„Pedro Sánchez jest chińskim koniem trojańskim w Europie” [Daniel LACALLE]

Sánchez chińskim koniem trojańskim

Pedro Sánchez jest chińskim koniem trojańskim w Europie – tak można streścić ostrzeżenie hiszpańskiego ekonomisty Daniela Lacalle’a, który w rozmowie z Atlantico krytykuje zbliżenie Madrytu z Pekinem. Za obietnicami inwestycji i nowych miejsc pracy dostrzega on strategię zdobywania europejskiego rynku przez przedsiębiorstwa powiązane z chińską władzą. Stawką tego sporu są kontrola nad przemysłem, bezpieczeństwo wrażliwych danych i zdolność Europy do prowadzenia samodzielnej polityki.

.Cztery wizyty w Chinach w cztery lata świadczą o konsekwencji hiszpańskiego premiera. Podczas pobytu w Pekinie 14 kwietnia 2026 roku Sánchez ogłosił ustanowienie stałego dialogu strategicznego, nadającego współpracy obu państw trwalszą strukturę polityczną. Z komunikatu jego kancelarii wynikało, że Madryt chce odgrywać aktywną rolę również w stosunkach między Chinami a całą Unią Europejską. Hiszpański premier występuje więc z ambicją wpływania na europejską politykę wobec Pekinu, wykraczającą poza dwustronne kontrakty.

Punktem wyjścia pozostaje jednak głęboka nierównowaga gospodarcza. Jak informowaliśmy we „Wszystko co Najważniejsze”, w 2025 roku Hiszpania sprowadziła z Chin towary warte około 50 mld euro, podczas gdy sprzedaż w przeciwnym kierunku wynosiła około 8 mld euro. Z tych zaokrąglonych wartości wynika deficyt rzędu 42 mld euro, którego zmniejszenia Sánchez oczekiwał podczas kolejnej wizyty u Xi Jinpinga. Opisywaliśmy ten problem w materiale o zacieśnianiu stosunków Hiszpanii z Chinami.

Sánchez chińskim koniem trojańskim w ocenie krytyków

Daniel Lacalle, hiszpański ekonomista i zarządzający funduszami, w wywiadzie opublikowanym przez Atlantico 1 listopada 2026 roku kwestionuje gospodarcze uzasadnienie tej strategii. Jego zdaniem Madryt udostępnia sprawnie działający rynek firmom związanym z chińskim państwem, otrzymując w zamian obietnice, których rzeczywista wartość jest znacznie mniejsza od politycznych zapowiedzi. Ekonomista zarzuca chińskim inwestorom opieranie przedsięwzięć na materiałach i pracownikach sprowadzanych z Chin, co ogranicza korzyści dla kraju przyjmującego kapitał. Hiszpania miałaby w takim układzie pełnić rolę rozbudowanego zaplecza logistycznego dla ekspansji Pekinu.

Najważniejsze ostrzeżenie Lacalle’a dotyczy kontroli nad produkcją. W jego ujęciu określenie „Made in China” może ustąpić formule „Made by China”, opisującej towary wytwarzane pod europejską marką, lecz pozostające częścią chińskiego systemu przemysłowego. Przejmowanie istniejących marek i lokowanie zakładów w Unii ma, według ekonomisty, ułatwiać zdobywanie klientów oraz osłabiać skuteczność barier handlowych. Lacalle obawia się, że europejska etykieta przesłoni rzeczywiste pochodzenie technologii, komponentów i decyzji gospodarczych.

W rozmowie z Atlantico ekonomista przypisuje tej polityce również motywację związaną z utrzymaniem władzy. Uważa, że część europejskiej lewicy postrzega współpracę z Pekinem jako sposób budowania przeciwwagi dla Stanów Zjednoczonych i poszerzania własnych możliwości politycznej kontroli. Lacalle wiąże tę strategię także z ideami promowanymi przez Grupę z Puebla. W jego interpretacji koszty ponoszone przez przemysł oraz ryzyko utraty własności intelektualnej zostają podporządkowane interesowi politycznemu rządzących.

Fabryki w Hiszpanii i chińska kontrola nad technologią

Znaczenie tego sporu widać w motoryzacji, której przekształcenie Sánchez uczynił jednym z elementów swojej polityki gospodarczej. Opisany we „Wszystko co Najważniejsze” plan Auto 2030 przewidywał na 2026 rok niemal 1,3 mld euro wsparcia rynku i przemysłu samochodów elektrycznych. W tej kwocie zapowiadano 400 mln euro na pomoc przy zakupie pojazdów oraz 300 mln euro na rozwój infrastruktury ładowania. Chińskie inwestycje stanowią istotny element tego przemysłowego otwarcia, które przedstawiliśmy w materiale „Plan Auto 2030, czyli hiszpańska Izera”.

Najbardziej wyrazistym przykładem jest fabryka akumulatorów budowana w Aragonii przez wspólne przedsięwzięcie koncernów Stellantis i CATL. W komunikacie dotyczącym rozpoczęcia budowy w listopadzie 2025 roku partnerzy podawali wartość inwestycji do 4,1 mld euro oraz planowaną zdolność produkcyjną do 50 GWh rocznie. Zapowiadali również ponad 4 tysiące bezpośrednich miejsc pracy. Skala przedsięwzięcia pokazuje, jak ważną pozycję chiński dostawca technologii może uzyskać w europejskim łańcuchu produkcji samochodów elektrycznych.

Osobną kwestią pozostaje podział pracy przy realizacji inwestycji. Reuters informował 27 lipca 2026 roku, powołując się na władze Aragonii, że na etapie budowy zakład ma zatrudniać średnio około tysiąca pracowników z Chin, a w szczytowym momencie około 1700. W tej samej informacji wskazano plan wyszkolenia 4 tysięcy pracowników z Aragonii do obsługi fabryki oraz przesunięcie rozpoczęcia produkcji na pierwsze miesiące 2027 roku. Dane o budowie pokazują, że wraz z kapitałem przyjeżdżają kadry dysponujące wiedzą potrzebną do uruchomienia zakładu, a dostęp do tej wiedzy staje się jednym z kluczowych warunków samodzielności przemysłu.

Drugi przykład stanowi współpraca hiszpańskiego Ebro z chińskim Chery w dawnych zakładach Nissana w Barcelonie. W maju 2026 roku Reuters opisywał przedsięwzięcie, w którym Ebro posiadało 60 proc. udziałów, oraz kolejne przesunięcia terminu rozpoczęcia produkcji modeli Chery. Agencja zwracała uwagę, że wytwarzanie samochodów w Hiszpanii ma znaczenie również dla ich sytuacji celnej na rynku unijnym. Przypadek ten pokazuje, dlaczego obok liczby zmontowanych pojazdów przedmiotem debaty stają się własność technologii, zakres miejscowej produkcji i trwałość powiązań z chińskimi dostawcami.

Huawei i bezpieczeństwo europejskich danych

Zastrzeżenia dotyczą także infrastruktury wykorzystywanej przez państwo. W pytaniu skierowanym do Komisji Europejskiej w 2025 roku europosłowie opisali hiszpański kontrakt dla Huawei, wart 12,3 mln euro, dotyczący przechowywania i zarządzania danymi z podsłuchów sądowych. W odpowiedzi na odrębne pytanie o tę współpracę Komisja oceniła, że umowa może tworzyć zależność od dostawcy wysokiego ryzyka w szczególnie wrażliwym sektorze i zwiększać zagrożenie ingerencją zewnętrzną. Tym samym zastrzeżenia do decyzji Madrytu znalazły odzwierciedlenie w oficjalnym stanowisku instytucji unijnej.

Szerszy mechanizm takich zależności opisywał we „Wszystko co Najważniejsze” Jan Śliwa w tekście „Strategiczne zależności jako broń”. Autor zwracał uwagę na znaczenie kontroli nad surowcami, łańcuchami dostaw i infrastrukturą przesyłania informacji. Wskazywał, że urządzenia sieciowe oraz oprogramowanie mogą stać się narzędziem nacisku, jeżeli kluczowy dostawca podlega obcej władzy. Analizował także relacje chińskich przedsiębiorstw technologicznych z kierownictwem państwa, od którego zależą warunki ich działalności.

Z tej analizy wynika pytanie o cenę utraty możliwości samodzielnego działania. Państwo może posiadać zakład produkcyjny albo infrastrukturę na własnym terytorium, pozostając zależne od cudzych komponentów, aktualizacji i kompetencji technicznych. W przypadku systemów obsługujących wrażliwe informacje znaczenie ma również kontrola nad utrzymaniem oraz bezpieczeństwem tych systemów. Ocena kontraktu wymaga zatem uwzględnienia zobowiązań i zależności trwających znacznie dłużej niż uroczystość podpisania umowy.

Krytyka Sáncheza wykracza poza relacje z Pekinem

Zarzuty dotyczące zbliżenia z Chinami pojawiają się na tle szerszej krytyki sposobu sprawowania władzy przez hiszpańskiego premiera. José María Aznar, były szef rządu i jeden z najważniejszych polityków Partii Ludowej, w rozmowie z „Journal du Dimanche” zarzucał Sánchezowi podporządkowywanie instytucji utrzymaniu rządowej większości. Krytykował jego współpracę z katalońskimi separatystami i skrajną lewicą oraz politykę pogłębiającą podziały w społeczeństwie. Tę ocenę przedstawiliśmy we „Wszystko co Najważniejsze” w omówieniu ostrzeżenia Aznara przed polityką Sáncheza.

Krytyka płynęła również ze strony brytyjskiego „The Economist”. W stanowisku omawianym przez „Wszystko co Najważniejsze” w sierpniu 2025 roku tygodnik opowiadał się za odejściem Sáncheza po skandalach w jego politycznym otoczeniu, uznając to za kwestię odpowiedzialności za zaufanie do państwa. Wskazywał na rosnącą zależność rządu od koalicjantów i uważał, że obawa przed udziałem Vox w przyszłej większości podtrzymuje dotychczasowy układ władzy. Argumentację tę przedstawiliśmy w tekście „Sanchez nie upada ze strachu przed Vox”.

Zestawienie tych ocen pozwala dostrzec wspólne pytanie o długofalowe koszty decyzji uzasadnianych bieżącą korzyścią polityczną. U Aznara i w analizie brytyjskiego tygodnika dotyczy ono jakości instytucji, odpowiedzialności rządzących oraz ceny kolejnych porozumień podtrzymujących większość. W sporze o Chiny obejmuje dodatkowo zdolność europejskich państw do zachowania kontroli nad strategicznymi sektorami gospodarki. Im głębsze stają się powiązania technologiczne i infrastrukturalne, tym większe znaczenie ma możliwość wyegzekwowania warunków współpracy.

Lacalle kończy swoją argumentację wezwaniem do zachowania europejskich marek, instalacji przemysłowych i zdolności samodzielnego działania. Przestrzega także przed traktowaniem Pekinu i Waszyngtonu jako równoważnych partnerów strategicznych, wskazując na różnice w niezależności instytucji oraz możliwości prawnego rozstrzygania sporów. Według ekonomisty konflikty z kolejną amerykańską administracją nie uzasadniają trwałego zwiększania zależności od chińskiego państwa. Handel z Chinami powinien w jego ujęciu pozostawać wymianą gospodarczą, której warunkiem jest zachowanie kontroli nad własnym potencjałem przemysłowym.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 listopada 2026