Prof. Wojciech Józef POLAK, prof. Sylwia GALIJ-SKARBIŃSKA, ks. Michał DAMAZYN: Dzieci głogowskie

Dzieci głogowskie

Photo of Prof. Sylwia GALIJ-SKARBIŃSKA

Prof. Sylwia GALIJ-SKARBIŃSKA

Doktor habilitowana w dziedzinie nauk społecznych (w dyscyplinie nauki o polityce i administracji). Historyk, politolog i specjalistka w zakresie bezpieczeństwa.

zobacz inne teksty Autorki

Photo of Prof. Wojciech POLAK

Prof. Wojciech POLAK

Profesor nauk humanistycznych związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, historyk, nauczyciel akademicki oraz polityk. Członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

zobacz inne teksty Autorki

Photo of Ks. Michał DAMAZYN

Ks. Michał DAMAZYN

Duchowny katolicki, historyk, pracownik Katedry Historii Nowożytnej i Edytorstwa Źródeł Instytutu Historii i Archiwistyki UMK w Toruniu.

zobacz inne teksty Autorki

Śmierć przywiązanych do machin oblężniczych dzieci głogowskich i desperacja ich rodziców ocaliły polską niepodległość – piszą prof. Wojciech POLAK, prof. Sylwia GALIJ-SKARBIŃSKA i ks. dr Michał DAMAZYN

.Niemiecki najazd na Polskę w 1109 roku wywołany był odważną polityką księcia Bolesława Krzywoustego. Udzielił on bowiem pomocy królowi węgierskiemu Kolomanowi, walczącemu z królem niemieckim Henrykiem V. Bolesław zaatakował Czechy i zmusił oddziały czeskie do odstąpienia od walk z Węgrami; musiały bronić własnego kraju. Osłabiło to bardzo działania niemieckie. Henryk V postanowił więc zemścić się na Polsce, zwłaszcza że denerwowały go także udane akcje zbrojne na Pomorzu, przeprowadzane przez Bolesława. Pretekstem, który posłużył Henrykowi do rozpoczęcia wojny, była chęć udzielenia pomocy bratu Bolesława Zbigniewowi, wygnanemu z kraju i pozbawionemu prawa do współrządzenia. Przed wyprawą król niemiecki wystosował do Bolesława Krzywoustego ultimatum. Zażądał w nim przywrócenia praw Zbigniewowi, a także płacenia sobie trybutu w wysokości 300 grzywien srebra rocznie. Bolesław hardo odmówił i stwierdził, że jeśli król szuka wojny, to będzie ją miał.

W sierpniu 1109 roku dziesięciotysięczna armia niemiecka, wspomagana przez Czechów, wkroczyła na Śląsk i skierowała się na Krosno Odrzańskie i Bytom Odrzański. Nie zdobywała jednak tych twierdz, lecz ruszyła na strategicznie ważny Głogów. Był to gród otoczony potężnym wałem i oblany wodami Odry, Starej Odry i Baryczy. Na wieść o wkroczeniu króla niemieckiego Bolesław Krzywousty, walczący właśnie z Pomorzanami, skierował się na południe. Nie zdecydował się jednak na otwartą walkę z Henrykiem, z powodu zbyt słabych oddziałów, które posiadał. Książę nakazał jednak bezwzględnie śląskim grodom bronić się.

Dnia 24 sierpnia 1109 roku król niemiecki przeprawił się przez Odrę i stanął pod Głogowem. Najpierw przystąpił do paktów. Zawarł z obrońcami Głogowa pięciodniowy rozejm, podczas którego głogowianie mieli nawiązać kontakt z Bolesławem i uzyskać od niego zgodę na kapitulację. Warunkiem rozejmu było przekazanie Niemcom zakładników, którzy mieli być zwróceni niezależnie od odpowiedzi. Były to dzieci głogowskich obrońców. Bolesław jednak nie zgodził się na kapitulację, a głogowianom zagroził szubienicą, gdyby się poddali. Po przekazaniu przez posłów decyzji o niepoddawaniu się Henryk V wiarołomnie odmówił zwrotu zakładników i rozpoczął szturm. Mało tego, jak pisze kronikarz Gall Anonim, polecił on „co znaczniejszych pochodzeniem spośród zakładników z miasta oraz syna komesa grodowego przywiązać do maszyn oblężniczych w przekonaniu, że tak, bez krwi rozlewu, otworzy sobie bramy do miasta”.

Ten sam kronikarz podkreśla jednak, że „Polacy wcale nie oszczędzali synów i krewnych bardziej niż Niemców i Czechów”. Można więc mniemać, że owe dzieci przywiązane do machin oblężniczych ginęły w czasie walk (…). Kolejne szturmy Głogowa nie przyniosły Niemcom sukcesu. Przyczyniła się do tego bohaterska postawa polskiej załogi, jak i podjazdowe działania Bolesława Krzywoustego, które nieustannie nękały wroga i uniemożliwiały mu aprowizację. Położenie Niemców było coraz trudniejsze. Po trzytygodniowym oblężeniu Henryk pozostawił pod Głogowem mniejsze siły, a resztę armii pod dowództwem czeskiego księcia Świętopełka wysłał w kierunku Wrocławia, aby pustoszyła Śląsk.

Sytuacja Niemców stawała się jednak coraz bardziej skomplikowana, zwłaszcza że Bolesław nie godził się na umożliwienie im honorowego wyjścia z opresji w zamian za 300 grzywien trybutu. Według kronikarza Wincentego Kadłubka do walnej bitwy, zakończonej klęską Niemców, doszło na Psim Polu pod Wrocławiem. Dzisiaj raczej wątpimy, czy taka bitwa miała tam miejsce. Doszło jedynie do próby oblężenia przez Niemców Wrocławia, a potem do pozorowanego marszu na Kraków. W końcu najeźdźcy poprzez Kotlinę Kłodzką wycofali się do związanych z nimi sojuszem Czech, jak podkreśla Gall Anonim „trupy tylko wioząc ze sobą jako trybut”. Zwycięstwo Bolesława Krzywoustego było całkowite. Śmierć przywiązanych do machin oblężniczych dzieci głogowskich i desperacja ich rodziców ocaliły polską niepodległość.

Warto jednak przypomnieć, że określenie „dzieci głogowskie” ma jeszcze jeden tragiczny wymiar. Otóż podczas II wojny światowej Niemcy urządzili w Głogowie specjalny zakład złożony z dwóch przejściowych obozów dla polskich dzieci i młodzieży. Działały one na terenie zamku oraz w drewnianych barakach znajdujących się w pobliżu stadionu sportowego. Marek Robert Górniak pisze: „Dogłębne przedstawienie kwestii przejściowych miejsc odosobnienia dla polskich dzieci i młodzieży nie jest do końca możliwe ze względu na niepełne i fragmentaryczne materiały źródłowe oraz znaczące rozbieżności we wspomnieniach powojennych świadków. Ośrodki te uległy bowiem likwidacji pod koniec wojny, oryginalna dokumentacja nie zachowała się, a powojenne ustalenia nie są kompletne.

Niewyjaśnioną dotąd sprawą są odnalezione w maju 1945 roku na prowizorycznym cmentarzu w sąsiedztwie zamku niewielkie groby (stąd przypuszcza się, że dziecięce). Prawdopodobnie były to ciała dzieci transportowanych koleją z centralnej Polski, które zginęły podczas bombardowania transportu, a część z nich umarła w wagonach z głodu i zimna. Skierowana z Warszawy do Głogowa specjalna komisja Polskiego Czerwonego Krzyża dokonała 26.04.1958 r. ekshumacji zwłok (odnaleziono wtedy 41 czaszek i inne szczątki, lecz nie potwierdzono jednoznacznie, że są dziecięce), które ostatecznie spoczęły na cmentarzu komunalnym w Zielonej Górze. Umieszczane tam [w Głogowie] dzieci i młodzież były kierowane również do innych ośrodków w III Rzeszy celem zgermanizowania. Według relacji naocznych świadków, w ramach pobytu w zakładzie, wobec dzieci i młodzieży stosowano przemoc polegającą na głodzeniu i biciu, a niekiedy występowały przypadki zabójstw (wg danych Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce w lutym 1945 r. wymordowano w nim ok. 120 dzieci)”.

.W 1979 roku w Głogowie zbudowano pomnik łączący w sobie historię dzieci obrońców grodu w 1109 roku oraz dzieci polskich, które w czasie II wojny światowej przebywały w niemieckich obozach w Głogowie, gdzie zmarły lub zostały zakatowane. Autorem projektu pomnika jest bułgarski rzeźbiarz Dymitr Petrov Vacev.

Prof. Wojciech Józef Polak
Prof. Sylwia Galij-Skarbińska
Ks. Michał Damazyn
Fragment książki, Najmłodsi bohaterowie. Historia polskich dzieci X–XXI w. Opowieści o walce i cierpieniu, wyd. Biały Kruk [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 sierpnia 2023
Repr: Piotr Mecik / Forum