Wiece poparcia dla prezydenta w 400 miejscowościach Czech

Tysiące ludzi uczestniczyły w około 400 miejscowościach Czech w demonstracjach poparcia dla prezydenta Petra Pavla w jego sporze ze współrządzącą partią Zmotoryzowani. W Pradze, gdzie 1 lutego w podobnej akcji uczestniczyło nawet 90 tys. osób, demonstracji nie było.

„Nie chodzi tu już tylko o prezydenta. Chodzi o to, jaką drogą pójdą Czechy”

.Demonstracje są reakcją na spór między głową państwa a przewodniczącym Zmotoryzowanych, wicepremierem i ministrem spraw zagranicznych Petrem Macinką, który w rządzie premiera Andreja Babisza odpowiada też za resort środowiska.

Petr Pavel nie zgadza się na powołanie właśnie na to stanowisko jednego z liderów partii Macinki, Filipa Turka, którego niektóre wpisy w sieciach społecznościowych uważa za kontrowersyjne. Prezydent jest zdania, że Filip Turek nie szanuje wartości, które powinien szanować członek czeskich władz.

Około 10 tys. osób przyszło na wiec poparcia dla Pavla w Brnie. W Ostrawie był pełny jeden z centralnych placów miasta. Przybyli tam też przeciwnicy prezydenta. Były gwizdy i słowne utarczki, a według policji w dwóch przypadkach wdrożono postępowania związane z zakłócaniem porządku publicznego. Akcje odbyły się też w Ołomuńcu, Libercu, Pilźnie, Uściu nad Łabą, Kolinie, Igławie i Zlinie.

„Nie chodzi tu już tylko o prezydenta. Chodzi o to, jaką drogą pójdą Czechy” – oświadczył na platformie X przewodniczący inicjatywy Milion chwil dla demokracji, która jest głównym organizatorem akcji, Mikulasz Minarz. Zapowiedział, że 21 marca w Pradze odbędzie się kolejne spotkanie osób popierających prezydenta.

„Nadszedł czas, aby jasno dać do zrozumienia, że nie jesteśmy Węgrami ani Słowakami i że nie pozwolimy, aby grupka oligarchów, ekstremistów i chamów ukradła przyszłość naszego kraju. Nadszedł czas, aby pokazać naszą zbiorową siłę obywatelską” – uważa Mikulasz Minarz.

Zmotoryzowani ignorowali dotychczas sprzeciw głowy państwa wobec kandydatury Filipa Turka i twierdzili, że nie ma ona alternatywy

.Kierowana przez niego inicjatywa w przeszłości zgromadziła na jednym z protestów przeciwko poprzedniemu prezydentowi Miloszowi Zemanowi aż 250 tys. osób.

Spór między Petrem Pavlem a Petrem Macinką nasilił się pod koniec stycznia, gdy prezydent powiedział, że traktuje jako szantaż SMS-y Petra Macinki wysyłane do jednego z doradców szefa państwa. Petr Macinka groził, że Petr Pavel nie będzie kierować czeską delegacją na szczyt NATO. Później stwierdził, że MSZ będzie ignorować głowę państwa i jego kancelarię. W reakcji opozycja domaga się rezygnacji ministra i zainicjowała głosowanie nad wotum nieufności dla rządu, które przegrała.

Zmotoryzowani ignorowali dotychczas sprzeciw głowy państwa wobec kandydatury Filipa Turka i twierdzili, że nie ma ona alternatywy. W internecie pojawiła się informacja, że partia ma nowego kandydata na stanowisko ministra środowiska. Nazwisko nie zostało jeszcze upublicznione, ale o kandydaturze został poinformowany premier Babisz, który powinien przekazać ją prezydentowi Pavlowi.

Czeski konserwatyzm Petra Fiali

.Znaczenie współpracy wyszehradzkiej, środkowoeuropejska wspólnota losów, związki kulturowe i historyczne między Polską a Czechami to hasła powtarzane jak mantra przez polityków i intelektualistów w Polsce. Niestety rzadko kiedy idzie za nimi autentyczna próba głębszego zrozumienia sąsiadów – pisze Maciej RUCZAJ

Na temat czeskiej polityki czy procesów społecznych nie przeczytamy w polskiej prasie niemalże nic, w końcu przez długi czas żadne z polskich mass mediów nie posiadało w Pradze swojego etatowego korespondenta (w tej chwili obecne są PAP i Polskie Radio). Dlatego polskiej percepcji najczęściej wymykają się głębokie różnice mentalnościowe i kulturalne, a także fakt, że w rzeczywistości wspólnych miejsc w polskiej i czeskiej pamięci historycznej jest bardzo niewiele, nawet wspólne doświadczenie komunizmu w obu krajach rezonuje w zupełnie odmienny sposób. Takie nietuzinkowe i kontrowersyjne postaci, które w ostatnim ćwierćwieczu tworzyły główne zarysy czeskiej debaty publicznej, chociażby kolejni prezydenci Václav Havel, Václav Klaus i Miloš Zeman, absolutnie nie dają się zmieścić w polskich „szufladkach”. „Havlowskie” połączenie egalitaryzmu i moralizatorstwa, tak różne od języka używanego przez jego naturalnych polskich partnerów z okolic „Gazety Wyborczej”, „Klausowskie” mieszanie postawy wolnorynkowej i ostrego ataku na intelektualne świętości nowej lewicy, od idei europejskiej aż po feminizm, z konsekwentnym antyamerykanizmem, prorosyjskością i relatywizacją okresu komunizmu, czyniły te postacie bardzo szczególnymi idolami dla środowisk polskiej prawicy. Wskazując na obecnego prezydenta Zemana, można by oczywiście kontynuować…

Krótko mówiąc, powierzchowne poczucie bliskości sprawia, że absolutnie ignorujemy w Polsce rzeczywistą fundamentalną odmienność.

Petr Fiala co prawda nie jest być może aż tak wielkim „oryginałem” jak wyżej wymienieni prezydenci Republiki Czeskiej, niemniej reprezentuje również specyficzny typ intelektualny czeskiego konserwatysty, w dodatku wzmocniony autorytetem szanowanego naukowca. W jego bogatym dorobku naukowym, w którym znajduje się ponad dwadzieścia pozycji dotyczących szerokiej skali tematów, od funkcjonowania Unii Europejskiej, przez teorie systemów partyjnych, aż po historyczno-politologiczne analizy politycznych przejawów czeskiego katolicyzmu i fenomenu sekularyzacji społeczeństwa czeskiego, polski czytelnik może zapoznać się z publikacją Laboratorium sekularyzmu (o związkach polityki i religii w XX-wiecznych Czechach) oraz ze zbiorem esejów Koniec beztroski. Ten ostatni pochodzi z przełomowego dla autora okresu, kiedy z naukowca powoli stawał się aktywnym politykiem.

Kiedy Petr Fiala zabierał się w 2010 roku do pisania eseju Jaka nie powinna być polityka, wydawało się, że jest człowiekiem spełnionym. Pierwszy profesor politologii w Republice Czeskiej, długoletni (i najmłodszy w historii) rektor najlepszego uniwersytetu w kraju, w sferze akademickiej osiągnął już niemal wszystko. Swój esej – ostrą krytykę kultury politycznej Czech i Europy – zakończył konstatacją, że polityka nie jest jednak brudna i godna pogardy sama z siebie. Wręcz przeciwnie – jest kluczowym elementem życia każdej wspólnoty i jako taka zasługuje na naszą uwagę i zaangażowanie…

Rok później, w 2011 roku, przyjął propozycję objęcia stanowiska doradcy premiera Petra Nečasa ds. edukacji. Od tego momentu spirala wydarzeń ruszyła ze zdwojoną szybkością. Już wiosną 2012 został mianowany ministrem edukacji i sportu. Jest jednym z bardziej popularnych przedstawicieli skrajnie niepopularnego rządu, krytykowanego za surową politykę oszczędnościową, rozsadzanego przez konflikty między koalicjantami i oskarżonego o pobłażanie praktykom korupcyjnym. Kolejny przełomowy krok uczyni jesienią 2013 r., kiedy zapisuje się do partii politycznej i decyduje się na kandydowanie do parlamentu. Uzyskuje jeden z najlepszych wyników w kraju i wkrótce potem zostaje prezesem liberalno-konserwatywnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) – niegdyś potężnej, teraz balansującej nad progiem wyborczym.

Dlaczego taka decyzja? Dlaczego wybitny naukowiec zdecydował się na niepewną i niewdzięczną rolę lidera partii politycznej? W dodatku partii, która w danym momencie znajdowała się na dnie?

Odpowiedź na to pytanie łatwo można znaleźć w prezentowanych we wspomnianej publikacji. Niemal wszystkie teksty powstały jeszcze przed jego oficjalnym „wejściem do polityki”. Jednak „pomiędzy wierszami” nietrudno dostrzec człowieka, który spojrzenie naukowca łączy z jasnymi przekonaniami obywatela i myśliciela, człowieka głęboko zaangażowanego w życie publiczne. To zaangażowanie przejawiało się wyraźnie w całej jego biografii.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maciej-ruczaj-czeski-konserwatyzm-petra-fiali/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 lutego 2026