Program AfD z Erfurtu. Kim są „Niemcy paszportowi”?

W Erfurcie w środkowych Niemczech rozpoczyna się 4 lipca 2026 r. dwudniowy zjazd prowadzącej w sondażach prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD). W mieście spodziewane są masowe kontrdemonstracje, protestujący zamierzają zablokować drogi na partyjne spotkanie.
Program AfD z Erfurtu
W trakcie zjazdu wybrane zostanie kierownictwo partii, w tym jej współprzewodniczący. Jest niemal pewne, że na czele ugrupowania pozostaną Alice Weidel oraz Tino Chrupalla, choć w AfD podnoszą się głosy, że w przyszłości należałoby postawić na jednego lidera.
Mimo że Alice Weidel i Tino Chrupalla publicznie deklarują jedność, zakulisowo trwa między nimi rywalizacja o wpływy. Uwaga obserwatorów będzie więc skupiona na tym, kto w Erfurcie uzyska większe poparcie wśród ok. 600 delegatów z całego kraju.
„Niemcy paszportowi”
Jednym z kluczowych tematów zjazdu będzie migracja. Część polityków AfD używa pojęć takich jak „Passdeutsche” – „Niemcy paszportowi” – sugerując rozróżnienie między formalnym obywatelstwem a „prawdziwą” niemieckością. W partii ścierają się różne poglądy dotyczące „remigracji” (usunięcia z kraju imigrantów i osób o pochodzeniu migranckim – przyp. red.) oraz deportacji. Mimo to część Niemców o takich korzeniach deklaruje poparcie dla AfD.
Kontrdemonstracja lewicowo-liberalnych działaczy
W stolicy Turyngii spodziewanych jest w weekend nawet 50 tys. kontrdemonstrantów. Szeroki, ogólnokrajowy sojusz Resist zamierza zablokować drogi dojazdowe na kongres AfD. Składa się z organizacji lewicowych i skrajnie lewicowych, które od miesięcy mobilizowały chętnych na przyjazd do Erfurtu, a także przedstawiciele młodzieży, związków zawodowych, kościołów i grupa obywatelska Babcie Przeciw Prawicy. W inicjatywę zaangażowana jest przewodnicząca frakcji Lewicy w Bundestagu Heidi Reichinnek, popularna wśród młodego pokolenia na portalach społecznościowych.
Porządku w mieście strzegą tysiące policjantów, zobligowani do zapewnienia delegatom AfD dostępu do sali kongresowej. Media obawiają się jednak, że w mieście dojdzie do wybuchu przemocy.
Lider AfD w Turyngii Bjoern Hoecke, uznawany w Niemczech za reprezentantów najbardziej prawego skrzydła partii, mówił o „warunkach przypominających wojnę domową” i podkreślał, że nie jest dobre dla „rządów ludu”, jeśli najpopularniejsze ugrupowanie w kraju musi obawiać się o bezpieczeństwo swoich członków.
Słabnąca „zapora ogniowa”
Szef MSW Turyngii Georg Maier apelował do demonstrantów, by nie przeszkadzali w zjeździe i nie „pomagali AfD w stawianiu się w roli ofiary”. „Jeśli rzeczywiście dojdzie do przemocy, to pomoże to AfD w kampanii” – podkreślił Maier w radiu Deutschlandfunk.
Prowadząca w ogólnokrajowych sondażach AfD jest izolowana przez główne partie w kraju na poziomie federalnym oraz krajów związkowych, czego zwolennikiem jest chadecki kanclerz Friedrich Merz. Na niższym szczeblu, szczególnie na wschodzie kraju, ta „zapora ogniowa” jest jednak coraz mniej rygorystycznie przestrzegana.
6 września 2026 r. odbędą się wybory do landtagu Saksonii-Anhaltu, a dwa tygodnie później – w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W obu tych landach AfD jest zdecydowanym liderem sondaży i liczy we wrześniu na pierwsze w swojej historii przejęcie władzy na poziomie kraju związkowego.
PAP/Mateusz Obremski/MJ





