania naukowe pionierów tak się różniły, że każdy miał własne seminarium i własnych kształcił następców, to dlaczego mówi się o jednej wrocławskiej szkole matematycznej, a nie o kilku szkołach? Moim zdaniem za jedną szkołą przemawiają następujące względy:

Po pierwsze, jedna początkowo uczelnia, wspólny lokal do 1968 roku i dozgonna troska pionierów, by matematycy wrocławscy pracowali i działali wspólnie,
Po drugie, wspólne wtorkowe seminarium,
Po trzecie, wspólne inicjatywy (czasopisma, IV Zjazd, konferencje),
Po czwarte, integrująca rola posiedzeń Oddziału Wrocławskiego PTM,
Po piąte, swobodne wędrówki między seminariami, a konsekwencji częste łączenie wątków z różnych obszarów zainteresowań,
Po szóste, wspólny etos i poczucie wspólnoty.

Etos miał korzenie w przedwojennej polskiej szkole matematycznej i Marczewski, który podjął trud jego przypomnienia, za jego najważniejsze cechy uznał: wczesny start w pracy naukowej (podsuwanie otwartych zagadnień już lepszym studentom), serdeczną i powszechną otwartość (dzielenie się problemami, pomysłami i częściowymi rozwiązaniami), opiekowanie się młodszymi i partnerstwo (w szczególności pisanie nazwisk autorów w porządku alfabetycznym, co do dzisiaj jest zwyczajem obcym w niektórych środowiskach), wtórność stopni i tytułów naukowych (ważniejszy jest rezultat, a nie uzyskanie stopnia, ważny jest talent, a nie zajmowana pozycja), zasada sprawiedliwego awansu, prymat wartości moralnych itp. Ten etos, żywy w pierwszych dekadach powojennego Wrocławia, ogromnie sprzyjał rozwojowi o środka. Z czasem doszedł jednak do głosu element współzawodnictwa i rywalizacji, skutecznie eliminując pierwotną atmosferę życzliwości i współpracy.

Wszystko Co Najważniejsze Wrocław szkoła matematyczna

Karykatury profesorów Czesława Rylla-Nardzewskiego, Romana Dudy, Andrzeja Hulanickiego i Stanisława Hartmana pióra toruńskiego matematyka profesora Leona Jeśmanowicza

.Inne ciekawe pytanie, to wpływ lwowskiej szkoły matematycznej na wrocławską szkołę matematyczną. Wpływ ten jest widoczny w kilku elementach:

Po pierwsze, ciągłość personalna, przede wszystkim w osobie Steinhausa, ale także dwóch pozostałych pionierów, Knastera i Marczewskiego oraz niektórych młodszych kolegów, jak Hartman czy Marceli Stark (lata życia 1908–1974, po studiach na UJK był tam asystentem, a w latach 1946–1950 adiunktem we wrocławskim Seminarium Matematycznym);
Po drugie, tradycja życia towarzyskiego: nie było życia kawiarnianego, ale była biblioteka Seminarium Matematycznego, gdzie się wszyscy zbierali na różne posiedzenia i gdzie leżała Nowa Księga Szkocka;
Po trzecie, czasopismo Colloquium Mathematicae, wsparte przez Aplicationes MathematicaeMatematykę;
Po czwarte, wybitna przez kilkanaście pierwszych lat rola posiedzeń naukowych Oddziału Wrocławskiego PTM;
Po piąte, etos wspólny z przedwojenną polską szkołą matematyczną, a w szczególności otwartość, życzliwość i praca z młodzieżą.

Zainteresowania naukowe pionierów różniły się, ale duch współpracy, seminaria otwarte dla wszystkich, zainteresowanie każdą oryginalną myślą, częste spotykanie się wszystkich ze wszystkimi – tworzyły atmosferę przyjazną łączeniu różnych koncepcji i metod. Różne zainteresowania miały więc i swoje dobre strony. Teoria miary łączyła się probabilistyką, a rozważania nad analogiami między niezależnością stochastyczną w teorii prawdopodobieństwa a niezależnością mnogościową w teorii zbiorów doprowadziły Marczewskiego do algebr ogólnych. Połączenie algebry i topologii stworzyło grunt do badania grup topologicznych. Takie grupy, w powiązaniu z pytaniami wiążącymi teorię miary, ekwipartycje, aproksymacje diofantyczne, funkcje okresowe itp. (szczególnie dużo takich pytań stawiał Steinhaus) prowadziły z kolei do analizy harmonicznej, silnej domeny późniejszej matematyki wrocławskiej. Na styku probabilistyki, podstaw matematyki i teorii gier zrodził się słynny aksjomat determinacji, co mogło się zdarzyć tyko w środowisku swobodnie poruszającym się na każdym z tych trzech obszarów.

Osobliwością wrocławskiej szkoły matematycznej był tygodniowy „rozkład jazdy” najważniejszych seminariów. W poniedziałek odbywało się seminarium teorii miary i funkcji rzeczywistych (Steinhaus, Marczewski i następcy), we wtorek miał miejsce „przegląd publikacji” (Marczewski), a po południu seminarium z zastosowań matematyki (Steinhaus), środa była dniem „seminarium wyższego z topologii” (Knaster), w czwartek chodziło się na przedłużenie poniedziałku, czyli seminarium z funkcji rzeczywistych, bliskie teorii mnogości i podstawom matematyki, teorii ergodycznej, ekwipartycjom itp. (Marczewski, Stanisław Hartman, Czesław Ryll-Nardzewski i inni), a piątek był niejako podsumowaniem, był to bowiem tradycyjny dzień posiedzeń Oddziału Wrocławskiego PTM. Młodzi adepci zwykle chodzili na wszystkie te seminaria, by z czasem związać się z jednym lub dwoma. A trzeba dodać, że wrocławskie środowisko matematyczne miało dużą siłę przyciągania. Przybywali starsi i młodsi, ci pierwsi, jak Jerzy Słupecki i Witold Wolibner, obejmowali katedry i wprowadzali nowe wątki, nieco młodsi szybko kończyli studia i uzyskując stopnie doktorskie rozpoczynali własne kariery (Hartman, Goetz, Drobot, Łukaszewicz, Perkal i paru innych), a najmłodsi rozpoczynali studia i z powodzeniem włączali się w życie naukowe (Andrzej Krzywicki, Jan Zamorski, Kazimierz Urbanik, Andrzej Hulanicki i wielu innych).

Wrocławski ośrodek matematyczny szybko się rozrastał, czemu towarzyszyły zmiany organizacyjne i lokalowe. W 1951 roku uniwersytet i politechnika zostały rozdzielone, a nadto niektóre wydziały (lekarski, weterynarii) wydzielono w postaci osobnych uczelni, dając początek dzisiejszemu Uniwersytetowi Medycznemu i Uniwersytetowi Przyrodniczemu. Seminarium Matematyczne pozostało jednak jeszcze przez jakiś czas wspólne, chociaż większość katedr była teraz organizacyjnie związana z uniwersytetem, a jedna – z politechniką. W 1958 roku Seminarium to, pozostając nadal wspólne, otrzymało większy lokal w jednym z gmachów Politechniki na pl. Grunwaldzkim. Środowisko nadal było więc jedno i w tym wspólnym Seminarium odbywały się posiedzenia naukowe, w tym piątkowe posiedzenia Oddziału Wrocławskiego PTM. Rosło ono jednak liczebnie i dzieliło się na kolejne jednostki, aż w roku 1968 nastąpił rozdział terytorialny: część uniwersytecka otrzymała nowy budynek przy pl. Grunwaldzkim 2/4 (gdzie rezyduje do dziś), a część politechniczna przeprowadziła się najpierw do obszernego baraku, by po kilkunastu latach również dorobić się własnego budynku przy ul. Janiszewskiego.

Państwowy antysemityzm roku 1968 znacznie przerzedził środowiskową kadrę matematyczną. To był zmierzch szkoły.

Rozdziałowi terytorialnemu z roku 1968 towarzyszyło założenie własnej biblioteki matematycznej przez Politechnikę i rozpoczęcie na niej samodzielnego kształcenia matematyków. Dodatkowo państwowy antysemityzm roku 1968 znacznie przerzedził środowiskową kadrę matematyczną. To był zmierzch szkoły: mimo ogromnych zasług Edward Marczewski został usunięty z uniwersytetu i znalazł się „na wygnaniu” w Instytucie Matematycznym PAN, a w roku 1976 zmarł. Wcześniej, bo w 1972 roku, zmarli Steinhaus i Ślebodziński, a Knaster w roku 1980.

.Wrocławska szkoła matematyczna odeszła do przeszłości, ale wrocławska matematyka trzyma się dobrze. Dzisiaj jest to już jednak inna matematyka, podzielona na słabo komunikujące się i żyjące własnym życiem ośrodki, ze zmarginalizowaną rolą PTM, inną tematyką i odmiennym etosem, w których na plan pierwszy wysunęła się konkurencja z towarzyszącą jej walką o punkty i granty. Wpływ Lwowa, z początku przemożny, istnieje jednak „w genach” i jest mile wspominany, w istocie jednak rozpłynął się już w mgle przeszłości.

Roman Duda

Bibliografia
Duda, R., 2005, Początki matematyki w powojennym Wrocławiu, „Przegląd Uniwersytecki” nr 7, s. 22-26 [odczyt wygłoszony 6.09.2005 na otwarciu XVI Zjazdu Matematyków Polskich we Wrocławiu].
Duda, R., 2006, Ślązacy z wyboru – pionierzy matematyki w powojennym Wrocławiu, [w:] Śląska republika uczonych, tom 2, red. M. Hałub, A. Mańko-Matysiak, Wrocław (s. 450-470).
Duda, R., 2009, Nowa Księga Szkocka, [w:] Stefan Banach. Niezwykłe życie i genialna matematyka, red. E. Jakimowicz i A. Miranowicz, Gdańsk (s. 173-177).
Duda, R., 2010, Narodziny nowej matematyki w powojennym Wrocławiu, [w:] Przyroda i cywilizacja, Studium Generale Universitatis Wratislaviensis, tom XIV, Wrocław (s. 275-293).
Duda, R., 2011, Matematyka na Uniwersytecie Lwowskim do usunięcia Polaków ze Lwowa, [w:] Universitati Leopoliensi in memoriam. Trecentesimum quinquagesimum anniversarium suae fundationis celebrandi, Kraków, PAU (s. 291-323).
Duda, R., 2014, Lwowska szkoła matematyczna, II wydanie, Wrocław, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.
Duda, R., Weron, A., 2006, Wrocławska Szkoła Matematyczna, „Wiadomości Matematyczne” 4, s. 73-101.
Duda, R., Weron, A., 2007, Wrocławska Szkoła Matematyczna, [w:] Wrocławskie środowisko akademickie. Twórcy i ich uczniowie, Wrocław, Ossolineum (s. 328-342).
Langner-Matuszczyk, H., 2013, Władysław Ślebodziński – więzień KL Auschwitz nr 79053, „Biuletyn Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem” 58 (2013), s. 49-55.
Marczewski, E., 1965, Moje spotkania wrocławskie, “Odra” nr 5 (1965), s. 31-38; przedruk: „Wiadomości Matematyczne” 22 (2) (1980), s. 210-220.
Marczewski, E., 1967, Dziesięć przykazań, [w:] A. Matejko (red.), Kierowanie pracą zespołową w nauce, Warszawa, PWN (s. 107-111); przedruk: „Wiadomości Matematyczne” 22 (2) (1980), s. 197-202.
Mauldin, R.D., 2014, The Scottish Book. Mathematics from the Scottish Café, II wyd., Basel, Birkhäuser.
Redzik, A., Duda, R., Mudryj, M., Sroka, Ł.T., Wojtkiewicz-Rok, W., Wołoszański, J., Wróblewski, A.K., 2015, Academia Militans. Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie, Kraków, Wysoki Zamek.
Steinhaus, H., 2010. Wspomnienia i zapiski, wyd. III, Wrocław, Centrum Hugona Steinhausa Politechniki Wrocławskiej – Oficyna Wydawnicza Atut.
Thum, G., 2005, Obce miasto Wrocław 1945 i potem, Tłum. M. Słabicka, Wrocław, Via Nova.
Ulam, S., 1969, Wspomnienia z Kawiarni Szkockiej, „Wiadomości Matematyczne” 12 (1), s. 49-58.
Urbanek, M., 2014, Genialni. Lwowska szkoła matematyczna, Warszawa, Iskry.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

  • circ

    Wspaniały artykuł, wielkie dzięki.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z