Jan PARYS: Pandemia nie zmniejszyła podziałów w Unii. Raczej je pogłębiła

Pandemia nie zmniejszyła podziałów w Unii. Raczej je pogłębiła

Photo of Jan PARYS

Jan PARYS

Polityk, socjolog i publicysta, minister obrony narodowej w latach 1991-1992.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

Możemy liczyć bardziej na nasz region, na Grupę Wyszehradzką i na Trójmorze, niż na tandem niemiecko-francuski, który rządzi w Brukseli – pisze Jan PARYS

Najważniejszym skutkiem pandemii jest i będzie stan psychiczny społeczeństw, szczególnie kiedy pandemia przygaśnie lub się zakończy. Zarówno osoby starszego pokolenia, jak i średniego oraz młodzież są już obecnie na granicy wytrzymałości psychicznej, z trudem poddają się rygorom dotyczącym ochrony przed zakażeniami, trudno im znosić zamknięcie w domu, są przytłoczeni informacjami o zgonach i zachorowaniach.

Okres pandemii pokazał, że mimo wielkiego postępu technologii nie panujemy nad przyrodą, raczej jesteśmy na jej łasce. To lekcja pokory dla głosicieli wielkiego i nieustającego, wspaniałego postępu. Władze we wszystkich krajach muszą się zderzyć z frustracją i ze stresem wielkich grup społecznych, które ten stan muszą odreagować, i są zdolne nawet do całkowicie nieracjonalnych, wręcz anarchistycznych zachowań.

Leczenie społeczeństw z silnych napięć psychologicznych wymaga czasu, cierpliwości i pomysłu. Trzeba obywatelom pokazać perspektywę powrotu do życia w normalnym świecie, trzeba leczyć ludzi optymizmem, pokazywać, ile udało się osiągnąć mimo trudnych czasów, trzeba pokazywać, że każdy ma szansę wziąć udział w programie, który UE rozpoczyna w poszczególnych państwach w ramach Recovery Fund.

Dziś żyjemy w epoce pesymizmu, a człowiek jest stworzony do życia w nastroju optymistycznym. Potrzebujemy sukcesów, a drogę do nich trzeba pokazać każdej grupie, każdemu środowisku. Musimy przezwyciężyć poczucie bezradności. Warto dostrzegać to pozaekonomiczne znaczenie Recovery Fund.

Na sytuację Europy, a tym samym na nasz kraj, wpływa kilka ważnych procesów:

1.

Pod wpływem pandemii trwa proces deglobalizacji gospodarki, przy czym nie mam na myśli powrotu do nacjonalizmu w gospodarce czy protekcjonizmu, raczej widzę zwrot ku regionalizacji w gospodarce. Trudno się pogodzić z tym, że w Europie ze względu na wcześniejszą pogoń za zyskiem nie ma zdolności do produkcji wielu leków czy sprzętu medycznego, że np. kraje Grupy Wyszehradzkiej, a nawet Trójmorza nie mają zdolności do produkcji szczepionek itp.

Okazuje się, że nie każdy handel jest dobry i nie każdy zysk bieżący ma dobre skutki w dłuższym okresie. Zatem wchodzimy w epokę selektywnej współpracy gospodarczej, a nie kooperacji globalnej, jak nadal prorokuje np. prof. Grzegorz Kołodko.

2.

Pod wpływem pandemii wraca zrozumienie potrzeby istnienia silnego państwa. Pandemia przetestowała negatywnie ustroje oparte na gospodarce liberalnej. Najpierw okazało się, że bez struktur państwowych trudno poradzić sobie z kryzysem finansowym 2008 roku, a teraz, że trudno wyjść z pandemii bez udziału państwa.

Wolny rynek i wielkie korporacje okazały się bezradne w sytuacji kryzysowej. Można powiedzieć, że liberalizm gospodarczy przegrał podczas pandemii. Jednocześnie obserwujemy nadal próby osłabiania siły państwa przez wielkie korporacje i władze samorządowe w imię interesów partykularnych.

3.

Okazało się, że nie można rozwiązać wielkich problemów bez odwołania się do solidarności wewnątrz społeczeństwa. Zaciąganie dużych długów, udzielanie pomocy licznym chorym, ratowanie milionów ludzi przed bezrobociem – nie opierają się na zasadach zysku i rynku. Liberalna koncepcja człowieka i społeczeństwa, oparta na prywatnym egoizmie jednostek, nie sprzyja ratowaniu życia i bytu milionów ludzi w trudnych sytuacjach.

Wychowanie młodego pokolenia w duchu skrajnego liberalizmu, bez związku z jakąkolwiek wspólnotą, powoduje brak poczucia odpowiedzialności za innych obywateli i brak chęci do pomocy innym. Kwestionowanie wszelkich wspólnot, postrzeganie ich jako złej siły, która odbiera wolność, powoduje, że obywatele nie rozumieją konieczności współdziałania nawet w sytuacjach granicznych, kiedy komuś grozi utrata życia.

4.

Pandemia pokazała, że granice między państwami są potrzebne, i nawet władze państw, które były zwolennikami wolnej migracji, chętnie zamykały granice, by zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa.Granice między państwami to nie tylko warunek homogeniczności kulturowej, bez czego, jak mówił Arystoteles, nie ma tożsamości. Granice to także warunek bezpieczeństwa zdrowotnego.

Mechanizm sterowania przepływem ludzi między państwami okazał się potrzebny i ważniejszy od modnej ideologii lewicowej.

5.

Pandemia przypomniała o ważnych problemach finansowych. Dziś żyjemy w epoce wielkiego długu:

  • USA mają 27 bilionów USD zadłużenia, głównie za granicą.
  • Zadłużenie Chin, kiedy zsumujemy dług państwa, firm i samorządów, to 240 proc. PKB.
  • Zadłużenie Rosji to 453 mld USD.
  • Oficjalnie sytuacja Niemiec jest dobra, ale trudno zapomnieć o tym, że największy niemiecki bank DB niezależnie od poprawnych bieżących wyników ma derywaty wielkiej wartości i są one kilkadziesiąt razy większe niż aktywa. W rezultacie nawet rząd w Berlinie nie będzie w stanie poratować go w potrzebie.
  • Włochy, Francja, Hiszpania, Grecja, Portugalia to kraje, które mają zadłużenie przekraczające 100 proc. PKB.
  • Banki w UE mają 636 mld euro niespłaconych kredytów.
  • EBC w ramach tzw. polityki luzowania skupił 1/4 długów, które są w Europie.

Zadłużenie każdego państwa jest inne, każdy kraj ma inną gospodarkę, inny stopień nowoczesności i zgromadzonego bogactwa. Wskutek pandemii i programów ratunkowych zadłużenie wielu państw bardzo wzrosło. Jeżeli EBC ze względu na groźbę inflacji podniesie stopy procentowe, a rentowność obligacji paru państw zbliży się do 7 proc., to Grecja, Włochy, Francja, Hiszpania, Portugalia upadną, bo nie będą mogły obsługiwać swego zadłużenia. Nie bez powodu te kraje domagają się, by ich długi zostały umorzone. W tym sensie los strefy euro zależy od ryzyka inflacji. Jeżeli stopy procentowe wzrosną, to parę państw UE nie będzie w stanie ani rolować długu, ani tym bardziej go spłacić.

W ostatnich latach wskutek masowego zadłużania na świecie wyemitowano 35 razy więcej pieniądza, niż mamy na rynku towarów. To, że nie ma inflacji, to rezultat kilku szczęśliwych okoliczności, które nie będą trwać wiecznie.

6.

Okres pandemii to był także okres zmiany władzy w USA. Tam pandemia pokazała, że może zmieść władzę, gdyż ludzie kojarzą ją z tym, co się złego dzieje, mimo iż pandemia przyszła z zewnątrz i żaden rząd na świecie nie miał możliwości, by ją zatrzymać.

Władza Joe Bidena to nowa epoka, bez programu America First. Można powiedzieć, że USA oficjalnie abdykują, bo nie chcą być liderem, nawet w świecie zachodnim. Ameryka rezygnuje z Pax Americana i postuluje budowanie świata wielobiegunowego. Chce budować blok państw demokratycznych. Problem polega na tym, że w USA politycy całkowicie bezzasadnie utożsamiają demokrację z liberalizmem. Promowanie przez USA na całym świecie tylko jednej wersji demokracji, tj. demokracji liberalnej, i to właśnie skompromitowanej ostatnio w USA, nie może się udać.

Nikt na świecie nie chce mieć wyborów według chaotycznych wzorów amerykańskich, nikt na świecie nie chce, by wielkie korporacje dominowały nad życiem politycznym, nikt na świecie nie chce mieć upolitycznionych sądów, nikt na świecie nie chce, by media stały się pierwszą władzą, bo to wszystko nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek demokracją. Zatem USA z programem demokracji liberalnej w stylu amerykańskim nie mają szans na zdobywanie poparcia na świecie

7.

Politycy w niektórych państwach mają świadomość, że sytuacja związana z pandemią przerosła ich, i chcą zrzucić odpowiedzialność za rządzenie i za trudne decyzje na organizacje międzynarodowe, jak WHO, UE, ONZ, BŚ, IMF itp., które jak pokazuje doświadczenie, nie słyną ze swej skuteczności. To nie jest moim zdaniem droga, dzięki której można rozwiązywać problemy w poszczególnych państwach.

8.

Co w tej sytuacji ma robić Polska? Uważam, że dotychczas władze podejmowały dobre i racjonalne decyzje dotyczące pandemii i jej skutków dla gospodarki.

Lekcja, którą nam daje wcześniejsza analiza trudnej sytuacji na świecie, jest następująca: trzeba dalej, jak mówi nasza konstytucja, budować społeczną gospodarkę wolnorynkową, czyli kapitalizm oparty na koncepcjach solidarności, udziału każdego obywatela we wspólnotach, tj. szkole, harcerstwie, kościele, rodzinie, we wspólnocie narodowej i państwowej; liberalny model, w którym ze względu na fałszywie pojmowaną wolność wychowuje się obywatela we wrogości do państwa, narodu, szkoły, rodziny i innych wspólnot, nie ma dziś racji bytu; aby obywatel mógł oczekiwać czegoś od państwa i społeczeństwa, musi rozumieć, że jest częścią wspólnoty; wychowywanie młodych obywateli tylko w poczuciu wielkich roszczeń to wychowywanie pokoleń frustratów.

Musi być pewna doza obowiązków wobec społeczeństwa. Wolność nie polega na tym, by się koncentrować na roszczeniach i by odrzucać obowiązki. W Polsce potrzebujemy kapitalizmu solidarnego, a nie liberalnego.

9.

Jeżeli idzie o integrację europejską, pandemia pokazała, że UE nie potrafi rozwiązać żadnego kryzysu i z tego powodu chętnie zajmuje się kwestiami, które do niej nie należą.

UE zawiodła podczas kryzysu finansowego 2008 roku, nie umiała rozwiązać problemów z migracją, nie potrafiła wypracować polityki wobec agresywnej Rosji, nie zapobiegła brexitowi, nie zatrzymała łamania prawa do wolnego świadczenia usług, nie zapobiegła antyeuropejskim projektom typu Nord Stream II, wreszcie nie dała rady zakupić i zapewnić sprawnej dostawy szczepionek. W tym samym czasie KE i PE pod presją lewicowych ideologów, takich jak George Soros, zajmowały się kwestiami obyczajowym i prawnymi, które nie należą do ich kompetencji. Unia ingerowała w kwestie wewnętrzne państw członkowskich, łamiąc notorycznie traktat, naruszając Kartę NZ i porozumienia OBWE.

Mamy w przypadku UE nieudolność w wykonywaniu zadań traktatowych i bezkarne łamanie traktatu z powodów ideologicznych. Gdyby w jakiejkolwiek firmie zarząd nie wykonywał obowiązków, lecz zajmował się tym, do czego nie ma prawa, to zostałby szybko wyrzucony. Jeżeli władze UE nie zajmą się tym, do czego są powołane, to doprowadzą UE do katastrofy i żadne zaklęcia ideologiczne temu scenariuszowi nie zapobiegną.

Pandemia obnażyła słabość intelektualną i zacietrzewienie ideologiczne kadry kierowniczej UE oraz fatalny wpływ Niemiec na stan Unii.

10.

Pandemia to rodzaj zagrożenia typowy dla broni biologicznej, przy czym nie jest ważne, czy to broń stworzona świadomie, czy przypadkiem. Okazało się, że przemysł farmaceutyczny i możliwość produkcji sprzętu medycznego mają znaczenie strategiczne, gdyż pozwalają ratować ludzkie życie. Błędem była relokalizacja przemysłu farmaceutycznego tam, gdzie chwilowo są niskie koszty produkcji. Za tę pogoń kapitalistów za zyskiem Europa zapłaciła tysiącami osób zmarłych i chorych.

Posiadanie nowoczesnych technologii i aparatu produkcyjnego ma znaczenie strategiczne i jest dziś równie ważne, jak posiadanie karabinów i rakiet. Czy ktoś pamięta, że firma Pfizer opiera swą produkcję szczepionki na licencji kupionej kilkanaście lat temu od trzech uczonych z Uniwersytetu Warszawskiego? Oczywiście nie wystarczy mieć pomysły. Aby wdrożyć je do produkcji, trzeba miliardów. Ale może warto lepiej chronić patenty i bardziej dbać o uczonych z dziedzin, od których zależy ludzkie życie? Los polskich badań nad grafenem pokazuje, jak krajowa biurokracja oraz klan profesorów potrafią zmarnować osiągnięcia młodych polskich naukowców. Niestety, kolejni ministrowie nauki i gospodarki kolejnych rządów niczego się nie nauczyli na tych przykładach. Wielkim błędem, który cofnął nas cywilizacyjnie, było także zniszczenie za czasów Leszka Balcerowicza polskiego przemysłu produkującego półprzewodniki.

Dziś wyraźnie widać, że to właśnie ze względu na posiadanie nowoczesnych technologii Chiny stały się potęgą gospodarczą i polityczną na świecie.

11.

Obserwując obecne podziały w Europie widać wyraźnie, że cały czas pokutuje w UE lekceważący stosunek do państw Europy Wschodniej. Dziedzictwo podziału jałtańskiego tkwi w mentalności polityków Europy Zachodniej. Możemy liczyć bardziej na nasz region, na Grupę Wyszehradzką i na Trójmorze, niż na tandem niemiecko-francuski, który rządzi w Brukseli. Pandemia nie zmniejszyła podziałów w Unii, raczej je pogłębiła. Dziś nie ma wątpliwości, że polityka EBC jest korzystna dla Niemiec, natomiast Włochy, Francja i Hiszpania są w trudnej sytuacji finansowej i gospodarczej.

.Polska może coś znaczyć w UE jedynie jako część bloku Trójmorza. Samodzielnie nie damy rady zapobiec dominacji Niemiec w Brukseli. Naszym celem powinno być umocnienie pozycji Polski w regionie. To będzie możliwe jedynie wtedy, gdy będziemy w tych państwach poważnym inwestorem. Wspieranie polskich inwestycji w krajach Trójmorza uważam za najważniejszy cel naszej polityki europejskiej. To właśnie od tego będzie zależała pozycja Polski w Europie.

Jan Parys
Tekst opublikowany w nr 30 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 stycznia 2022