Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK: Nikaragua.
Kwiaty w kolorze krwi

TSF Jazz Radio

Nikaragua.
Kwiaty w kolorze krwi

Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK

Latynoamerykanistka, ekonomistka. Ekspertka do spraw Ameryki Łacińskiej w Ośrodku Analiz Politologicznych (OAP) Uniwersytetu Warszawskiego. Promotorka współpracy akademickiej uczelni polskich i latynoamerykańskich. Uwielbia wędrówki po zatłoczonym São Paulo i po kolumbijskich lasach deszczowych. Miłośniczka prozy Gabriela Garcíi Márqueza i poezji Maria Benedettiego.

zobacz inne teksty autora

Rzadko słyszymy o Nikaragui – pięknym, choć biednym kraju w Ameryce Środkowej. Tymczasem właśnie mija rok, od kiedy zaczęły się wielotysięczne protesty, krwawo tłumione przez rząd Daniela Ortegi – pisze Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK

Iskrą, która wywołała wybuch protestów 19 kwietnia 2018 roku, była próba wprowadzenia kontrowersyjnej reformy systemu emerytalnego, zakładającej zwiększenie składek na ubezpieczenie społeczne i jednoczesne obniżenie emerytur. Na znak protestu przeciwko takim planom rządu, ale też domagając się poprawy warunków życia, na ulice stolicy Managui i innych miast nikaraguańskich wyszły setki tysięcy demonstrantów. Rząd Ortegi zabronił dziennikarzom dokumentowania protestów, a policji i uzbrojonym prorządowym bojówkom nakazał przeprowadzenie „operacji sprzątania”. W niedzielny poranek 22 kwietnia policjanci i uzbrojeni w broń z ostrą amunicją bojówkarze wkroczyli na teren dzielnic, w których wcześniej odbywały się protesty, aby „posprzątać”. Amnesty International potwierdza w swoim raporcie, że dokonano zaplanowanej eksterminacji, „strzelano, aby zabić”. W ciągu pierwszych kilku tygodni protestów życie straciło 251 osób, w tym wielu studentów strajkujących na uczelniach.

Mimo że rząd odstąpił od planów wprowadzenia reformy, protestów nie udało się osłabić. Dziś manifestanci domagają się przede wszystkim ustąpienia prezydenta Ortegi i wiceprezydent Rosario Murillo – jego żony. Przeciwnicy 73-letniego prezydenta Daniela Ortegi zarzucają mu łamanie praw człowieka, skłonności dyktatorskie, nadmierną koncentrację władzy w swoich rękach i nieprzestrzeganie wolności mediów. Władze odpowiadają niezwykle brutalnymi represjami. Według danych Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka od czasu wybuchu protestów antyrządowych zginęło łącznie co najmniej 325 osób (nikaraguańskie organizacje ochrony praw człowieka podają liczbę 531 osób). Ponad 2 tys. uczestników starć opozycji z policją i bojówkarzami zostało rannych. Setki protestujących aresztowano, wielu uznano za zaginionych. W ciągu roku ponad 60 tys. Nikaraguańczyków uciekło z kraju, przyczyniając się do pogłębienia kryzysu migracyjnego w Ameryce Środkowej. Nikaragua coraz bardziej pogrąża się w głębokim kryzysie społecznym i politycznym.

Prezydent z marksistowskim rodowodem

.Daniel Ortega, niegdyś przywódca marksistowskiej partyzantki FSLN (Sandinistowski Front Wyzwolenia Narodowego), objął władzę w 1979 roku po obaleniu dyktatora Anastasia Somozy. Przez dekadę stał na czele lewicowego rządu, w tym przez 5 lat jako prezydent kraju, regularnie oskarżany przez Ronalda Reagana o szerzenie marksizmu w Ameryce Środkowej. CIA pomagała finansować i zbroić Contras – grupy antysandinistowskich bojowników, które dążyły do odsunięcia Ortegi od władzy. Z kolei Ortega korzystał z pomocy kubańskiego rządu Fidela Castro, z którym zaprzyjaźnił się wcześniej, gdy na Kubie przechodził szkolenie partyzanckie. Po latach walk wewnętrznych i ostracyzmu ze strony Stanów Zjednoczonych Ortega w 1990 roku niechętnie oddał władzę opozycji. Jednak w 2007 roku ponownie wygrał wybory prezydenckie i powrócił na urząd prezydenta. Złagodził nieco antyamerykańską retorykę, ale postawił na bliski sojusz z Wenezuelą rządzoną przez Hugona Cháveza, a następnie Nicolása Maduro, ochoczo dołączając do Boliwariańskiej Alternatywy dla Ameryk (ALBA). 

Niewątpliwym osiągnięciem jego rządu było wdrożenie programów eliminacji analfabetyzmu i głodu oraz wspieranie sektora prywatnego. Od początku lat 80. ubiegłego wieku stopa analfabetyzmu spadła w Nikaragui prawie pięciokrotnie i dziś nie przekracza 5 proc., co pozwoliło Nikaragui dołączyć do grupy krajów wolnych od problemu analfabetyzmu. Masowe programy alfabetyzacji wprowadzono zaraz po zwycięstwie rewolucji ruchu sandinistów. Duża część programów jest kontynuowana do dzisiaj, m.in. w oparciu o opracowany przez kubańskich ekspertów program „Tak, potrafię to zrobić!” oraz zaangażowanie wolontariuszy z Wenezueli. 

Daniel Ortega mimo swoich autokratycznych zapędów był dotąd zdecydowanie popularnym prezydentem, głównie ze względu na stabilny wzrost gospodarczy Nikaragui i brak przemocy w porównaniu z sąsiednimi Salwadorem i Hondurasem w ostatnich latach. Zmienił konstytucję tak, aby możliwe było sprawowanie urzędu prezydenta przez nieograniczoną liczbę kadencji. Ostatnie wybory w 2016 roku wygrał z poparciem sięgającym 73 proc., a jego małżonka Rosario Murillo wkrótce potem została wiceprezydentem. Opozycja okrzyknęła wybory „farsą”, nawołując do ich bojkotu, a międzynarodowi obserwatorzy zostali na ten czas wyproszeni z kraju. Zgodnie z rytmem wyborczym kolejne wybory w Nikaragui powinny odbyć się w 2021 roku i Ortega nie zamierza oddać władzy wcześniej, oskarżając protestujących o próbę dokonania zamachu na demokrację. Niechętnie podejmuje rozmowy z opozycją, za każdy przejaw sprzeciwu karząc długoletnim więzieniem lub wydaleniem z kraju. Aresztowanych uczestników manifestacji uznaje za „terrorystów”, „zamachowców” i „zwykłych przestępców”. 

Przywódca opozycji Ángel Rocha domaga się wprowadzenia reform – w tym zmiany prawa wyborczego – oraz zwolnienia więźniów politycznych. Ortega zapowiedział niedawno, że w ciągu 90 dni wypuści z więzień wszystkich 750 aresztowanych uczestników manifestacji i podejmie rozmowy z opozycją. Uwolniono na razie kilkudziesięciu więźniów politycznych. Opozycja ciągle czeka jednak na możliwość przystąpienia do rozmów.

Dzień Matki bez kwiatów

.W Nikaragui Dzień Matki świętuje się 30 maja. Tego dnia rok temu ulicami stolicy Nikaragui, Managui, przeszła pokojowa manifestacja matek, które niedawno straciły swoje dzieci – głównie studentów i nastoletnich uczniów, biorących udział w antyrządowych protestach w kwietniu. Matkom towarzyszyły młodsze dzieci – rodzeństwo ofiar przemocy. Do pochodu stopniowo dołączali studenci, koledzy zamordowanych miesiąc wcześniej młodych ludzi oraz zwykli mieszkańcy stolicy.

Tego dnia rano rząd Daniela Ortegi podpisał umowę z Międzyamerykańską Komisją Praw Człowieka o utworzeniu interdyscyplinarnej grupy niezależnych ekspertów w celu zbadania poważnych naruszeń praw człowieka popełnionych do tej pory. Tego samego dnia po południu prezydent Ortega wydał polecenie strzelania do bezbronnych kobiet, dzieci i studentów podczas pokojowego marszu. Na miejscu zginęło 15 manifestantów, w tym dziecko w ramionach swojej matki. Wiele osób zostało poważnie rannych, a policja przez długi czas nie pozwalała na udzielenie im pomocy medycznej.

Międzynarodowi obserwatorzy potwierdzili, że ataki na demonstrantów były prowadzone przez policję i prorządowe grupy zbrojne w pobliżu Politechniki Narodowej i Uniwersytetu Środkowoamerykańskiego. Wojskowi snajperzy na dachu pobliskiego stadionu narodowego im. Dennisa Martíneza czekali, aż pochód matek dojdzie na odsłonięty teren, skąd trudna jest ucieczka, i wówczas otworzyli ogień do bezbronnego tłumu. Rektor Uniwersytetu Środkowoamerykańskiego zdecydował o otwarciu bram uczelni i udzieleniu schronienia dziesiątkom manifestantów, którzy spędzili tam wiele godzin, zanim policja i bojówkarze pozwolili im wrócić do domów. Ten dzień przeszedł do historii jako „masakra Dnia Matki”.

Ważny egzamin ze strajku

.7 maja 2018 roku na terenie Narodowego Autonomicznego Uniwersytetu Nikaraguańskiego (UNAN-Managua) zabarykadowało się kilkudziesięcioro, a następnie blisko pół tysiąca młodych ludzi w proteście przeciwko polityce prowadzonej przez rząd Daniela Ortegi. Protestujący cały czas próbowali prowadzić rozmowy z rządem, który jednak ich ignorował. Nie pomogło, że w negocjacje zaangażowani byli przedstawiciele Specjalnego Mechanizmu Monitorowania Praw Człowieka dla Nikaragui (MESENI), Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka (IACHR) i lokalnych organizacji ds. praw człowieka. Rząd tych rozmów nie podejmował, domagając się bezwarunkowego zakończenia protestu. Władze uczelni wezwały pracowników i studentów uniwersytetu do przerwania strajku i wznowienia zajęć, co wyznaczono na 17 lipca.

Jednak bez żadnego uprzedzenia ze strony władz 13 lipca o godzinie 13.00 dziesiątki członków prorządowych grup zbrojnych weszło na teren uniwersytetu, strzelając wokół na oślep, podczas gdy policja narodowa strzegła dostępu do bram, nie pozwalając nikomu opuścić kampusu. Protestujący obrzucili bojówkarzy kamieniami, granatami domowej roboty i koktajlami mołotowa zza barykad ustawionych naprędce na terenie uczelni.

Prorządowe grupy zbrojne prowadziły ostrzał z broni z ostrą amunicją przez ponad 20 godzin. Policja przez cały czas uniemożliwiała pracownikom służb ratowniczych wejście na teren kampusu uniwersyteckiego i powstrzymywała studentów, pracowników uczelni i innych demonstrantów przed opuszczeniem murów uczelni. Ponad 200 osób zostało uwięzionych również w pobliskim kościele Divina Misericordia.

Wśród uwięzionych i ostrzeliwanych osób byli studenci i wykładowcy zaangażowani w strajk okupacyjny, personel medyczny, księża, dwaj dziennikarze międzynarodowi i jeden dziennikarz nikaraguański. W wyniku ostrzału dwóch młodych ludzi straciło życie, co najmniej 16 osób zostało poważnie rannych, wielu aresztowano, a kilka budynków uniwersyteckich zostało spalonych. Z raportu przygotowanego przez Amnesty International wynika jednoznacznie, że władze państwowe nie tylko od początku wiedziały o przeprowadzonym ataku prorządowych uzbrojonych bojówek na uniwersytet, ale ten atak zaplanowały i kierowały działaniami.

Faber López chce odejść

.Faber López Vivas, 23-latek pochodzący z gminy Santo Tomas w departamencie Chontales, od niedawna był oficerem w nikaraguańskich oddziałach prewencji. Odbywał służbę podczas kilku operacji pacyfikowania demonstracji i brał udział w osławionej nikaraguańskiej „operacji sprzątania”.

Jednak Faber López krytykował działania policji podczas tłumienia protestów i 6 lipca 2018 roku złożył oficjalną rezygnację. Jego przełożeni jednak tej rezygnacji nie zaakceptowali i nie zgodzili się na jego odejście z szeregów policji; zagrozili mu śmiercią za próbę „dezercji” i „demoralizowania kolegów swoim przykładem”.

W sobotę 7 lipca Faber López w rozmowie z członkiem swojej rodziny powiedział: „Jeśli nie zadzwonię do ciebie jutro, to dlatego, że mnie zabili”. Następnego ranka rodzina bezskutecznie próbowała skontaktować się z nim telefonicznie. Później potwierdzono, że Faber López zmarł między 6.00 a 7.00 rano, po kilkugodzinnych torturach.

Według komunikatu prasowego 79/2018 wydanego przez Policję Narodową 8 lipca Faber López został przypadkowo zastrzelony przez „uzbrojonych terrorystów” podczas akcji prewencyjnej. Jednak w wywiadzie dla Amnesty International rodzina Fabera Lópeza podaje, że zwłoki nie miały ran postrzałowych, ale liczne oznaki wyrafinowanych, długotrwałych tortur i że zostało to potwierdzone przez prywatnego patologa. Jego rodzina uważa, że policja dokonała pokazowej egzekucji, która miała zniechęcić innych członków policji do prób odejścia z jej szeregów.

Wolność słowa po nikaraguańsku

.Trzy z dziewięciu niekodowanych kanałów telewizyjnych w Nikaragui należą do rodziny Daniela Ortegi, a czwarty (publiczny „Kanał 6”) również jest przez niego kontrolowany poprzez silne powiązania z właścicielem. Cztery z pozostałych pięciu znajdują się w rękach meksykańskiego potentata Remigia Ángela Gonzáleza, którego rządząca w Nikaragui partia FSLN uznaje za swojego przyjaciela. Pozostał tylko jeden niezależny kanał „100% News”, którego pracownicy są prześladowani. W 2015 roku rząd próbował uzyskać pełną kontrolę nad mediami internetowymi, ale bez powodzenia, ze względu na silny sprzeciw społeczeństwa obywatelskiego, pozostałych partii politycznych i prywatnego biznesu. Dzisiaj dostęp do internetu wciąż jest wolny, a media społecznościowe bywają wykorzystywane do zwoływania demonstracji bądź obywatelskich ostrzeżeń przed prorządowymi bojówkami. To w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia i relacje z protestów, zamieszczane tam przez niezależnych dziennikarzy i szybko rozpowszechniane przez młodych Nikaraguańczyków.

Bycie dziennikarzem w Nikaragui jest bardzo niebezpieczne. Dziennikarze dokumentujący demonstracje antyrządowe i łamanie praw człowieka przez Daniela Ortegę są zastraszani, bici, porywani i okradani. Niektórzy, jak Lucía Piñeda i Miguel Mora z telewizji „100% News”, zostali zatrzymani i nadal przebywają w więzieniu, oskarżeni o terroryzm. Ponad 70 dziennikarzy zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. W czerwcu zeszłego roku spalono całą sześcioosobową rodzinę nieposłusznej reżimowi dziennikarki Cynthii López w jej własnym domu, gdy jej samej udało się cudem uciec przed płomieniami przez balkon. Głośne były przypadki porwań również zagranicznych dziennikarzy. Rząd Ortegi zaprzecza, jakoby była ograniczana wolność mediów, jednak liczne doniesienia potwierdzają wyjątkowo brutalny atak na media krytykujące rząd. Telewizja kontrolowana przez Ortegę nie pokazuje żadnych relacji z trwających wielotysięcznych protestów. Dziennikarze, którzy uciekli przed prześladowaniami do Kostaryki, potwierdzają, że Ortega prowadzi otwartą wojnę z mediami. 

„Spakowałem już wszystko, czas iść. Po dzieci wrócimy – kiedyś”

.W ciągu roku z Nikaragui uciekło do sąsiednich krajów 62 tys. osób, z czego zdecydowana większość – około 55,5 tys. – szuka schronienia w Kostaryce.

Wielu Nikaraguańczyków wybiera nielegalne przejścia przez granicę, aby uniknąć wykrycia i zawrócenia. Często godzinami wędrują pieszo przez bardzo trudny teren, narażeni na upał, tropikalne ulewy, niezdrową wilgoć w lasach deszczowych i ryzyko malarii. Początkowo to głównie dorośli przekraczali granicę, zostawiając swoje dzieci w kraju ogarniętym przemocą pod opieką dalekich krewnych, mając nadzieję, że po uzyskaniu pewnej stabilizacji w nowej ojczyźnie uda im się po nie wrócić. To okazało się niemożliwe. W Nikaragui powstał problem rosnącej liczby samotnych dzieci, błąkających się bez opieki po ulicach, zdanych na pastwę gangów narkotykowych, padających ofiarą handlarzy ludźmi i organami, bezradnych wobec swojego nieszczęścia, wykorzystywanych w przeróżny sposób. Dziś uciekają najczęściej całe rodziny, w tym małe dzieci, dla których taka podróż bywa często zabójcza. W czasie wyczerpującej wędrówki często zapadają na choroby, cierpią z powodu niedożywienia i odwodnienia, nie mają siły iść dalej z rodzicami. Kobiety i dziewczynki padają ofiarami przemocy seksualnej. Wielu Nikaraguańczyków próbę ucieczki przypłaca życiem.

Według Kostarykańskiego Urzędu ds. Migracji do marca 2019 roku około 29 tys. Nikaraguańczyków złożyło oficjalnie wnioski o azyl. Dalsze 26 tys. czeka na sformalizowanie swoich roszczeń. Kostaryka pozostaje otwarta na ich napływ, ale sama będąc małym krajem, prosi o międzynarodowe wsparcie, którego jak dotąd nie otrzymała.

Wśród osób ubiegających się o azyl są studenci, byli urzędnicy państwowi, opozycjoniści i dziennikarze uciekający przed więzieniem i torturami, lekarze, obrońcy praw człowieka i rolnicy pozbawieni możliwości uprawy ziemi w swoich gospodarstwach. Znaczna liczba osób potrzebuje pilnej opieki medycznej i wsparcia psychologicznego, wszyscy potrzebują schronienia i pomocy żywnościowej. Zdaniem Eriki Guevara-Rosas, dyrektorki Amnesty International w Ameryce, „przymusowa migracja jest konsekwencją poważnego kryzysu praw człowieka w Nikaragui. Wpływ represyjnych działań prezydenta Ortegi jest oczywisty”. Zarówno Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, jak i Międzyamerykańska Komisja Praw Człowieka (IACHR) wyrażają zaniepokojenie pogorszeniem się sytuacji w Nikaragui od kwietnia 2018 roku, zgłaszając poważne naruszenia praw człowieka wobec uczestników protestów antyrządowych i ich rodzin.

.Na zbliżający się Dzień Matki rodziny ofiar zwołują pokojowy marsz ulicami Managui. Relacji z marszu nie obejrzymy w telewizji.

Joanna Gocłowska-Bolek

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam