Jak demografia zmieni uniwersytety Europy?

Demografia coraz mocniej zmienia Europę. Zwykle myślimy o niej w kontekście emerytur, rynku pracy czy systemów ochrony zdrowia. Tymczasem jedna z największych przemian może dokonać się tam, gdzie Europa przygotowuje swoje przyszłe elity. Coraz mniej młodych ludzi oznacza bowiem nie tylko mniej studentów. Oznacza także zmianę roli uniwersytetów, walkę o kandydatów, przebudowę modeli finansowania oraz nowe pytania o miejsce wiedzy i nauki w starzejących się społeczeństwach. Demografia nie zmieni wyłącznie liczby studentów. Może zmienić samą ideę europejskiego uniwersytetu.
Europa wchodzi w epokę malejących roczników
Przez większą część XX wieku europejskie szkolnictwo wyższe rozwijało się w świecie rosnącej liczby młodych ludzi. Powojenny wyż demograficzny stworzył warunki do bezprecedensowej ekspansji edukacji. Uniwersytety rosły, budowano nowe kampusy, otwierano kolejne kierunki, a liczba studentów zwiększała się niemal z dekady na dekadę.
Ten model zaczyna jednak należeć do przeszłości. W wielu krajach Europy liczba urodzeń od lat znajduje się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. W konsekwencji coraz mniej młodych ludzi wchodzi do systemu edukacji. W Polsce proces ten jest szczególnie widoczny. Jeszcze kilkanaście lat temu na uczelniach studiowało ponad 1,9 miliona osób. Dziś jest ich około 1,25 miliona. Zmiana nie wynika z kryzysu zainteresowania edukacją, lecz przede wszystkim z gwałtownego spadku liczebności młodych roczników.
To dopiero początek. Pokolenia wchodzące obecnie do szkół podstawowych są jeszcze mniej liczne niż te, które trafiają dziś na uczelnie. Prognozy wskazują, że liczba dzieci i młodzieży będzie nadal spadać przez kolejne dekady.
W rezultacie uniwersytety staną się jednymi z pierwszych instytucji, które bezpośrednio odczują skutki nowej epoki demograficznej.
Uniwersytety będą konkurować o studentów
Przez wiele lat to kandydaci konkurowali o miejsca na najlepszych uczelniach. W nadchodzących dekadach coraz częściej to uczelnie będą konkurować o kandydatów.
Już dziś można obserwować początki tego procesu. Uniwersytety coraz mocniej inwestują w promocję, rozwijają ofertę międzynarodową, otwierają kierunki prowadzone w języku angielskim i poszukują nowych grup odbiorców. Coraz większe znaczenie mają nie tylko maturzyści, ale również osoby dorosłe chcące uzupełniać kompetencje w trakcie kariery zawodowej.
Zmienia się również geografia konkurencji. Jeszcze niedawno większość uczelni działała przede wszystkim na własnym rynku krajowym. Dziś student z Warszawy może równie łatwo studiować w Amsterdamie, Barcelonie czy Kopenhadze, jak w Krakowie czy Poznaniu. W świecie malejących roczników walka o studentów staje się coraz bardziej międzynarodowa.
Prof. Michał Kleiber na łamach „Wszystko co Najważniejsze” zwraca uwagę, że zagraniczni studenci stają się ważnym elementem rozwoju państw i uczelni. Polska przyciąga już ponad sto tysięcy studentów z innych krajów, a znaczenie tego procesu będzie rosło wraz z pogłębianiem się kryzysu demograficznego.
W przyszłości umiędzynarodowienie może stać się nie dodatkiem do strategii uczelni, lecz warunkiem ich przetrwania.
Koniec uniwersytetu masowego
Demografia może również zakończyć epokę uniwersytetu masowego, która zdominowała drugą połowę XX wieku.
Przez dekady politycy traktowali wzrost liczby studentów jako miernik sukcesu edukacyjnego. Im więcej osób zdobywało dyplomy, tym bardziej nowoczesne wydawało się społeczeństwo. W warunkach malejących roczników taka logika zaczyna tracić sens.
Uniwersytety będą musiały odpowiedzieć na nowe pytanie: czy ich celem jest kształcenie jak największej liczby studentów, czy raczej zapewnienie najwyższej jakości edukacji mniejszym grupom?
Zmiana ta może szczególnie mocno dotknąć kierunki humanistyczne i społeczne. Już wiele lat temu środowiska akademickie ostrzegały, że gwałtowne ograniczanie tych dziedzin wyłącznie z powodów demograficznych może prowadzić do długofalowych strat cywilizacyjnych. Autorzy listu opublikowanego na łamach Wszystko co Najważniejsze przypominali, że uniwersytet nie jest jedynie fabryką kompetencji zawodowych, lecz także miejscem kształtowania zdolności rozumienia świata.
W epoce sztucznej inteligencji i automatyzacji pytanie o rolę humanistyki może okazać się jeszcze ważniejsze niż w przeszłości.
Uniwersytet jako centrum życia społecznego
Jednocześnie znaczenie uczelni może rosnąć w zupełnie innym wymiarze.
Coraz więcej rektorów i badaczy zwraca uwagę, że uniwersytety stają się nie tylko miejscami nauki, lecz także ważnymi instytucjami społecznymi. Kampusy przekształcają się w przestrzenie spotkania mieszkańców, przedsiębiorców, organizacji społecznych i instytucji publicznych.
Prof. Ryszard Koziołek podkreślał, że wpływ uniwersytetów na otoczenie społeczne będzie prawdopodobnie coraz większy, wykraczając daleko poza tradycyjne funkcje edukacyjne. Uczelnie mogą stawać się ośrodkami integrującymi lokalne wspólnoty i budującymi kapitał społeczny miast.
To szczególnie ważne w starzejących się społeczeństwach. W świecie, w którym będzie mniej młodych ludzi, każda instytucja zdolna tworzyć więzi społeczne stanie się cenniejsza niż dziś.
Być może właśnie dlatego przyszłość uniwersytetu nie zależy wyłącznie od liczby studentów.
Demografia zmieni znaczenie wiedzy
Najgłębsza zmiana może dotyczyć jednak samego rozumienia edukacji.
Przez stulecia edukacja była przede wszystkim przygotowaniem młodych ludzi do wejścia w dorosłość. W XXI wieku coraz częściej będzie oznaczała uczenie się przez całe życie.
Starzenie społeczeństw, rozwój nowych technologii i przyspieszenie zmian gospodarczych sprawiają, że zdobycie dyplomu w wieku dwudziestu kilku lat przestaje wystarczać na całą karierę zawodową. Uniwersytety będą musiały nauczyć się funkcjonować w świecie, w którym znaczną część studentów stanowią osoby po czterdziestce, pięćdziesiątce lub sześćdziesiątce.
W takim świecie uczelnia nie będzie miejscem odwiedzanym raz w życiu. Będzie instytucją towarzyszącą człowiekowi przez dziesięciolecia.
Demografia może więc doprowadzić do paradoksu. Liczba młodych studentów będzie spadać, ale znaczenie edukacji wyższej dla całego społeczeństwa może rosnąć.
Przyszłość Europy będzie kształtowana także na kampusach
Debata o demografii koncentruje się najczęściej na emeryturach, rynku pracy i migracjach. To zrozumiałe. Jednak równie ważne pytanie brzmi: kto będzie kształcił przyszłe elity Europy w świecie malejących roczników?
Uniwersytety były jednym z fundamentów europejskiej cywilizacji przez niemal tysiąc lat. Przetrwały wojny, rewolucje i kryzysy gospodarcze. W nadchodzących dekadach będą musiały zmierzyć się z wyzwaniem mniej spektakularnym, ale równie fundamentalnym.
Będą musiały odnaleźć swoje miejsce w Europie, w której coraz mniej ludzi będzie miało dwadzieścia lat, a coraz więcej będzie miało siedemdziesiąt.
To właśnie dlatego demografia zmieni nie tylko liczbę studentów. Może zmienić samą definicję uniwersytetu.
Grzegorz Kim




