Warkocze i warkoczyki wracają do austriackiej armii

Austriacki Trybunał Konstytucyjny uchylił zakaz noszenia warkoczyków przez żołnierzy. Sąd orzekł, że wymóg noszenia krótkich włosów przez mężczyzn w siłach zbrojnych narusza zasadę równości. Wynika to z faktu, że zgodnie z przepisami wojskowymi służące w armii kobiety mogą nosić długie włosy.
Zakaz noszenia warkoczyków przez żołnierzy – uchylono zakaz
.Zakaz noszenia warkoczyków zaskarżył żołnierz po tym, jak został on ukarany za kucyk grzywną w wysokości 2200 euro. Poprzednie przepisy stanowiły, że włosy żołnierzy zawodowych i poborowych nie mogły dotykać kołnierzyków. Minister obrony Austrii Klaudia Tanner argumentowała przed Trybunałem Konstytucyjnym, że zakaz uzasadniają względy higieniczne i niższe ryzyko obrażeń u żołnierzy z krótkimi włosami.
Sędziowie odrzucili jednak te argumenty. W ich opinii surowe przepisy dotyczące mężczyzn naruszają również prawo żołnierzy do prywatności. Austriackie siły zbrojne muszą teraz opracować nowe, zgodne z konstytucją przepisy dotyczące fryzur dla mężczyzn i kobiet.
Aby zapewnić pokój, musimy być gotowi do wojny
.Wrogowie się zbroją. Zagrożenia rosną. Nie ma czasu na gry – musimy być gotowi. Jeśli chcemy zapobiec wojnie, musimy przygotować się do niej już teraz. Albo jesteśmy gotowi zwyciężać, albo nie. Nie ma trzeciej opcji – mówi Pete HEGSETH.
Era Departamentu Obrony dobiegła końca. Hasło mojego pierwszego plutonu brzmiało: ci, którzy pragną pokoju, muszą szykować się do wojny. To nie jest nowa koncepcja. Sięga ona IV-wiecznego Rzymu. Była później wielokrotnie powtarzana, również przez amerykańskiego pierwszego naczelnego dowódcę, George’a Washingtona, pierwszego szefa Departamentu Wojny. Wyraża prostą, lecz głęboką prawdę: aby zapewnić pokój, musimy przygotować się do wojny.
Od tej chwili jedyną misją odrodzonego Departamentu Wojny jest prowadzenie wojny oraz przygotowanie się do nieustępliwej, bezkompromisowej walki gwarantującej zwycięstwo. Robimy to nie dlatego, że chcemy wojny. Nikt z nas jej nie chce. Robimy to dlatego, że kochamy pokój i chcemy, by nasi obywatele mogli się nim cieszyć. Zasługują na to i mają prawo oczekiwać, że im ten pokój zapewnimy. Naszym pierwszym obowiązkiem jest siła. Siła, która zapobiega wojnie. Prezydent mówi o tym często, nazywając to „pokojem przez siłę”. Historia uczy, że tylko ci, którzy są gotowi walczyć o pokój, naprawdę na niego zasługują.
Dlatego pacyfizm jest naiwny i niebezpieczny. Lekceważy ludzką naturę i ignoruje historię ludzkości. Albo bronisz swojego narodu i swojej suwerenności, albo stajesz się poddanym kogoś innego. To prawda stara jak świat.
Ponieważ wojna kosztuje wiele krwi i pieniędzy, amerykańska republika zasługuje na armię, która wygra każdą wojnę, do której będzie musiała przystąpić. Jeśli nasi wrogowie okażą się dość głupi, by nas zaatakować, zostaną zmiażdżeni przemocą, precyzją i furią Departamentu Wojny. Zadrzyjcie z nami, a przekonacie się o tym na własnej skórze.
Pokój zaprowadzić można tylko przez siłę, przez etos wojownika. Jak słusznie powiedział prezydent Donald Trump, mamy najsilniejszą, najpotężniejszą, najbardziej śmiercionośną i najlepiej przygotowaną armię na świecie. Nikt nie może się z nami równać. Nikt nawet nie jest blisko. Jest to w dużej mierze zasługa niezwykle ważnych inwestycji, które prezydent poczynił podczas swojej pierwszej kadencji i które zamierzamy kontynuować. Jest to również zasługa przywódców i wspaniałych żołnierzy, którymi dowodzą. Ale świat oraz nasi wrogowie również mają coś do powiedzenia.
Doświadczamy coraz większej presji. Wrogowie się zbroją. Zagrożenia rosną. Nie ma czasu na gry – musimy być gotowi. Jeśli chcemy zapobiec wojnie, musimy przygotować się do niej już teraz. To my jesteśmy siłą w haśle „pokój przez siłę”. Albo jesteśmy gotowi zwyciężać, albo nie. Nie ma trzeciej opcji. Wszystko to oznacza, że potrzebujemy więcej żołnierzy, więcej amunicji, więcej dronów, więcej systemów Patriot, więcej okrętów podwodnych i więcej bombowców B-21. Sytuacja wymaga od nas większej innowacji, szerszego wykorzystania sztucznej inteligencji i bycia o krok przed przeciwnikiem, większych zdolności cybernetycznych, skuteczniejszych środków przeciwdziałania bezzałogowcom, większej obecności w kosmosie, większej prędkości działania.
Ameryka jest najsilniejsza, ale musi się stać jeszcze potężniejsza – i to szybko. To moment, którego nie wolno przegapić. Musimy odbudować i ukierunkować nasz przemysł obronny i stoczniowy, a także sprowadzić z powrotem do kraju produkcję kluczowych komponentów. Musimy pójść za przykładem prezydenta Trumpa i sprawić, by nasi sojusznicy i partnerzy wzięli na swoje barki część ciężaru. Ameryka nie zrobi wszystkiego sama. Wolny świat potrzebuje sojuszników dysponujących prawdziwą, twardą siłą, z realnym przywództwem wojskowym i realnymi zdolnościami bojowymi. Departament Wojny zajmuje się tym i nadaje temu priorytet.
Chcę się skupić przede wszystkim na ludziach i kulturze. Na nas samych. Bo żaden plan, żaden program, żadna reforma i żadne ugrupowanie nie mają szans powodzenia, jeśli w Departamencie Wojny nie będzie właściwych ludzi i odpowiedniej kultury.
Czytaj więcej: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pete-hegseth-aby-zapewnic-pokoj-musimy-byc-gotowi-do-wojny/
PAP/ LW






