Prof. Wojciech POLAK: Chrzest Polski. Początki państwa polskiego

Chrzest Polski. Początki państwa polskiego

Photo of Prof. Wojciech POLAK

Prof. Wojciech POLAK

Profesor nauk humanistycznych związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, historyk, nauczyciel akademicki oraz polityk. Członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

zobacz inne teksty Autora

Bez historii nie ma patriotyzmu. Uszanowanie i umiłowanie Ojczyzny wymaga uświadomienia sobie, że wyrośliśmy z pokoleń, które Polskę budowały, kochały, które o Polskę walczyły, a także w razie potrzeby podnosiły Ją z ruin – pisze prof. Wojciech POLAK

.To wszyscy wiedzą: nazwa „Polska” wywodzi się od plemienia Polan, żyjącego na Pojezierzu Wielkopolskim i uprawiającego ziemię (czyli pola – stąd nazwa). Dzisiaj trwa dyskusja, czy sami Polanie określali się tym mianem, czy też zostało ono nadane później. W drugiej połowie IX wieku na czele tego plemienia stanął ród Piastów. Około 900 r. Piastowie kontrolowali pewien obszar wokół Gniezna, starego ośrodka kultu pogańskiego. W latach 939/940 w Gnieźnie zbudowano znaczący gród obronny (z drewna, bo tego było w pobliżu pod dostatkiem). W tym czasie państwo było już kilkakrotnie większe; jeszcze w latach dwudziestych i trzydziestych IX wieku pojawiły się inne grody: Moraczewo, Ostrów Lednicki, Grzybowo. W latach czterdziestych przebudowano starsze grody: w Lądzie, Gieczu i Poznaniu. Dzięki kronikarzowi Gallowi zwanemu Anonimem (wiele wskazuje, że był on tożsamy z weneckim dziejopisem nazywanym Mnichem z Lido) znamy imiona kolejnych władców polańskich. Byli to: Siemowit (ok. 870–900), Lestek/Leszek (ok. 900–930), Siemomysł (ok. 930–960).

Terytorium państwa rozszerzył znacznie kolejny władca, znany nam jako Mieszko I, który objął władzę zapewne krótko przed 960 r. Jeszcze w latach sześćdziesiątych X wieku opanował on ziemie Pomorza Wschodniego i Środkowego, a następnie terytoria nad rzeką Notecią. Najstarsza wzmianka na temat państwa Mieszka I znajduje się w kronice benedyktyńskiego mnicha Widukinda (ok. 925 – zm. po roku 973) z klasztoru w Nowej Korbei (obecnie Corvey koło Höxter nad Wezerą), autora kroniki pt. Res gestae saxonicae sive annalium libri tres. Według Widukinda margrabia Marchii Wschodniej Gero wysłał buntowniczego watażkę saskiego Wichmana do połabskiego plemienia Wieletów. Wichman (zbuntowany wobec panującego wówczas cesarza Ottona I) na czele owych Wieletów „króla Mieszka, którego władzy podlegali Słowianie, zwani Licikaviki, dwukrotnie pokonał, zabił jego brata, wielki łup od niego wycisnął”.

Owi „Licikaviki” mogą być tłumaczeni jako „ludzie Lestka”, co potwierdzałoby prawdziwość imienia dziada Mieszka I, podanego przez Galla Anonima. Natomiast bitwy z Wichmanem miały miejsce w 963 r. Porażka z saskim awanturnikiem zadecydowała o dwóch decyzjach Mieszka mających na celu wzmocnienie jego państwa: przyjęciu chrztu i zawarciu sojuszu z Czechami. Sojusz został przypieczętowany małżeństwem z córką księcia Czech Bolesława I Srogiego – Dobrawą w 965 r.

Kronikarz niemiecki biskup Thietmar z Merseburga (975–1018) pisał: „W czeskiej krainie pojął on [Mieszko] za żonę szlachetną siostrę Bolesława Starszego [Srogiego – w istocie jego córkę], która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało jej imię. Nazywała się bowiem po słowiańsku Dobrawa, co w języku niemieckim wykłada się: dobra. Owa wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka pogrążonego w wielorakich błędach pogaństwa, zastanawiała się usilnie nad tym, w jaki sposób mogłaby go pozyskać dla swojej wiary. Starała się go zjednać na wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej nagrody w życiu przyszłym.

.Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone. Ich pierwszy biskup Jordan ciężką miał z nimi pracę, zanim, niezmordowany w wysiłkach nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej. I cieszył się wspomniany mąż i szlachetna jego żona z ich legalnego już związku, a wraz z nimi radowali się wszyscy ich poddani, iż z Chrystusem zawarli małżeństwo. Potem urodziła zacna matka syna, bardzo do niej niepodobnego, sprawcę zguby wielu matek, którego nazwała imieniem swego brata Bolesława i który trzeba to powiedzieć – jej przede wszystkim okazał swą złość do czasu ukrywaną, następnie zaś srożył się przeciw krewnym, jak to jeszcze przedstawię poniżej”.

Wbrew temu, co napisał Thietmar – saski kronikarz nieprzychylny Mieszkowi i jego podwładnym, tak samo zresztą jak i innym sąsiadom, np. Francuzom – trzeba podkreślić, że Mieszko od samego początku, decydując się na małżeństwo z Dobrawą, decydował się równocześnie na przyjęcie chrztu. Raczej pewne się też wydaje, że jego wysłannicy musieli to obiecać przyszłej żonie i teściowi Mieszka podczas rokowań matrymonialnych w Pradze. Nie można jednak twierdzić, że Dobrawa nie miała w sprawie konwersji księcia polskiego swoich zasług. Wzmiankę w Kronice Thietmara: „pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka”, należy odczytać też w ten sposób, że również księżna przekazywała Mieszkowi prawdy wiary i zasady moralne chrześcijaństwa. Czynili to jednak przede wszystkim kapłani, którzy przybyli w jej orszaku do Polski, w tym przyszły biskup poznański Jordan.

Trzeba zwrócić tu uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. Nie można wykluczyć, że wychowany na zamożnym dworze książęcym Siemomysła Mieszko odebrał całkiem dobre wykształcenie dzięki pracy jakiegoś księdza lub zakonnika. Nie można też wykluczyć, że ktoś z rodziny książęcej wyznawał chrześcijaństwo już wcześniej. Prof. Andrzej Nowak podkreśla jednak, że według kroniki Thietmara Mieszko długo „pogrążony był w wielorakich błędach pogańskich”, a według Galla Anonima do czasu poślubienia Dobrawy „wedle zwyczaju swego [narodu] siedmiu żon zażywał”. Trudno jednak do końca wierzyć Thietmarowi, który był bardzo niechętnie nastawiony wobec nie tylko Mieszka, ale także i jego syna Bolesława. Wzmianka Galla Anonima o siedmiu żonach też budzi nieufność. Liczba siedem ma w chrześcijaństwie bogatą symbolikę i mogła być tu użyta jako symbol pogańskich obyczajów księcia (kojarzy się np. z siedmioma grzechami głównymi). Nie twierdzę, że Mieszko do 966 r. w ogóle nie był poganinem. Sądzę jednak, że od dłuższego czasu dojrzewał do przyjęcia chrześcijaństwa, być może zmieniając także tryb życia, a o jego ostatecznej decyzji mogły zapewne decydować nie tylko względy polityczne, ale także wewnętrzne przekonanie.

Dawniejsi historycy sądzili, że chrzest Mieszka mógł odbyć się w Pradze lub Ratyzbonie. Nie ma na to żadnych dowodów, poza tym fakt taki powinien był zostać odnotowany w kronikach czeskich i niemieckich, a owe kroniki nic o tym nie mówią. Obecnie przeważa opinia, że miejscem chrztu był Poznań. Badanie archeologiczne na Ostrowie Tumskim w Poznaniu prowadzone od 1999 r. przez zespół, którym kierowała prof. Hanna Kóčka-Krenz, doprowadziły do odkrycia okazałej rezydencji monarszej – palatium z początku drugiej połowy X wieku, do której przylegała kaplica pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Niewielkie rozmiary tej kaplicy, a równocześnie bogaty wystrój i wyposażenie (o czym można sądzić na podstawie znalezisk w wykopaliskach) mogą wskazywać, że modliły się w niej osoby z dworu książęcego. Wskazują na to też znalezione przez archeologów ślady zdobienia budynku. Nie można wykluczyć, że kaplicę tę kazał zbudować Mieszko w związku z przybyciem Dobrawy. Z kaplicą połączone było baptysterium z basenem chrzcielnym – jego pozostałości możemy oglądać pod katedrą w Poznaniu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa są to miejsca chrztu Mieszka I i jego dworu. Wzmiankowany powyżej przez kronikarza Thietmara z Merseburga syn Bolesław (potem zwany Chrobrym) narodził się Dobrawie i Mieszkowi w 966 lub 967 r.

.Co do daty chrztu należy podkreślić, że starym zwyczajem chrześcijańskim było udzielanie chrztu w przeddzień Wielkanocy, tzn. w Wielką Sobotę. W 966 r. przypadała ona na 14 kwietnia. Ten dzień jest więc z największym prawdopodobieństwem dniem chrztu Mieszka I. Nie można jednak zupełnie wykluczyć innych możliwości. Chrzest mógł się odbyć np. w wigilię Niedzieli Zesłania Ducha Świętego, gdyż w dawnym Kościele istniała także tradycja udzielania chrztu w tym dniu. W takim wypadku dniem chrztu Mieszka I byłby 2 czerwca.

Państwo polskie, opisywane w latach 965–966 przez wędrującego po Europie żydowskiego kupca Ibrahima ibn Jakuba rodem aż z Katalonii, było potężne i dobrze zorganizowane. Stała drużyna książęca liczyła 3000 w pełni uzbrojonych wojów. Książę utrzymywał ich, troszczył się o ich uzbrojenie, zapewniał im środki do życia i wypłacał żołd, a także opiekował się ich rodzinami. Po przyjęciu chrztu kraj Mieszka I stawał się także pełnoprawnym i w dodatku ważnym elementem europejskiej wspólnoty cywilizacyjnej, religijnej i politycznej zwanej Christianitas. Państwo pogańskie w zasadzie nie mogło utrzymywać wówczas stosunków dyplomatycznych z krajami chrześcijańskimi. Przyjęcie chrztu otwierało Mieszkowi możliwości prowadzenia skutecznej polityki zagranicznej i dyplomacji. Za chrztem następowało więc pełne uznanie na arenie międzynarodowej i zabezpieczenie przed możliwością podboju ze strony Niemiec pod pozorem chrystianizacji.

W polskich warunkach chrześcijaństwo umacniało suwerenność młodego państwa, szczególnie, że dzięki staraniom Mieszka I już w 968 r. udało się utworzyć pierwsze biskupstwo w Poznaniu, na którego czele stanął Jordan (być może pochodzący z Lotaryngii). Wiele wskazuje na to, że biskupstwo to na mocy papieskiego przywileju egzempcyjnego podlegało bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Było więc niezależne od arcybiskupstwa w Magdeburgu, roszczącego sobie prawa do kościelnej zwierzchności nad ziemiami słowiańskimi. Trzeba podkreślić, że w relacjach z cesarstwem Mieszko stał się amicus imperatoris – przyjacielem cesarza. Nie był już podrzędnym pogańskim księciem, jego państwo stało się bowiem istotnym elementem ładu w środkowo-wschodniej Europie.

Ważny był też aspekt wewnętrzny tego, co się stało w 966 r. Prof. Andrzej Nowak ujął to tak: „To fakt, że pogańskie kulty nie sprzyjały państwowemu zjednoczeniu, podtrzymywały decentralizację, każde plemię czciło swoich bogów, miało odrębnych kapłanów, próby tworzenia ‘zjednoczonego pogaństwa’ zawiodły. Chrześcijaństwo dawało tymczasem potężne narzędzie skupienia politycznego, integracji, przezwyciężenia takich podziałów, na jakie Mieszko (a nawet jego następcy) musieli napotykać nawet na względnie ‘jednolitych etnohistorycznie’ obszarach, które dołączał jego ojciec i on do wielkopolskiego rdzenia ich państwa: choćby na Mazowszu, na ziemi Lędzian (Małopolsce), na Śląsku” (A. Nowak, op. cit.).

Mieszko sprawujący władzę z woli Bożej wzmacniał swoją pozycję wobec naczelników plemiennych, wielmożów i wszystkich poddanych. Stawał się osobą wyniesioną ponad wszystkich i mógł, jako władca chrześcijański, domagać się bezwzględnej wierności i lojalności.

.Przyjęcie chrześcijaństwa pozwalało wprowadzać w państwie Mieszka nowoczesne metody zarządzania, oparte o sztukę pisania, którą początkowo posiadali przybywający do Polski księża i zakonnicy. Skoro w roku 973/974 Mieszko wysłał papieżowi kosmyk włosów syna Bolesława (po postrzyżynach) z prośbą o opiekę Stolicy Apostolskiej nad nim, a w 992 r., tuż przed swoją śmiercią, wystawił dokument, który przeszedł do historii jako Dagome iudex, to znaczy, że dysponował już normalną kancelarią książęcą. Jego syn Bolesław Chrobry bił już własne monety.

Wojciech Polak
Fragment książki Blask Rzeczypospolitej. Od X do XXI wieku, wyd. Biały Kruk, Kraków 2024 [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 kwietnia 2024