Jan ŚLIWA: Napoleon – czy jeszcze wolno być wielkim?

TSF Jazz Radio

Napoleon – czy jeszcze wolno być wielkim?

Jan ŚLIWA

Pasjonat języków i kultury. Informatyk. Publikuje na tematy związane z ochroną danych, badaniami medycznymi, etyką i społecznymi aspektami technologii. Mieszka i pracuje w Szwajcarii.

zobacz inne teksty autora

Geopolitycy twierdzą, że zadania wyznacza geografia. Czytając Zemmoura, myślałem o wywodach Jacka Bartosiaka, że położenie Polski jest przekleństwem lub szansą. Albo strefa zgniotu, albo kluczowa pozycja. Wszyscy chcą ją opanować i albo będą to inni, albo będziemy to my – pisze Jan ŚLIWA

Napoleon – wielki mąż stanu, zero czy szkodnik? Wszystko zależy od punktu widzenia. Jeżeli przyjmiemy współczesne nastawienie skoncentrowane jedynie na przyziemności i codzienności, Napoleon okaże się opętanym militarną pasją szaleńcem. Dzisiejsze czasy mają alergię na silnych przywódców. Gdy tylko ktoś potrafi nakreślić dalekosiężny cel i jest gotowy energicznie dążyć do jego osiągnięcia, nazywany jest autokratą, dyktatorem lub wręcz faszystą. Gdy cel ten dotyczy roli jego kraju w świecie, pozycji wobec innych narodów, obserwatorom obraz zabarwia się na brunatno. Nawet walka z załamaniem demograficznym kojarzy się z Hitlerem. Zachodni świat polubił bezbarwnych urzędników głoszących okrągłe frazesy.

Zemmour idzie pod prąd, nie po raz pierwszy. W historii szuka nici przewodniej, wielkich zamierzeń, marzeń i czynów. Może to wpływ jego pierwszych francuskich lektur, Trzech muszkieterów i Balzaca? W wieku 11 lat otrzymał książkę o Napoleonie, którą podczas pobytu na koloniach wakacyjnych czytał tak namiętnie, że zaalarmowano jego matkę, iż chłopiec nie uczestniczy w życiu grupy.

Na ogół wszyscy w pewnym wieku dorastamy, odkładamy d’Artagnana na półkę. Czy słusznie? Zapominając o marzeniach, zyskujemy czy tracimy?

Wróćmy jednak do Napoleona. Zemmour przeciwstawia Bonapartego, młodego ambitnego oficera, Napoleonowi – człowiekowi z misją. Bonaparte jest synem swojej korsykańskiej matki, Napoleon jest dziedzicem Karola Wielkiego, rekonstruktorem imperium rzymskiego. Napoleon jest wizjonerem. Widzi swoje kampanie w perspektywie układania nowego ładu europejskiego. Przede wszystkim broni Francji przed obcą interwencją. Kończąc z chaosem rewolucji, chroni ideę republikańską. A i obrona granic jest nie bez znaczenia. W tym właśnie czasie wrogowie Francji dokonują ostatecznego rozbioru Polski, czyli idea wymazania z mapy wielkiego kraju jest aktualna. Dalej trwa konflikt z Anglią o panowanie nad morzami, a przez to nad światem. Elementem tej wojny było francuskie wsparcie dla powstających Stanów Zjednoczonych. Francja w końcu przegrała, lecz długo wynik był otwarty.

I najważniejsze – Napoleon dostrzegał, że epoka krajów wielkości Francji dobiega końca. Powstają światowe imperium brytyjskie, zajmujące pół kontynentu Stany Zjednoczone, wreszcie eurazjatycka Rosja. Zmienia się skala. Francja jest z 25 milionami ludzi najludniejszym krajem, Chinami Europy. Czy to pułapka Tukidydesa, czy kogoś innego, warunki te stawiają Francję przed wyzwaniem – albo stanie się kontynentalną potęgą, albo zostanie zredukowana do prowincjonalnego państwa. Wobec Anglii jest to konflikt Morza i Lądu, Rimlandu i Heartlandu, jak mawiają dzisiejsi geopolitycy. Napoleon podejmuje to wyzwanie. I wbrew pozorom wojna nie jest jego główną metodą.

Mało kto dostrzega, że ówczesne wojny w większości były wypowiedziane przez sąsiadów, łamiących zawarte niedawno traktaty. Próbując budować koalicje, Napoleon bywał jednak naiwny. Oczekiwał, że jeżeli dał cesarzowi Austrii wnuka, ten się nie zwróci przeciwko niemu. Po pokoju w Tylży (1807) miał nadzieję, że oczarowany jego osobowością car dokona z nim podziału Europy. Te plany zresztą były dość fantastyczne, aż po wspólną wyprawę do Indii.

Napoleon przegrał. Francja wróciła do skromnego miejsca w szeregu. Jednak była to pozycja gorsza niż przedtem, jako że wyrosły potęgi globalne, z którymi już nie mogła się równać. Pojawiła się również zależność od sąsiadów. Ludwik XVIII zawdzięczał swój tron Anglii, miał wobec niej zobowiązania. Później, zwłaszcza po klęsce pod Sedanem (1870), mimo retoryki o Grande Nation Francja poddała się dominacji potężnych przemysłowo zjednoczonych Niemiec. Jak widać, utrata pozycji nr 1 też może prowadzić do kompleksów.

Trzeba ponadto wiedzieć, że Napoleon to nie tylko wojny. To liczne budowle i przekształcenia urbanistyczne w Paryżu, kodeks cywilny czy reformy administracyjne, jak wprowadzenie prefektów. Było to o wiele trwalsze od samego cesarstwa.

A teraz? Jeszcze generał de Gaulle myślał o wielkości Francji. Dziś pojęcia takie są politycznie niepoprawne. Marzenia określane są jako koszmar, propaganda angielska to prawda historyczna, a olbrzym jest szaleńcem.

Tyle Zemmour.

A jak ja to widzę? Ja, nie my, bo zdania są podzielone.

Przede wszystkim: przestrzeń jest ograniczona i w Europie nie ma miejsca na imperia dla każdego. Czytając o wspaniałych planach, zwłaszcza francusko-rosyjskich, na podział kontynentu, nie zapominałem, że Francuzem jest autor, ale nie ja. Mnie interesuje bardziej los małego, choć potencjalnie wielkiego kraju na szlaku walczących ze sobą i rozdeptujących wszystko słoni. Czy znajdzie się dla niego godne miejsce?

Czytając Zemmoura, czułem się jak Ukrainiec słuchający rozważań o pomoście bałtycko-czarnomorskim. To wszystko piękne, lecz jaka jest nasza rola? Jak w tych zawodach być graczem, a nie pionkiem?

Ale podstawowe jest pytanie, czy wolno jeszcze myśleć o wielkości kraju i narodu. Dziś o tym nawet słuchać hadko. Oczywiście historia Katona, Cezara, Aleksandra i Napoleona jest piękna. Ja też byłem chłopakiem i coś z niego we mnie zostało. Mam jednak rosnący dystans do kampanii wojennych i 45 tysięcy poległych w jednym dniu pod Austerlitz mnie mrozi. Podobnie przemarsze stutysięcznych armii (które muszą coś jeść), traktowane jak coś normalnego. O tym powinniśmy zapomnieć. Są jednak mniej krwawe metody. Lecz co daje krajowi prawo do szukania ekspansji?

Geopolitycy twierdzą, że zadania wyznacza geografia. Czytając Zemmoura, myślałem o wywodach Jacka Bartosiaka, że położenie Polski jest przekleństwem lub szansą. Albo strefa zgniotu, albo kluczowa pozycja. Wszyscy chcą ją opanować i albo będą to inni, albo będziemy to my. W drugim przypadku musimy uporządkować sobie otoczenie i zapewnić bufory. To jednak idzie w kierunku imperialnym. Ważne, że taką politykę można prowadzić metodą niemiecką (oczyszczenie Lebensraumu z elementów obcych) albo jak Rzeczpospolita Obojga Narodów. Po imperium brytyjskim pozostały koleje, światowy język i demokracje parlamentarne, często kulawe, ale zawsze. W imperium rosyjskim było za dużo knuta, za mało Dostojewskiego i przemysłu. A Francja oferowała nowoczesne państwo, naukę i technikę, język oraz kulturę. Rosyjscy arystokraci w Wojnie i pokoju znają francuski, a Cudzoziemka w majątku na Ukrainie zaczytuje się powieściami Balzaca. Ale to odrębny temat.

W dzisiejszym świecie – jak pisał Hermann Hesse w Grze szklanych paciorków – panuje sekta, która tłumaczy historię, kulturę, sztukę, wierzenia i mity jedynie napięciem między płacą a ceną chleba. Czy człowiek może sensownie przeżyć życie bez wielkich narracji? Staremu subiektowi w Lalce Prusa siłę daje bohaterska przeszłość. Weterani lądowania w Normandii w tych dniach wspominają dawne czyny. Nawet byli czerwonoarmiści sławią Stalina, bo z nim zdobyli Berlin. To ostatnie powinno nas ostrzec, że nie wszystko, co wielkie, jest dobre. Jednak historia bez Napoleonów i de Gaulle’ów, a jedynie z sekwencją postaci klasy zapomnianego po dwóch latach François Hollande’a, byłaby po prostu nudna.

.Na koniec deser dla Czytelników anglojęzycznych – Napoleon the Great. W stulecie bitwy pod Waterloo solidna debata (Intelligence Squared Debate) w anglosaskim stylu, ostra, lecz kulturalna. Andrew Roberts (ZA), Adam Zamoyski (PRZECIW), moderuje Jeremy Paxman.

Jan Śliwa

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam