
Ameryka wytycza drogę ku nowemu stuleciu dobrobytu i po raz kolejny chcemy iść tą drogą razem z wami, z Europą dumną ze swojego dziedzictwa i swojej historii; z Europą, która ma w sobie ducha tworzenia wolności, ducha, który wysyłał statki na nieznane morza i dał początek naszej cywilizacji; z Europą, która ma środki, by się bronić, i wolę, by przetrwać.

Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium pokazała w tym roku coś więcej niż różnicę ocen sytuacji międzynarodowej. Pokazała różnicę poziomu, na którym opisywana jest rzeczywistość.

Stoimy w obliczu wyboru: liczyć na to, że Europa niebawem stworzy system bezpieczeństwa na miarę tego, jaki w tej chwili zapewniają jej Stany Zjednoczone, czy też stanąć po stronie Waszyngtonu i stać się rzecznikiem USA na Starym Kontynencie w zamian za gwarancje bezpieczeństwa na miarę artykułu 5. Jazda na dwu koniach, które najwyraźniej powoli, ale nieuchronnie przestają zmierzać w tym samym kierunku grozi ciężkim upadkiem.

Pod względem realnej zdolności do podejmowania decyzji geopolityczny środek ciężkości Europy przesunął się na północ i wschód. W sytuacji, gdy Francja i Niemcy ugrzęzły w sporach wewnętrznych, warto wziąć przykład z państw znad Bałtyku – odpornych, spójnych i trzeźwo myślących o bezpieczeństwie.

Naszą wolność utrzymujemy z naszymi sąsiadami, tylko z naszymi sąsiadami, naszymi sojusznikami i naszymi partnerami. Opieramy się na naszej sile, naszej suwerenności i naszej zdolności do wzajemnej solidarności w Europie. Czynimy to z realizmem opartym na zasadach.

Niemcy i Ameryka coraz bardziej stają się „frenemies” (friends/enemies – przyjaciele/przeciwnicy; „przyjaciwnicy”?). Autor książki „Dorosły kraj. Niemcy bez Ameryki – historyczna szansa” widzi w tych narastających rozbieżnościach historyczną szansę na usamodzielnienie się Niemiec, by wreszcie stały się państwem dorosłym. Jaki ma jednak być konkretny cel?
Najnowszy, 74 numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei
W 74. numerze miesięcznika Wszystko co Najważniejsze teksty m.in.: prof. Michała KLEIBERA, Jana ROKITY, Pawła SZEFERNAKERA, prof. Jacka HOŁÓWKI, Mateusza MORAWIECKIEGO, prof. Chantal DELSOL i Blaise METREWELI.

Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu trafia się okazja „zabicia ojca” (mówiąc ironicznie językiem freudystów), czyli politycznego wydoroślenia, a tym samym definitywnego wyjścia spod kurateli Jarosława Kaczyńskiego. Dla tej prezydentury, z jej oczywistymi politycznymi ambicjami na przyszłość, to doprawdy wyjątkowa okazja i gratka.

Dzisiaj potrzeba nam wizji, programu, osób, które zaprezentują strategię dla Polski na lata, a nie takich, które „błysną” w mediach społecznościowych radykalną tezą czy ciętą ripostą, żyjącą w mediach pół dnia. Profesjonalistów, specjalistów i wizjonerów, a nie celebrytów, influencerów i happenerów. Prawdziwych wojowników idei, a nie politycznych freak fighterów, którzy na chwilę przykują uwagę publiczności.

Większość wyborców, niezależnie od miejsca zamieszkania, obawia się, że częściej po samobójstwo wspomagane będą sięgali biedniejsi, i nie zgadza się na brak klauzuli sumienia dla aptekarzy ani na klasyfikację utrudniania wykonania tych zabiegów jako przestępstwa. Jednym słowem, opór jest powszechny, nie wspominając już o personelu medycznym, który w zdecydowanej większości kategorycznie sprzeciwia się tym pomysłom.

Nie oszukujmy się, media społecznościowe po prostu nas zjadły. W erze gwałtownego rozwoju sieci, sztucznej inteligencji i postępującej „aidemii”, tj. powodzi treści generowanych przez AI w social mediach, możemy zacząć obserwować nieoczekiwany efekt uboczny: rzeczywistość staje się towarem ekskluzywnym. A w zasadzie – niczym niezakłócony dostęp do niej.

W 553 rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika przywołujemy jego mało znane włoskie wizerunki w niezwykle interesujący sposób ukazujące heliocentryczny porządek świata. Przypominamy również pełną fantazji opowieść Retyka, jedynego ucznia naszego astronoma, o przeprowadzce Apollona (Słońca) z Rodos na Warmii.

Nie ulegajmy przekonaniu, ze Marlon Brando grający dzikiego Johny’ego na motocyklu reprezentuje bunt bez celu i nihilizm naszych czasów. Ja oglądam film The Wild One / Dziki z zupełnie innym wrażeniem. Przynależy dla mnie do kanonu konserwatywnej kultury. |