„Kościół nie może nie przetrwać” [Kard. Robert SARAH]

Po publikacji we Francji książki „2050” były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kardynał Robert Sarah, w której łączy nowe spojrzenie na przyszłość z przejmującą analizą duchowego stanu Kościoła i Zachodu, a jednocześnie pozostaje przeniknięty głęboką nadzieją, zbiera głosy krytyków. Kardynał Sarah odpowiada na nie w rozmowie z tygodnikiem „Journal du Domanche”.
„Przyszłość nie jest przede wszystkim kwestią struktur ani tendencji: jest kwestią wierności”
.Z największą krytyką książki kard. Roberta Saraha wystąpił dziennik „La Croix” zwracając uwagę, że w książce brak jest odniesień do „aktualnych kwestii”, jak klimat czy migracja.
Kardynał wyjaśnia, że książkę napisał wraz Nicolasem Diatem z poczucia obowiązku,„ jak zapala się lampę w gęstniejącej nocy. Przeżywamy epokę, w której często mówi się o Kościele, lecz rzadko mówi się o Bogu. Tymczasem w Kościele wszystko pochodzi od Boga: to On jest inicjatywą, to On jest źródłem, to On jest celem. Jeśli o tym zapominamy, wszystko staje się niejasne, wszystko się zaciera. Rok 2050 nie jest traktatem. To czuwanie, sposób trwania w postawie gotowości, wewnętrznej czujności, gdy wokół tyle rzeczy chwieje się i rozpada. Przyszłość nie jest przede wszystkim kwestią struktur ani tendencji: jest kwestią wierności” – mówi kardynał Sarah.
Warto wczytać się w jego słowa w „Journal du Dimanche”: „Kryzys, którego doświadczamy, nie jest jedynie kryzysem organizacji; jest kryzysem adoracji. Ona jest pierwsza. A jeśli mój ton wydaje się czasem stanowczy, to dlatego, że chodzi o rzeczywistość. Miłość nie jest słabością: jest miłością prawdy. A miłość prawdy nakłada na nas czasem obowiązek wypowiadania słów poważnych”.
Jaka przyszłość Kościoła?
Kardynał Sarah przekonuje, że kryzys Kościoła nie wynika z takiego czy innego pontyfikatu. „Ma swoje źródło w długim procesie dechrystianizacji, w osłabieniu katechezy, w liturgii często zniekształconej przez relatywizm, który przeniknął aż do sposobu myślenia o wierze. W kryzysie tak rozległym żaden człowiek nie może być uznany za jedynego odpowiedzialnego. Byłoby to niesprawiedliwe i powierzchowne“.
„Kościół nie może nie przetrwać” – akcentuje kardynał Sarah. „Obietnica Chrystusa jest większa niż nasze słabości i nasze zdrady. Kościół jest dziełem Chrystusa; bramy piekielne go nie przemogą. Kryzysy mogą być straszliwe, zdrady liczne, odejścia niekiedy masowe: Kościół jednak trwa. Trzeba jednak odróżnić dwie rzeczy: boską instytucję Kościoła i ludzką wierność jego członków. Kościół, jako tajemnica, chciał tego Bóg, nigdy nie umrze. Natomiast regiony całe mogą się od niego oddalić, narody mogą odpaść od wiary, ochrzczeni mogą stać się obcymi we własnym Kościele” – ostrzega.
Kościół powinien ewoluować, zwłaszcza w kwestii moralności chrześcijańskiej?
Kardynał Sarah o ewolucji Kościoła, której domaga się m.in. „La Croix” mówi w sposób zdecydowany: „Moralność chrześcijańska nie jest katalogiem interesów. Jest konkretnym wyrazem tajemnicy: Bóg stworzył człowieka; Bóg go odkupił; Bóg wzywa go do świętości. Ciało mężczyzny i kobiety nie jest konstrukcją kulturową: jest wpisane w stworzenie i podniesione przez sakrament. Szacunek dla życia, od poczęcia aż do naturalnej śmierci, nie jest opinią: jest uznaniem, że życie jest darem. Celibat kapłański w Kościele łacińskim nie jest techniką zarządzania: jest znakiem eschatologicznym, dyspozycyjnością całkowitą, niepodzielną miłością. Ci, którzy chcą dostosować Ewangelię do obyczajów epoki, często mylą miłosierdzie z wyrzeczeniem się prawdy. Tymczasem miłosierdzie podnosi grzesznika; nie przemianowuje grzechu”.
JDD/AJ






