Dariusz SZYMCZYCHA: Dlaczego przegrała lewica? Dariusz SZYMCZYCHA: Dlaczego przegrała lewica?

Dlaczego przegrała lewica?

Dariusz SZYMCZYCHA

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, były redaktor naczelny "Trybuny". Członek władz Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

zobacz inne teksty Autora

Dziś rządzi Polską prawicowo-lewicowa partia o nachyleniu katolicko-narodowym. Dostrzegam w niej sporo podobieństw do PZPR. Może w tym jest szansa dla partii lewicowej, która będzie pamiętała o gospodarce? – pisze Dariusz SZYMCZYCHA

.W „Alfabecie wspomnień” Antoni Słonimski opisuje, jak spytał Stanisława Grabskiego – współzałożyciela PPS, później działacza endecji – dlaczego ten odszedł od socjalizmu. Przygłuchy profesor przyłożył rękę do ucha i spytał: „Od czego?”. „Czemu pan profesor odszedł od socjalizmu?” – powtórzył Słonimski. „Od socjalizmu? Nie pamiętam” – odpowiedział Grabski.

Dość popularna jest teza, że porażki wyborcze lewicy od 2005 roku są efektem porzucenia postulatów socjalnych. Wraca pytanie jak ze wspomnień Słonimskiego: „Czemu lewica odeszła od socjalizmu?”. Moja odpowiedź brzmi: „Bo uznała demokrację i rynek, zanurzyła się w państwo”.

Pamiętam, że Socjaldemokracja RP i jej następca Sojusz Lewicy Demokratycznej nie chciały być partiami postkomunistycznymi. Dlatego odwoływały się do reformistycznego nurtu w PZPR, symbolizowanego przez liberała Mieczysława F. Rakowskiego, Ruch 8 Lipca i krakowską „Kuźnicę”. Problemem dla SdRP była ocena przeszłości, czyli elektorat. Skoro jest co prywatyzować, to znaczy, że PRL nie był straconą epoką – mówili starsi wyborcy. W latach 90. lewica bez tego nostalgicznego elektoratu nie mogła liczyć na udział w demokratycznej grze. Ukłonów w jego stronę było sporo: sprzeciw wobec dekomunizacji i lustracji, niechęć do konkordatu, obrona miejsc pracy w PGR, wsparcie dla socjalnych postulatów związkowców z OPZZ, dystans do prywatyzacji.

Liderzy nowej lewicy – Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Józef Oleksy, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Borowski – zrozumieli jednak, że stworzą albo partię socjalno-muzealną, albo partię realną, kształtującą władzę i przyszłość. W 1918 roku Józef Piłsudski mówił swoim dawnym kolegom z PPS: „Towarzysze, jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku »Niepodległość«, ale tam wysiadłem”. Liderzy SdRP nie wycofali haseł społecznych, ale nie tworzyli też partii antysystemowej. Byli przecież i za demokracją, i za gospodarką rynkową, z przymiotnikiem „społeczna”. W sumie krok po kroku przesuwali wpływy swojej partii z lewego skrzydła ku centrum.

Pamiętam, jak SdRP w 1993 roku uzyskała wpływ na władzę. Była radość, ale bez euforii. Postawiono na państwo, dlatego zmodyfikowano podejście do konkordatu i do członkostwa w NATO, politycy SdRP aktywnie włączyli się do prac nad konstytucją. Polska 1993 roku to: 40-procentowa inflacja, 16-procentowe bezrobocie rejestrowane, dług publiczny wynoszący blisko 60 procent PKB, inwestycje zagraniczne na niskim poziomie 1,7 mld dolarów. „Gospodarka, durniu” – powiedzieli przy ulicy Rozbrat (w ówczesnej siedzibie SdRP). Postawiono na odpowiedzialność, a nie radykalizm socjalny, na wzrost gospodarczy i równowagę budżetową. Grzegorz Kołodko przedstawił „Strategię dla Polski”. W 1997 roku, kiedy SLD przegrało wybory z AWS, wzrost gospodarczy był rekordowy i wynosił 7,1 proc.

Imperatyw gospodarczy stał się jeszcze mocniejszy w 2001 roku, kiedy SLD przejęło władzę po AWS. Kampanię wyborczą wypełniał spór o „dziurę budżetową Bauca”, której wielkość oceniano na 60 – 100 mld złotych. Rzecz jasna, wyborcy głosowali wtedy nie przeciwko deficytowi, ale za zmianą, która „na wystawie” wyłożyła pragmatyzm, przewidywalność, wrażliwość społeczną i nastawienie proeuropejskie. W wyborach 2001 roku SLD nie przeszkodziła nawet deklaracja Marka Belki, że wprowadzi ograniczenia budżetowe, także w sferze świadczeń socjalnych.

Drugi już lewicowy rząd stanął przed wyzwaniem szybkiego sfinalizowania negocjacji akcesyjnych do UE. W tym procesie chodziło nie tylko o zamykanie kolejnych rozdziałów negocjacyjnych i dostosowywanie krajowych regulacji. Polska musiała także zapracować na opinię kraju stabilnej, rozwijającej się gospodarki. Dyskusje nad obniżeniem podatku CIT z 27 do 19 proc. nieprzypadkowo zbiegły się w czasie z podpisaniem traktatu akcesyjnego. W 2005 roku rządy Leszka Millera i Marka Belki zostawiły po sobie 2 mld złotych nadwyżki budżetowej, choć w roku wyborczym logika partyjna nakazywałaby walkę o głosy, a nie o dyscyplinę budżetową.

.Dziś rządzi Polską prawicowo-lewicowa partia o nachyleniu katolicko-narodowym. Dostrzegam w niej sporo podobieństw do PZPR. Może w tym jest szansa dla partii lewicowej, która będzie pamiętała o gospodarce?

Dariusz Szymczycha

Tekst opublikowany w nr 4 magazynu opinii “Wszystko Co Najważniejsze” [LINK]

 

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 kwietnia 2018
Fot. Shuttestock

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam