Broń rezerwowana dla Ukrainy trafi w rejon Bliskiego Wschodu? „To możliwe”

broń rezerwowana dla Ukrainy

Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że broń rezerwowana dla Ukrainy nie została jeszcze przekierowana, ale zastrzegł, że może się to zdarzyć. Zaprzeczył też, by żądały od Ukrainy oddania Donbasu Rosji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa.

Mark Rubio odniósł się też do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego

.Mark Rubio komentował doniesienia o możliwym przekierowaniu broni zakupionej przez państwa NATO dla Ukrainy na własne potrzeby USA podczas rozmowy z dziennikarzami przed wylotem z Paryża, gdzie brał udział w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw G7.

– Cóż, to jeszcze się nie zdarzyło. Nic jeszcze nie zostało przekierowane. Ale może się zdarzyć – powiedział szef dyplomacji USA. – Tu chodzi o broń sprzedawaną w ramach PURL (Priority Ukraine Requirements List) przez NATO, więc pytanie będzie brzmiało, jeśli będziemy mieli potrzebę (…), jeśli Stany Zjednoczone będą miały wojskowe potrzeby, czy to w celu uzupełnienia zapasów, czy wypełnienia jakiejś misji w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych, zawsze będziemy na pierwszym miejscu – zaznaczył.

Według portalu Politico Mark Rubio miał ostrzec o takiej możliwości partnerów z G7 podczas spotkania. Szczególnie ma to dotyczyć rakiet do systemów obrony powietrznej Patriot, których zapasy szybko się zużywają w związku z irańskimi ostrzałami państw regionu i sił USA.

Podczas briefingu Mark Rubio odniósł się też do wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który twierdził, że USA uzależniają udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa od tego, czy w ramach negocjacji pokojowych Kijów odda Rosji cały Donbas.

Broń rezerwowana dla Ukrainy może posłużyć jako argument w negocjacjach

.To kłamstwo. Widziałem, jak to mówił, i to przykre, że tak powiedział, bo wie, że to nieprawda i nie to mu powiedziano. Powiedziano mu to, co oczywiste: gwarancje bezpieczeństwa nie zaczną obowiązywać, dopóki wojna się nie skończy, bo inaczej wchodzisz do wojny – powiedział Mark Rubio.

Pytany o to, jakie jest stanowisko USA w sprawie Donbasu, Mark Rubio oznajmił, że USA jedynie starają się być pośrednikiem i mediatorem między dwiema stronami.

– Powiedzieliśmy stronie ukraińskiej, na co nalegają Rosjanie. Wyjaśniliśmy im to. To oni podejmują decyzję (…). Nigdy nie powiedzieliśmy im, że będą musieli się na to zgodzić lub odrzucić – tłumaczył. – Naszą rolą było ustalenie, czego chcą obie strony i sprawdzenie, czy uda nam się znaleźć kompromis. Ostatecznie decyzja należy do Ukrainy. Jeśli nie zechcą podjąć pewnych decyzji lub pójść na pewne ustępstwa, wojna będzie trwała dalej. To samo dotyczy strony rosyjskiej – oświadczył sekretarz stanu.

Pytany z kolei o wsparcie Rosji dla Iranu, Mark Rubio powiedział jedynie, że „Rosja nie robi nic dla Iranu, co w jakikolwiek sposób utrudniałoby lub wpływało na skuteczność działania” USA.

Czy Polonia mogłaby współfinansować inwestycje w polską armię?

.Polonia amerykańska, kanadyjska, brytyjska i europejska dysponuje znacznym potencjałem inwestycyjnym, sięgającym dziesiątek miliardów dolarów rocznie. Jednak brak spójnych narzędzi, stabilnych kanałów komunikacji oraz przewidywalnych zachęt sprawia, że większość tego kapitału nigdy nie trafia do Polski – pisze Waldemar BINIECKI

Wojna zmienia perspektywę narodów szybciej niż jakikolwiek traktat czy deklaracja polityczna. Gdy Federacja Rosyjska dokonała pełnoskalowej agresji na Ukrainę, w Polsce zakończył się okres strategicznych złudzeń. Bezpieczeństwo przestało być kategorią teoretyczną, a stało się konkretnym rachunkiem – sprzętu, żołnierzy, systemów obrony przeciwlotniczej, zdolności odstraszania. Państwo odpowiedziało zdecydowanie: zwiększeniem wydatków obronnych do poziomu jednego z najwyższych w strukturach NATO, przyspieszeniem modernizacji technicznej armii i budową liczniejszych sił zbrojnych.

Jednak każda decyzja strategiczna ma swój wymiar fiskalny. Modernizacja kosztuje – i to nie w perspektywie jednego budżetu, lecz całych dekad. W naturalny sposób rodzi się więc pytanie: czy istnieją dodatkowe zasoby, które mogłyby wesprzeć ten wysiłek?

Jeżeli przyjmiemy, że świat wchodzi w fazę redefinicji ładu międzynarodowego, a dominujący dotąd model bezpieczeństwa oparty na parasolu Stanów Zjednoczonych ewoluuje, Polska musi budować własną podmiotowość.

W tej logice Polonia nie jest sponsorem, lecz elementem narodowej architektury bezpieczeństwa. Kapitał Polonii – finansowy, społeczny, kompetencyjny i soft power – pozostaje jednym z najmniej wykorzystanych zasobów rozwojowych Polski po 1989 r. Polonia amerykańska, kanadyjska, brytyjska i europejska dysponuje znacznym potencjałem inwestycyjnym, sięgającym dziesiątek miliardów dolarów rocznie. Jednak brak spójnych narzędzi, stabilnych kanałów komunikacji oraz przewidywalnych zachęt sprawia, że większość tego kapitału nigdy nie trafia do Polski. W ostatnich trzech dekadach wiele państw Europy Środkowo-Wschodniej uznało swoje diaspory za strategiczny kapitał polityczny, gospodarczy i kulturowy. W przeciwieństwie do tradycyjnego podejścia – w którym emigracja była traktowana jako strata demograficzna – współczesne rządy zaczęły budować nowe modele współzarządzania państwem z udziałem swoich obywateli za granicą.

To nie kwestia „czy Polonia zapłaci za armię”, lecz czy państwo polskie potrafi włączyć diasporę w strategiczny projekt budowy siły państwa. Jeśli mówimy o koncepcji Pax Polonica jako ambicji geopolitycznej – wspólnota narodowa, także ta poza granicami, staje się zasobem, nie dodatkiem.

Historia pokazuje, że diaspora potrafiła odegrać rolę strategiczną. W latach osiemdziesiątych wspierała struktury Solidarności, dostarczała środków finansowych, budowała międzynarodowe zaplecze dla polskich aspiracji wolnościowych. Był to moment, w którym wspólnota poza granicami państwa stała się realnym elementem siły narodu.

W pierwszym kwartale 2025 r. Polonia przesłała do Polski ok. 2,86 mld złotych. Dla porównania – w całym 2023 r. łączna kwota przekazów wyniosła ok. 6,43 mld dolarów, czyli niemal połowę rekordowego poziomu z 2008 r. (12,32 mld dolarów).

Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, z 22 oddziałami w USA, pod koniec czerwca 2025 r. posiadała 2,45 mld dolarów depozytów i 124 708 członków – średnio ponad 19 600 dolarów na osobę. Trudno przecenić potencjał finansowy ok. 10 mln amerykańskich Polaków.

Z ostatnich badań United States Census 2020 wynika, że 95 proc. amerykańskich Polaków urodziło się w Stanach Zjednoczonych, a 8 969 530 osób przyznało się do polskiego pochodzenia – nie z przymusu, tylko dobrowolnie. Badania od kilku dekad wyraźnie pokazują, że polska grupa etniczna jest lepiej wykształcona niż przeciętny Amerykanin. 43,5 proc. posiada co najmniej wykształcenie na poziomie college’u lub wyższe w zestawieniu ze średnią amerykańską wynoszącą 33,1 proc. Amerykanie polskiego pochodzenia są również bogatsi niż przeciętny Amerykanin (79 tys. dol. wobec średniej 63 tys., jeśli chodzi o dochód na rodzinę; aż 71 proc. deklaruje przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego – studium Polish Americans Today: A Survey of Modern Polonia Leadership, Piast Institute, 2020).

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/waldemar-biniecki-czy-polonia-moglaby-wspolfinansowac-inwestycje-w-polska-armie/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 marca 2026