Prof. Ziemowit Miłosz MALECHA: Chiński Nowy Rok spod znaku węgla

Chiński Nowy Rok spod znaku węgla

Photo of Prof. Ziemowit Miłosz MALECHA

Prof. Ziemowit Miłosz MALECHA

Profesor Politechniki Wrocławskiej na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym. Badacz w dyscyplinie naukowej inżynieria środowiska, górnictwo i energetyka.

To wygląda na perfekcyjnie prowadzoną wojnę hybrydową. Ustami zachodnich aktywistów Chiny dopingują nas do zaostrzania rygorów i wdrażania bardzo kosztownego i pozbawionego merytorycznych podstaw systemu ETS. Podatku, który w UE zdusił wzrost PKB. Jednocześnie to właśnie Chiny są głównym dostawcą technologii OZE. Zacierają ręce, zarabiając podwójnie – pisze prof. Ziemowit Miłosz MALECHA

.W 2025 roku Chiny oddały do użytku 75 GW nowych mocy w elektrowniach węglowych – to potencjał wytwórczy, który sam w sobie wielokrotnie przewyższa zapotrzebowanie na energię krajów takich jak Polska, a nawet Niemcy. Mimo to w kręgach aktywistów i polityków, dla których walka z dwutlenkiem węgla stała się nową religią, Chiny urosły do rangi niemal mitycznego „prymusa” transformacji. Słuchając peanów na cześć Pekinu, można odnieść wrażenie, że Europa i Polska to skanseny energetyczne, a chiński smok zrzuca łuskę z węgla i staje się zielony. Prawdziwe dane malują jednak zgoła inny obraz – obraz pragmatycznego mocarstwa, które z uśmiechem na ustach patrzy, jak Zachód dobrowolnie podcina sobie skrzydła.

Statystyka kontra rzeczywistość, czyli magia tabelek

.Gdy spojrzymy na przyrosty mocy zainstalowanej w Chinach między 2023 a 2024 rokiem, liczby mogą przyprawić o zawrót głowy. Moc w panelach słonecznych skoczyła z 609,49 GW do 886,66 GW (wzrost o ponad 277 GW!), a moc elektrowni wiatrowych urosła o blisko 80 GW. Teoretycznie – rewolucja. Praktycznie? To tylko tabelki dla naiwnych.

Prawdziwa prawda wychodzi na jaw, gdy porównamy realną produkcję energii elektrycznej z poszczególnych technologii. W 2024 roku udział produkcji energii słonecznej w Chinach wyniósł 8,3 proc., a wiatru 9,8 proc. Jak wypada na tym tle „zacofana” Polska? Nasz udział to 8,9 proc. energii ze słońca i aż 14,6 proc. z wiatru. Okazuje się więc, że to Polska (nie wspominając już o innych krajach UE) ma zauważalnie większy procentowy udział OZE, podczas gdy Chiny wciąż opierają 62 proc. swojej produkcji na paliwach kopalnych. Co więcej, emisje CO₂ w Chinach od 1990 roku wzrosły o 789 proc., podczas gdy w Polsce spadły o 36 proc.

Każdy chiński Nowy Rok jest spod znaku Węgla

.Aby uwidocznić skalę chińskiego „zazieleniania”, warto spojrzeć na energetykę cieplną. Tylko między 2023 a 2024 rokiem Chiny zwiększyły moc swoich elektrowni cieplnych o ponad 54 GW. Dla porównania: średnie zapotrzebowanie Polski na energię elektryczną wynosi ok. 18 GW. Oznacza to, że w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy Pekin oddał do użytku moce w węglu i gazie trzykrotnie przewyższające potrzeby całego naszego kraju. Mimo to propaganda wciąż każe nam widzieć w Chinach lidera ekologii.

Żenująca wydajność i mit offshore

.Liczby nie kłamią, choć bywają brutalne dla entuzjastów OZE. Współczynniki wykorzystania mocy (realna produkcja energii w stosunku do teoretycznych możliwości) w Chinach w 2024 roku są kompromitujące dla źródeł niestabilnych. Dla paneli fotowoltaicznych wynoszą ok. 5,4 proc. Panele przez większość czasu są tylko kosztowną dekoracją. W przypadku farm wiatrowych nie jest lepiej – to ok. 20 proc., i to mimo faktu, że Chiny masowo stawiają na morską energetykę wiatrową (offshore), posiadając jej ok. 44 GW.

To bardzo ważna lekcja dla Polski, która planuje gigantyczne wydatki na offshore. Dane z Chin i innych krajów pokazują, że bardzo drogi offshore niewiele zmienia w kwestii stabilności, stając się jedynie „bardzo drogim problemem”, który nie zastąpi stabilnego atomu czy węgla. W Chinach atom (60 GW mocy) produkuje więcej energii (444,9 TWh) niż słońce (886 GW mocy i tylko 419 TWh energii).

Chiny – stabilność dla nas, panele dla was

.Pekin doskonale wie, co robi. Podczas gdy Europa ślepo brnie w nieudany projekt, Chiny utrzymują bezpieczny miks. Tylko w samym 2025 roku oddały do użytku kolejne 75 GW w nowych elektrowniach węglowych, co zapewni im tanią i stabilną energię.

To wygląda na perfekcyjnie prowadzoną wojnę hybrydową. Ustami zachodnich aktywistów Chiny dopingują nas do zaostrzania rygorów i wdrażania bardzo kosztownego i pozbawionego merytorycznych podstaw systemu ETS. Podatku, który w UE zdusił wzrost PKB (wzrost o 29 proc. w UE vs 46 proc. w USA, gdzie ETS w praktyce nie istnieje). Jednocześnie to właśnie Chiny są głównym dostawcą technologii OZE. Zacierają ręce, zarabiając podwójnie: na naszej naiwności, sprzedając nam panele i wiatraki oraz eliminując nas jako konkurenta przemysłowego i technologicznego dzięki naszym własnym, samobójczym regulacjom. Chiny nie są „prymusem” ochrony planety – są prymusem cynicznego pragmatyzmu. Budują potęgę na węglu i atomie, a nam sprzedają „zielony sen”, który dla europejskiej gospodarki staje się koszmarem.

Ziemowit Miłosz Malecha

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 marca 2026