 Sowietami kierowała nienawiść klasowa, nowy porządek chcieli budować na gruzach starego – nie drogą porozumienia dyplomatycznego, ale niszczenia fundamentów cywilizacji opartej na rzymskim prawie, greckiej filozofii i chrześcijańskiej moralności. Wygrana Polski w tym starciu cywilizacyjnym miała znaczenie dla kultury, wiedzy, religii i politycznego rozwoju ludzkości w Europie i na całym świecie, który bolszewicy chcieli urządzić po swojemu. Warto, by świat to docenił.  Zwycięstwo w 1920 roku miało tajemnicę, której Józef Piłsudski nie mógł ujawnić. Polacy czytali rozkazy Armii Czerwonej, Naczelny Wódz musiał zaś pozwolić, by przedstawiano go jako dowódcę działającego po omacku.  Prezydent Trump rzucił ostatnio pomysł wzniesienia w Waszyngtonie ogromnego łuku triumfalnego. Takim monumentem również Warszawa miała uczcić wielki triumf polskiej armii i całego narodu w sierpniu 1920 roku. Najwznioślej taki pomysł wyrażają fascynujące rysunki Stanisława Noakowskiego i projekt Meštrovicia. Najnowszy, 76. numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei  Najnowszy, 76. numer miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze” jest wydaniem o państwie, człowieku i przyszłości. O Polsce, która po niemal trzech dekadach obowiązywania Konstytucji RP z 1997 roku coraz wyraźniej staje przed pytaniem o kształt własnego ustroju, ale też o świecie, w którym sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie sprawą technologów, a staje się jednym z najważniejszych wyzwań antropologicznych, społecznych i moralnych. Piszemy również o demografii, geopolityce, pamięci historycznej, kulturze i pieniądzu, który w epoce cyfrowej może stać się wyrafinowanym narzędziem władzy.  Polska musiała stawić czoła wielkiej ofensywie bolszewickiej praktycznie sama. Lenin nie chciał porozumienia z Wielką Brytanią. Chciał zanieść rewolucję do Berlina – przez „trupa białej Polski”, jak głosił rozkaz dla Frontu Zachodniego. Był przygotowany już drugi rząd sowiecki dla Polski, pod faktycznym kierownictwem Feliksa Dzierżyńskiego.  Bitwa Warszawska 1920 r. to jeden z najważniejszych momentów polskiej historii. Do dziś w Polsce nie ma jednak monumentu ani muzeum poświęconego temu wydarzeniu. Powinniśmy dążyć do tego, by w Warszawie stanął łuk triumfalny na miarę tego w Paryżu, który przypomni każdemu o jednej z przełomowych chwil w dziejach Europy, a zarazem doda stolicy uroku i stanie się jednym z jej znaków rozpoznawczych.  Niezależnie od okoliczności Józef Piłsudski nie godził się na to, by porzucić marzenia o Polsce silnej i znaczącej, mającej swoją misję historyczną do zrealizowania. Jeśli uznamy to podejście za megalomanię i złudzenie, to pozostanie nam polityka „ciepłej wody w kranie”.  Wojna polsko-sowiecka rozpoczęta na przełomie 1918 i 1919 r., a zakończona traktatem ryskim podpisanym 18 marca 1921 r., to dobry przykład funkcjonowania mitów, stereotypów, błędnych i nieprecyzyjnych pojęć nie tylko w prasie czy publicystyce, ale nawet w literaturze naukowej.  Walki, które rozegrały się na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, miały zmienny przebieg i żadna ze stron nie potrafiła odnieść zdecydowanego zwycięstwa. Ta wojna miała zadecydować o przyszłości Polski, a jak się później okazało, także Europy.  W przekazie popularnym historia Polski podczas II wojny światowej i tuż po niej redukuje się do dwóch pojęć: Jedwabne i Kielce. Mamy do czynienia z brudną wojną propagandową. |