Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim 2026 pokażą przyszłość Niemiec

AKTUALIZACJA: 20 września 2026 r
20 września 2026 r. mieszkańcy Berlina oraz Meklemburgii-Pomorza Przedniego wybierają parlamenty swoich krajów związkowych. Najnowsze sondaże pokazują niezwykle wyrównaną rywalizację w obu landach.
Ważny test dla niemieckich partii
W Berlinie ostatni Politbarometer ZDF daje Lewicy 22 proc. poparcia, CDU 20 proc., AfD 18 proc., Zielonym 15 proc., a SPD 12 proc. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim doszło natomiast do odwrócenia kolejności na czele badania: SPD premier Manueli Schwesig uzyskała 37 proc., a AfD 36 proc.
Wyniki nie zmienią bezpośrednio składu Bundestagu, ale będą ważnym testem dla niemieckich partii przed kolejnymi wyborami federalnymi. Szczególne znaczenie ma sytuacja CDU, która w Meklemburgii-Pomorzu Przednim znajduje się w sondażach niewiele ponad progiem wyborczym, oraz dalsza skala wzrostu poparcia dla AfD.
Dwa głosowania pokażą dwa różne oblicza Niemiec
W niedzielę 20 września 2026 r. odbędą się wybory do berlińskiej Izby Deputowanych, czyli Abgeordnetenhaus, oraz wybory do landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Nie są to wybory do Bundestagu i nie wyłonią nowego kanclerza, a kolejny regularny termin wyborów federalnych przypada dopiero na 2029 r., jeżeli obecna kadencja nie zostanie skrócona. Pełny kalendarz, zasady wyboru kanclerza, ogólnoniemieckie sondaże oraz możliwe scenariusze dojścia AfD do władzy przedstawiamy w aktualizowanym kompendium „Wybory w Niemczech. Kto wygra? 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”.
Oba głosowania odbędą się dokładnie dwa tygodnie po wyborach w Saksonii-Anhalt, w których AfD uzyskała 43,8 proc. głosów i 39 spośród 83 mandatów, zdecydowanie wyprzedzając CDU. Partii zabrakło trzech miejsc do samodzielnej większości, a jej przeciwnicy nie stworzyli dotychczas prostego układu zdolnego bez trudności wybrać nowego premiera, dlatego powyborcze negocjacje w Magdeburgu stały się równie ważne jak sam rezultat głosowania. Dokładne wyniki oraz możliwe warianty rządu przedstawiamy w analizie „Wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt 2026. AfD zdecydowanie wygrywa”.
Berlin i Meklemburgia-Pomorze Przednie nie będą jednak prostym powtórzeniem Saksonii-Anhalt. Stolica jest wielką metropolią o niemal czterech milionach mieszkańców, silnej pozycji partii lewicowych i zielonych oraz sporze zdominowanym przez mieszkania, transport, bezpieczeństwo i sprawność miejskiej administracji. Meklemburgia-Pomorze Przednie jest natomiast słabo zaludnionym, nadbałtyckim krajem związkowym dawnej NRD, bezpośrednio graniczącym z Polską, w którym na decyzje wyborców silnie wpływają demografia, dostępność lekarzy i szkół, sytuacja obszarów wiejskich, ceny energii, migracja oraz stosunek do Rosji i wojny na Ukrainie.
Właśnie ta różnica sprawia, że oba wyniki będą tak istotne dla przyszłości Niemiec. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim okaże się, czy AfD potrafi powtórzyć dominację osiągniętą w innym wschodnim landzie, w Berlinie zaś zostanie sprawdzone, czy ugrupowanie może wejść do ścisłej czołówki również w liberalnej, międzynarodowej metropolii. Jednocześnie w obu miejscach wyborcy wystawią ocenę partiom tworzącym rząd federalny, a więc CDU/CSU i SPD, choć ich lokalne pozycje są skrajnie odmienne.
Wybory w Berlinie bez wyraźnego faworyta
Berlin wybierze co najmniej 130 deputowanych, a mieszkańcy miasta zagłosują również w wyborach do zgromadzeń dwunastu dzielnic. Niemiecka stolica została podzielona na 78 okręgów bezpośrednich, wyborca dysponuje zaś pierwszym głosem oddawanym na kandydata w okręgu oraz drugim głosem, który decyduje o proporcjonalnym podziale miejsc między listy partyjne. W wyborach będzie mogło uczestniczyć około 2,4 mln mieszkańców, po raz pierwszy również osoby, które ukończyły 16 lat, co zwiększa znaczenie mobilizacji najmłodszego elektoratu.
Głosowanie kończy jeden z najbardziej niezwykłych okresów w historii berlińskiej polityki. Wybory przeprowadzone we wrześniu 2021 r. zostały unieważnione z powodu poważnych problemów organizacyjnych, obejmujących między innymi brak kart wyborczych, wielogodzinne kolejki i czasowe zamykanie lokali. Powtórne głosowanie odbyło się w lutym 2023 r., ale wybrani wtedy deputowani otrzymali mandaty jedynie na pozostałą część kadencji rozpoczętej w 2021 r., dlatego Berlin wraca do urn jesienią 2026 r. zgodnie z pierwotnym rytmem wyborczym.
W 2023 r. wybory wygrała CDU z wynikiem 28,2 proc., a SPD i Zieloni otrzymali po 18,4 proc. Die Linke zdobyła 12,2 proc., AfD 9,1 proc., natomiast FDP znalazła się poza parlamentem, ponieważ nie przekroczyła progu wyborczego. CDU utworzyła następnie koalicję z SPD, a Kai Wegner został pierwszym od ponad dwóch dekad politykiem chadecji stojącym na czele władz stolicy.
Obecny wybór nie będzie jednak referendum wyłącznie nad urzędującym burmistrzem, ponieważ Kai Wegner wycofał się z ubiegania o następną kadencję. Jego pozycję osłabiły spory dotyczące sposobu zarządzania miastem, cięć budżetowych oraz informacji przekazywanych opinii publicznej podczas rozległej awarii energetycznej, a nowym liderem CDU został senator finansów i kultury Stefan Evers. Zmiana przeprowadzona na krótko przed wyborami odebrała chadecji przewagę urzędującego kandydata, ale pozwoliła jej rozpocząć próbę oddzielenia kampanii od obciążeń związanych z osobą dotychczasowego burmistrza.
Kandydatem SPD jest Steffen Krach, były sekretarz stanu w berlińskiej administracji nauki, a następnie prezydent regionu Hanower, który ma odbudować partię rządzącą Berlinem przez większą część okresu po zjednoczeniu Niemiec. Die Linke wystawiła prawnika Elif Eralp, Zieloni startują z Wernerem Grafem i Bettiną Jarasch, przy czym to Graf jest kandydatem do objęcia Czerwonego Ratusza, natomiast liderem AfD pozostaje Kristin Brinker. O wejście do parlamentu walczą również BSW i FDP, a wynik BSW w pobliżu progu pięciu procent może zasadniczo zmienić liczbę ugrupowań potrzebnych do zbudowania większości.
Najważniejszym tematem berlińskiej kampanii są mieszkania, ponieważ około 85 proc. mieszkańców miasta żyje w wynajmowanych lokalach, a wzrost czynszów oraz niedostateczna podaż nowych mieszkań dotykają nie tylko osoby o niskich dochodach, lecz również klasę średnią. Die Linke domaga się realizacji wyniku referendum z 2021 r., w którym większość głosujących poparła uspołecznienie zasobów największych koncernów mieszkaniowych, CDU akcentuje natomiast zwiększenie liczby budowanych lokali, uproszczenie procedur i ochronę własności prywatnej. SPD oraz Zieloni próbują łączyć rozbudowę zasobu komunalnego z regulacją czynszów i przyspieszeniem nowych inwestycji.
Szczególnym symbolem mieszkaniowego sporu stało się Tempelhofer Feld, ogromny teren rekreacyjny na obszarze dawnego lotniska Tempelhof. Mieszkańcy Berlina odrzucili jego zabudowę w referendum w 2014 r., jednak CDU chce dopuścić budowę około 20 tys. mieszkań na obrzeżach tego obszaru. Przeciwne takiemu rozwiązaniu pozostają Lewica, Zieloni i SPD.
Najnowsze sondaże przed wyborami w Berlinie
Ostatni przed wyborami Politbarometer Forschungsgruppe Wahlen dla ZDF, opublikowany 18 września, daje pierwsze miejsce Lewicy z wynikiem 22 proc. CDU uzyskuje 20 proc., AfD 18 proc., Zieloni 15 proc., SPD 12 proc., a BSW 4 proc. Pozostałe ugrupowania otrzymują łącznie 9 proc.
W porównaniu z wyborami z 2023 r. szczególnie duża zmiana widoczna jest w przypadku AfD. Wówczas partia uzyskała 9,1 proc. głosów, podczas gdy obecnie badanie ZDF wskazuje na 18 proc. Lewica wzrosła w tym samym porównaniu z 12,2 do 22 proc., natomiast CDU spadła z 28,2 do 20 proc., a SPD z 18,4 do 12 proc.
Różnice między pierwszymi ugrupowaniami pozostają jednak w granicach typowego błędu sondażowego. Badanie przeprowadzono od 14 do 17 września na grupie 1611 uprawnionych do głosowania. Przy wyniku około 40 proc. deklarowany margines błędu wynosi około trzech punktów procentowych, a przy wyniku około 10 proc. – około dwóch punktów. Ponadto 23 proc. badanych nie było jeszcze pewnych, czy weźmie udział w wyborach lub na kogo odda głos.
Obecna koalicja CDU i SPD nie uzyskałaby według tej projekcji większości. ZDF wskazuje, że arytmetyczną większość miałyby między innymi dwa trzy-partyjne warianty: Lewica–Zieloni–SPD oraz CDU–Zieloni–SPD.
W badaniu dotyczącym preferowanego burmistrza Elif Eralp z Lewicy wskazało 25 proc. respondentów, kandydata CDU Stefana Eversa 24 proc., a Wernera Grafa z Zielonych 12 proc. Kai Wegner nie ubiega się o kolejną kadencję jako główny kandydat CDU po krytyce związanej z jego sposobem reagowania na styczniową awarię energetyczną w Berlinie.
Drugim polem sporu są bezpieczeństwo i zdolność władz do utrzymania porządku w przestrzeni publicznej. CDU i AfD proponują wzmocnienie policji, monitoring oraz bardziej restrykcyjną politykę migracyjną, podczas gdy partie lewicowe kładą większy nacisk na prewencję, politykę społeczną i ochronę mniejszości. Deutschlandfunk wskazuje również na rosnące znaczenie problemu czystości miasta, kondycji szkół i urzędów oraz wieloletnich trudności z realizowaniem inwestycji publicznych.
Trzecim obszarem pozostaje transport, w którym przebiega wyraźna granica między bardziej przyjazną kierowcom polityką CDU i AfD a programami Zielonych oraz Die Linke, zakładającymi dalszą rozbudowę komunikacji publicznej i infrastruktury rowerowej. Spór nie dotyczy wyłącznie ideologicznego wyboru między samochodem i rowerem, lecz codziennych doświadczeń mieszkańców peryferyjnych dzielnic, czasu dojazdu do pracy, remontów kolei miejskiej oraz braku wystarczającej liczby połączeń między obrzeżami. Berlin głosuje zatem nie tylko nad tożsamością europejskiej metropolii, ale również nad tym, czy władze miasta potrafią zapewnić podstawową sprawność administracji i usług publicznych.
Meklemburgia-Pomorze Przednie wybiera między AfD i Manuelą Schwesig
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim wybory również odbędą się 20 września, lecz układ sił jest znacznie mniej rozdrobniony niż w Berlinie. Od 2021 r. landem rządzi koalicja SPD i Die Linke kierowana przez Manuelę Schwesig, która stoi na czele miejscowego rządu od 2017 r. W poprzednich wyborach SPD otrzymała 39,6 proc., AfD 16,7 proc., CDU 13,3 proc., Die Linke 9,9 proc., Zieloni 6,3 proc., a FDP 5,8 proc.
W ciągu pięciu lat AfD ponad dwukrotnie zwiększyła sondażowe poparcie, podczas gdy CDU spadła do poziomu, który jeszcze niedawno byłby dla niemieckiej chadecji niewyobrażalny. SPD straciła część wyborców, ale pozostaje jedyną partią, która może jeszcze odebrać AfD pierwsze miejsce, przede wszystkim dzięki wysokiej rozpoznawalności Manueli Schwesig. Powstał w ten sposób szczególny układ, w którym SPD i AfD toczą wyrównaną rywalizację o pierwsze miejsce, natomiast Manuela Schwesig pozostaje zdecydowanie najpopularniejszym kandydatem do kierowania rządem
Głównym kandydatem AfD na premiera jest Leif-Erik Holm, jeden z założycieli regionalnych struktur ugrupowania i deputowany do Bundestagu. Ważną pozycję zachowuje również przewodniczący klubu AfD Enrico Schult, który zajmuje pierwsze miejsce na liście krajowej, podczas gdy Holm ubiega się wyłącznie o mandat bezpośredni w okręgu, w którym rywalizuje z Manuelą Schwesig. CDU reprezentuje Daniel Peters, Die Linke wicepremier i minister edukacji Simone Oldenburg, Zielonych Claudia Müller, a BSW Peter Schabbel.
Kampania Manueli Schwesig została zbudowana wokół personalnego wyboru między nią a AfD. Premier akcentuje bezpłatne miejsca w żłobkach i świetlicach, ochronę miejsc pracy, wynagrodzenia zgodne z układami zbiorowymi, stabilność świadczeń społecznych i sprzeciw wobec części reform oszczędnościowych proponowanych przez rząd federalny. Jej strategia pozwala SPD dystansować się od słabych notowań socjaldemokratów w całych Niemczech, ale jednocześnie osłabia mniejsze partie, ponieważ wyborcy Die Linke, Zielonych lub CDU mogą uznać, że tylko głos na Schwesig powstrzyma AfD przed zwycięstwem.
Centralnym elementem kampanii SPD stało się hasło „Kobieta przeciw niebieskim”, odnoszące się bezpośrednio do premier Manueli Schwesig i barwy kojarzonej z AfD. Schwesig ostrzegała w kampanii przed możliwością przejęcia władzy przez AfD, podczas gdy kandydat tej partii Leif-Erik Holm mówił o możliwości „niebieskiego zwrotu” po wcześniejszym sukcesie ugrupowania w Saksonii-Anhalt.
.AfD łączy postulaty ograniczenia migracji z obietnicami zmniejszenia liczby ministerstw i stanowisk w administracji, obniżenia podatku od nabywania nieruchomości, zahamowania rozbudowy energetyki wiatrowej oraz wypowiedzenia umowy państwowej regulującej funkcjonowanie regionalnej telewizji NDR. Partia proponuje także utworzenie landowej formacji zajmującej się kontrolą granicy i wydalaniem osób bez prawa pobytu, chociaż część tych kompetencji należy do władz federalnych. Szersze omówienie ideowych i programowych źródeł wzrostu AfD przedstawia Jan ŚLIWA w tekście „Czytamy program AfD. Partii, która przymierza się do władzy w Niemczech”.
CDU próbuje przenieść kampanię z konfrontacji SPD–AfD na gospodarkę, szkolnictwo, ochronę zdrowia i bezpieczeństwo, lecz jej kandydat pozostaje znacznie mniej rozpoznawalny od Manueli Schwesig i Leifa-Erika Holma. Die Linke broni osiągnięć kierowanego przez siebie resortu edukacji, ale musi odpowiadać na zarzuty dotyczące braków kadrowych oraz wysokiego odsetka uczniów, którzy nie zdają matury, Zieloni walczą natomiast przede wszystkim o przekroczenie progu, od którego może zależeć powstanie większości zdolnej utrzymać AfD poza rządem. W dniach 15 i 16 września NDR przeprowadził debaty wyborcze. Najpierw spotkali się Simone Oldenburg, Daniel Peters, Claudia Müller i Peter Schabbel, a dzień później w bezpośrednim pojedynku Manuela Schwesig i Leif-Erik Holm.
Po raz pierwszy w wyborach do landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego będą mogły głosować osoby od 16. roku życia, dlatego znaczenie politycznych preferencji młodego elektoratu jest większe niż w poprzednich kampaniach. W przeprowadzonym od 7 do 11 września głosowaniu próbnym osób poniżej 16 lat AfD otrzymała 33,3 proc., Die Linke 25,3 proc., SPD 14,2 proc., Zieloni 8,1 proc., CDU 3,9 proc., BSW 2,9 proc., a FDP 1,8 proc. Wyniku opartego na około 1500 uczestnikach nie można traktować jako reprezentatywnej prognozy wyborczej, pokazuje on jednak wyjątkowo silną polaryzację najmłodszych między dwiema partiami przedstawiającymi się jako zasadnicza alternatywa wobec politycznego centrum.
Meklemburgia-Pomorze Przednie ma dla Polski szczególne znaczenie, ponieważ graniczy z województwem zachodniopomorskim, obejmuje niemiecką część wyspy Uznam i uczestniczy we wspólnych programach transgranicznych. Decyzje władz w Schwerinie wpływają na transport, energetykę, rynek pracy, ochronę Bałtyku, inwestycje przygraniczne i codzienne funkcjonowanie mieszkańców pogranicza. Choć rząd landowy nie może samodzielnie zmienić niemieckiej polityki wobec Rosji lub Ukrainy, silny wynik AfD w kolejnym wschodnim kraju związkowym zwiększyłby presję na rząd federalny w sprawach sankcji, pomocy wojskowej i przyszłości stosunków z Moskwą.
SPD dogoniła AfD na finiszu kampanii
Najnowszy Politbarometer Forschungsgruppe Wahlen dla ZDF przyniósł istotną zmianę na finiszu kampanii. SPD premier Manueli Schwesig uzyskała w badaniu 37 proc. poparcia i po raz pierwszy wyprzedziła AfD, której przypadło 36 proc. Jeszcze tydzień wcześniej AfD miała w tym samym badaniu 37 proc., a SPD 34 proc.
Pozostałe ugrupowania znajdują się znacznie niżej. Lewica otrzymuje 9 proc., CDU 6 proc., Zieloni 5 proc., a BSW 4 proc. Oznacza to, że szczególnie w przypadku Zielonych oraz CDU nawet niewielkie przesunięcia poparcia mogą mieć znaczenie dla przyszłego składu parlamentu.
Zmiana jest szczególnie wyraźna w dłuższej perspektywie. Jeszcze we wrześniu 2025 r. badanie Infratest dimap dawało AfD 38 proc., a SPD 19 proc. W ostatnich tygodniach kampanii różnica między obiema partiami została jednak zniwelowana.
Badanie ZDF przeprowadzono od 14 do 17 września wśród 1395 uprawnionych do głosowania. Przy poparciu około 40 proc. margines błędu wynosi około trzech punktów procentowych. ZDF zaznacza więc, że różnica jednego punktu między SPD i AfD nie pozwala na przesądzenie kolejności ugrupowań w samych wyborach. Dodatkowo 21 proc. respondentów nie było jeszcze pewnych, czy zagłosuje albo którą partię poprze.
Wyraźniejsza różnica występuje w ocenie kandydatów na stanowisko premiera. Manuelę Schwesig wskazuje 61 proc. badanych, natomiast Leifa-Erika Holma 30 proc.
Dotychczasowa koalicja SPD z Lewicą nie miałaby według obecnej projekcji większości parlamentarnej. Znaczenie dla późniejszych rozmów koalicyjnych będzie więc miało również to, które z ugrupowań znajdujących się w pobliżu pięcioprocentowego progu ostatecznie wejdą do landtagu.
Pierwsze wyniki exit poll w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim
Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zwyciężyła w niedzielnych wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, wyprzedzając SPD o 1,5 punktu procentowego – wynika z badania exit poll stacji ZDF. W Berlinie głosowanie wygrała Lewica, a drugie miejsce zajęło CDU.
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD uzyskała zgodnie z pierwszą prognozą 38 proc., a SPD 36,5 proc. Próg wyborczy przekroczyła w tym kraju związkowym na północy Niemiec także Lewica z wynikiem 6 proc. oraz Zieloni i CDU, które uzyskały po 5 proc.
Taki rezultat oznacza, że CDU nie jest jeszcze pewne wejścia do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego.
W Berlinie zwycięska Lewica uzyskała zgodnie z badaniem dla stacji ZDF 26 proc. głosów. Drugie było CDU z poparciem na poziomie 20 proc. Kolejne miejsca zajęli Zieloni – 15,5 proc., AfD – 13,5 proc., SPD – 12 proc. oraz BSW – 5 proc.
Wybory stały się testem przywództwa Friedricha Merza
Znaczenie obu głosowań wyraźnie wzrosło 15 września, kiedy Reuters poinformował o zwołaniu na dzień wyborów specjalnego spotkania kierownictwa CDU i CSU. Jego uczestnicy mają skoordynować reakcję na wrześniowe porażki, określić dalszy kierunek ugrupowania i publicznie zamanifestować poparcie dla Friedricha Merza, ponieważ kolejne słabe wyniki mogłyby wzmocnić przeciwników kanclerza wewnątrz chadecji. Sam Merz zapowiedział, że zamierza dokończyć czteroletnią kadencję i nie chce wykorzystywać głosowania nad wotum zaufania do wymuszania realizacji swojego programu.
Skala problemu jest widoczna zarówno w sondażach partyjnych, jak i w ocenach osobistych. CDU/CSU otrzymuje w badaniach ogólnoniemieckich jedynie 18–20 proc., wyraźnie mniej niż AfD, natomiast w weekendowym badaniu INSA 78 proc. ogółu respondentów uznało, że Friedrich Merz nie powinien być kanclerzem, przy czym podobnego zdania było również 58 proc. wyborców CDU. Tak silne odrzucenie przywódcy sprawia, że wynik CDU na poziomie 6 proc. w Meklemburgii-Pomorzu Przednim przestaje być wyłącznie regionalną porażką, a staje się argumentem w ogólnokrajowym sporze o zdolność Merza do odzyskania elektoratu odpływającego do AfD.
Kanclerz otrzymał jednocześnie ograniczone wsparcie po wyborach komunalnych w Dolnej Saksonii, w których 13 września CDU zajęła pierwsze miejsce z wynikiem 27,2 proc., SPD uzyskała 24,6 proc., a AfD 15,9 proc. Rezultat pokazał, że chadecja nadal potrafi zwyciężać w zachodniej części kraju, nie rozstrzygnął jednak sporu o jej pozycję na wschodzie, gdzie wyniki są zdecydowanie gorsze. Merz odpowiedział na krytykę zapowiedzią dalszych reform, obniżenia kosztów paliw i pogłębienia unijnych relacji handlowych, natomiast w polityce zagranicznej odrzucił zmianę kursu wobec Rosji i wycofanie poparcia dla Ukrainy.
Jak niemieckie i światowe media oceniają podwójne wybory
Niemieckie media zwracają uwagę przede wszystkim na odmienność obu głosowań. Deutschlandfunk określa rywalizację w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jako pojedynek popularnego premiera z najsilniejszą partią, natomiast w Berlinie podkreśla brak wyraźnego faworyta oraz większą rolę problemów lokalnych niż rozpoznawalności kandydatów. ZDF wskazuje, że w obu landach dotychczasowe koalicje utraciły według sondaży większość, lecz w Berlinie wyborcy nie wyrażają wyraźnego poparcia dla żadnego z dostępnych wariantów nowego rządu.
„Le Monde” przedstawia Berlin jako wyjątek na niemieckiej mapie, ponieważ w mieście, w którym AfD pozostaje słabsza niż w skali kraju, pierwsze miejsce może zdobyć Die Linke. Francuski liberalno-lewicowy dziennik zwraca uwagę na kryzys mieszkaniowy, szybki wzrost ludności, spór o bezpieczeństwo, cięcia w kulturze i edukacji oraz utrzymujące się podziały między centrum i peryferiami miasta. Berlin nie jest więc polityczną wyspą odciętą od problemów całych Niemiec, ale odpowiada na nie inaczej niż wschodnie regiony wiejskie.
„Financial Times” ocenia wzrost AfD jako rezultat nakładania się problemów gospodarczych, demograficznych i tożsamościowych. Wschodnie landy pozostają słabsze ekonomicznie od większości zachodnich regionów, zmagają się z odpływem młodych mieszkańców, starzeniem ludności i poczuciem niedostatecznej reprezentacji, a jednocześnie silniej odczuwają zagrożenia związane z przemysłem, cenami energii i transformacją gospodarczą. AfD potrafi mobilizować zarówno osoby wcześniej niegłosujące, jak i pracowników obawiających się utraty pozycji społecznej, dlatego sprowadzanie jej poparcia wyłącznie do protestu przeciw migracji nie wyjaśnia pełnej skali zjawiska.
Analitycy Carnegie Endowment zwracają uwagę, że AfD nie jest całkowicie jednolita w polityce zagranicznej. Część ugrupowania widzi Niemcy jako państwo współpracujące z amerykańską prawicą i innymi europejskimi partiami narodowymi, inne środowiska opowiadają się za znacznie bliższymi relacjami z Rosją i strategicznym dystansem wobec Stanów Zjednoczonych. Te różnice mogą ograniczać zdolność AfD do tworzenia spójnej polityki rządowej, ale nie zatrzymują wzrostu poparcia, ponieważ w kampaniach regionalnych na pierwszym planie znajdują się przede wszystkim migracja, energia, bezpieczeństwo, szkoły i krytyka dotychczasowych elit.
Co wyniki będą oznaczać dla Niemiec i Polski?
Najtrudniejszy politycznie scenariusz dla kanclerza zakładałby jednoczesne zwycięstwo AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, wejście tej partii do ścisłej czołówki w Berlinie i dalsze osłabienie CDU. Po wyniku 17,2 proc. w Saksonii-Anhalt rezultat około 6 proc. w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oznaczałby, że chadecja przestała być główną partią centroprawicy w znacznej części wschodnich Niemiec. Drugie miejsce albo niewielkie zwycięstwo w Berlinie nie zrównoważyłoby tej porażki, szczególnie gdyby CDU utraciła urząd burmistrza.
SPD znajduje się w sytuacji odwrotnej. W Berlinie może uzyskać historycznie słaby wynik około 10–12 proc., lecz w Meklemburgii-Pomorzu Przednim pozostaje blisko pierwszego miejsca i może zachować stanowisko premiera. Ewentualne zwycięstwo Manueli Schwesig zostałoby wykorzystane przez socjaldemokratów jako dowód, że lokalna wiarygodność, polityka społeczna i wyraźne odróżnienie się od rządu federalnego pozwalają odbudowywać poparcie, podczas gdy porażka osłabiłaby pozycję SPD także w koalicji z CDU/CSU.
Dla AfD najważniejszy będzie nie tylko procent głosów, lecz zdolność przełożenia zwycięstwa na władzę. Jeżeli partia po raz kolejny zajmie pierwsze miejsce, ale zostanie odsunięta od rządu przez koalicję kilku pozostałych ugrupowań, będzie przekonywać, że system partyjny służy przede wszystkim blokowaniu decyzji wyborców. Jeżeli natomiast nie zbliży się do samodzielnej większości i nie znajdzie partnera, jej przeciwnicy otrzymają argument, że wysoka popularność nie wystarcza do objęcia odpowiedzialności za administrację.
Polska powinna szczególnie uważnie obserwować wynik w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. To land graniczący z Rzecząpospolitą, uczestniczący we współpracy infrastrukturalnej i gospodarczej na Bałtyku oraz w regionie ujścia Odry, a zarazem część Niemiec, w której silne są postulaty odbudowy relacji z Rosją. Analizę ryzyk związanych z dalszym wzrostem AfD, obejmujących politykę wobec Ukrainy, NATO, polsko-niemieckiej granicy, świadczeń dla Polaków i niemieckiej polityki historycznej, przedstawia Sebastian MEITZ w analizie „AfD coraz bliżej władzy. Czego powinna obawiać się Polska?”.
Nie należy jednak przenosić kompetencji rządu federalnego na władze krajów związkowych. Ani Berlin, ani Schwerin nie mogą samodzielnie znieść sankcji wobec Rosji, zakończyć pomocy dla Ukrainy lub zmienić zobowiązań Niemiec w NATO, mogą natomiast oddziaływać na ogólnokrajową debatę, reprezentować landy w Bundesracie oraz wpływać na stanowisko partii przed kolejnymi wyborami do Bundestagu. Im więcej regionalnych struktur zbuduje AfD i im częściej będzie zajmowała pierwsze miejsce, tym większa stanie się presja na CDU, aby na nowo zdefiniowała własną politykę oraz granice dopuszczalnej współpracy parlamentarnej.
Wybory 20 września nie rozstrzygną więc jeszcze, kto będzie rządził Niemcami po 2029 r., ale pokażą trzy elementy kluczowe dla odpowiedzi na to pytanie. Pierwszym będzie trwałość wzrostu AfD po sukcesie w Saksonii-Anhalt, drugim zdolność CDU i SPD do utrzymywania własnych regionalnych bastionów mimo słabości rządu federalnego, trzecim zaś możliwość tworzenia stabilnych większości bez partii, która w części kraju stała się ugrupowaniem dominującym. To właśnie relacja między wynikiem wyborczym i zdolnością koalicyjną pozostaje najważniejszym paradoksem współczesnej niemieckiej polityki.
Berlin może odpowiedzieć, czy lewica potrafi odzyskać władzę w wielkiej europejskiej metropolii, a Meklemburgia-Pomorze Przednie, czy popularność jednego premiera wystarczy do zatrzymania najsilniejszej partii wschodnich Niemiec. Jeżeli oba głosowania przyniosą dalsze osłabienie tradycyjnych partii ludowych, system oparty przez dziesięciolecia na dominacji CDU/CSU i SPD znajdzie się pod jeszcze większą presją, jeżeli natomiast Manuela Schwesig obroni pierwsze miejsce, a CDU zwycięży w Berlinie, partie centrum otrzymają dowód, że silni kandydaci regionalni nadal mogą powstrzymywać AfD. Niemcy nie wybiorą 20 września nowego kanclerza, ale mogą tego dnia wykonać kolejny ważny krok ku zupełnie nowemu układowi politycznemu.
Sebastian Nizio





