Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi [Program]

Musicalowa „Antygona” z Teatru im. Słowackiego w Krakowie rozpocznie XXXII Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych organizowanego przez Teatr Powszechny w Łodzi. Kolejny -„Termopile polskie” – publiczność obejrzy w Teatrze Narodowym w Warszawie.
Na „Termopile polskie” w reż. Jana Klaty festiwalowa publiczność wybierze się do Teatru Narodowego w Warszawie
.W kwietniu w programie festiwalu znalazło się sześć tytułów; pierwszy to rapowany musical „Antygona” z Teatru im. Słowackiego w Krakowie.
Spektakl w reżyserii Jakuba Roszkowskiego opowiada tragedię Sofoklesa współczesnym, rapowym językiem. Buduje pomost pomiędzy światem antycznych herosów, wartości i chórów i współczesnym życiem młodych ludzi, których bunt i bohaterstwo miesza się zagubieniem, strachem i niepewnością. Teksty piosenek oraz muzykę – wraz z Michałem Szlempo – stworzył raper Bisz.
Musical prezentowany będzie 9 i 10 kwietnia na jednej z dwóch scen tymczasowych przy ul. Nowogrodzkiej 2B; siedziba Teatru Powszechnego od miesięcy przechodzi bowiem gruntowną modernizację.
Z kolei na „Termopile polskie” w reż. Jana Klaty festiwalowa publiczność wybierze się do Teatru Narodowego w Warszawie, bo z powodów technicznych spektaklu nie da się przenieść do Łodzi.
– To pierwsza premiera Jana Klaty po objęciu przez artystę dyrekcji sceny narodowej we wrześniu 2025, a zarazem premiera w roku 260-lecia Narodowej Sceny. Jan Klata sięga do dramatu Tadeusza Micińskiego, przygląda się polskim mitologiom i temu, w jaki sposób sami na siebie patrzymy – wyjaśniła dyrektorka artystyczna festiwalu i Teatru Powszechnego w Łodzi Ewa Pilawska.
Rzadko wystawiany tekst Micińskiego z 1913 r. wraca na scenę jako opowieść o bohaterstwie, ofierze i micie, który – choć wielokrotnie powtarzany – wciąż domaga się ponownego namysłu. W centrum przedstawienia znajduje się książę Poniatowski – zawieszony między życiem a śmiercią, uwikłany w obrazy historii, które nie przestają się powtarzać. Kolejne sceny przywołują przełomowe momenty z dziejów Polski, ale zamiast budować pomnik, spektakl przygląda się mechanizmom tworzenia narodowych mitów.
Motyw rodzinnej tajemnicy, ukrytej traumy, która – gdy wychodzi na jaw – kompletnie burzy powierzchowny porządek łączy dwa kolejne kwietniowe przedstawienia. Będą to: „Grupa krwi” Anny Wakulik w reż. Wojciecha Urbańskiego z Teatru Ateneum w Warszawie i „Uroczystość” w reż. Małgorzaty Bogajewskiej z Teatru Ludowego w Krakowie.
Łódzka publiczność będzie mogła obejrzeć także „Protest kielecki. Do kogo należą Kielce?” w reż. Jakuba Skrzywanka. Spektakl z Teatru im. Żeromskiego w Kielcach odwołuje się do rewolucji mieszkaniowej w Kielcach w latach 90. XX w., stawiając pytania o etyczność działań i nadużywanie władzy.
Kwietniowy program festiwalu zakończy „U mnie wszystko w porządku” – osobisty spektakl Cezarego Tomaszewskiego, który opowiada o próbie poradzenia sobie ze śmiercią najbliższej osoby w wyniku kryzysu suicydalnego.
W ramach festiwalu zaplanowano również spotkania z twórcami prowadzone przez krytyków teatralnych oraz panele dyskusyjne
.Kolejne spektakle prezentowane będą w maju i czerwcu, a na finał – 27 czerwca – zaplanowano prapremierę „Meczycha” – komedii napisanej przez Juliusza Machulskiego specjalnie dla Teatru Powszechnego w Łodzi – Polskiego Centrum Komedii i wyreżyserowanej przez Tomasza Karolaka.
W ramach festiwalu zaplanowano również spotkania z twórcami prowadzone przez krytyków teatralnych oraz panele dyskusyjne. W tym roku hasło festiwalu to „Wolność w Teatrze?”; dyr. artystyczna Ewa Pilawska chce zaprosić publiczność i ekspertów do debaty o szeroko pojętej wolności w kontekście polityki, cenzury ekonomicznej, krytyki teatralnej, ideologii.
XXXII Festiwal został dofinansowany ze środków Miasta Łodzi oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego w programie „Teatr 2026”. Patronem medialnym tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych jest Polska Agencja Prasowa.
Wielokulturowe, otwarte miasto. Łódzki Dom Wschodni
.Miasto wyrosło ze współpracy Polaków, Żydów, Niemców i Rosjan i do dzisiaj przechowuje pamięć o swoich początkach. Wielokulturowość to nie tylko przeszłość, ale teraźniejszość i przyszłość Łodzi. Jest doskonałym miejscem na siedzibę Domu Wschodniego – pisze Przemysław Marek SZEWCZYK
Zaczęło się od fascynacji Bliskim Wschodem i chęci podzielenia się nią z innymi. Potem wybuchła tam rewolta, polała się krew, a Europę zalała fala imigrantów i uchodźców. Wraz z nią pojawiła się potrzeba pomagania — tam, gdzie dzieje się zło. Serce tej inicjatywy, noszącej nazwę Dom Wschodni, bije w Łodzi, mieście zbudowanym na sieci wielu drobnych rzek i wielu kultur. Dzisiaj Łódź chce dać pracę mieszkańcom Aleppo — i zrobi to!
amienica na rogu ul. Więckowskiego i Zachodniej to dla łodzian miejsce dość znane, gdyż na jej parterze mieści się popularna w mieście księgarnia PWN. Na pierwszym piętrze natomiast, o czym nie wszyscy łodzianie wiedzą, za nauką jazdy, obok psychologa i adwokata, można znaleźć drzwi z wizytówką: „Stowarzyszenie Dom Wschodni — Domus Orientalis”. Za tymi drzwiami regularnie spotykają się członkowie stowarzyszenia, żeby omawiać realizowane w Syrii czy Egipcie projekty, a raz w tygodniu odbywają się otwarte wykłady na tematy związane z historią lub aktualną sytuacją Bliskiego Wschodu.
Codziennie przychodzą tu młodzi i dorośli amatorzy łaciny i greki — języków, które w Domu Wschodnim darzy się olbrzymim szacunkiem, bo otwierają drzwi do tekstów, których treść zbudowała Europę. Oprócz języków Cycerona i Homera Dom Wschodni daje też szansę poznania języka arabskiego — niezbędnego do poznania Bliskiego Wschodu. Lekcje języków to zresztą jeden z pierwszych projektów stowarzyszenia, który nosi nawet formalną nazwę Szkoły Języków Wschodu i Zachodu RHESIS. Informacja o szkole przed dwoma laty została umieszczona w oknach wynajmowanego przez stowarzyszenie lokalu, dlatego jadąc ulicą Zachodnią, można z tramwaju zobaczyć uosobioną mądrość patrzącą na Łódź z wielkoformatowego wydruku zdjęcia zrobionego w Bibliotece Celsusa w Efezie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/przemyslaw-marek-szewczyk-lodzki-dom-wschodni/
Wszystko, co najważniejsze w moim życiu, wydarzyło się w Łodzi
.Wiem, że mogę zrobić dla mojego miasta jeszcze wiele dobrego. W planach mam budowę mieszkań dla łodzian, odzyskanie rzek, aquapark dla Widzewa i remonty ulic mające podstawowy cel – zero dziur w jezdniach – pisze Hanna ZDANOWSKA.
Wszystko, co najważniejsze w moim życiu, wydarzyło się w Łodzi. Tutaj się urodziłam i uczyłam, tutaj mam rodzinny dom i swoje ukochane miejsca, tutaj pracuję i odpoczywam. To właśnie tutaj spotkało mnie największe wyróżnienie w życiu, kiedy mieszkańcy zdecydowali, że zostanę prezydentem Łodzi.
Nic nie daje większej satysfakcji niż możliwość zmieniania Łodzi. Robię to, odkąd pamiętam. Na studiach urządzaliśmy ogród botaniczny, już jako inżynier budowałam łódzkie osiedla Retkinię i Radogoszcz, prowadziłam też firmę odzieżową (bo jaką inną można prowadzić w Łodzi?).
Chciałam mieć większy wpływ na rozwój swojego ukochanego miasta, byłam dyrektorem Łódzkiej Izby Przemysłowo-Handlowej, wiceprezydentem miasta, wreszcie posłanką. Ale w Warszawie ciągle myślałam tylko o Łodzi. Prawie 15 lat temu zostałam po raz pierwszy prezydentem miasta, do nadrobienia mieliśmy dekady zaniedbań. Razem ze współpracownikami zakasaliśmy rękawy i zabraliśmy się do pracy. Efekty widać na każdym kroku, a „Łódź” dzisiaj znów brzmi dumnie.
Wpierwszej kolejności postawiliśmy na centrum, stąd zmiany miały promieniować na całe miasto. Rozpoczęliśmy remonty w programie Mia100 Kamienic, które rozrosły się w potężny program rewitalizacji. Zmodernizowaliśmy trasę WZ, budując bezkolizyjny tunel pod Śródmieściem i doprowadzając nowoczesny tramwaj na Janów i Olechów.
W zmiany wspaniale zaangażowali się mieszkańcy. Do przebudowy ulicy Piotrkowskiej, która znowu stała się salonem miasta, dołożyli pierwszy woonerf. Wymyślili, że na środku ul. 6 Sierpnia posadzą drzewa, i tak zrobili. Budżet Obywatelski przyniósł mnóstwo kapitalnych inicjatyw, a my szybko wprowadziliśmy najlepsze jako standard.
Trudno znaleźć dzisiaj w centrum ulicę bez drzew, niewyremontowaną miejską kamienicę czy większy kawałek pustej przestrzeni, której nie zamieniliśmy w skwer, plac zabaw czy miejsca parkingowe.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/hanna-zdanowska-lodz/
Lepszy klimat dla Łodzi
.Miasta zajmują 3 proc. powierzchni Ziemi, ale żyje w nich aż połowa ludzkości! W samej Europie ten wskaźnik jest jeszcze wyższy, a do 2050 roku ma osiągnąć aż 85 proc. Bez aktywnego udziału miast nie uda się osiągnąć celów zrównoważonego rozwoju, a tylko ta droga gwarantuje nam i naszym dzieciom bezpieczne i komfortowe miejsce do życia – pisze Hanna ZDANOWSKA.
Kiedy piszę te słowa, Łódź kończy właśnie porządki po kolejnej nawałnicy. W weekend, podczas którego gościliśmy na festiwalu Audioriver fanów muzyki elektronicznej z całej Polski i zagranicy, burza z obfitą ulewą doprowadziła do takiego wezbrania łódzkich rzek, że te zniszczyły dwa mosty na terenie miasta, a sam festiwal musieliśmy pierwszego dnia skrócić. Inne festiwale organizowane w ten letni weekend miały mniej szczęścia – przerwano Letnie Brzmienia i Męskie Granie. Z kolei na Słowacji została zniszczona scena muzyczna.
Wiemy już doskonale, że takich zjawisk będzie więcej. To nie tylko gwałtowne burze z ulewami i podtopienia, ale także długotrwałe susze, okresy skrajnie wysokich temperatur, które sprawiają, że przebywanie na dworze nie jest bezpieczne, to stepowienie ziemi i obniżanie się poziomu wód gruntowych.
Szczególnie wrażliwe na te zjawiska są miasta, które ze swoją zwartą zabudową i przekształconym mocno środowiskiem muszą szybko i sprawnie przejść transformację, która pozwoli im sprostać współczesnym wyzwaniom związanym ze zmianami klimatu.
Miasta zajmują 3 proc. powierzchni Ziemi, ale żyje w nich aż połowa ludzkości! W samej Europie ten wskaźnik jest jeszcze wyższy, a do 2050 roku ma osiągnąć aż 85 proc.
Bez aktywnego udziału miast nie uda się osiągnąć celów zrównoważonego rozwoju, a tylko ta droga gwarantuje nam i naszym dzieciom bezpieczne i komfortowe miejsce do życia.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/hanna-zdanowska-europejski-zielony-lad/
Reprywatyzacja w Łodzi. Blisko sto prób wyłudzeń kamienic
.Podczas mojej kadencji przekazaliśmy do prokuratury blisko sto spraw dotyczących podejrzanych prób wyłudzenia kamienic. Proces jednego z takich gangów właśnie się rozpoczyna. Ale to nie koniec naszej walki. Mamy pod lupą kilkaset kolejnych podejrzanych spraw spadkowych – opisuje Hanna ZDANOWSKA
Po raz pierwszy zetknęłam się z problemem wyłudzeń kamienic wiele lat przed tym, jak ten temat trafił na czołówki gazet. To był 2011 rok, przyszli do mnie mieszkańcy jednej z łódzkich kamienic w centralnej części miasta, przy ulicy Traugutta 9. Prosili o pomoc. Okazało się, że nagle pojawił się właściciel ich kamienicy.
Nikt jeszcze wówczas nie mówił o reprywatyzacji. Nie była to tak głośna sprawa. Nikt nie wiedział, że mamy do czynienia ze świetnie zorganizowanymi grupami, które z szukania rzekomych spadkobierców, fałszowania dokumentów i przedstawiania ich sądom uczyniły sobie świetny sposób na zarabianie. A ja nie przypuszczałam, że cała ta historia skończy się wielkim zatrzymaniem podejrzanych przez ówczesny CBŚ i powołaniem w urzędzie specjalnego zespołu detektywów.
Ale po kolei.
Z chwilą, kiedy zaczęłam zagłębiać się w sprawę, okazało się, że miasto dwa lata wcześniej wystąpiło do sądu w Łodzi o spadkobranie po właścicielce dwóch kamienic, a nieruchomość przy Traugutta 9 była jedną z nich.
Prawo mówi, że po określonym czasie, jeśli nie znaleziono spadkobierców, nieruchomość staje się własnością miasta. Jednak w czasie tych poszukiwań do sądu wpłynął wniosek o spadkobranie rzeczonej kamienicy przez pewną kobietę, w której imieniu występował wnuk.
Tenże wnuk złożył wniosek i na skutek zgodnego oświadczenia trzech świadków – które przedstawiła babka za pośrednictwem pełnomocnika, czyli właśnie wnuka – zatwierdził w sądzie spadkobranie ustne na rzecz babki dwóch łódzkich kamienic.
Upraszczając – trzech świadków twierdzi nagle zgodnie, że właścicielka przed śmiercią uczyniła swoją spadkobierczynią kobietę reprezentowaną przez wnuka. Pech oszustów polegał jednak na tym, że właścicielka nieruchomości zmarła dużo wcześniej, niż miało dojść do rzekomego spotkania ze „spadkobierczynią” i trzema świadkami.
Sytuacja z kamienicą uświadomiła mi, w jaki sposób dochodzi do takiego rodzaju przestępstw. Złożyliśmy doniesienie do prokuratury o podejrzenie wyłudzenia. Cała sprawa już po kilku miesiącach miała swój finał: CBŚ zatrzymało ponad siedemdziesiąt osób.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/hanna-zdanowska-reprywatyzacja-w-lodzi/
PAP/MB



