Elisabeth BRAW: Pekin nie znosi Nancy Pelosi

Pekin nie znosi Nancy Pelosi

Photo of Elisabeth BRAW

Elisabeth BRAW

Analityczka American Enterprise Institute (AEI). Koncentruje się na wyzwaniach bezpieczeństwa narodowego. Specjalizuje się w zagrożeniach hybrydowych.

zobacz inne teksty Autora

Świat nauczył się już, że może wytrzymać chińskie groźby: na początku tego roku Litwa po prostu zignorowała takie groźby i pozwoliła Tajwanowi otworzyć przedstawicielstwo w Wilnie. Przecież żaden kraj nie może rządzić po prostu poprzez zastraszanie innych krajów – pisze Elisabeth BRAW

Kiedy Nancy Pelosi, przewodnicząca Izby Reprezentantów USA, ogłosiła, że planuje odwiedzić Tajwan, jej decyzja spotkała się z ogromnym poparciem obu izb Kongresu Stanów Zjednoczonych. Wywołała jednak także wiele zmartwień wśród amerykańskich urzędników i zwykłych obywateli, którzy obawiali się, że Pekin może uznać tę wizytę za prowokację i spróbować zaszkodzić Pelosi, Stanom Zjednoczonym lub Tajwanowi. Jednakże pomimo tych głosów Pelosi zrealizowała swoje zapowiedzi.

Wieczorem 2 sierpnia 2022 r. rządowy amerykański samolot wylądował w Tajpej pomimo gróźb i ostrzeżeń Pekinu. Wizyta – a zwłaszcza chińska reakcja na nią – trzeciego najwyżej postawionego polityka amerykańskiego pokazuje, jak bardzo stosunki amerykańsko-chińskie pogorszyły się w ciągu ostatnich kilku lat. Jest ta wizyta jednak doskonałą zapowiedzią tego, co czeka nas w przyszłości. I to wcale nie tak odległej.

Pod koniec lipca 2022 roku prezydent Chin Xi Jinping w rozmowie telefonicznej ostrzegł Joe Bidena, że „ci, którzy bawią się ogniem, zginą przez niego”. Była to wyraźna groźba. Ale padła już po tym, gdy Pelosi ogłosiła chęć odwiedzenia Tajwanu. Biały Dom nie mógł więc zrobić praktycznie nic, by zapobiec tej podróży, zwłaszcza że Pelosi przewodzi Izbie Reprezentantów i formalnie nie podlega prezydentowi Bidenowi. Amerykański przywódca mógł oczywiście błagać Pelosi, aby nie jechała, ale wysłałby tym samym Pekinowi i światu wiadomość, że Chiny mogą zastraszyć najpotężniejszy kraj świata. Byłoby to również sugestią, że to Pekin dyktuje, kto może odwiedzić Tajwan. W związku z tymi napięciami niemalże cały świat spędził dni poprzedzające wizytę Pelosi, z niepokojem obserwując, jak zareaguje Pekin. W międzyczasie chińskie samoloty i okręty wojenne dokonały wielu naruszeń przestrzeni powietrznej i wód Tajwanu. Ostatecznie jednak Nancy Pelosi wylądowała bez szwanku, choć Chiny natychmiast ogłosiły ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu (tekst publikujemy 2 sierpnia 2022 roku – przyp. redakcja).

Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a ich najbliższym rywalem, Chinami, jest coraz bardziej możliwy i niezwykle niebezpieczny. Pelosi niewątpliwie dołożyła swoją cegiełkę, kiedy ogłosiła swój zamiar odwiedzenia Tajwanu, eskalując tym samym sytuację. O ile nie nastąpią żadne nieprzewidziane wydarzenia, Pelosi ustąpi ze stanowiska spikera po jesiennych wyborach śródterminowych w USA; najwyraźniej chciała odbyć podróż do Azji – w tym na Tajwan – jeszcze jako spiker Izby Reprezentantów. Może właśnie dlatego, że jesienne wybory w USA mogą znacznie zmienić sytuację w Waszyngtonie.

Zainteresowanie Pelosi Tajwanem i demokracją w Chinach nie jest jednak nowe. W 1991 roku, na początku swojej kariery w Kongresie, odwiedziła plac Tiananmen, aby wesprzeć chiński ruch prodemokratyczny. Równie długo i głośno wyrażała swoje poparcie dla Tajwanu. Również z powodu tego, że wyrażała i wyraża poparcie dla Tajwanu i prodemokratycznych reform w Chinach, Pekin jej nie znosi. Nancy Pelosi od dawna należała do niewielkiej grupy amerykańskich polityków, którzy konsekwentnie i bez zmian popierali Tajwan i chińskich działaczy prodemokratycznych, nie próbując w żaden sposób porozumiewać się z komunistycznym reżimem na kontynencie.

To także odróżniało Nancy Pelosi od większości Amerykanów (i większości Europejczyków), którzy nie mieli zdecydowanych poglądów na temat Chin i Tajwanu. Jednak pandemia COVID-19, która rozprzestrzeniła się, ponieważ chińskie władze początkowo nie chciały przyznać, że wirus w ogóle istnieje, radykalnie zmieniła opinię publiczną na temat Chin tak w Stanach Zjednoczonych, Europie, jak i poza nią. Dyplomacja Chin oparta na walce z wilkami (tzw. „Wolf Warrior Diplomacy” – przyp. redakcji) jeszcze bardziej zaszkodziła wizerunkowi kraju na świecie. Na przykład w Kanadzie w 2007 roku 37 procent ludzi miało nieprzychylne poglądy na temat Chin, podczas gdy dziś jest ich 74 procent – wynika z danych Pew Research Center. W Szwecji odsetek ten wzrósł z 40 do 83 procent; w Wielkiej Brytanii z 27 do 69. 82 procent Amerykanów nie pochwala Chin. (Polska utrzymała się na względnie stałym poziomie, przy czym dezaprobata dla Chin wzrosła z 44 do 55 procent).

Może więc także dlatego jeszcze kilka lat temu tajwańskie plany Pelosi spotkałyby się z ostrą krytyką w Kongresie, w Waszyngtonie i w całym kraju, podczas gdy teraz otrzymała niemal jednogłośne poparcie, także od zagorzałych republikanów – z natury przeciwnych wszelkim działaniom demokratów, do których zalicza się sama Pelosi.

.Pekin prawdopodobnie nadal będzie groził, za każdym razem, gdy zachodni politycy będą ogłaszać plany podróży na Tajwan. Ale świat nauczył się już, że może wytrzymać chińskie groźby: na początku tego roku Litwa po prostu zignorowała takie groźby i pozwoliła Tajwanowi otworzyć przedstawicielstwo w Wilnie. Przecież żaden kraj nie może rządzić po prostu poprzez zastraszanie innych krajów. Nawet kraje rozwijające się, które Pekin uważa za wasali, bo pożycza im pieniądze, są coraz bardziej znużone tym układem. Świat bardzo się zmienił od czasu poprzedniej wizyty Pelosi na placu Tiananmen w 1991 roku. Może nie w Chinach, ale właśnie poza nimi.

Elisabeth Brew

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 sierpnia 2022
Fot. Ann WANG / Reuters / Forum