„Wioska potiomkinowska w Turkmenistanie”. Lokalne władze chciały zaimponować ambasador USA

Wioska potiomkinowska

Uprzedzone o wizycie ambasador USA władze w wilajecie (obwodzie) balkańskim na zachodzie Turkmenistanu została zorganizowana „wioska potiomkinowska”, przebierając nauczycieli języka angielskiego za handlarzy na targu, by wywrzeć na dyplomatce jak najlepsze wrażenie – poinformował portal Radia Swoboda.

„Wioska potiomkinowska w Turkmenistanie”

.W ubiegłym tygodniu ambasador Elizabeth Rood odwiedziła wilajet balkański, gdzie odbyła spotkania z lokalnymi władzami i przedsiębiorcami – zarówno turkmeńskimi, jak i przedstawicielami amerykańskich firm działających w Turkmenistanie. W obwodzie balkańskim w Turkmenistanie przez lokalne władze została zorganizowana wyjątkowa wioska potiomkinowska.

Lokalne władze postanowiły pokazać swój obwód z jak najlepszej strony. Oprócz nauczycieli przebranych za handlarzy na targowiskach, które dyplomatka mogłaby odwiedzić, stoiska uginały się pod towarami, choć tajemnicą poliszynela jest problem z zaopatrzeniem bazarów w podstawowe produkty spożywcze.

W trakcie wizyty amerykańskiej delegacji władze zabroniły poruszania się po drogach publicznych samochodów wyprodukowanych przed 2015 rokiem, a w zakładach pracy i szkołach przeprowadzono pogadanki na temat właściwych odpowiedzi, jeśli ktoś zostanie zapytany o warunki życia, zaopatrzenie itp.

Dziennikarzom Radia Swoboda nie udało się uzyskać komentarza władz na temat tych przedsięwzięć, wiadomo jednak, że takie kroki są podejmowane w Turkmenistanie podczas wizyt głów państw i wysokich rangą urzędników. Nie wiadomo, czy ambasador Rood miała okazję przećwiczyć poziom języka angielskiego „handlarzy”, ponieważ zarówno media turkmenistańskie, jak i służba prasowa amerykańskiej ambasady skupiły się na przekazie ze spotkań oficjalnych.

Social media i propaganda

.Prof. Tomasz Grzyb przestrzega we „Wszystko co Najważniejsze” przed rosyjską propagandą szerzącą się w internecie.

„Kiedy rozpoczęła się wojna za wschodnią granicą Polski, ludzie nie wiedzieli, w jaki sposób postępować, rozpaczliwie poszukiwali informacji, które pozwoliłyby im odzyskać poczucie kontroli. Na przełomie lutego i marca 2022 roku w polskich mediach społecznościowych pojawiła się masa wiadomości, które informowały o zagrożeniach. Jednym z nich miało być zamrożenie przez rząd gotówki na kontach indywidualnych. Sposobem, aby się zabezpieczyć, miało być szybkie wypłacenie dużej ilości gotówki. Podobną wprowadzającą w błąd informacją była rzekoma decyzja koncernów paliwowych o wprowadzeniu ścisłej reglamentacji benzyny i oleju napędowego. Jedynymi osobami mogącymi tankować mieliby być pracownicy określonych struktur czy służb albo osoby posiadające nadane specjalne uprawnienia. Paradoksalnie właśnie znajomość tych informacji dała wielu osobom poczucie odzyskania kontroli.”

„Wszystkie te procesy są znakomicie wykorzystywane w czasie wojny informacyjnej na Ukrainie. A czynnikami, które jeszcze bardziej zamykają nas w bańkach informacyjnych, są blokady administracyjne i cenzura w Rosji. Także chęć pomocy Ukraińcom sprawia, że Polacy otrzymują nieprawdziwy obraz wojny, który jest sprofilowany pod nasze oczekiwania. W polskich mediach często czytamy o rosyjskich stratach na froncie, o generałach lub wysokiej rangi oficerach, którzy giną. Widzimy też mnóstwo zdjęć spalonego rosyjskiego sprzętu. Nie otrzymujemy natomiast podobnych informacji dotyczących Ukraińców. Czy to oznacza, że Ukraińcy nie ponoszą żadnych strat?”

„Informacje te są skrojone pod nasze oczekiwania, bo nie chcielibyśmy czytać o porażkach Ukrainy, naturalnie przecież kibicujemy naszym sąsiadom. Jednak aby wiedzieć, w jaki sposób reagować, najpierw musimy uświadomić sobie, że my także jesteśmy częścią wojennej operacji informacyjnej. Nie jest to coś, co powinno nas do końca martwić. Musimy zaakceptować, że wszystkie strony konfliktu starają się przedstawić wydarzenia w odpowiadający im sposób. Ratunkiem jest świadomość, że treści, które otrzymujemy, nie są stuprocentowymi, obiektywnymi informacjami z frontu, pozbawionymi subiektywizmu redaktorów.„

„Nowe media potrafią także zaostrzyć stosunek do całych grup społecznych. Wskazały na to badania dotyczące aktywności rosyjskich trolli w Polsce. Według badań w 2014 r. – kiedy rozpoczęła się inwazja na wschodnie terytoria Ukrainy – ponad 70 proc. Polaków popierało Ukraińców i ich walkę z Rosjanami. Jednak po kilkumiesięcznych działaniach internetowych trolli – którzy na przykład przypominali Polakom o wydarzeniach na Wołyniu czy też o innych trudnych historiach polsko-ukraińskich z okresu II wojny światowej – okazało się, że wskaźnik akceptacji spadł do około 40 proc. Wskazanie związku przyczynowo-skutkowego między opinią publiczną a działaniem trolli internetowych nie jest łatwe, jednak do pewnego stopnia można spekulować o jego istnieniu.”

.„Musimy nauczyć się żyć w świecie, w którym dużą rolę odgrywają media społecznościowe. Jednak informacji z nich zaczerpniętych nie możemy przyjmować bezkrytycznie. Nie możemy pozwolić na to, żeby media społecznościowe wpływały na nasze decyzje bez udziału naszej świadomości. Musimy zdawać sobie sprawę, jakimi mechanizmami posługują się nowe media, by zyskać naszą uwagę. Musimy uwzględniać to między innymi podczas planowania swojego dnia czy kiedy podejmujemy decyzje zakupowe. Tym właśnie jest świadome korzystanie z mediów społecznościowych – musimy wiedzieć, że social media to nie wszystko.”

PAP/Wszystko co Najważniejsze/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 listopada 2024