Koncert finałowy 20. festiwalu muzycznego "W Krainie Chopina"

Ostatni koncert festiwalu „W Krainie Chopina” odbędzie się 14 grudnia w Izabelinie. Poprowadzi go wiolonczelista i dyrygent Piotr Artur Wolanin.

Kto wystąpi na festiwalu „W Krainie Chopina”?

.Każdego roku, w okolicach Puszczy Kampinoskiej, odbywają się koncerty w ramach festiwalu muzycznego „W Krainie Chopina”. Festiwal łączy wypoczynek na łonie przyrody z muzyką w wykonaniu profesjonalnych muzyków. Podczas finałowego koncertu 20. edycji festiwalu wystąpią Maciej Hejmej na skrzypcach, Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa oraz dyrygent Piotr Artur Wolanin. W sobotnim repertuarze znalazły się: Uwertura koncertowa Hebrydy op. 26 Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego, Introdukcja i Rondo capriccioso na skrzypce i orkiestrę op. 28 Camille’a Sainta-Saënsa oraz I Symfonia C-dur op. 21 Ludwiga van Beethovena.

„Koncert poprowadzi Piotr Artur Wolanin, wiolonczelista i dyrygent – tę drugą specjalność studiował pod kierunkiem prof. Mirosława Jacka Błaszczyka w Akademii Muzycznej w Katowicach. W czasie studiów współpracował w ramach warsztatów orkiestrowych z Orkiestrą Polskiego Radia w Warszawie, Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej oraz Śląską Orkiestrą Kameralną. Obecnie pełni funkcję asystenta dyrygenta w Polskiej Orkiestrze Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa” – poinformowano na stronie Sinfonia Iuventus.

„I Symfonia C-dur Ludwiga van Beethovena powstawała dość długo; pierwsze jej szkice pochodzą z wczesnych lat pobytu kompozytora w Wiedniu, jednak autor zwlekał z debiutem w obszarze gatunku, który w sposób szczególny miał unieśmiertelnić jego imię. Jej premierę w 1800 roku przyjęto z mieszanymi uczuciami – w Wiedniu wykonanie przeszło niemal bez echa (jedyna recenzja ukazała się po kilku miesiącach), kolejne pokolenia doceniły jednak zalety tego dzieła, zapowiadającego wiele cech dojrzałego, naznaczonego geniuszem stylu” – napisano na stronie orkiestry.

Zaznaczono również, że „młodzieńcza podróż po Szkocji w roku 1829 ogromnie zafascynowała Feliksa Mendelssohna, a wrażenie szczególne wywarła na nim wycieczka statkiem po wzburzonych wodach wokół archipelagu Hebrydów u zachodnich wybrzeży Szkocji. Koncertowa uwertura (miała nosić tytuł Samotna wyspa) to muzyczne echo tej fascynacji i wyjątkowo piękne z wielu dźwiękowych wyobrażeń morskiego żywiołu”.

„Wielki dziewiętnastowieczny skrzypek hiszpański, Pablo de Sarasate był adresatem dedykacji niezliczonych, swą Introdukcję i Rondo cappricioso poświęcił mu w 1863 roku także francuski neoromantyk Camille Saint-Saëns. Skrzący się efektowną wirtuozerią utwór miał stanowić część finałową planowanego koncertu, ale sukces prawykonania (1867) sprawił, że kompozytor pozostał przy samodzielnej wersji, bardzo do dziś popularnej. Dzieło wykona Maciej Hejmej, młody wirtuoz, jeden z koncertmistrzów naszej orkiestry, absolwent Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu (klasa Bartosza Bryły)” – dodano.

Organizowane od 2005 roku muzyczne spotkania „W Krainie Chopina” są społeczną inicjatywą. Dzięki niej mieszkańcy Mazowsza, gdzie przyszedł Fryderyk Chopin, mogą uczestniczyć w wydarzeniach artystycznych – recitalach organowych, koncertach kameralnych, symfonicznych i jazzowych. Organizatorem wydarzenia jest Towarzystwo Muzyczne im. Kazimierza Wiłkomirskiego.

Czy Chopin improwizował?

.W latach 20. XIX wieku dorastający Chopin miał wszelkie powody po temu, by wytrwale ćwiczyć improwizację. Aspirując do kariery koncertującego pianisty, wiedział doskonale, że czołowi wirtuozi o międzynarodowej sławie, pokroju Ignaza Moschelesa, a przede wszystkim Johanna Nepomuka Hummla, celowali w improwizowaniu błyskotliwych, „swobodnych fantazji” na tematy sugerowane przez publiczność. Nie dziwi więc, że i on wykonał tego typu popis podczas swego debiutu w Wiedniu w roku 1829. Recenzent „Theaterzeitung” zauważył, że polski wirtuoz w swojej improwizowanej fantazji znalazł właściwą równowagę pomiędzy podobaniem się („wielokrotne odmiany tematów”) a profesjonalnością („spokojny tok myśli”, „czystość przetworzenia”).

Kilka lat później Chopin był już jednak w Paryżu, a jego ambicje uległy zmianie. Zorientowawszy się, że może się tam utrzymać z udzielania lekcji gry na fortepianie, stracił chęć do koncertowania. Grywał publicznie rzadko, a jeśli występował, nigdy nie wykonywał swobodnych fantazji. Swoją twórczą energię przekierował na komponowanie wysoce oryginalnych, dopracowanych w szczegółach utworów, w niespotykany dotąd sposób eksplorujących możliwości ówczesnego fortepianu. Opracowując swe muzyczne pomysły, bez wątpienia wypróbowywał na instrumencie różne ich warianty, prezentując je przyjaciołom i kolegom i modyfikując stosownie do ich reakcji. Taki był Chopin, gdy komponował – oceniający i doskonalący. I to właśnie mogło słyszeć jego otoczenie i mylić z improwizacją. Nic dziwnego, że w uszach Fontany ani jedna z Chopinowskich fraz nie przypominała nigdy „któregokolwiek kompozytora”.

Perfekcjonizm Chopina, a zarazem szybko podupadający prestiż improwizacji fortepianowych powstrzymywały go zapewne przed improwizowaniem ze swobodą na wzór tego, co robił jego dobry przyjaciel Liszt. Choć z całą pewnością Chopin nie stracił tej umiejętności, zabrakło motywacji do jej wykorzystywania. Wiele osób z jego kręgu – francuskich romantyków – przywiązanych było jednak do interpretowania jego gry przez pryzmat improwizacji. Przewodząca temu gronu George Sand uważała, że talent ten winno się uznawać za najwyższą, najbardziej poetycką formę artystycznej wypowiedzi, jako spontaniczne uniesienie uczuć – przejaw geniuszu w działaniu. Wychwalała improwizacje poetyckie polskiego poety na emigracji, Adama Mickiewicza, gwiazdy ówczesnych paryskich salonów. W swym słynnym „château wolności” w Nohant zachęcała poetów do improwizowania na tle delikatnego muzycznego akompaniamentu. Bywający tam Eugène Delacroix wyraził pogląd, że szybko wykonane artystyczne szkice mają moc większą niż dzieła ukończone – podważając tym samym tradycyjne znaczenie przypisywane kompozycji w malarstwie.

„W tym romantycznym środowisku panowała zatem silna tendencja do intepretowania gry Chopina jako improwizacji nawet wówczas, gdy wykonywał utwory skomponowane. Słowo to zapewniało szczególny urok próbom uchwycenia, w formie literackiej, wyjątkowej poetyczności i plastyczności jego muzyki” – pisze w swoim artykule prof. Dana GOOLEY, profesor muzyki na Brown University w USA.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 grudnia 2024