Igor ROZKLADAJ: Ukraińcy i Polacy blisko jak nigdy

Ukraińcy i Polacy blisko jak nigdy

Photo of Igor ROZKLADAJ

Igor ROZKLADAJ

Ukraiński prawnik specjalizujący się w prawie medialnym. Współzałożyciel i prawnik Centrum Demokracji i Samorządności (CEDEC).

zobacz inne teksty Autora

Rok 2022 zostanie zapamiętamy jako przełomowy w najtrudniejszym obszarze – w sposobie, w jaki wzajemnie postrzegają się Ukraińcy i Polacy – pisze Igor ROZKLADAJ

Ukraińcy i Polacy, Ukraina i Polska

.Ostatnie dni listopada 2022 roku. Po szesnastu godzinach jazdy z Kijowa przechadzam się po warszawskiej Starówce, by spróbować prawdziwego sznycla i wypić piwo w „Bazyliszku”, restauracji na Rynku Starego Miasta.

Warszawski Nowy Świat radośnie mieni się dekoracjami i iluminacjami. Jednak ta wielka ilość światła wywołuje we mnie burzę emocji – tak bardzo kontrastuje to z obrazem Kijowa, który dopiero opuściłem. Ukraińska stolica po ostrzale rosyjskich terrorystów zrobiła się tak ciemna, że nocą widać Wielki Wóz, a dla jej mieszkańców latarka stała się atrybutem równie powszechnym jak telefon. W tym zestawieniu warszawska jasność wydała mi się jakoś nienaturalna, co emocjonalnie było bardzo trudne do zniesienia.

Gdy patrzyłem, jak ludzie na warszawskiej Starówce po prostu chodzą, odpoczywają, robią sobie zdjęcia, piją grzane wino – rozumiałem oczywiście, że jest to normalność, zwykłe, spokojne życie, do którego wszyscy mamy prawo. Ale jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że zaledwie 1200 km od tego miejsca toczą się bitwy, w których codziennie giną niezwykli ludzie. W wojnie wywołanej w imię imperialnych ambicji bierze udział zarówno rolnik, jak i inżynier, naukowiec i lekarz. Każdego dnia, w każdej chwili. Codziennie nasze konta w mediach społecznościowych wypełniają nieustannie pojawiające się nekrologi, co przeraża, bo ci młodzi uśmiechnięci ludzie mogliby tak wiele zrobić dla rozwoju kraju. Mogliby cieszyć się wakacjami, kochać, wychowywać dzieci…

Dobro powraca, zło powraca

.Bezkarne zło zawsze powraca. Naiwne próby demokratyzacji Rosji doprowadziły do ​​tego, że po kilku latach jelcynowskiej odwilży wczesnych lat 90. już w 1999 roku do władzy doszedł skorumpowany i brutalny KGB-ista, który najpierw utopił we krwi Czeczenię, a później nie bez powodu był podejrzewany o udział w atakach terrorystycznych w samej Moskwie.

Taktyka zastraszania, a zarazem niewiarygodna agresja, jaką od połowy lat 90. w zwykłych Rosjan przez lata wpompowały kanały informacyjne i filmy, sprawiły, że nienawiść w społeczeństwie rosyjskim stała się nienormalną normą. Dlaczego? Myślę, że na to pytanie mogliby próbować odpowiedzieć psychiatrzy i specjaliści pracujący z ofiarami sekt. Bo Rosja powinna być dzisiaj postrzegana jako jedna wielka totalitarna sekta, w której wszystko, co nie mieści się w oficjalnych i często sprzecznych dogmatach, jest wrogie i musi być zniszczone.

Czy to rezultat połączenia namiastki patriotyzmu i komunistycznej przeszłości z religijnością? Dość często „Komsomolskaja Prawda” pisze o patriarsze Cyrylu i nazywa Cerkiew Prawosławną Ukrainy schizmatycką. Całkowicie zapominając o tym, co bolszewicy zrobili wcześniej z tym samym Kościołem.

Rosjanie żyjący w kokonie propagandy

.Rosja żyje w swoim wyimaginowanym świecie, w którym Ukraina, Polska, USA i inne kraje są do niej wrogo nastawione. Od Rosji odróżnia je to, że nie chcą funkcjonować w taki sposób, jak funkcjonuje Federacja Rosyjska. Nie chcą też słyszeć rosyjskiej retoryki o tym, że normalne jest, iż Rosja jest gotowa zrzucić bombę na Londyn lub Warszawę. O skali choroby trawiącej rosyjskie społeczeństwo świadczą komentarze zwykłych Rosjan po strasznych trzęsieniach ziemi w Turcji i Syrii w lutym 2023 roku – gdy nawet broniąca się w wojnie na śmierć i życie Ukraina wysyła pomoc humanitarną, Rosjanie… wpadają w złość.

Rok temu, zaraz po wybuchu wojny, 24 lutego 2022 roku, dziękowałem na łamach „Wszystko co Najważniejsze’ każdemu obywatelowi Polski za niesamowitą pomoc i wsparcie, jakie otrzymali nasi uchodźcy. Teraz, rok później, nie mogę powstrzymać się od powtórzenia tego samego: DZIĘKUJĘ! Historie, które słyszę od przyjaciół, wolontariuszy, słowa wsparcia, które otrzymują od polskich krewnych i przyjaciół – wzruszają mnie do łez. Wiemy, jak wiele kosztuje Polaków udzielana nam pomoc; wiemy, że znosicie w związku z tym wiele niedogodności i trudności, wiemy o problemach w szkołach, gdzie przyjęci zostali nasi uchodźcy, wiemy o rosnącej konkurencji na rynku pracy. Wiemy, że półtora miliona przybyszów z Ukrainy to nie jest migracja zarobkowa à la „truskawki”, ale potężne wyzwanie dla Polski, bo to półtora miliona ludzi z różnych warstw społecznych, o różnym wykształceniu i różnych zawodach.

Ukraińcy przez długi czas byli pod wpływem mitu o „bratnich narodach”, wymyślonego przez rosyjską propagandę imperialną i z powodzeniem podtrzymywanego przez Związek Sowiecki i tzw. Federację Rosyjską. Oddzielenie od świata żelazną kurtyną i granicą, przez którą przedostawały się na Ukrainę tylko niektóre polskie towary, izolowało Ukrainę i Polskę. Zmieniło się to po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę – oba państwa zaczęły się wymieniać towarami, aż w końcu wolny rynek stał się tak powszechny, że dziś w ukraińskim sklepie ser Mlekovita czy płot ogrodowy „Made in Poland” nikogo już nie dziwi.

Ale rok 2022 zostanie zapamiętamy jako przełomowy w najtrudniejszym obszarze – w sposobie, w jaki wzajemnie postrzegają się Ukraińcy i Polacy. Po wybuchu wojny Polacy zobaczyli na swoich ulicach nie tylko ukraińskich migrantów zarobkowych, ale cały przekrój ukraińskiego społeczeństwa, od prostych handlarzy po znakomicie wykształconych biznesmenów. Na skutek działań wojennych prowadzonych przez „ratujących” nas Rosjan (a tak naprawdę szabrowników i morderców) nie są to już tylko migranci zarobkowi, ale ludzie, którzy zostali zmuszeni do porzucenia swojej pracy i domów.

Ukraińcy i Polacy blisko jak nigdy

.Ukraińcy zaczęli poznawać Polskę z bliska – dzięki życiu codziennemu w Polsce ze wszystkimi jego barwami, odcieniami i kontrastami. Taka dyfuzja narodów zdarza się raz na sto lat i jest niepowtarzalną okazją do wzajemnego poznania się. Nie na poziomie partnerów biznesowych czy relacji pracodawca-pracownik, ale na poziomie relacji bezpośrednich, codziennych, pokazujących, jacy jesteśmy naprawdę, ze wszystkimi wadami i zaletami.

Dziś 72 proc. Ukraińców uważa Polaków za naród najbliższy im kulturowo. Jednocześnie Rosjanie, o czym wielu Ukraińców było zmuszonych przekonać się na własne oczy, okazali się pod tym względem zbyt odlegli. Trudnością w relacjach polsko-ukraińskich ciągle jest bariera językowa, zwłaszcza dla mieszkańców wschodniej Ukrainy. Jednak ten problem pomagają rozwiązać nowoczesne technologie. Dobrze by było, gdyby Polska i Ukraina wzmocniły wysiłki na rzecz wzajemnej wymiany kulturalnej. Ciągle zbyt rzadko słyszę w ukraińskim radiu polskich wykonawców, a polskie filmy nieczęsto wchodzą na ekrany ukraińskich kin. To zdecydowanie musi się zmienić.

Gdy byłem w Warszawie, zdumiała mnie liczba powiewających wszędzie żółto-niebieskich flag. Jeszcze dwa lata temu nie można było sobie tego wyobrazić. Dwujęzyczne napisy czy specjalne wyjaśnienia dla Ukraińców sprawiają, że w Polsce atmosfera poparcia dla Ukrainy jest po prostu namacalna, wisi w powietrzu. A widok ukraińskojęzycznej książki obok książki polskojęzycznej w księgarni sprawił, że poczułem niesamowitą wdzięczność i radość, że w końcu jesteśmy na dobrej drodze.

Ta wojna nie jest naszym wyborem

.Rozumiemy jednak, że gościem nie można być w nieskończoność, bo mimo radości z tego, że kogoś gościmy – chcemy przecież żyć własnym życiem. Dlatego szczerze rozumiem pojawiające się w Polsce głosy niezadowolenia z obecnego stanu rzeczy. Jednak zagrożenie ze strony Rosji jest również zagrożeniem dla całej zachodniej cywilizacji. Wojna nie była wyborem Ukraińców. My po prostu przyjęliśmy ten cios – zniszczenie Mariupola, Bachmutu, Siewierodoniecka, Sołedaru, Buczy… To tysiące odnalezionych grobów ludzi zamordowanych, zamęczonych, zgwałconych, okaleczonych, którzy po prostu żyli swoim życiem. To zniszczone ludzkie istnienia i zdegradowana przyroda. To niemożność planowania i strach, że twój dom zostanie „wyzwolony” przez kolejny rosyjski S-300.

Wracając z Warszawy do domu, nie mogłem sobie obiecać, że tu wrócę. Rosja stosuje taktykę mięsa armatniego, a to oznacza, że ​​Ukraina również musi mobilizować ludzi do przeciwstawienia się tej hordzie. I nawet jeśli za rok nie uda mi się napisać kolejnego tekstu, który będzie można opublikować na tych łamach, to jestem pewien, że wspólnym wysiłkiem pokonamy wroga. Pomimo wszystkich okropności wojny i wielu ofiar zyskaliśmy jedną niewiarygodnie cenną rzecz – przekonaliśmy się, że Polacy i Ukraińcy to naprawdę bratnie narody. I mam nadzieję, że z tej wojny wyjdziemy już zupełnie inni; że przeszłość pozostanie przeszłością.

Igor Rozkladaj
Tekst ukazał się w nr 50 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei >>>]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 lutego 2023
Fot. Adam CHEŁSTOWSKI / FORUM